czwartek, 3 września 2015

Chapter 5

You know all my deepest secrets
I think you know
You know to keep 'em
But I wonder if you know
I hate sleeping alone
So come and tell me what my kiss tastes like

Don't wanna miss it
So turn off the lights
But I wonder if you know
I hate sleeping alone
I have to fake it

I leave if I could
I'm not in love
But the sex is good
You can't mistake it
Because it's understood
I'm not in love
But the sex is good*

00:01, sekund 5, witamy w niedzielę. Kładłam się spać lecz wiedziałam że na marne, gdyż znów spędzę nockę sam na sam z moimi myślami. Nie mogłam zapomnieć o tym co miało miejsce dnia obecnie wczorajszego. Leżałam, gapiłam się w ciemną przestrzeń a nos wewaliłam do bluzy Aomine, co jakiś czas pociągając sobie zapach jego perfum. I uświadomiłam sobie że ta moja rzekoma nienawiść do niego to tak na prawdę maska, którą wkładam by ochronić swoją dumę. ~Ale chwila Sayuri, co ty gadasz do cholery  jasnej?! Nigdy w życiu mu nie ulegnę!~ I tak oto do piątej nad ranem toczyłam bitwę między swoją dumą, rozumem i sercem. Rozum został pokonany, co przegra jako kolejne? 
***
Wstałam gdzieś koło południa i ogarnęłam się szybko. Czułam, a raczej wiedziałam już z góry że nie będę mieć dzisiaj spokoju. Aomine raczej nie był typem który łatwo odpuszcza jeżeli mu na czymś zależało. Chciał to miał, jak nie po dobroci to siłą. Taki już jest. Moje przeczucia sprawdziły się szybciej niż myślałam. Ledwo co zdążyłam wyjść z wanny i się ubrać jak usłyszałam dzwonek do drzwi. A któż to nachodzi bez zapowiedzi moją skromną osobę w sam środek niedzieli? Jeszcze tak nie dawno  było to nie do pomyślenia, lecz teraz wręcz stało się to oczywiste. A żeby tego było mało, moja matka jeszcze nie zdążyła wyjść do pracy. I co tu robić? A niech cię szlag, Aomine. Wybrałeś świetny dzień, godzinę i miejsce. W ostateczności poszłam otworzyć, bo i tak prędzej czy później ona by to zrobiła. Przekręciłam zasuwkę, nacisnęłam na klamkę i przed moimi oczyma pojawił się Daiki z wielkim bukietem kwiatów oraz reklamówką chuj wie z czym. 
-Yyyy... Po co żeś tu znowu przylazł?! -Zapytałam, ukradkiem patrząc na to co trzyma w ręce. 
-Nie są dla ciebie. 
-Uff, całe szczęście że nie dla mnie. 
-To co wpuścisz mnie czy sam mam się wpuścić?
-A czemu niby miałabym to robić, co?
-Mam lody waniliowe. 
-Coo? chcesz mnie przekupić, chyba cię pojebało pajacu, haha. 
-I mam też mleko truskawkowe, wiem że ćpiesz to jak podupcona. 
CZY KTOŚ POWIEDZIAŁ MLEKO TRUSKAWKOWE? Wszystko wszystkim ale mleka truskawkowego nikomu nie odmówię. 
-Dobra, właź.-Zaprosiłam go niechętnie do środka i nawet nie zdążyłam się obejrzeć kiedy poleciał prosto do mojej rodzicielki. Wtedy serce stanęło mi w gardle. Na prawdę. 
-Witam szanowną Mio-san, pozwoli Pani że się przedstawię. Jestem Daiki Aomine. -Przywitał się z nią, całując w rękę. -Dla tak pięknej kobiety jak Pani należy się równie piękny bukiet. -Powiedział po czym podał jej kwiaty. Ja stałam z boku miałam nogi z waty, lecz ciężko mi było opanować śmiech gdyż tak kulturalne zachowanie zupełnie nie pasowało do tego zjaranego pacana. Matka przyjęła podarunek ze szczęką na podłodze, jednakże podejrzliwe kurwiki nie znikały jej z oczu nawet na sekundę. 
-Dziękuję uprzejmie, Panie Aomine. 
-Dla Pani wszystko. 
-Ma Pan bardzo ładne perfumy, prawda Sayuri?-Zapytała zerkając na mnie ukradkiem. Tego już za wiele.
-Nie przyszedłeś tu zalecać się do mojej matki, idioto!-Wkurzyłam się i szarpiąc go za ubranie zaciągnęłam do mojego pokoju. 
-Co ty za sceny odstawiasz?! Popierdoliło cię do końca?!-Spytałam oburzona. 
-Ja jestem kulturalny w przeciwieństwie do ciebie.-Burknął, po czym rozłożył się na moim łóżku. 
-Ej, kto ci pozwolił tak się tu panoszyć? 
-A czy muszę mieć pozwolenie? Jestem gościem a gościem trzeba się odpowiednio zająć. -Odparł i rzucił mi mleko. -Trzymaj i wyluzuj trochę. 
-Pff, jestem najbardziej wyluzowaną osobą na świecie, tylko po prostu ty mnie niemiłosiernie wkurwiasz. -Złapałam, siadając obok na krześle. Wypiłam napój w ciszy i odliczałam czas do momentu kiedy matka opuści dom, ażeby móc w ostrzejszy i bardziej radykalny sposób pozbyć się mojego niechcianego gościa. Finalnie usłyszałam jak wychodzi, przekręcając zamek w drzwiach. Wtedy wkroczyłam do akcji. 
-Ile tu jeszcze będziesz siedzieć?! Wypierzaj mi stąd, nie mam ani siły ani czasu się z tobą użerać. -Wstałam i pochyliłam się nad nim, ciągnąc go za rękę. 
-Będę tu siedział ile będę miał ochotę. -Rzekł a następnie złapał mnie za przedramienia i całą siłą zrzucił na siebie. 
-Puszczaj! -Próbowałam się wyrwać, wierzgając rękami i nogami na wszystkie strony świata ale niestety moje starania poszły na marne. Aomine był silniejszy, cięższy i... zajebiście pachniał. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić ten przewrócił mnie na plecy a sam położył się na mnie. 
-Ze mną nie masz szans kochanie. -Mruknął po czym obdarzył mnie serią długich, gorących pocałunków. 
-Zostaw mnie, Aomine...
-Na pewno?-Spytał, gładząc mnie po policzku.
-T-tak...-Odparłam lecz Daiki zamiast wykonać moją prośbę, a raczej rozkaz, włożył mi swoje dłonie pod bluzkę. 
-E-ej co ty do cholery robisz?! Prze...-Nie dokończyłam gdyż Granatowowłosy zatkał mi usta pocałunkiem. Nie mając możliwości protestowania, czekałam tylko jak skończy żeby mu wygarnąć, ale ten posunął się o krok dalej ściągając wówczas to, co okrywało mnie od pasa w górę. Następnie ustami zjechał na moją szyję a jego dłonie powędrowały na piersi. To co robił było tak przyjemne że zaniemówiłam a potem zupełnie nieświadomie, co najmniej tak jakbym straciła kontrolę nad tym co robię, poczęłam ściągać z niego koszulkę. Aomine widząc to uśmiechnął się szyderczo i już bez żadnych oporów poszedł na całość, wsuwając mi dłoń pod spódniczkę. Czyniąc to, przejął nade mną całkowitą kontrolę, gdyż nie miałam najmniejszego zamiaru mu tego przerywać, a wręcz sama dołączyłam się do zabawy, odwdzięczając się tym samym. A potem już tylko oddałam mu się w całości.  Nie muszę chyba opowiadać, jak to się skończyło. Do tej pory nie wierzę że tak łatwo mu uległam. Jednak teraz wiem, że nigdy tego nie pożałuję, bo była to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie zrobiłam w moim dotychczasowym życiu, ale wtedy czułam się okropnie, czułam że zawiodłam samą siebie. Nawet nie miałam ochoty wynurzać łba spod kołdry jak było już po wszystkim. Daiki siedział u mnie cały dzień i przez cały dzień nie odezwałam się do niego słowem. Jakoś przed dziesiątą wieczór udało mi się go jakoś wywalić z mojego domu bowiem wiedziałam że moja matka zaraz wróci z roboty. Kiedy tylko wyszedł, migiem zaczęłam doprowadzać siebie i mój pokój a w szczególności łóżko do porządku. Podczas rzekomego sprzątania, w koszu spostrzegłam obiekt który mnie z deczka obrzydził lecz sprawił jednocześnie iż spłonęłam gorącym rumieńcem. Nagle usłyszałam jak zamek w drzwiach przekręca się więc z miejsca sprzątnęłam worek na śmieci wraz ze zużytym kondomem. Uff, udało się, zdążyłam. Jeszcze sekunda i było by po mnie. 



*Słowa z piosenki Saving Abel - The Sex is good 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz