niedziela, 27 grudnia 2015

Czy to też niezidentyfikowana siła, czy też los złośliwy że znów nie piszę na temat właściwy!!!!!!!! :D

Arcyuroczyście przywituje Najwielmożniejszych Państwa w tą że gorrrrąąącccąąąą poświętną noc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Z informacji którą to nieco krzykliwie zamieściłam parę wersów wyżej, wynika nic innego jak niepobłażliwy fakt iż ma zdziczona i narwana mózgowniczka znowuż spreparowała mi jakiegoś kurewskiego pomysła, który to znikomo ma się do wątka szaleńczej historii jaką zamieszczam na tutejszej stronce!!!! :O Nie mam pałowego pojęcia, czy to święta wywarły na mej szanowniutkiej personie takowe oddziaływanie, czy to też me wielebne, zeszłotygodniowe życzenia urodzinowe wpłynęły na mojego cennego czerepa, lecz nie mam NI KRZTY weny na właściwą treść, co oczywiście jest skandalem przez skurwysyńsko wielkie SSS!!!!!!!!!!! :O :D Uprzejmie proszę wybaczyć mi za tą że niewybaczalną niedogodność oraz uzbroić się w duże nakłady cierpliwości gdyż nie jestem w stanie przewidzieć kiedy jakieś nieujarzmione natchnienie spłynie na mą popędliwą osobę!!!!! :D Dodam jeszcze iż główna historia nieubłaganie zmierza ku końcowi i tym bardziej serce mnie boli że tak jak STANĘŁA w miejscu, tak STOI i za żadną pałe dalej ruszyć się nie chce :D Zostawiam więc czcigodnych Państwa oko w oko z owym wytworem i przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia!!! :D

****************************************************************************************

Śnieg, przepięknie przybrane, mieniące się na kolorowo ulice oraz rozbawione dzieci rzucające się śnieżkami - to jedne z wielu rzeczy jakie dane mi było widzieć przez okno, w które cały czas zerkałam, czekając na Aomine, wysłanego przeze mnie na małe, przedświąteczne zakupy. Aby podział obowiązków był sprawiedliwy, a przyznam bez ogródek - u nas o to ciężko, zadeklarowałam iż w tym czasie zajmę się ubiorem choinki. Kiedy już byłam o krok do nadziania na czubek złotej gwiazdy, podkreślającej urok całego świątecznego drzewka, usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbytnio nie miałam innego wyjścia jak tylko pójść, otworzyć je i wpuścić mojego idiotę do domu. 

-O matko jedyna! Coś ty do cholery nakupił? -Zdziwiłam się na widok Daikiego, który w rękach trzymał chyba z piętnaście reklamówek. 
-Wszystko, co spisałaś mi na kartce. -Burknął i wszedł do środka, a ja wzięłam od niego parę toreb, co by go nieco odciążyć. Zanieśliśmy pakunki do kuchni a ja będąc ciekawa, czy zrealizował każdy punkt mojej zakupowej listy, wzięłam się za ich rozpakowywanie. 
-Hmmm.... Kondomy, kondomy, kondomy, kondomy.... O! Majonez! -Wykrzyknęłam triumfalnie znajdując pierwszy produkt z "wykazu", a Aominecchi stojący w kącie zaczął zrywać ze mnie boki. -O nie, chyba sobie jaja robisz? Nutella?! Mówiłam ci że nie jem słodyczy! 
-To zaczniesz i pocałuj mnie w pałę, hahaha!
-Taa, nie ma sprawy, już wole pocałować cię w chuja niż spróbować tego mega kalorycznego ustrojstwa. -Wybełkotałam i wcisnęłam mu do ręki opakowanie z łakociem. Aomine podśmiechując się pod nosem, otworzył słoik, zgarnął palcem trochę czekoladowego smarowidła i napchał go sobie do gęby.
-Mmmm... zajebiście pyszne, może jednak przekonam cię byś spróbowała? -Spytał po czym bezczelnie wepchał mi swój język do ust.
-Taaa może i pyszne ale na pewno nie smakuje lepiej od ciebie... -Rzekłam i w tym momencie nad głową zapaliła mi się granatowa lampka, zwiastując zapoczątkowanie w niej pewnej lubieżnej fantazji, którą natychmiast miałam ochotę zrealizować. 
-W sumie to mnie przekonałeś. Zrobię dla ciebie wyjątek i zjem cały słój.
-Hah widzisz, każdy ulegnie mojemu niebiańskiemu darowi przekonywania. -Odpowiedział, a ja w tym czasie podeszłam do dużego stołu znajdującego się w jadalni i jednym porządnym machem wszystko z niego zrzuciłam, zostawiając jedynie obrus. 
-Kładź się! -Rozkazałam i kiedy zobaczyłam że Daiki zbytnio nie kwapi się do działania, agresywnie wyszarpałam go za ubranie a następnie całą siłą zepchnęłam na blat. 
-Co ty odjebiasz Sayuri? 
-Będę konsumować nutellę...- Odrzekłam, wzięłam nóż z kuchni po czym wróciłam z powrotem do Aomine, wlazłam na stół i usiadłam mu na brzuchu.
-Ja rozumiem że jestem najlepszą i najwykwintniejszą czekoladką we wszechświecie, ale nie chyba nie zamierzasz ciąć mnie na kawałki...? -Zapytał, lekko zdezorientowany moim zachowaniem. 
-Uwierz mi, gdyby nie fakt że za żadną cholerę nie wyobrażam sobie życia bez ciebie to już dawno bym cię zeżarła... -Pochyliłam się nad nim i zaczęłam chytrze ściągać z niego bluzę, ale koszulkę którą miał pod spodem rozerwałam na drobne strzępy bo nie miałam najmniejszej cierpliwości się z nią pierdolić. Chwile potem, sama w podobny sposób zrzuciłam z siebie wszystkie części garderoby które w owym czasie okrywały moje ciało. Otworzyłam słoik z czekoladą i nabierając jej niewielką ilość nożem, posmarowałam nią usta Aomine. 
-To tak na przystawkę... -Mruknęłam po czym łapczywie go pocałowałam. 
-I jak, smakuje ci? 
-Ahhh, przezajebiście smakuje! -Krzyknęłam, oblizując się ponętnie. -Aż nabrałam ochoty na więcej!- Zgodnie z tym stwierdzeniem, znów nałożyłam na sztuciec tej megasłodkiej substancji, lecz tym razem znacznie większą ilość niż poprzednio i począwszy od szyi przez obojczyki, poczęłam rozprowadzać ją po torsie Daikiego. 
-Smacznego... -Sapnął do mnie Granatowowłosy układając ręce za głową. 
-Nie ma do czego, bo nic nie jest smaczniejsze od ciebie! -Ryknęłam po czym niepowściągliwie dossałam się do jego skóry. Po niedługiej chwili ślady po czekoladowym kremie zmieniały się na czerwone mazie od szminki na moich ustach. 
-Ała! Co ty kurwa robisz? -Wydarł się Ao kiedy porywiście ugryzłam go w ramię. 
-Wybacz kochanie, ale do jedzenia chyba używa się zębów? -Syknęłam po czym wróciłam do muskania językiem jego klejącej się od mojej śliny skóry. 
-Taa... ale to niesprawiedliwe że tylko ty sobie jesz, ja też jestem głodny!- Wydarł gębę Daiki, po chamsku wyszarpał mi nutellę z ręki i chwytając mnie za przedramienia przyciągnął do siebie. Zamoczył swój palec w kremie a następnie starannie wypaćkał nim moje piersi.  
-No no! Nawet szef pięciogwiazdkowej restauracji nie pogardził by takim daniem! -Wypalił Aoś i z prędkością błyskawicy zaczął zlizywać wszystko z mojego biustu. 
-Ohhh, D-daiki!!! -Wyjęczałam w chwili w której pociągnął mnie za sutki zębami. 
-No popatrz jaki zajebisty ze mnie kucharz, że klienci aż jęczą przy jedzeniu! 
-Co ty wiesz o gotowaniu, idioto! Poczekaj, a zaprezentuje ci takie danie że na kolanach będziesz błagał o więcej! -Oznajmiłam zarozumiale, odepchnęłam go od siebie i ocierając się o niego kroczem, przesunęłam swój tyłek na koniec stołu. Nie wiem czy minęła sekunda czy może mniej, jak pozbawiłam go spodni i bokserek. Zniżyłam głowę na wysokość jego nabrzmiałego z podniecenia członka, wzięłam go do ręki i bez ceregieli władowałam do słoika z nutellą. Po dokładnym "wymoczeniu" jego penisa w smarowidle, nie pozostało mi już nic innego jak tylko zakosztować tejże arcymajestatycznej potrawy. W związku z tym, na początku pochłonęłam całą masę która pokrywała przyrodzenie Aomine a następnie niepohamowanie wsunęłam go sobie do buzi.  

"Ahhhh, S-sayu..., mmmm..." O tak. Nie ma nic lepszego i bardziej podniecającego niż spazmy Daikiego zwiastujące nadchodzące spełnienie. Uwielbiam dawać mu takie pieszczoty. Wtedy całkowicie przejmuję nad nim kontrolę, a on leży zastygły w bezruchu i drze się o więcej. Mając przed sobą taki widok i odczuwając tak silne bodźce smakowo-słuchowe, stwierdziłam iż dłużej nie wytrzymam z moją nieopanowaną żądzą dosiąścia Aomine. Wobec tego podniosłam się do góry, usiadłam na nim okrakiem i wskoczyłam na niego niczym dziki jeździec na swego rumaka. 

-N-nie chciałaś poczekać na deser? -Zapytał Granatowowłosy i podpierając się na łokciach, zaczął uważnie obserwować moje podskakujące w górę i w dół cycki. 
-Ah, nie, wole poczuć w sobie nadzienie z twojej czekoladki! -Odrzekłam i coraz to z większym zapałem poruszałam biodrami i wiłam się na Daikim. Ciężar naszych ciał oraz "dość gwałtowne" ruchy sprawiały że stół kołysał się na wschód, zachód i południe, lecz my puściliśmy to mimo oczu i jechaliśmy dalej, jeszcze bardziej podkręcając tempo. 
-Szybciej, jeszcze szybciej! -Wywrzeszczałam, czując zbliżający się orgazm. 
-J-j a pieprze, szybciej już nie dam rady w takiej pozycji! 
-Chuj mnie to obchodzi! Jak teraz przestaniesz, to cię zabije!- Zagroziłam z ironią w głosie po czym położyłam swoją głowę na klatce piersiowej Aomine, a palce wplotłam w jego dłonie. Po nie długiej chwili Daiki doszedł, wypełniając spermą całe moje wnętrze, a ja sama, również będąca już w punkcie kulminacyjnym, zaczęłam skakać po nim jeszcze impulsywniej, co by przyśpieszyć i umocnić doznania. W pewnym momencie, jak z bata strzelił, obydwoje wylądowaliśmy z donośnym łomotem na podłodze, a stół roztrzaskał się pod nami na drobne kawałeczki. 
-AŁA! Mój szanowny tyłeczek!!! -Wykrzyknął z lamentem Granatowowłosy, a ja nie mogłam nawet pisnąć słówkiem, gdyż uniemożliwiał mi to mój rozdzierający do rozpuku śmiech.
-Hahahaha!!! Ciesz się, że przynajmniej skończyliśmy, hahaha! 
-Taaa... faktycznie jest się z czego cieszyć, jak nie będziemy mieli na czym urządzić sobie wigilii...- Wymamrotał Aoś, rozczulająco masując sobie tylną część ciała. 
-No jak to nie będziemy mieli na czym? Ty będziesz moim stołem. -Odpowiedziałam z szyderczością w głosie i cmoknęłam mojego głuptaska w policzek.


To bez dwóch zdań będą najlepsze święta w całym naszym zwariowanym życiu. 



niedziela, 20 grudnia 2015

♛★ Dodaje wpisa nie z błahej przyczyny, gdyż dziś Sayuri-chan obchodzi swe urodziny!!! ★♛ :D

Witam wszystkich arcyserdecznie!!!!!!!! :D Tak, właśnie dziś dnia, dawno dawno temu w odległej galaktyce, czcigodna i nieokiełznana jak stado dzikich kun Sayuri, zaszczyciła cały wszechświat swymi dzikimi narodzinami :D :P Nie sądzę iż ta wyniosła data jest zwykłym przypadkiem gdyż urodziny szanownego Akashiego Seijuro, kapitana Tęczowej Generacji, przypadają na ten sam dzień i wszystko jest jasne jak włosy Kise na... GŁOWIE :D W związku z tąże uroczystością chwalebną :D napisałam sobie malutkiego prezenta, którym zapragnęłam podzielić się również z wielebnym Państwem, więc już kończę to przemówienie i jeśli tylko macie ochotę to zapraszam do czytania, a ja póki co, wracam do kurewskiego świętowania!!!!!!!! :D 

Ps. Sto absolutnych latek i wszystkiego nożyczkowego, najdroższy Panie Seijuro!!! :D 

***************************************************************************************

Był ciepły letni wieczór. Na trawie cykady odgrywały swe pieśni godowe, przyjemny wiatr pieścił podrygujące w jego rytm liście na drzewach, a ja wraz z Aomine siedzieliśmy na samotnej polance, okryci płaszczem rozgwieżdżonego nieba. 

-Piękne... -Mruknął Daiki, który od dłuższej chwili podziwiał uroki bezchmurnej nocy.  
-Pff... nie ma się czym zachwycać, to w końcu tylko jakieś zwykłe, białe punkciki na niebie... -Rzuciłam, całkowicie bagatelizując zachwyt Granatowowłosego. 
-Weź przestań, zaraz wyjdzie na to, że jestem większym romantykiem od Ciebie, a chyba powinno być na odwrót... 
-No i o to chodzi, czasami naprawdę wolę jak jesteś romantyczny i nie uskuteczniasz tych swoich nieujarzmionych zboczeństw.
-Odezwała się ta najmniej zboczona, która całymi dniami gada o stojących pałach. -Syknął do siebie.
-Hahaha, nie mam zamiaru się teraz z Tobą kłócić, który z nas jest większym zbokiem, więc pozwolę sobie zmienić temat. Słyszałeś o "legendzie", która mówi że każdy człowiek ma swoją gwiazdę? 
-Phi, oczywiście że tak. -Odparł beznamiętnie. -Cały czas szukam naszych. 
-To szukaj, ale ja nie wierzę w takie bajeczki. -Burknęłam, przewracając oczami. 
-O, ta chyba jest Twoja! -Aomine spojrzał w niebo i wskazał dłonią na jaśniejący blaskiem obiekt. 
-Ta? Niby czemu akurat ona? 
-Bo pierwsza rzuciła mi się w oczy i jest taka wyjątkowo oryginalna na tle wszystkich...
-Poważnie? Dla mnie to one wszystkie są takie same.
-Daj spokój, zobacz tylko jaką roześmianą ma mordę, z pewnością należy do Ciebie. 
-Hahaha, Jak gwiazda może mieć roześmianą mordę? Hahaha! -Wybuchnęłam śmiechem w skutek jego kreatywnej odpowiedzi i szybko zaraziłam nim też Daikiego. 
-No może mieć, na przykład jedna siedzi obok mnie. -Dodał po chwili Ao, objął mnie ramieniem i obdarował czułym pocałunkiem. 
-Tylko uważaj, żebyś przypadkiem nie przedawkował mojego gwiezdnego pyłu, kochanie... -Ostrzegłam i siadając na Granatowowłosym, przyssałam się do jego ust. Z każdą chwilą zatapialiśmy się coraz głębiej w morzu płomienistych pocałunków, a moja dłoń instynktownie poczęła wodzić po jego umięśnionym torsie.
-Uh, Daiki przestań... -Syknęłam w momencie, w którym włożył mi ręce pod bluzę z zamiarem jej ściągnięcia. 
-Przecież nikogo tu nie ma, spokojnie możemy to zrobić... 
-Nie o to chodzi. Ja... ja chcę po prostu, żeby mój pierwszy raz odbył się w bardziej dogodnych warunkach, a nie na jakieś zapchlonej, ciemnej polance... -Przyznałam, na co chłopak spojrzał na mnie z wielkim zaskoczeniem. 
-Rozumiem, to tak sprawa wygląda... I chcesz żebym to ja Cię...? -Nie dokończył, bowiem przerwałam mu w połowie pytania. 
-A czy wyglądam jak bym nie chciała, kretynie?
-W takim razie chodźmy do mnie.

***
Stałam w bezczynności i uważnie przyglądałam się, jak Aomine z wyczuciem zsuwa ze mnie ubrania, rzucając je niedbale na podłogę, tuż obok swoich. Nie odczuwałam żadnego wstydu i zażenowania, gdyż nie mogłam doczekać się chwili, w której zaprezentuję mu siebie w całej okazałości.
-Masz piękne ciało...- Obwieścił Daiki, pieszcząc mój dekolt drobnymi pocałunkami. Ja nic nie odpowiadając, założyłam mu ręce na kark i ciągnąc go za sobą, ległam na łóżku. 
-Postaram się być... -Zaczął, szepcząc mi do ucha.
-Delikatny? -Skończyłam za niego. -Nawet o tym nie myśl, nie jestem z porcelany. -Zapewniłam, cmokając go w czoło. 
-Heh, tego  można było się spodziewać, po kobiecie moich marzeń... -Rzekł, łagodnie masując mój biust i z taką samą delikatnością jego usta gładziły mi szyję. 

Moje ciało było dla niego jak mapa, na której krocząc malutkimi krokami, odkrywał każde miejsce i zatrzymywał się na moment, co by dokładnie zwiedzić każdy jego zakamarek. Powoli, ale śmiało kroczył po tej ścieżce, a ja nie stawiałam oporów, z dumą patrząc na jego poczynania. Zakończywszy poznawanie smaku moich piersi, schodził coraz niżej, muskając językiem brzuch, a ręką subtelnie głaszcząc moje uda. Oddech przyśpieszał mi z każdym dotknięciem jego dłoni , a buzująca ekscytacja na myśl tego, co miało niebawem nastąpić, narastała z każdą sekundą. Przymknęłam powieki, próbując stłumić tą ogromną gorączkę pulsującego podniecenia. 
-D-daiki...! -Jęknęłam i podniosłam lekko głowę, kiedy poczułam palce Aomine na mojej kobiecości. 
-Sayuri... spytam jeszcze raz... na pewno chcesz, abym to ja był Twoim pierwszym? -Spytał nagle, wsuwając we mnie powoli najpierw jeden, a potem dwa palce. 
-A-ahhh... Daiki, ch-cholera, p-przestań pieprzyć... tak kurewsko Cię kocham że nie mam co do tego żadnych wątpliwości...! -Wrzasnęłam, dając mu do zrozumienia że jestem już bardziej niż gotowa na przejście do rzeczy. 
-Też Cię kocham i zrobię wszystko żeby było Ci przy mnie dobrze, jak nigdy dotąd... -Odpowiedział głosem przepełnionym szczerą radością, po czym położył się na mnie, umiejscowił swoją dłoń na moim policzku i obdarzył finezyjnym pocałunkiem. Ja objęłam go nogami w pasie, sygnalizując że może przystąpić właściwego do działania. Granatowowłosy mocno złapał mnie za rękę i pomału zaczął we mnie wchodzić. Wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się pod nosem, zaciskając zęby. Po momencie wkroczyłam do świata zniewalających uniesień i szału pragnień, a moim przewodnikiem był Daiki. 

Nie spinałam ani trochę, wręcz przeciwnie, byłam tak rozanielona że od razu pozwoliłam Aomine iść na całość. Moje ciało samoistnie zaczęło drżeć, a biodra poruszały się w górę i w dół. Wplotłam dłonie w jego włosy, a swój język zmysłowo wsunęłam mu do ust. Połączeni w nierozerwalnym, miłosnym uścisku, poprzez wyżyny euforycznych uniesień i rozbrajającej przyjemności,  brnęliśmy na same szczyty błogości i ukontentowania. W tej chwili moje uczucia do Aomine podsyciły się jeszcze bardziej gdyż rozpoczął on wspaniały rozdział w moim życiu, pokazując mi jego nowy aspekt, który nigdy wcześniej nie był mi znany. Wewnętrznie czułam, że już nie wiele dzieli nas od wejścia na najwyższy stopień zadowolenia, a nasze coraz to głośniejsze, wzajemne jęki dodatkowo umocniły moje przekonanie. W pewnym momencie obydwoje zesztywnieliśmy obezwładnieni wszechogarniającą rozkoszą, a nasze żyły wypełniło błogie spełnienie. 

***

-Sayuri, wszystko w porządku...? -Zapytał nieśmiało Granatowowłosy, widząc że od dłuższej chwili leże nieruchoma i nie potrafię wykrztusić z siebie słowa. 
-P-pytasz, czy jest w porządku? Jest tak dobrze, że kurwa nie wiem, co powiedzieć... -Ostatecznie otrząsnęłam się i odpowiedziałam niemrawo. 
-Ty nie wiesz co powiedzieć? To naprawdę poważna sprawa, a nawet śmiem podejrzewać, że mamy jakieś święto. -Oznajmił Daiki, wtulając się we mnie od tyłu. 
-Oczywiście że jest święto, idioto! -Oświadczyłam, momentalnie odwracając się do niego przodem. -To jest najlepszy dzień w moim życiu!!! -Wykrzyknęłam i całą siłą przytuliłam Aomine, wkładając w to całe przearcyogromne szczęście, jakie mnie wówczas ogarniało. On odwzajemnił uścisk, lecz po momencie oderwał się ode mnie i otaksował rozpromienionym wzrokiem. Spojrzałam mu w oczy i w tej prześlicznej szafirowej głębi, dostrzegłam wyraźnie tlące się iskierki radości. 
-Wiesz... myliłem się. Nie jesteś moją gwiazdą. -Powiedział z dziwną powagą w głosie. - Jesteś moim słońcem, które jedyne jest w centrum i oświetla miliony gwiazd znajdujących się na niebie. -Zadeklarował z pewnością swoich słów, a ja znowu zaniemówiłam.
-Haha, Ty to jednak czasem potrafisz powiedzieć coś głębokiego... -Zaśmiałam się, jednak mimo wszystko piękna wypowiedź Daikiego chwyciła za moje nieposkromione serce, które w całości mu oddałam.


sobota, 12 grudnia 2015

Chapter 18

Dobry wieczór (a raczej noc :D ), witam uroczyście w nocy po północy i wystrzelam rozdziała szybko jak z procy!!! :D A tenże nieposkromiony pośpiech spowodowało nic innego, jak fakt iż dokładnie za pięć godzin mam wstawać na równe nóżki :D Uściślając pałę, Sayuri-chan rano wyjeżdża daleko w nieznane, ażeby zakręcić przearcymega zajebistego biznesa, który zwie się potocznie skurwysyńsko huczna impreza :D Nie mam granatowego pojęcia, kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę, bo przyznam bez bicia iż u arcynieokiełznanej Sayuri różnie z tym bywa :D i z tej nie znikomej przyczyny, postanowiłam podzielić się kolejnym rozdzialikiem z wielebnym Państwem, nim opuszczę me skromne progi :D Ku podsumowanku, życzę  miłego czytania oraz tak zajebiście udanego weekenda, jaki zapowiada się u mojej czcigodniutkiej persony :D Gudbajooo Hawajoo!!!! :D  (≧∇≦)/

***********************************************************************************

"Wszystko co dobre, się szybko kończy" Jest to tak prawdziwa i szczera do bólu prawda życiowa iż chciało by się usiąść i z owego bólu wyć. Jednakże pomimo tego nie wesołego faktu, którym było to że wakacje zmierzały prosto do końca, nasza wariacka załoga nie miała najmniejszego zamiaru ulegać jakimkolwiek smutkom i rześko szalała do ostatniego dnia wyjazdu. Aczkolwiek, w noc przed opuszczeniem tejże cudnej okolicy, w jakiej wybawiliśmy się za wszystkie czasy, miało miejsce pewne zdarzenie, które nie wyleci nam szybko z pamięci. 

***
Alkohol w połączeniu z  grą w butelkę to bez wątpienia dwa najwięksi wrogowie wakacyjnego zdrowego rozsądku. Od ekscesu z Kise, przysięgłam sobie że nigdy więcej nie spiję się do stanu, kiedy moje poczucie rzeczywistości będzie tylko wspomnieniem. Ale przecież porzekadło "łatwiej powiedzieć niż zrobić" nie istnieje bez powodu.
-Prędzej chuj przyjdzie i postrzeli mnie w łeb niż ty przeliżesz się z Kise, hahaha!!! -Niemalże tarzałam się ze śmiechu, kiedy polecenie "pocałuj z języczkiem osobę siedzącą obok ciebie" padło na Aomine. A że akurat usiedli z Ryotą koło siebie, nie miał możliwości zaliczenia tego zadania na nikim innym. 
-Wszystko wszystkim, ale w życiu nie dotknę ust Aominecchiego! Są takie szorstkie i spierzchnięte! -Przyznał Blondyn z obrzydzeniem patrząc na Daikiego. 
-Hah, tak, a Twoje są za to pokryte toną jakiś kurewskich mazideł...-Sapnął Aho kręcąc głową. 
-Jakoś szminka u Sayuricchi ci nie przeszkadza! 
-Zamknij się debilu, ona jest laską w przeciwieństwie do ciebie... 
-Wiecie co? Ja mam dość tego cyrku. Nara. -Nagle oświadczył Taiga po czym wstał i opuścił pokój. 
-Czekaj Kagami, idę z tobą... -Za Czerwonowłosym wyszła Yuuki i w taki oto szybki sposób zostałam sam na sam z moją osobistą, czekoladową pigułką gwałtu i gorrrącym modelem z pierwszych stron gazet. 
-Nooo dobra moi cudowni chłopcy, zostaliśmy sami, chyba wy nie wymiękniecie jak tamte cieniasy? -Rzekłam, rzucając im kokieteryjne spojrzenie. 
-Nigdy w życiu Sayucchi! 
-Hahaha, Kise ale to ty głównie stawiasz opory! -Wyśmiał go Granatowowłosy wypijając kieliszek wódki. 
-Cicho bądź Daikicchi, zaraz dam ci lekcję perfekcyjnego lizania! -Odpyskował Blond-model. -Sayuucchii, kochanie, polejże jeszcze po kieliszku! -Poprosił, na co ja z szerokim uśmiechem spełniłam jego życzenie. Zaczynało robić się coraz ciekawiej. 
-Ojj Kiseee, jesteś taką ciotą że musisz dodawać sobie odwagi wódą? Hahaha! -Ahomine w dalszym ciągu nie przestawał robić durnia z Kise. 
-Pragnę uroczyście ci przypomnieć iż to twoje zadanie, kretynie! -Zwróciłam uwagę Daikiemu. 
-Doskonale o tym pamiętam Sayu, więc teraz patrz i podziwiaj. -Aomine przeleciał Blondyna wyniosłym wzrokiem a następnie usiadł bliżej niego i  bez najmniejszych zahamowań  wpił się w jego usta. Siedziałam na przeciwko nich z żuchwą rozdziabioną na dwa metry i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Z jednej strony zazdrość o Daikiego rozsadzała mnie od wewnątrz lecz z drugiej, widok dwóch liżących się, megaprzystojnych facetów sprawiał, że nie mogłam oderwać od nich oczu. Po chwili Kise ujął facjatkę Ao w dłonie i zaczął jeszcze bardziej pogłębiać pocałunek. Długo toczyli ze sobą walkę o przodownictwo aż ostatecznie oderwali się od siebie. 
-O żesz ja pierdole...  DAWAJCIE DALEJ! TO BYŁO BOSKIE!-Wypiszczałam tak głośno że pewnie Taiguś i Yuu-chan będący gdzieś na mieście mnie usłyszeli. 
-Ja już wykonałem swoje zadanie i nie mam zamiaru się dalej pedalić. -Zaprzeczył Ciemnoskóry. 
-No błaagam, zrób to dla mnie! -Prosiłam z wywieszonym jęzorem, niemalże klęcząc na kolanach. 
-Dobra, w sumie masz rację. Ja też cię zdradzę z Kise. -Aomine wstał z kanapy , pociągnął sobie alkoholu z gwinta po czym usadowił się obok Ryouty i ponownie zatopił  w jego ustach. Po krótkim czasie ich dotychczasowe, niewinne pocałunki zmieniły się w pikantną szarpaninę, w której oboje nawzajem zrzucali z siebie ubrania. 
-Ah, Aominecchi, nie uważasz że to lekko zaczęło wymykać się nam spod kontroli? -Zapytał onieśmielony Kise, w chwili kiedy Aomine składał pocałunki na jego szyi. 
-WSZYSTKO JEST W JAK NAJLEPSZEJ KONTROLI, KURWA! Nie pierdolcie tylko kontynuujcie! - Wydarłam gębę, szalejąc z dzikiej ekscytacji. 
-Ty nie pierdol, tylko sama do nas dołącz. -Rzekł Granatowowłosy, spoglądając na mnie z ukosa. Miał racje. Nagromadzone podniecenie paliło mi wnętrzności i prędzej czy później sama bym się do nich dosiadła. Podeszłam więc do chłopaków robiąc mały striptiz po drodze i usadowiłam dupę między nimi. Bez większego namysłu, moje ręce powędrowały do spodni każdego z nich i poczęły pieścić ich przyrodzenia. 
-A-ahh... kto by pomyślał że kiedyś wyląduje z tą Blond-ciotą w trójkącie... -Mruknął Daiki całując mnie po obojczyku. 
-Coś ci nie pasi? To wypierdalaj. Poza tym sam zacząłeś... 
-Mmmm... Sayucchi... nie zwracaj uwagi na tego idiotę... ja tam nie narzekam. -Wybełkotał Ryota zmysłowo podgryzając moje ucho. 
Kiedy poczułam że ich penisy są twarde jak kamienie, stwierdziłam iż pora nieco urozmaicić nasze zabawy. Wypięłam się więc do Aomine a członek Kise szybko wylądował w mojej gębie. Daiki rzecz jasna,  w mgnieniu oka skorzystał z doskonałego dostępu do mego tyłka i bez zbędnych ceregieli wsunął we mnie swoją męskość. I tym sposobem między chłopakami rozpoczęła się bestialska rywalizacja o moje ciało. Raz był we mnie Ryota, zaraz potem porwał mnie Ao i tak w kółko, aż w końcu po długiej, ostrej orgii, padliśmy na łóżko w błogostanie i spełnieniu.  Nie pamiętam co było dalej, bo nie da się ukryć iż procenty też wykonały swoją misję. Za to następnego dnia cała nasza  trójca obudziła się z skurwysyńskim bólem głowy,  który rozsadzał nasze szanowne czerepy na kawałki. 
Ps. Chcielibyście zobaczyć miny Kise i Ahomine kiedy rano zdali sobie sprawę z tego że spali ze sobą w jednym łóżku. I to tuż obok siebie. 

***
Walizki spakowane, ciała błyszczące opalenizną i kac gigant (zarówno moralny jak i ten w podstawowym znaczeniu) u co poniektórych. 

Finalnie nadeszła ta smutna chwila powrotu do rzeczywistości. Może to i nie pora na podsumowania i morały wynikające z minionego już wyjazdu, jednakże każdy z nas, podczas pobytu tutaj, nabył całego szeregu nowych, arcyprzydatnych umiejętności życiowych. Ja osobiście, perfekcyjnie wyszkoliłam techniki skutecznego przepłaszania wszystkich, natrętnych cipek, które próbowały bezczelnie zarywać do Aomine, kiedy nie patrzyłam. Daiki z kolei, nauczył się iż spoglądanie na panienki w bikini kończy się pięścią Sayuri na jego gębie, a Kise bezbłędnie opanował sztukę spławiania wścibskich fanek. Ponadto, nie dało się też nie zauważyć wewnętrznej rewolucji u Yuuki i Kagamiego, albowiem przez te wakacje ta dwójka znacznie zbliżyła się do siebie. Nie sądzę jednak by coś z tego wyszło, ponieważ Taiguś w dalszym ciągu nie pozbył się swoich uprzedzeń w stosunku do płci pięknej. Pomimo tego, że czasem naprawdę ciężko było znaleźć naszej grupce wspólny język i nawet bywały momenty iż mieliśmy ochotę wracać do domu, każda godzina spędzona razem, zapełni układankę naszych wspaniałych, wakacyjnych wspomnień, do których z przyjemnością będziemy wracać. 


piątek, 4 grudnia 2015

Nagła interwencja pana sierżanta Aomine :D

Hola Amigo, Amigo hola, niech nas ogarnie dzika swawola!!!!!!!! :D Tak więc nawiązując do początku, owa dzikość ogarnęła Sayuri-chan i jej kurwikowata wena podążyła dziś dnia w nie tę stronę co trzeba, i znów wytworzyła  seksówki, kompletnie nie mające związku z treścią historii, którą ma szanowna osóbka prezentuje na tejże witrynie :D Wobec tego wydarzenia nie błahego, kolejnego rozdziała treści właściwej zamieścić planuję na tydzień przyszły, a tymczasem jeżeli tylko moi najdrożsi Państwo mają ochotę, to zaszczytnie zapraszam do zapoznania się  z tekstem poniżej umiejscowionym :D Dziękuje bardzo za atencję i pozdrawiam :D 

******************************************************************************************

-Halo, czy rozmawiam z sierżantem Aomine?

-Tak, melduję się. Co tym razem się dzieje? Znowu ktoś ukradł pani klucze do domu, chuj  panią zastrzelił , czy może napadło na panią nagłe podniecenie seksualne? 

-Całe szczęście że to pan, panie sierżancie. Tym razem potrzebuje pana na gwałt. 

-Na gwałt bardzo chętnie, ale zależy w jakim sensie bo takie interwencje jednak nie należą do moich ulubionych.

 -W tym podstawowym znaczeniu proszę pana. 

-W takim razie jestem u pani za minutkę.

Jak powiedział, tak zrobił. Nawet nie chcę myśleć ile istnień by uratował gdyby nie moje ciągłe wezwania. Dziwie się że jeszcze nie wsadził mnie do pierdla za fałszywe alarmy. Ale powiedzmy szczerze, nikt nie oprze się takiej kryminalistce jak ja, a już w szczególności on. 
W pewnej chwili donośny dźwięk pukania, a raczej walenia w drzwi oderwał mnie od moich zajęć. Zerwałam się na równe nogi i pognałam w ich kierunku. 
-Witam, czy to pani wzywała do gwałtu?. -Przywitał się Aomine, ściągnął czapkę z głowy i zaczął nią kręcić się wokół palca.
-Rzecz jasna, panie sierżancie.-Wciągnęłam go do środka za koszulę po czym powitałam gorącym pocałunkiem. 
-To kogo gwałcimy?-Zapytał Daiki, wkładając mi ręce pod bluzkę. 
-Co to za pytanie? Chyba oczywiste że siebie nawzajem.-Odparłam i zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-O nie nie nie, za wykroczenie musisz ponieść odpowiednią karę. -Oświadczył po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Rzucił mną na łóżko niczym kamieniem o ziemię a następnie przygniótł całym swoim 85-cio kilowym cielskiem. 
-Bolało.-Sapnęłam naburmuszona i zaplotłam dłonie wokół szyi Aomine. 
-Do kryminalistów Twojej rangi potrzeba radykalnych metod.-Rzekł,  po czym nie cackając się ani trochę ściągnął ze mnie koszulkę i począł miętosić moje piersi. 
-Ał, ał! Trochę za mocno.
-To ma być gwałt czy nie, hmm?
-No gwałt.-Odpowiedziałam w pokorze, ulegając całkowicie Granatowowłosemu. Jednak kiedy on zabawiał się na dobre z moim biustem i językiem, ja też nie pozostawałam dłużna zabawiając się z wewnętrzną zawartością jego spodni. W pewnym momencie Daiki oderwał się od mojego ciała, zrzucił z siebie dolne części garderoby i stanął przede mną na baczność. W sumie to oboje stanęli. Wyciągnął z kieszeni od spodni kajdanki i właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę że mam przejebane. Ao pochylił się nade mną i unosząc moje ręce do góry, zakuł mnie na trzy spusty. Uśmiechnął się szyderczo i uklęknął na ziemi układając swoją głowę na moim brzuchu. 
-Czy te kajdanki na pewno są konieczne?
-Jak najbardziej konieczne, czasem bywasz nieobliczalna, więc chyba nie chcesz mnie zmusić bym użył gazu łzawiącego?-Spytał i ściągnął ze mnie jeansy. 
-Taa, jasne, zastrzel mnie od razu...
-A żebyś wiedziała że sobie postrzelam.-Odpowiedział, wywołując uśmiech na mojej twarzy, a następnie począł muskać ustami mój brzuch. Po chwili jego ręka powędrowała w miejsce, gdzie dotyk sprawia największą przyjemność. 

Nienawidzę być zdominowana. Nienawidzę kiedy ktoś przejmuje nade mną kontrolę. Nienawidzę być bezbronna i zależna. Jestem regułą, a regułę zawsze potwierdza wyjątek. Tym wyjątkiem był właśnie Aomine. Kocham kiedy przejmuje dominację nad moim ciałem, kiedy robi ze mną co chce, kiedy jestem zależna i podporządkowana tylko jemu.

-A-aomine...-Jęknęłam kiedy poczułam że zaraz dojdę. 
-Coś mówiłaś mała?- Spytał po dłuższej chwili.
-Teraz już nic.-Odburknęłam. 

Ale kocham również przejmować kontrolę nad nim. I w sumie to wkurwiało mnie trochę że nie jestem w stanie nic zrobić, że nie mogę teraz rzucić się na niego z pazurami i pożreć w całości. 

-Zdejmuj mi te kajdany w tej chwili!-Rozkazałam, kiedy już miał zamiar we mnie wejść. 
-Chyba ci się coś pojebało w główce, to ja tu wydaje wszelkie polecenia i rozkazy.-Oświadczył, podniósł się na wysokość mojej twarzy i zamknął mi usta pocałunkiem. 
-Chcę Cię dotknąć...-Wyszeptałam.
-Przecież cały czas dotykasz. 
-Aomine, dobrze wiesz że nie o to chodzi.
-Radzę ci siedzieć cicho bo zastosuję ostrzejszy wymiar kary.-Ostrzegł Ciemnoskóry po czym gwałtownie obrócił mnie na plecy i postawił na kolana, a sam uklęknął za mną. 
-Wcale się ciebie nie boję.
-Nie? Przecież cały czas widzę jak drżysz.-Odpowiedział Daiki i zasłonił mi usta dłonią. 
~To z podniecenia, debilu.~ Zdołałam jedynie pomyśleć gdyż nie miałam możliwości powiedzenia tego na głos. Wziął mnie od tyłu tak zachłannie, że gdybym tylko miała wolne ręce i gdyby tylko nie zatykał mi gęby swoją pieprzonym przeszczepem zwanym dłonią, to wylądował by z hukiem na podłodze w towarzystwie głośnej awantury. Lecz po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do tych nieco ostrych doznań i jak gdyby nigdy nic odleciałam. Jednak wkurzało mnie niemiłosiernie to że nie mogę widzieć jego oblicza. Na całym świecie nie ma chyba lepszego widoku, jak wyraz twarzy Aomine kiedy dochodzi. Niestety z wielkim bólem serca tym razem musiałam obejść się smakiem. 

