sobota, 29 sierpnia 2015

Chapter 4

Wróciłam późno do domu, wcisnęłam rzeczy w kąt i walnęłam się na łóżko bo nie miałam siły żeby cokolwiek zrobić. Zamknęłam oczy i zaczęłam myśleć o tym wszystkim co ostatnio mi się przydarzyło. Głównym tematem rozmyślań był rzecz jasna nikt inny jak tylko Aomine.  Wtedy przypomniałam sobie że wciąż mam na sobie jego bluzę. I właśnie w tym momencie o poczułam mocny zapach męskich perfum. ~Woow przezajebiste...~ Pomyślałam zachwycona. Przez dłuższą chwilę wąchałam,wdychałam i ćpałam ten zapach jak narkotyk. A potem nie wiem kiedy zasnęłam jak gdyby nigdy nic. 
Ufff, nareszcie sobota, w końcu odpocznę sobie od tego debila. No, przynajmniej mam taką nadzieję. 
Wielokrotnie powtarzam każdemu że nadzieja to suka i matka idiotów. I tym razem życie utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Egzystowałam sobie spokojnie, zajmując się tym czym zwykle zajmuję się w dni wolne czyli inaczej  rzecz ujmując, oglądaniem anime, czytaniem mang i leniuchowaniem. A tu w pewnej chwili mój telefon zaczął tak wibrować że o mało co nie przewiercił mi dziury w biurku. Patrzę na ekran- trzy połączenia nieodebrane + jeden esemes.

Od: Pierdolony debil 
Do: Sayuri
Treść: Spójrz przez okno.

Przeczytałam, po czym uniosłam brew z zaskoczenia. Ruszyłam więc tyłek z krzesła co by zaspokoić swoją ciekawość. Nie musiałam nawet fatygować się zbytnio gdyż mieszkam na parterze i wystarczy jedynie wstać by zobaczyć dokładnie całe podwórko. Gdy zobaczyłam kto stał pod moim domem chuj mnie strzelił i szlag trafił.  Wraz ze całą swoją kurwicą, w mig znalazłam się na zewnątrz. 
-Po to tu przylazłeś,tak?!!!-Zapytałam po czym pocisnęłam w Aomine jego bluzą.
-Przyszedłem żeby się z tobą zobaczyć.-Odparł spokojnie, łapiąc ubranie. -Weź sobie ją, już nie jest mi potrzebna, a poza tym pasuje ci. -Stwierdził po czym odrzucił ją z powrotem do mnie. Najchętniej podarłabym tą bluzę na drobne kawałki ale powstrzymywał mnie przed tym jedynie fakt, iż pewnie kosztowała majątek. 
-Taa, dzięki. -Prychnęłam olewająco. -Chciałeś się ze mną zobaczyć? To proszę widzisz mnie, to wszystko? W takim razie spadam, nara. -Dodałam po czym ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Daleko nie zaszłam gdyż ten idiota złapał mnie za przedramię i przyciągnął do siebie. 
-Jeszcze się nie napatrzyłem. 
-Puszczaj mnie debilu!
-Nigdy w życiu.-Rzekł po czym schylił się i złapał mnie dłonią za podbródek. Wtedy znowu poczułam zniewalający zapach jego perfum. 
-Doskonale wiem że kurewsko szalejesz na moim punkcie. -Oświadczył po chwili. 
-Chyba śnisz!-Wykrzyknęłam i odtrąciłam go od siebie. Mimo wszystko to co powiedział nie było w żadnym wypadku kłamstwem, była to najprawdziwsza prawda. Nie mam pojęcia, co odwaliło mi wtenczas do głowy. Szarpnęłam Aomine za rękę i zaciągam za blok, co by zniknąć z pola widzenia moich wścibskich sąsiadów a przede wszystkim z oczu mojej matki która gdy tylko zobaczy mnie z obojętnie jakim przedstawicielem płci przeciwnej goni mnie z miotłą, a w najgorszym wypadku z siekierą. O tak, była przewrażliwiona na tym punkcie, z resztą nie bardziej niż ja. 
Oparłam się o ścianę i stanęłam na przeciwko Daikiego. Zaplotłam swoje ręce wokół jego szyi po czym wpoiłam się w jego usta. To była jedynie kwestia sekundy jak zaczęliśmy się lizać. Lizać, jak jakieś obleśne świnie. Po chwili oderwałam się od niego i obdarzyłam spojrzeniem pełnym złości. 
-Oto ci chodziło?! Jeśli założyłeś się z kimś że przeliżesz się ze mną to wygrałeś, a teraz daj mi spokój!!!
-Haha, z nikim się nie zakładałem, a jak już coś to na pewno nie o ciebie.-Odparł jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się idiotycznie. 
-To czego ty kurwa chcesz, co?! 
-Chcę Ciebie. -Wyznał na co ja tylko wytrzeszczyłam oczy, odepchnęłam Ao od siebie i cyknęłam do domu. 
Masz ci los. 
W drzwiach powitała mnie moja rodzicielka z toporem w ręku. Nie no żartuję, na całe szczęście tylko z miotłą. 
-Kto to był? -Spytała patrząc na mnie ze wzrokiem żądnym zabicia. 
-Mój najgorszy koszmar.- Odparłam ścigając buty.
-Khe khe, czuć od ciebie mocny zapach perfum... męskich. -Stwierdziła obwąchując mnie jak pies. 
-Zajebiste, nie? Właśnie planuje sobie takie kupić.-Burknęłam po czym weszłam do mojego pokoju i zatrzasnęłam drzwi. 
*
Do:  Aomine
Od: Sayu
Treść: Chcesz mnie? To sobie weź. Zakuj, porwij albo zamknij w klatce. Proszę bardzo. Nie boję się ciebie. 

Od: Pierdolony debil
Do: Sayuri-chan
Treść: Haha jasne, uwierz mi kochanie, jeszcze sama do mnie przylecisz. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz