Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psycholstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psycholstwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 listopada 2015

Chapter 17

Witam drodzy przyjaciele,  zawsze śmiechu i radości miejcie wiele!!!! :D Lecz dla Sayuri-chan na momenta teraźniejszego wielkim wysiłkiem jest nawet utrzymanie w stałej pozycji uśmiechu na ustach, gdyż Sayuri-chan wczoraj tak zabalowała że teraz leczy skutki wracania do domu o szóstej rano i mieszania wódki :O Jednakże mimo tychże niedogodności wkroczyłam w tą dziką otchłań przestrzeni wirtualnej i w związku z tym, będąc jedną nogą na internetach a drugą poskramiając kaca giganta, podzielę się z szanownym Państwem kolejną częścią tejże zwariowanej i szaleńczej historii :D Niech Państwo potraktują powyższą informację jako przestroga na całe wasze czcigodne życie i pod żadnym pozorem nie biorą przykładu z mojej nieokiełznanej osóbki bowiem kac morderca nie ma pały i serca!!!!! :O A teraz już nie przeciągając, serdecznie zapraszam na rozdział numer 17. :D 

************************************************************************

Kierunek: Morze, Transport: Auto Kise, Nastawienie: Kurewsko pozytywne. Nie u każdego. 

Było gdzieś koło dziewiątej rano, jak wszyscy zwarci, gotowi i zadowoleni zebraliśmy się pod "apartamentem Kise". Wszyscy, chyba nie trudno zgadnąć oprócz kogo. Jak już każdy dobrze wie, świętą tradycją naszego drogiego Ahomine, było, jest i będzie notoryczne spóźnianie się. Mówiąc w skrócie i nie wspominając już nawet o tym iż za nim wyruszyliśmy, zdążyliśmy pokłócić się chyba ze pięćdziesiąt pięć razy, w ostateczności przed jedenastą udało nam się ruszyć z miejsca. Niezaprzeczalnie będą to najzabawniejsze i wymagające przeogromnych ilości zimnej krwi wakacje. 
***
Gdybym chciała wam opowiedzieć z szczegółami wszystko, co działo się na tym zwariowanym wyjeździe, to prawdopodobnie zajęło by mi to tyle stron ile ma Trylogia Władcy Pierścieni oraz tyle czasu co obejrzenie wszystkich części Gwiezdnych Wojen. Jednakże wydarzyły się tam pewne rzeczy, o których raczej nie będę w stanie szybko zapomnieć. Najlepiej będzie, jak zacznę od początku. 

Po nie krótkiej, męczącej podróży, w końcu nastał czas na upragniony odpoczynek. Nasza kwatera, którą był niewielki domek rodziców Yuuki, mieściła się nie daleko centrum miasta, więc nie mieliśmy jakiś specjalnych problemów z dotarciem na miejsce. Pierwsze co zrobiliśmy z Aominecchim po przyjeździe, było pieprznięcie wszystkich walizek, toreb i innych pakunków w kąt i żelazne postanowienie iż tu i teraz idziemy zasmakować uroku nadmorskiej okolicy. Zostawiliśmy więc ogarnięcie domu wkurzonym na nas kumplom a sami zaś nie przejmując się niczym pognaliśmy w stronę plaży. Po stosunkowo nie długiej chwili szybkiego marszu przez deptaki miasta, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama, a na skórze poczuliśmy świeży powiew morskiej bryzy. Trwaj chwilo póki jesteś piękna. 
-Taaa... najbardziej podobają mi się fale... wiesz czemu? -Rzekł Daiki a ja pomyślałam że zaraz wyklepie jakiś romantyczny tekst ku umileniu nastroju. -Bo wznoszą się i upadają tak, jak tobie cycki kiedy się ruchamy. -Jednak się myliłam, sygnalizując to wyraźnym facepalmem. -A jak rozbijają się o brzeg to jest całkiem jak...- Mimo mojej reakcji, Aho dalej kontynuował.
-To jest całkiem tak, że jak się zaraz nie zamkniesz to sam rozbijesz się o wybrzeże, idioto!-Warknęłam, dźgając go łokciem w brzuch. 
-Haha, lepiej chodźmy do wody bo zaraz się spalisz od tego rozgoryczenia! -Zaproponował Ahomine na co ja tylko pokiwałam głową przytakująco. 
-Kto pierwszy ten lepszy! -Wykrzyknęłam i niczym pocisk z pistoletu poleciałam w stronę morza. Aomine wybiegł sekundę po mnie i w połowie tego nie długiego dystansu, objął prowadzenie. Ja nie chcąc dopuścić go do wygranej, przyśpieszyłam jeszcze bardziej, co na boso po żarzącym się piasku nie było takim prostym zadaniem. Będąc już praktycznie przy samym brzegu, potknęłam się i w rezultacie ległam plackiem na plecach. Po momencie Granatowowłosy dotarł do mnie,  szalenie zwijając się ze śmiechu. 
-Hahaha, i kto tu się rozbił o wybrzeże? Hahaha!!! -Patrzył się na mnie z góry i coraz bardziej ze mnie rył. 
-Kurwa idioto, pomógłbyś mi wstać zamiast pierdolić takie farmazony, hahaha!!! -Zwróciłam się do Daikiego z prośbą o pomoc lecz ten zamiast podać mi rękę, sam się zniżył po czym całą siłą położył się na mnie. 
-Co ty odpierdalasz Daiki?!
-Chronię cię przed nadchodzącą falą, a ostrzegam, że woda zimna jak skurwysyn. -Oznajmił, obejmując mnie mocno. 
-Myślisz że to coś pomoże?! Poza tym, piasek mi wchodzi do dupy i nie jest to kurna  najprzyjemniejsze uczucie! 
-E tam, przy okazji będziesz miała naturalny piaskowy peeling, hahaha! 
-Peeling piaskowy to ci  pały zrobię, jak nie przestaniesz mnie wkurwiać, hahaha! -Odpowiedziałam prześmiewczo i zaplotłam dłonie wokół szyi chłopaka. Niebawem do nadbrzeża nadpłynęła ogromna fala i cała, kurewsko zimna tafla morskiej wody przykryła nasze ciała od stóp do głów. Po chwili morze się uspokoiło, a my leżeliśmy nieruchomo i wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem. 
-Masz wodorosta na twarzy. -Oznajmił z komiczną powagą w głosie Aomine. 
-Jest mi w chuj zimno i jesteśmy cali przemoczeni a ty mi o wodorostach pierdolisz? Ogarnij się i wstawaj w końcu. 
-Jest ci zimno? Myślałem że moje ciałko jest wystarczająco napalone, żeby cię ogrzać... -Powiedział Ao i delikatnie musnął moje usta swoimi i jeszcze mocniej mnie przytulił. Po niedługim czasie oboje zaczęliśmy przywykać do temperatury wody, a kąpiel w falach w połączeniu z prażącym słońcem zaczęła robić się całkiem przyjemna. W pewnym momencie popadliśmy w mętlik gorących pocałunków i żadne z nas nie miało najmniejszego zamiaru tego przerywać. 
-Hej lovelasy, starczy tego dobrego. -Ni z tego i ni z owego usłyszeliśmy głos Taigi. -Długo będziecie się jeszcze tak miazgolić?-Zapytał, stając nad nami i kładąc ręce na biodrach. 
-Czego chcesz ty czterobrwiowy pacanie? Nie widzisz że jesteśmy zajęci? -Burknął poirytowany Daiki. 
-To lepiej zajmijcie się powrotem na chatę, bo nie zostawimy wam nawet okrucha z dzisiejszego obiadu. 
-Pff, mamusia się znalazła! -Prychnął wyśmiewczo Aho. -Łaski bez, wszamiemy coś na mieście. 
-Daiki do cholery, uspokój się! Wczoraj Taiga cały wieczór pichcił dla nas obiadek jak ty sobie smacznie spałeś, albo robiłeś inne ciekawe rzeczy... -Odrzekłam z żmijowatym uśmieszkiem na twarzyczce a Aomine spalił lekkiego buraka. 
-Dobra, chodźmy, z drugiej strony jak już pofatygował się specjalnie DLA MNIE, to czemu mam nie skorzystać... 
-Nie jesteś tu sam idioto! -Ja i Kagamiś odpowiedzieliśmy chórem, tym samym poskramiając głupie odzywki Ciemnoskórego.
W sumie to byliśmy trochę wkurwieni iż Taiga przerwał nam w takim cudnym momencie, jednakże gdyby się nie pojawił, kto wie, czy nie posunęlibyśmy się nieco dalej, a przypominam że przecież byliśmy na plaży, wśród masy ludzi. Ktoś przecież musi pilnować świeżo upieczonej, nieokiełznanej pary zakochańców. Po arcypysznym obiadku, wróciliśmy na plaże, jednak tym razem już całą naszą szaloną grupką. 
***
Chyba każdy z nas wie, jak na organizm ludzki wpływa trzydziesto sześcio stopniowy upał. Jednakże wśród zwykłych ludzi zawsze znajdą się  mutanci, których nawet nie powali temperatura z piekła rodem. Był wieczór. Yuuki wraz z Taigą padli na swoje łóżka i mowy nie było żeby któreś z nich ruszyło palcem.  Ja, Aominecchi i Kise pomimo całodziennego grzania łba na słońcu, tryskaliśmy jakąś nieujarzmioną energią i postanowiliśmy iść na dzikie bailando ażeby rozładować ją w odpowiedni sposób. Wybyliśmy więc z chałupy zostawiając tamtą wykończoną dwójkę samym sobie, i powędrowaliśmy do najlepszego klubu w mieście. Kolorowe drinki, mnóstwo roztańczonych ludzi  i głośna muzyka błyskawicznie wprawiły nas w imprezowy nastrój i po niedługiej chwili sami wkroczyliśmy na parkiet, pogrążając się w wariackich pląsach. 
Lecz spośród tych wszystkich imprezujących osób, moją uwagę przykuł jeden fagas, który luzacko podpierał  ścianę i perfidnie gapił się na przedstawicielki płci pięknej. Aczkolwiek to nie było powodem mojego zainteresowania.  Aomine kiedyś wspominał mi o pewnym szmaciarzu, z którym w niedalekiej przeszłości on i Ryouta mieli poważne porachunki. I ten typek porażająco pasował do opisu osoby, o której niegdyś mi opowiadał. 
Mimo tego iż Daiki doskonale się bawił i nie zwracał uwagi na otoczenie,  ja nie mogłam się na niczym skupić gdyż nieustannie czułam jak oczy tego podejrzanego kolesia wędrują po mojej dupie, albo innych częściach ciała. W pewnej chwili Aomine wraz z Kise postanowili że skoczą na zewnątrz na papieroska, a mi zlecili bym za ten czas zamówiła dla nas drinki, bo kolejka przy barze powiększała z minuty na minutę. No zajebiście. Nie mogliście chyba wybrać lepszego momentu. Ten frajer tylko na to czekał.  Kiedy tylko chłopaki opuścili klub, on z miejsca do mnie podbił i zaczepiał jakimiś żenującymi i tandetnymi tekstami. Na początku go zbywałam, jednak później ten skurwiel naprzykrzał mi się  do takiego stopnia że momentami miałam ochotę zwyczajnie mu przyjebać. Dobrze wiedziałam że długo tak nie wytrzymam i koniec końców i tak wybuchnę, więc w związku z tym postanowiłam iż najlepszym wyjściem będzie jak opuszczę lokal. Wyszłam i rozejrzałam się dookoła z myślą że być może gdzieś niedaleko stoją Blond-model i Ao, ale ku mojemu rozczarowaniu żadnego z nich nie było w pobliżu. Nie trzeba było długo czekać aby ten przykry, siwowłosy, zakolczykowany typek podążył za mną. 
-Hej laseczko, już wracasz do domku? -Zatrzymał mnie, szarpiąc za ramię. 
-Nie, idę odpocząć od oglądania twojej pierdolonej, bezczelnej mordy. -Burknęłam i odtrąciłam jego rękę.
-Ohoho, no proszę jaka ostra w gębie! -Odrzekł kpiąco. -W łóżku też jesteś taka ostra? -Zapytał ze sprośnym spojrzeniem po czym popchnął mnie na ścianę i złapał mocno za nadgarstki. 
-Pff, no oczywiście! -Odpyskowałam, próbując się wyrwać. -A już w szczególności do takich typków jak ty, którym trzeba porządnie naostrzyć chuja żeby zmądrzeli. 
-Podobasz mi się. -Haizaki przybliżył się do mojej szyi i musnął ją językiem. -Lubię takie żylety....
-W dupie mam twoje zajebane gusta! -Warknęłam donośnie i siłą całego ciała odepchnęłam go od siebie. 
-Hah... to szkoda bo twoja twarz wygląda tak, jak byś miała ochotę się dziko zabawić. 
-Taa, a twoja twarz wygląda jak nie obciągnięty kutas. 
-Haha, to go obciągnij. -Wydukał  i znowu zaczął się do mnie przystawiać. 
-Masz kurewską rację, zwale go, od razu z tobą!- Wykrzyknęłam a następnie wyszarpując się z jego uścisku, zadałam mu porządny cios w głowę, w wyniku którego upadł z hukiem na ziemię. 
-Osz ty szmato, bolało! -Syknął Shougo, masując sobie łeb. W tym samym momencie, niespodziewanie na miejsce zdarzenia przybył rozwścieczony Daiki. 
-Ej Haizaki, ty zasrany chuju, odpierdol się od mojej kobiety! 
-To twoja laska? Niezła z niej suka... przyjebała mi mocniej niż kiedyś ty, pierdolony słabeuszu! -Srebrnowłosy podniósł się z ziemi i pocisnął Aomine. -Trzym się malutka, spotkajmy się jeszcze kiedyś! Może w końcu pokażesz mi jaka napalona z ciebie sztuka! -Posłał mi ordynarnego buziaka, oblizał się wyuzdanie i odszedł. 
-Ten skurwysyn...! -Przeklął Granatowowłosy i już miał ruszać na niego z pięściami lecz w porę go powstrzymałam. 
-Odpuść... ten skurwiel nie jest tego wart, a poza tym już oberwał ode mnie za nas obydwu. -Oświadczyłam nonszalancko. 
-Ej, ej, ale to ja przecież  jestem facetem w tym związku... - Zaznaczył z zazdrością. 
-Haha, tak, ale z taką różnicą że ty masz pałe, a ja mam jaja! - Rozluźniłam nieco atmosferę, złapałam Aosia za rękę i ruszyłam w stronę pięknie rozświetlonego miasta, które tętniło nocnym życiem. 



sobota, 14 listopada 2015

Uzupełnienie do chapteru numer 14 :D

UWAGA: Poniżej ukazany twór zawiera niebezpieczne dla zdrowia, życia i współżycia stężenie seksów. Czytają Państwo na własną odpowiedzialność. :D Z poważaniem i serdecznymi pozdrowieniami, arcyzacne, tytułowe pomarańczowe włosy czcigodnej autorki :D ≧◠◡◠≦✌




Będąc przyklejeni  do siebie przez całą drogę finalnie przywlekliśmy się pod próg mojego domu. Otwierałam drzwi jednocześnie będąc obsypywana chaotycznymi pocałunkami przez Daikiego i ledwo co zdołałam przekręcić klucze w zamku . Wepchał mnie do środka i opierając o framugę począł ściągać ze mnie bluzkę. Kiedy już mnie jej pozbawił, zabrał się kolejno za moje spodnie i bieliznę, nie przerywając gorących pocałunków którymi obdarowywał moją szyję na przemian z ustami i dekoltem. Kiedy stałam już kompletnie naga, schylił się lekko łapiąc mnie dłońmi w pasie a jego usta powędrowały na biust. 
-Umm Daiki.... chyba nie będziemy tego robić w drzwiach wejściowych... -Pisnęłam po chwili. 
-Taa... racja, łóżko zdecydowanie wygodniejsze... - Przyznał chłopak biorąc mnie na ręce i sprawnie transportując do sypialni. Uklęknęłam na łóżku i rzuciłam Aomine lubieżne spojrzenie. Jak ja nie miałam na sobie już kompletnie nic, tak on naubierany był od stóp do głów. 
-To co kochanie, striptiz specjalnie dla mnie? -Rzuciłam propozycję nie spuszczając wzroku z Granatowowłosego. 
-A pomożesz mi? -Spytał, zrzucając z siebie kurtkę. 
-Z przyjemnością. -Przytaknęłam a następnie wstałam i poczęłam rozpinać mu koszulę. Po niedługiej chwili moim oczom ukazał się jego pięknie umięśniony tors na którym jadąc począwszy od góry a kończąc przy zapięciu jego spodni zostawiałam ponętne, mokre pocałunki. W końcu bez zbędnych ceregieli pozbyłam się kolejno jego dolnych części garderoby.  Wówczas odsunęłam się w tył i spaliłam buraka mierząc wzrokiem męskość Aomine. ~SERIO MA TAKIEGO DUŻEGO?~ Zapytałam samej siebie w myślach. ~Jakoś wcześniej tego nie zauważyłam...~ Przyłożyłam palec wskazujący do ust i poczułam że od samego patrzenia robi mi się mokro. Wtedy jakaś siła targnęła mną żeby zrobić mu przyjemność ustami. Polizałam czubek jego członka a potem próbowałam wziąć go całego lecz miałam z tym lekki problem gdyż przyrodzenie Daikiego zdecydowanie nie należy do najmniejszych a już w szczególności do najkrótszych. Co chwile z dołu spoglądałam na jego twarz na której malował się obraz rozkoszy. Jeszcze bardziej mnie to nakręciło i w związku z tym, przyśpieszyłam nieco tempo moich pieszczot. Jednakże w pewnej chwili Granatowowłosy odepchnął mnie od siebie przewracając na plecy po czym bez uprzedzenia gwałtownie we mnie wszedł. Wydałam z siebie cichy jęk, a on żeby go zagłuszyć, wpił się zachłannie w moje usta. 
-S-sayuri... czemu tak długo mnie okłamywałaś...? -Zapytał Daiki, posuwając mnie coraz szybciej i wchodząc jeszcze głębiej przez co w pewnym momencie poczułam lekki ból. 
-A-ah... Cz-czy to teraz ważne? kocham Cię i koniec...! -Odpowiedziałam i w odwdzięce   wbiłam mocno paznokcie w jego plecy. 
-Uhh... fakt... chuj z tym, też Cię kocham. -Wyznał i podniósł się, stając przy mnie na kolanach. -Ale ałł..! Nie musisz tak drapać...-Syknął, jedną ręką przytrzymał moją nogę  a następnie uniósł ją ku górze. 
-Wybacz...-Burknęłam, przyglądając się swoim palcom na których widniały ślady krwi. 
-Hah... wierzę że to z miłości... -Rzekł ironicznie, wędrując dłonią na moje piersi, które zaczął zmysłowo i frenetycznie masować. Jego niepohamowane ruchy z każdą chwilą robiły się jeszcze bardziej porywcze i zachłanne że wprowadzał mnie w stan istnego szaleństwa i obłędu. Momentami sama nie wiedziałam, czy się unoszę czy spadam, tonąc gdzieś głęboko w tym nieskończonym oceanie przyjemności.  Nie jestem w stanie wyrazić słowami tego uczucia. Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak dobrze jak wtedy. Nawet wzięcie na raz wszystkich narkotyków i innych środków odurzających jakie istnieją na całym świecie, nie doprowadziłyby mnie do takiego stanu do jakiego doprowadzał mnie Aomine. 
Przekręciłam głowę w bok, zacisnęłam powieki, przygryzałam wargi co by przypadkiem nie zacząć wrzeszczeć. Mój oddech przyśpieszał a palce wbijałam w kołdrę, cudem nie rozrywając jej na strzępy. Wsłuchiwałam się we wzdechy Aomine, które sprawiały że sama z czasem zaczęłam przenikliwie i donośnie jęczeć. Robił to dzisiaj wyjątkowo mocno i boleśnie, tak jakby chciał wyrazić jak silne są jego uczucia względem mnie. Ja doskonale to wiedziałam i postanowiłam pomóc mu "zejść na ziemię." Złapałam jego rękę którą cały czas tłamsił mój obolały biust i powoli podniosłam się do góry. 
-Daiki, puść...- Sapnęłam, wskazując na to by przestał trzymać moją nogę. 
-Co się dzieje Sayuri?- Zapytał lekko zaskoczony i posłusznie wykonał moje polecenie. Ja przysunęłam się w głąb łóżka, z rozłożonymi nogami oparłam o ścianę i wyciągnęłam dłoń do Granatowowłosego. 
-Chodź... -Wymruczałam. Ten bez słowa zaczął przybliżać się do mnie a ja by usprawnić jego ruchy pociągnęłam go za nadgarstek.  Kiedy już znajdował się na przeciwko mnie położyłam dłonie na jego policzkach i spojrzałam mu  prosto w  oczy. 
-Daiki wybaczysz mi...?
-O czym ty mówisz? Już wszystko mi wynagrodziłaś aż za nadto... 
- Kocham Cię...-Wyszeptałam, po czym usiadłam na Aomine, objęłam go nogami wokół pasa i mocno się w niego wtuliłam. 
- Też Cię kocham i będę Ci to powtarzał w nieskończoność... -Odpowiedział, otoczył mnie ramionami i ponownie zanurzył we mnie swoją męskość. Pod wpływem coraz to gwałtowniejszych ruchów zamaszyście wygięłam  się do tyłu zaplatając mocno dłonie na karku Daikiego. On korzystając z ułatwionego dostępu do moich piersi, rozpoczął od muskania ustami obojczyka a skończył na pieszczotach językiem który ponętnie owijał wokół moich nabrzmiałych sutków. 
-Kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię...!-Powtarzałam w kółko aż w końcu ten wyrazowy ciąg zmienił się w cichy jęk rozkoszy. Daiki w odpowiedzi zaszemrał coś do mnie ale puściłam to mimo uszu gdyż skoncentrowana byłam jedynie na tych paraliżujących doznaniach o które mnie przyprawiał. Teraz już tylko pragnęliśmy jednego. W pewnym momencie Aomine zaprzestał pieszczot, jego ruchy  zwolniły a głowę lekko odgiął ku tyłowi. Wyprostowałam się wówczas ażeby móc spojrzeć na jego oblicze. Był to chyba najbardziej charyzmatyczny, zmysłowy i rozpalający widok jaki widziałam w moim dotychczasowym życiu. Jego twarz była pokryta lekkim rumieńcem, usta miały charakterystyczny grymas nadchodzącego spełnienia, a na skórze lśniły kropelki potu. Grzbietem dłoni delikatnie musnęłam jego rozpalony policzek. Po raz kolejny dzisiejszego dnia popadłam w jakiś przekurewski trans. Wcześniej zawsze, od początku do końca miałam zamknięte oczy jak to robiliśmy. Nigdy nie widziałam, jak wygląda Daiki, kiedy dochodzi. Teraz uświadomiłam sobie, że robiłam to celowo, gdyż widok ten jeszcze bardziej spotęgował moje uczucie w stosunku do niego. Nagle poczułam, jak od środka wypełnia mnie niewyobrażalne ciepło, a Aomine westchnął głęboko, wyrażając swoje zaspokojenie. Ja niestety jeszcze nie doszłam więc żeby nie męczyć już Granatowowłosego, postanowiłam pomóc sobie samodzielnie. Kiedy tylko on się otrząsnął i zauważył to, w oka mgnieniu odłączył się od mojego ciała a następnie popchnął mnie tak, bym oparła plecy o ścianę i zjechał w dół. Ułożył swoją głowę pomiędzy moimi nogami po czym wyręczył moją rękę swoim językiem. Chyba nie mógł zakończyć tego w lepszy sposób.
Wykończona, spełniona i szczęśliwa do granic możliwości padłam na łóżko, kładąc się na brzuchu, a na mnie padł Aomine. Leżałam nieruchomo, sparaliżowana mieszanką wszystkich odczuć i silnych emocji jakich dzisiaj doświadczyłam. Dodatkowo moje ciało w dalszym ciągu topiło się od dotyku ręki Daikiego, która nieprzerwanie muskała mnie po ramieniu i szyi. 
-Sayuri, wiesz co ci powiem?-Zaczął nagle, pochylając się nad moim uchem.- Pierwszy raz jestem tak zabujany.... nawet taki skurwiel jak ja nie miał by odwagi zrobić tego co ty dzisiaj na dworcu...  jak byś tylko widziała wtedy miny ludzi... ale wiem że i tak pewnie miałaś to w dupie... hah... szczerze to... myślałem ze poryczę się ze szczęścia jak szedłem wtedy do ciebie...-Wyznał.
-C-cicho, Daiki... nic już nie mów, ok...?-Przerwałam mu gdyż poczułam jak w moich oczach gromadzą się łzy. ~Nie, nie będziesz się mazać Sayuri!~  Zmrużyłam powieki, zatrzepotałam rzęsami i jakoś pozbyłam się tego słonego płynu, lecz niestety jedna malutka kropelka zdążyła wydostać się na zewnątrz i spłynąć mi po policzku.
-Spokojnie, Sayu... przede mną nie musisz tego ukrywać...-Daiki pobłądził dłonią po mojej twarzy, ocierając tą niefortunną łezkę ogromnego szczęścia. 
-To tylko pot, idioto! Gorąco mi przez ciebie...-W dalszym ciągu się broniłam.
-Poważnie...? Haha, jeśli tak, to mi też teraz cholernie pocą się oczy...-Powiedział złamanym głosem Aomine i wtulił się w moje plecy na których po chwili poczułam lekką wilgoć. 

-Haha, no to w takim razie po poćmy się razem...