***
-Zamknę cię za to w pierdlu. -Mruknęłam naburmuszona, leżąc z założonymi rękami tuż obok Granatowowłosego. 
-Przecież jestem policjantem. 
-To pozbawię cię służby i zamknę. 
-Hahaha! -Zaśmiał się donośnie po czym poklepał mnie po głowie. -Mylisz się, to ja powinienem cię wsadzić do paki i wymierzyć karę dożywocia. 
-Taa... niby ciekawe za co...
-Jesteś cholerną złodziejką. 
-Jak to? Przecież nigdy w życiu nic nie ukradłam! 
-Nie? Przecież z premedytacją ukradłaś moje serce. 





niedziela, 29 listopada 2015

Chapter 17

Witam drodzy przyjaciele,  zawsze śmiechu i radości miejcie wiele!!!! :D Lecz dla Sayuri-chan na momenta teraźniejszego wielkim wysiłkiem jest nawet utrzymanie w stałej pozycji uśmiechu na ustach, gdyż Sayuri-chan wczoraj tak zabalowała że teraz leczy skutki wracania do domu o szóstej rano i mieszania wódki :O Jednakże mimo tychże niedogodności wkroczyłam w tą dziką otchłań przestrzeni wirtualnej i w związku z tym, będąc jedną nogą na internetach a drugą poskramiając kaca giganta, podzielę się z szanownym Państwem kolejną częścią tejże zwariowanej i szaleńczej historii :D Niech Państwo potraktują powyższą informację jako przestroga na całe wasze czcigodne życie i pod żadnym pozorem nie biorą przykładu z mojej nieokiełznanej osóbki bowiem kac morderca nie ma pały i serca!!!!! :O A teraz już nie przeciągając, serdecznie zapraszam na rozdział numer 17. :D 

************************************************************************

Kierunek: Morze, Transport: Auto Kise, Nastawienie: Kurewsko pozytywne. Nie u każdego. 

Było gdzieś koło dziewiątej rano, jak wszyscy zwarci, gotowi i zadowoleni zebraliśmy się pod "apartamentem Kise". Wszyscy, chyba nie trudno zgadnąć oprócz kogo. Jak już każdy dobrze wie, świętą tradycją naszego drogiego Ahomine, było, jest i będzie notoryczne spóźnianie się. Mówiąc w skrócie i nie wspominając już nawet o tym iż za nim wyruszyliśmy, zdążyliśmy pokłócić się chyba ze pięćdziesiąt pięć razy, w ostateczności przed jedenastą udało nam się ruszyć z miejsca. Niezaprzeczalnie będą to najzabawniejsze i wymagające przeogromnych ilości zimnej krwi wakacje. 
***
Gdybym chciała wam opowiedzieć z szczegółami wszystko, co działo się na tym zwariowanym wyjeździe, to prawdopodobnie zajęło by mi to tyle stron ile ma Trylogia Władcy Pierścieni oraz tyle czasu co obejrzenie wszystkich części Gwiezdnych Wojen. Jednakże wydarzyły się tam pewne rzeczy, o których raczej nie będę w stanie szybko zapomnieć. Najlepiej będzie, jak zacznę od początku. 

Po nie krótkiej, męczącej podróży, w końcu nastał czas na upragniony odpoczynek. Nasza kwatera, którą był niewielki domek rodziców Yuuki, mieściła się nie daleko centrum miasta, więc nie mieliśmy jakiś specjalnych problemów z dotarciem na miejsce. Pierwsze co zrobiliśmy z Aominecchim po przyjeździe, było pieprznięcie wszystkich walizek, toreb i innych pakunków w kąt i żelazne postanowienie iż tu i teraz idziemy zasmakować uroku nadmorskiej okolicy. Zostawiliśmy więc ogarnięcie domu wkurzonym na nas kumplom a sami zaś nie przejmując się niczym pognaliśmy w stronę plaży. Po stosunkowo nie długiej chwili szybkiego marszu przez deptaki miasta, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama, a na skórze poczuliśmy świeży powiew morskiej bryzy. Trwaj chwilo póki jesteś piękna. 
-Taaa... najbardziej podobają mi się fale... wiesz czemu? -Rzekł Daiki a ja pomyślałam że zaraz wyklepie jakiś romantyczny tekst ku umileniu nastroju. -Bo wznoszą się i upadają tak, jak tobie cycki kiedy się ruchamy. -Jednak się myliłam, sygnalizując to wyraźnym facepalmem. -A jak rozbijają się o brzeg to jest całkiem jak...- Mimo mojej reakcji, Aho dalej kontynuował.
-To jest całkiem tak, że jak się zaraz nie zamkniesz to sam rozbijesz się o wybrzeże, idioto!-Warknęłam, dźgając go łokciem w brzuch. 
-Haha, lepiej chodźmy do wody bo zaraz się spalisz od tego rozgoryczenia! -Zaproponował Ahomine na co ja tylko pokiwałam głową przytakująco. 
-Kto pierwszy ten lepszy! -Wykrzyknęłam i niczym pocisk z pistoletu poleciałam w stronę morza. Aomine wybiegł sekundę po mnie i w połowie tego nie długiego dystansu, objął prowadzenie. Ja nie chcąc dopuścić go do wygranej, przyśpieszyłam jeszcze bardziej, co na boso po żarzącym się piasku nie było takim prostym zadaniem. Będąc już praktycznie przy samym brzegu, potknęłam się i w rezultacie ległam plackiem na plecach. Po momencie Granatowowłosy dotarł do mnie,  szalenie zwijając się ze śmiechu. 
-Hahaha, i kto tu się rozbił o wybrzeże? Hahaha!!! -Patrzył się na mnie z góry i coraz bardziej ze mnie rył. 
-Kurwa idioto, pomógłbyś mi wstać zamiast pierdolić takie farmazony, hahaha!!! -Zwróciłam się do Daikiego z prośbą o pomoc lecz ten zamiast podać mi rękę, sam się zniżył po czym całą siłą położył się na mnie. 
-Co ty odpierdalasz Daiki?!
-Chronię cię przed nadchodzącą falą, a ostrzegam, że woda zimna jak skurwysyn. -Oznajmił, obejmując mnie mocno. 
-Myślisz że to coś pomoże?! Poza tym, piasek mi wchodzi do dupy i nie jest to kurna  najprzyjemniejsze uczucie! 
-E tam, przy okazji będziesz miała naturalny piaskowy peeling, hahaha! 
-Peeling piaskowy to ci  pały zrobię, jak nie przestaniesz mnie wkurwiać, hahaha! -Odpowiedziałam prześmiewczo i zaplotłam dłonie wokół szyi chłopaka. Niebawem do nadbrzeża nadpłynęła ogromna fala i cała, kurewsko zimna tafla morskiej wody przykryła nasze ciała od stóp do głów. Po chwili morze się uspokoiło, a my leżeliśmy nieruchomo i wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem. 
-Masz wodorosta na twarzy. -Oznajmił z komiczną powagą w głosie Aomine. 
-Jest mi w chuj zimno i jesteśmy cali przemoczeni a ty mi o wodorostach pierdolisz? Ogarnij się i wstawaj w końcu. 
-Jest ci zimno? Myślałem że moje ciałko jest wystarczająco napalone, żeby cię ogrzać... -Powiedział Ao i delikatnie musnął moje usta swoimi i jeszcze mocniej mnie przytulił. Po niedługim czasie oboje zaczęliśmy przywykać do temperatury wody, a kąpiel w falach w połączeniu z prażącym słońcem zaczęła robić się całkiem przyjemna. W pewnym momencie popadliśmy w mętlik gorących pocałunków i żadne z nas nie miało najmniejszego zamiaru tego przerywać. 
-Hej lovelasy, starczy tego dobrego. -Ni z tego i ni z owego usłyszeliśmy głos Taigi. -Długo będziecie się jeszcze tak miazgolić?-Zapytał, stając nad nami i kładąc ręce na biodrach. 
-Czego chcesz ty czterobrwiowy pacanie? Nie widzisz że jesteśmy zajęci? -Burknął poirytowany Daiki. 
-To lepiej zajmijcie się powrotem na chatę, bo nie zostawimy wam nawet okrucha z dzisiejszego obiadu. 
-Pff, mamusia się znalazła! -Prychnął wyśmiewczo Aho. -Łaski bez, wszamiemy coś na mieście. 
-Daiki do cholery, uspokój się! Wczoraj Taiga cały wieczór pichcił dla nas obiadek jak ty sobie smacznie spałeś, albo robiłeś inne ciekawe rzeczy... -Odrzekłam z żmijowatym uśmieszkiem na twarzyczce a Aomine spalił lekkiego buraka. 
-Dobra, chodźmy, z drugiej strony jak już pofatygował się specjalnie DLA MNIE, to czemu mam nie skorzystać... 
-Nie jesteś tu sam idioto! -Ja i Kagamiś odpowiedzieliśmy chórem, tym samym poskramiając głupie odzywki Ciemnoskórego.
W sumie to byliśmy trochę wkurwieni iż Taiga przerwał nam w takim cudnym momencie, jednakże gdyby się nie pojawił, kto wie, czy nie posunęlibyśmy się nieco dalej, a przypominam że przecież byliśmy na plaży, wśród masy ludzi. Ktoś przecież musi pilnować świeżo upieczonej, nieokiełznanej pary zakochańców. Po arcypysznym obiadku, wróciliśmy na plaże, jednak tym razem już całą naszą szaloną grupką. 
***
Chyba każdy z nas wie, jak na organizm ludzki wpływa trzydziesto sześcio stopniowy upał. Jednakże wśród zwykłych ludzi zawsze znajdą się  mutanci, których nawet nie powali temperatura z piekła rodem. Był wieczór. Yuuki wraz z Taigą padli na swoje łóżka i mowy nie było żeby któreś z nich ruszyło palcem.  Ja, Aominecchi i Kise pomimo całodziennego grzania łba na słońcu, tryskaliśmy jakąś nieujarzmioną energią i postanowiliśmy iść na dzikie bailando ażeby rozładować ją w odpowiedni sposób. Wybyliśmy więc z chałupy zostawiając tamtą wykończoną dwójkę samym sobie, i powędrowaliśmy do najlepszego klubu w mieście. Kolorowe drinki, mnóstwo roztańczonych ludzi  i głośna muzyka błyskawicznie wprawiły nas w imprezowy nastrój i po niedługiej chwili sami wkroczyliśmy na parkiet, pogrążając się w wariackich pląsach. 
Lecz spośród tych wszystkich imprezujących osób, moją uwagę przykuł jeden fagas, który luzacko podpierał  ścianę i perfidnie gapił się na przedstawicielki płci pięknej. Aczkolwiek to nie było powodem mojego zainteresowania.  Aomine kiedyś wspominał mi o pewnym szmaciarzu, z którym w niedalekiej przeszłości on i Ryouta mieli poważne porachunki. I ten typek porażająco pasował do opisu osoby, o której niegdyś mi opowiadał. 
Mimo tego iż Daiki doskonale się bawił i nie zwracał uwagi na otoczenie,  ja nie mogłam się na niczym skupić gdyż nieustannie czułam jak oczy tego podejrzanego kolesia wędrują po mojej dupie, albo innych częściach ciała. W pewnej chwili Aomine wraz z Kise postanowili że skoczą na zewnątrz na papieroska, a mi zlecili bym za ten czas zamówiła dla nas drinki, bo kolejka przy barze powiększała z minuty na minutę. No zajebiście. Nie mogliście chyba wybrać lepszego momentu. Ten frajer tylko na to czekał.  Kiedy tylko chłopaki opuścili klub, on z miejsca do mnie podbił i zaczepiał jakimiś żenującymi i tandetnymi tekstami. Na początku go zbywałam, jednak później ten skurwiel naprzykrzał mi się  do takiego stopnia że momentami miałam ochotę zwyczajnie mu przyjebać. Dobrze wiedziałam że długo tak nie wytrzymam i koniec końców i tak wybuchnę, więc w związku z tym postanowiłam iż najlepszym wyjściem będzie jak opuszczę lokal. Wyszłam i rozejrzałam się dookoła z myślą że być może gdzieś niedaleko stoją Blond-model i Ao, ale ku mojemu rozczarowaniu żadnego z nich nie było w pobliżu. Nie trzeba było długo czekać aby ten przykry, siwowłosy, zakolczykowany typek podążył za mną. 
-Hej laseczko, już wracasz do domku? -Zatrzymał mnie, szarpiąc za ramię. 
-Nie, idę odpocząć od oglądania twojej pierdolonej, bezczelnej mordy. -Burknęłam i odtrąciłam jego rękę.
-Ohoho, no proszę jaka ostra w gębie! -Odrzekł kpiąco. -W łóżku też jesteś taka ostra? -Zapytał ze sprośnym spojrzeniem po czym popchnął mnie na ścianę i złapał mocno za nadgarstki. 
-Pff, no oczywiście! -Odpyskowałam, próbując się wyrwać. -A już w szczególności do takich typków jak ty, którym trzeba porządnie naostrzyć chuja żeby zmądrzeli. 
-Podobasz mi się. -Haizaki przybliżył się do mojej szyi i musnął ją językiem. -Lubię takie żylety....
-W dupie mam twoje zajebane gusta! -Warknęłam donośnie i siłą całego ciała odepchnęłam go od siebie. 
-Hah... to szkoda bo twoja twarz wygląda tak, jak byś miała ochotę się dziko zabawić. 
-Taa, a twoja twarz wygląda jak nie obciągnięty kutas. 
-Haha, to go obciągnij. -Wydukał  i znowu zaczął się do mnie przystawiać. 
-Masz kurewską rację, zwale go, od razu z tobą!- Wykrzyknęłam a następnie wyszarpując się z jego uścisku, zadałam mu porządny cios w głowę, w wyniku którego upadł z hukiem na ziemię. 
-Osz ty szmato, bolało! -Syknął Shougo, masując sobie łeb. W tym samym momencie, niespodziewanie na miejsce zdarzenia przybył rozwścieczony Daiki. 
-Ej Haizaki, ty zasrany chuju, odpierdol się od mojej kobiety! 
-To twoja laska? Niezła z niej suka... przyjebała mi mocniej niż kiedyś ty, pierdolony słabeuszu! -Srebrnowłosy podniósł się z ziemi i pocisnął Aomine. -Trzym się malutka, spotkajmy się jeszcze kiedyś! Może w końcu pokażesz mi jaka napalona z ciebie sztuka! -Posłał mi ordynarnego buziaka, oblizał się wyuzdanie i odszedł. 
-Ten skurwysyn...! -Przeklął Granatowowłosy i już miał ruszać na niego z pięściami lecz w porę go powstrzymałam. 
-Odpuść... ten skurwiel nie jest tego wart, a poza tym już oberwał ode mnie za nas obydwu. -Oświadczyłam nonszalancko. 
-Ej, ej, ale to ja przecież  jestem facetem w tym związku... - Zaznaczył z zazdrością. 
-Haha, tak, ale z taką różnicą że ty masz pałe, a ja mam jaja! - Rozluźniłam nieco atmosferę, złapałam Aosia za rękę i ruszyłam w stronę pięknie rozświetlonego miasta, które tętniło nocnym życiem. 



sobota, 21 listopada 2015

Chapter 16

-Bierz te pierdolone giry z moich cycków! -Wydarłam się na Aomine, z którym bite pół godziny przepychałam się w wannie, by w końcu móc wygodnie się w niej rozłożyć i zrelaksować kąpielą. Ale dlaczemuż to, skończyłam tak marnie i haniebnie? Otóż obydwoje mieliśmy serdecznie dosyć wykłócania się o to, kto pierwszy z nas wskoczy pod prysznic. Po przearcy długiej, ostrej wymianie zdań, ostatecznie uznaliśmy iż idziemy na kompromis i tak jak sami widzicie, zakończyła się ta krótka historia, z której owego zakończenia, był zadowolony jedynie Daiki. 
Jeżeli ktoś kiedyś powiedział że przeciwieństwa się przyciągają, to chyba zapomniał dodać do tejże niesłychanej mądrości skromne "lecz są wyjątki od tej reguły." Takowym wyjątkiem zaiste i oczywiste byliśmy my. Los lub inna siła wyższa dobrze wiedziała, kogo ze sobą związać. Ja i Aomine mamy całą rzeszę wspólnych cech charakteru, które bez wątpienia będą utrudniać nam życie. To tak, jakby złączyć dwie nieustępliwe i aroganckie tykające bomby, które w każdej chwili mogą wybuchnąć i rozsadzić siebie nawzajem na drobne kawałeczki.  
-Nie podoba ci się mój masaż stopami?-Zapytał, w dalszym ciągu nie zmieniając pozycji swoich kończyn dolnych. 
-No mózg sobie pomasuj, o ile w ogóle go posiadasz bo przypuszczam że masz w czaszce jedne wielkie jądra...
-Hah, nie moja wina że jestem taki długi i nie mam gdzie podziać nóg...
-To się kurwa skróć albo wybuduj większą wannę.
-Kutasa też mam skrócić?
-Nie, akurat jego możesz zostawić w spokoju, bo to chyba na razie jedyna rzecz która JESZCZE mnie u ciebie nie wkurwia, idioto.-Odpowiedziałam z uśmieszkiem na gębie po czym ochlapałam go sporą ilością wody z pianą, która przy okazji rozprzestrzeniła się po całej łazience. 
-Oddałbym ci z wielką chęcią, ale wtedy mielibyśmy basen w całym domu... i tak będziesz to sprzątać. 
-Phi! Chyba śnisz! Palcem nie kiwnę, bo przecież jestem gościem, a gościem trzeba się odpowiednio zająć, prawda Daiki?-Powtórzyłam słowa którymi sam mi kiedyś pocisnął.
-W ten sposób mnie bierzesz, taaa? Dobra, niech ci świeci, ale chociaż umyj mi plecy. -Oświadczył a następnie przekręcił się do mnie tyłem. -Tylko ostrożnie, bo tak mnie wczoraj podrapałaś tymi swoimi pazurami że pieką mnie jak skurwysyn. Ał, ał ał. -Tym zdaniem rozśmieszył mnie tak bardzo że nawet nie miałam jak zaprotestować. 
-Hahahhaha! Daiki taki delikatny! Ciiii.... nie martw się, nikomu nie powiem, hahahaha!-Ryłam wniebogłosy kiedy jęczał jak pluskałam go wodą. -Proszę Państwa, przed Państwem Daiki twardziel! Hahahhaha! 
-No żebym ja czasem nie powiedział, która twardzielka wczoraj ryczała jak bachor... 
-Ale ty pierwszy zacząłeś ryczeć! A ja ryczałam ze śmiechu z ciebie, Hahahhahaha! -W dalszym ciągu nie przestawałam go wkurzać. On w odpowiedzi odwrócił głowę, przyciągnął mnie do siebie i uciszył pocałunkiem moje roześmiane usta. 
-Ale te zadrapania na moich plecach to powód do dumy. -Rzekł, na co ja tylko spojrzałam na niego pytająco. -To znaczy że miałem zajebisty seks i mojej kobiecie było tak dobrze że aż zdarła mi skórę... -Przyznał triumfalnie. 
-Nie, Twoja kobieta chciała ci dać do zrozumienia żebyś trochę zwolnił tempo bo myślała że ją zaraz rozsadzisz od środka, hahaha! 
-Heh... A tak a propos mycia pleców... -Zaczął Daiki, nieco poważniejąc. -Ty mnie przecież zdradziłaś z Kise.-Wypalił, ni z tego ni z owego. 
-A co to ma do cholery wspólnego z myciem pleców? Ale wtedy jeszcze nie byliśmy razem i mogłam robić co mi się tylko podobało, więc skończ ten debilny temat, bo szkoda czasu. A jak już wspomniałeś o Kise, to wpadłam na pewien pomysł. Może byśmy wyskoczyli gdzieś razem na wakacje? 
-Co, Ty i Kise? To dalej z nim kręcisz? -Odezwał się z udawanym oburzeniem. 
-Przekręcę to ci zaraz szyję i połamę kark, ćwoku... Razem czyli ty, ja Taiga, Ryouta i Yuuki? 
-Haha, w sumie jestem za... -Pokiwał przytakująco łepetyną. -Porobiłbym sobie jaja z tej bandy kretynów...
-Do której sam należysz... -W należyty sposób podsumowałam jego wypowiedź. 
Do dziś dnia, dziwię się samej sobie jak potrafiłam wytrzymać przeszło dwie godziny w wannie z tym pajacem. Odbiło się to rzecz jasna na naszej skórze, która była tak wiotka, pomarszczona i obwisła, jak pała Aomine pozbawiona erekcji. Po zabawie w kotka i myszkę która polegała na tym że Aho cały czas zabierał mi ubrania i biegał z nimi po calutkim mieszkaniu, a ja za nim by je odzyskać, finalnie usiedliśmy wygodnie na sofie i stwierdziliśmy uroczyście iż pora zabrać się za organizację naszych wakacji. Pierwszym krokiem było oczywiście nic innego jak zebranie uczestników rzekomego wyjazdu. W tym celu przedzwoniliśmy do całej trójki i zaprosiliśmy ich do nas. Nie trzeba było długo czekać na pojawienie się tych wariatów. Pierwszy wparował Kise, czego można było się  spodziewać, a zaraz po nim pozostała dwójka. Poszłam otworzyć drzwi bo temu dupkowi jak zwykle nie chciało ruszyć się tyłka. 
-SAYURICCHIIII!!!!!!!!!!-Wykrzyknął Blond-model rzucając mi się na szyję. 
-Witaaammm! -Będąc miętoszona przez Kise, w międzyczasie przytakując i machając witałam przechodzących obok Yuuki wraz z Taigą. 
-Neee Sayuricchi, a co ty dziś taka rozczochrana i nie ogarnięta ? Nie poznaje cię... -Oświadczył Ryouta, lustrując mnie od stóp do głów. 
-No widzisz mój najdroższy Kisiaczku, już nigdy więcej nie wezmę kąpieli z tym debilem... Nie pozwolił mi nawet wysuszyć włosów... Aghhh...
-Oj ten Aominecchi! zaraz się z nim rozprawię! Przecież to istny skandal że nie pozwala swojej damie zadbać o siebie...
-Haha, spokojnie Kisiu, spokojnie, -Poklepałam Blondyna po głowie. -To ja tu jestem od ujarzmiania Aomine. 
-A ty co znów mnie z nim zdradzasz? Przecież teraz już jesteśmy razem. -Donośnie odezwał się Daiki stojący dwa pokoje dalej.
-Głośniej wydrzeć się nie dało, co?!
-Czyli że jednak mam rację?
-Nie, czyli że ciężko mi jest  przyznać iż ma godna osoba związała się  z takim kretynem, idioto!-Po wypowiedzeniu tych słów w pomieszczeniu zapanowała cisza i wszyscy skierowali wzrok na mnie. 
-Awwwwwwwww!!!!!!!!- Jak grom z jasnego nieba wybuchła Yuuki. -NO W KOŃCU DOCZEKAŁAM SIĘ TEGO DNIA!!!! JA OD POCZĄTKU WIEDZIAŁAM ŻE BĘDZIECIE RAZEM!!! JAK CUDOWNIE!!!-Po czym rzuciła się na mnie jak dziki zwierz na swoją ofiarę i mocno wyściskała. 
-Ała , niech ktoś ją ode mnie weźmie...
-No, przyznaj się do czego to wczoraj między wami doszło...-Szepnęła mi niby do ucha, lecz było to słychać na cały dom. 
-No doszło doszło, nawet oboje doszliśmy...-Wtrącił się Granatowowłosy.
-To nie było pytanie do ciebie, debilu...!-Odpyskowałam i wróciłam do rozmowy z Yuu-chan. -Tak, ma dużego, coś jeszcze? -Zapytałam złowrogim głosem na co moja przyjaciółka tylko zapiszczała a u reszty wywołało to atak śmiechu. 
-Dobra dobra, koniec tego śmieszkowania, ustalmy w końcu jakieś szczegóły, bo już nie mogę się doczekać, nooo! -Odezwał się zniecierpliwiony Kise i takim sposobem rozpoczęła się huczna dyskusja na temat wspólnego wyjazdu, która jak łatwo było przewidzieć, szybko zmieniła się w kłótnie. Począwszy od zaproponowania miejscówki przez Yuuki, co do którego o dziwo nikt nie miał większych sprzeciwów, po przez sprzeczki Kise z Aomine, kto do owego miejsca nas zawiezie skończyło się na tym iż po doszczętnym zdarciu gardeł w końcu doszliśmy do wspólnego konsensusu. Oczywiście to ja musiałam doprowadzić wszystkich do porządku nie wspominając już o Ahomine który za żadne pały nie chciał zejść ze ścieżki wojennej z Blondynem. Ku okiełznaniu tejże do bólu gówniarskiej kłótni między tymi dwoma wspomnianymi wyżej, uzmysłowiłam Daikiemu iż egzamin na prawo jazdy ma za dwa tygodnie i mowy nie było o tym, żeby prowadził. Jedyne o czym marzyłam w tej chwili to szybki powrót do domu i psychiczno-fizyczny odpoczynek od ludzi, z którymi zapewne przyjdzie aktywnie użerać mi się w dniach najbliższych. 
-Dobra, nie wiem jak wy, ale ja spadam. -Oznajmiłam, obracając się w stronę wyjścia. 
-Ja też, muszę zdążyć jeszcze zrobić żarcie na wyjazd. -Dodał Taiga kierując się za mną. 
-Ty jak zwykle byś tylko żarł.-Przerwał Granatowowłosy. -Taa, racja, idźcie już, przecież muszę się wyspać na jutro...-Oświadczył arogancko na co wszyscy popatrzyliśmy na niego z pogardą. 
-A ty byś tylko spał pieprzony leniu! -Odburknęłam i już miałam zamiar przekroczyć próg drzwi kiedy Daiki złapał mnie za ramię i pociągnął do siebie. 
-Ty Sayu możesz zostać... 
-Puszczaj, wystarczająco dużo mojego cennego czasu poświęciłam ci od wczoraj. 
-Ale noc już nie daleko, a na łóżku mam dużo miejsca... będę czuł się samotny. -Wypowiedział to zdanie z miną kotka proszącego się o mleko co po raz kolejny dzisiejszego dnia wywołało u mnie napad śmiechu. 
-Jasne... dziś prześpisz się z własną ręką, uwierz mi, to najlepsza towarzyszka na świecie, hahaha! 
-Taa, może i masz rację, w sumie to odkąd mam ciebie to ją zaniedbałem. -Wymamrotał, obejmując mnie w pasie. 
-Powinieneś się cieszyć, bo odpocznie sobie za wszystkie czasy, haha! A teraz puść mnie, bo chcę już iść... -Sapnęłam, odwzajemniając uścisk. Znowu skłamałam. Przecież mogłabym z nim tak stać całą wieczność. 
-Będę tęsknił... 
-No ja myślę... 
-A co będzie jak umrę z tęsknoty? -Spytał, cmokając mnie po policzku. 
-Widzimy się jutro z samego rana, cwelu. -Powiedziałam, po czym złapałam go za facjatkę i obdarzyłam czułym pocałunkiem. Następnie bez słowa odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do reszty. Uszłam ledwo parę kroków jak poczułam wibrację na tyłku sygnalizujące iż na mój telefon właśnie przyszedł sms. 

Od: Mój idiota Daiki <3
Do: Sayuri-chan
Treść: Zapomniałem powiedzieć że Cię kocham. 

Zawróciłam i jak tylko spostrzegłam że jeszcze stoi w drzwiach, posłałam do niego szczery uśmiech oraz coś w rodzaju "puknij się w łeb ty ciołku". Ale z niego kretyn. Kretyn, którego pokochałam najbardziej we wszechświecie. 



(Ps. Jak miło że Sayuri dopiero teraz zauważyła iż zapomniała narysować kranu :O W razie wątpliwości, nalewaliśmy wodę wiadrami :D ) 

sobota, 14 listopada 2015

Uzupełnienie do chapteru numer 14 :D

UWAGA: Poniżej ukazany twór zawiera niebezpieczne dla zdrowia, życia i współżycia stężenie seksów. Czytają Państwo na własną odpowiedzialność. :D Z poważaniem i serdecznymi pozdrowieniami, arcyzacne, tytułowe pomarańczowe włosy czcigodnej autorki :D ≧◠◡◠≦✌




Będąc przyklejeni  do siebie przez całą drogę finalnie przywlekliśmy się pod próg mojego domu. Otwierałam drzwi jednocześnie będąc obsypywana chaotycznymi pocałunkami przez Daikiego i ledwo co zdołałam przekręcić klucze w zamku . Wepchał mnie do środka i opierając o framugę począł ściągać ze mnie bluzkę. Kiedy już mnie jej pozbawił, zabrał się kolejno za moje spodnie i bieliznę, nie przerywając gorących pocałunków którymi obdarowywał moją szyję na przemian z ustami i dekoltem. Kiedy stałam już kompletnie naga, schylił się lekko łapiąc mnie dłońmi w pasie a jego usta powędrowały na biust. 
-Umm Daiki.... chyba nie będziemy tego robić w drzwiach wejściowych... -Pisnęłam po chwili. 
-Taa... racja, łóżko zdecydowanie wygodniejsze... - Przyznał chłopak biorąc mnie na ręce i sprawnie transportując do sypialni. Uklęknęłam na łóżku i rzuciłam Aomine lubieżne spojrzenie. Jak ja nie miałam na sobie już kompletnie nic, tak on naubierany był od stóp do głów. 
-To co kochanie, striptiz specjalnie dla mnie? -Rzuciłam propozycję nie spuszczając wzroku z Granatowowłosego. 
-A pomożesz mi? -Spytał, zrzucając z siebie kurtkę. 
-Z przyjemnością. -Przytaknęłam a następnie wstałam i poczęłam rozpinać mu koszulę. Po niedługiej chwili moim oczom ukazał się jego pięknie umięśniony tors na którym jadąc począwszy od góry a kończąc przy zapięciu jego spodni zostawiałam ponętne, mokre pocałunki. W końcu bez zbędnych ceregieli pozbyłam się kolejno jego dolnych części garderoby.  Wówczas odsunęłam się w tył i spaliłam buraka mierząc wzrokiem męskość Aomine. ~SERIO MA TAKIEGO DUŻEGO?~ Zapytałam samej siebie w myślach. ~Jakoś wcześniej tego nie zauważyłam...~ Przyłożyłam palec wskazujący do ust i poczułam że od samego patrzenia robi mi się mokro. Wtedy jakaś siła targnęła mną żeby zrobić mu przyjemność ustami. Polizałam czubek jego członka a potem próbowałam wziąć go całego lecz miałam z tym lekki problem gdyż przyrodzenie Daikiego zdecydowanie nie należy do najmniejszych a już w szczególności do najkrótszych. Co chwile z dołu spoglądałam na jego twarz na której malował się obraz rozkoszy. Jeszcze bardziej mnie to nakręciło i w związku z tym, przyśpieszyłam nieco tempo moich pieszczot. Jednakże w pewnej chwili Granatowowłosy odepchnął mnie od siebie przewracając na plecy po czym bez uprzedzenia gwałtownie we mnie wszedł. Wydałam z siebie cichy jęk, a on żeby go zagłuszyć, wpił się zachłannie w moje usta. 
-S-sayuri... czemu tak długo mnie okłamywałaś...? -Zapytał Daiki, posuwając mnie coraz szybciej i wchodząc jeszcze głębiej przez co w pewnym momencie poczułam lekki ból. 
-A-ah... Cz-czy to teraz ważne? kocham Cię i koniec...! -Odpowiedziałam i w odwdzięce   wbiłam mocno paznokcie w jego plecy. 
-Uhh... fakt... chuj z tym, też Cię kocham. -Wyznał i podniósł się, stając przy mnie na kolanach. -Ale ałł..! Nie musisz tak drapać...-Syknął, jedną ręką przytrzymał moją nogę  a następnie uniósł ją ku górze. 
-Wybacz...-Burknęłam, przyglądając się swoim palcom na których widniały ślady krwi. 
-Hah... wierzę że to z miłości... -Rzekł ironicznie, wędrując dłonią na moje piersi, które zaczął zmysłowo i frenetycznie masować. Jego niepohamowane ruchy z każdą chwilą robiły się jeszcze bardziej porywcze i zachłanne że wprowadzał mnie w stan istnego szaleństwa i obłędu. Momentami sama nie wiedziałam, czy się unoszę czy spadam, tonąc gdzieś głęboko w tym nieskończonym oceanie przyjemności.  Nie jestem w stanie wyrazić słowami tego uczucia. Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak dobrze jak wtedy. Nawet wzięcie na raz wszystkich narkotyków i innych środków odurzających jakie istnieją na całym świecie, nie doprowadziłyby mnie do takiego stanu do jakiego doprowadzał mnie Aomine. 
Przekręciłam głowę w bok, zacisnęłam powieki, przygryzałam wargi co by przypadkiem nie zacząć wrzeszczeć. Mój oddech przyśpieszał a palce wbijałam w kołdrę, cudem nie rozrywając jej na strzępy. Wsłuchiwałam się we wzdechy Aomine, które sprawiały że sama z czasem zaczęłam przenikliwie i donośnie jęczeć. Robił to dzisiaj wyjątkowo mocno i boleśnie, tak jakby chciał wyrazić jak silne są jego uczucia względem mnie. Ja doskonale to wiedziałam i postanowiłam pomóc mu "zejść na ziemię." Złapałam jego rękę którą cały czas tłamsił mój obolały biust i powoli podniosłam się do góry. 
-Daiki, puść...- Sapnęłam, wskazując na to by przestał trzymać moją nogę. 
-Co się dzieje Sayuri?- Zapytał lekko zaskoczony i posłusznie wykonał moje polecenie. Ja przysunęłam się w głąb łóżka, z rozłożonymi nogami oparłam o ścianę i wyciągnęłam dłoń do Granatowowłosego. 
-Chodź... -Wymruczałam. Ten bez słowa zaczął przybliżać się do mnie a ja by usprawnić jego ruchy pociągnęłam go za nadgarstek.  Kiedy już znajdował się na przeciwko mnie położyłam dłonie na jego policzkach i spojrzałam mu  prosto w  oczy. 
-Daiki wybaczysz mi...?
-O czym ty mówisz? Już wszystko mi wynagrodziłaś aż za nadto... 
- Kocham Cię...-Wyszeptałam, po czym usiadłam na Aomine, objęłam go nogami wokół pasa i mocno się w niego wtuliłam. 
- Też Cię kocham i będę Ci to powtarzał w nieskończoność... -Odpowiedział, otoczył mnie ramionami i ponownie zanurzył we mnie swoją męskość. Pod wpływem coraz to gwałtowniejszych ruchów zamaszyście wygięłam  się do tyłu zaplatając mocno dłonie na karku Daikiego. On korzystając z ułatwionego dostępu do moich piersi, rozpoczął od muskania ustami obojczyka a skończył na pieszczotach językiem który ponętnie owijał wokół moich nabrzmiałych sutków. 
-Kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię...!-Powtarzałam w kółko aż w końcu ten wyrazowy ciąg zmienił się w cichy jęk rozkoszy. Daiki w odpowiedzi zaszemrał coś do mnie ale puściłam to mimo uszu gdyż skoncentrowana byłam jedynie na tych paraliżujących doznaniach o które mnie przyprawiał. Teraz już tylko pragnęliśmy jednego. W pewnym momencie Aomine zaprzestał pieszczot, jego ruchy  zwolniły a głowę lekko odgiął ku tyłowi. Wyprostowałam się wówczas ażeby móc spojrzeć na jego oblicze. Był to chyba najbardziej charyzmatyczny, zmysłowy i rozpalający widok jaki widziałam w moim dotychczasowym życiu. Jego twarz była pokryta lekkim rumieńcem, usta miały charakterystyczny grymas nadchodzącego spełnienia, a na skórze lśniły kropelki potu. Grzbietem dłoni delikatnie musnęłam jego rozpalony policzek. Po raz kolejny dzisiejszego dnia popadłam w jakiś przekurewski trans. Wcześniej zawsze, od początku do końca miałam zamknięte oczy jak to robiliśmy. Nigdy nie widziałam, jak wygląda Daiki, kiedy dochodzi. Teraz uświadomiłam sobie, że robiłam to celowo, gdyż widok ten jeszcze bardziej spotęgował moje uczucie w stosunku do niego. Nagle poczułam, jak od środka wypełnia mnie niewyobrażalne ciepło, a Aomine westchnął głęboko, wyrażając swoje zaspokojenie. Ja niestety jeszcze nie doszłam więc żeby nie męczyć już Granatowowłosego, postanowiłam pomóc sobie samodzielnie. Kiedy tylko on się otrząsnął i zauważył to, w oka mgnieniu odłączył się od mojego ciała a następnie popchnął mnie tak, bym oparła plecy o ścianę i zjechał w dół. Ułożył swoją głowę pomiędzy moimi nogami po czym wyręczył moją rękę swoim językiem. Chyba nie mógł zakończyć tego w lepszy sposób.
Wykończona, spełniona i szczęśliwa do granic możliwości padłam na łóżko, kładąc się na brzuchu, a na mnie padł Aomine. Leżałam nieruchomo, sparaliżowana mieszanką wszystkich odczuć i silnych emocji jakich dzisiaj doświadczyłam. Dodatkowo moje ciało w dalszym ciągu topiło się od dotyku ręki Daikiego, która nieprzerwanie muskała mnie po ramieniu i szyi. 
-Sayuri, wiesz co ci powiem?-Zaczął nagle, pochylając się nad moim uchem.- Pierwszy raz jestem tak zabujany.... nawet taki skurwiel jak ja nie miał by odwagi zrobić tego co ty dzisiaj na dworcu...  jak byś tylko widziała wtedy miny ludzi... ale wiem że i tak pewnie miałaś to w dupie... hah... szczerze to... myślałem ze poryczę się ze szczęścia jak szedłem wtedy do ciebie...-Wyznał.
-C-cicho, Daiki... nic już nie mów, ok...?-Przerwałam mu gdyż poczułam jak w moich oczach gromadzą się łzy. ~Nie, nie będziesz się mazać Sayuri!~  Zmrużyłam powieki, zatrzepotałam rzęsami i jakoś pozbyłam się tego słonego płynu, lecz niestety jedna malutka kropelka zdążyła wydostać się na zewnątrz i spłynąć mi po policzku.
-Spokojnie, Sayu... przede mną nie musisz tego ukrywać...-Daiki pobłądził dłonią po mojej twarzy, ocierając tą niefortunną łezkę ogromnego szczęścia. 
-To tylko pot, idioto! Gorąco mi przez ciebie...-W dalszym ciągu się broniłam.
-Poważnie...? Haha, jeśli tak, to mi też teraz cholernie pocą się oczy...-Powiedział złamanym głosem Aomine i wtulił się w moje plecy na których po chwili poczułam lekką wilgoć. 

-Haha, no to w takim razie po poćmy się razem...