Witam drodzy przyjaciele, zawsze śmiechu i radości miejcie wiele!!!! :D Lecz dla Sayuri-chan na momenta teraźniejszego wielkim wysiłkiem jest nawet utrzymanie w stałej pozycji uśmiechu na ustach, gdyż Sayuri-chan wczoraj tak zabalowała że teraz leczy skutki wracania do domu o szóstej rano i mieszania wódki :O Jednakże mimo tychże niedogodności wkroczyłam w tą dziką otchłań przestrzeni wirtualnej i w związku z tym, będąc jedną nogą na internetach a drugą poskramiając kaca giganta, podzielę się z szanownym Państwem kolejną częścią tejże zwariowanej i szaleńczej historii :D Niech Państwo potraktują powyższą informację jako przestroga na całe wasze czcigodne życie i pod żadnym pozorem nie biorą przykładu z mojej nieokiełznanej osóbki bowiem kac morderca nie ma pały i serca!!!!! :O A teraz już nie przeciągając, serdecznie zapraszam na rozdział numer 17. :D
************************************************************************
Kierunek: Morze, Transport: Auto Kise, Nastawienie: Kurewsko pozytywne. Nie u każdego.
Było gdzieś koło dziewiątej rano, jak wszyscy zwarci, gotowi i zadowoleni zebraliśmy się pod "apartamentem Kise". Wszyscy, chyba nie trudno zgadnąć oprócz kogo. Jak już każdy dobrze wie, świętą tradycją naszego drogiego Ahomine, było, jest i będzie notoryczne spóźnianie się. Mówiąc w skrócie i nie wspominając już nawet o tym iż za nim wyruszyliśmy, zdążyliśmy pokłócić się chyba ze pięćdziesiąt pięć razy, w ostateczności przed jedenastą udało nam się ruszyć z miejsca. Niezaprzeczalnie będą to najzabawniejsze i wymagające przeogromnych ilości zimnej krwi wakacje.
***
Gdybym chciała wam opowiedzieć z szczegółami wszystko, co działo się na tym zwariowanym wyjeździe, to prawdopodobnie zajęło by mi to tyle stron ile ma Trylogia Władcy Pierścieni oraz tyle czasu co obejrzenie wszystkich części Gwiezdnych Wojen. Jednakże wydarzyły się tam pewne rzeczy, o których raczej nie będę w stanie szybko zapomnieć. Najlepiej będzie, jak zacznę od początku.
Po nie krótkiej, męczącej podróży, w końcu nastał czas na upragniony odpoczynek. Nasza kwatera, którą był niewielki domek rodziców Yuuki, mieściła się nie daleko centrum miasta, więc nie mieliśmy jakiś specjalnych problemów z dotarciem na miejsce. Pierwsze co zrobiliśmy z Aominecchim po przyjeździe, było pieprznięcie wszystkich walizek, toreb i innych pakunków w kąt i żelazne postanowienie iż tu i teraz idziemy zasmakować uroku nadmorskiej okolicy. Zostawiliśmy więc ogarnięcie domu wkurzonym na nas kumplom a sami zaś nie przejmując się niczym pognaliśmy w stronę plaży. Po stosunkowo nie długiej chwili szybkiego marszu przez deptaki miasta, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama, a na skórze poczuliśmy świeży powiew morskiej bryzy. Trwaj chwilo póki jesteś piękna.
-Taaa... najbardziej podobają mi się fale... wiesz czemu? -Rzekł Daiki a ja pomyślałam że zaraz wyklepie jakiś romantyczny tekst ku umileniu nastroju. -Bo wznoszą się i upadają tak, jak tobie cycki kiedy się ruchamy. -Jednak się myliłam, sygnalizując to wyraźnym facepalmem. -A jak rozbijają się o brzeg to jest całkiem jak...- Mimo mojej reakcji, Aho dalej kontynuował.
-To jest całkiem tak, że jak się zaraz nie zamkniesz to sam rozbijesz się o wybrzeże, idioto!-Warknęłam, dźgając go łokciem w brzuch.
-Haha, lepiej chodźmy do wody bo zaraz się spalisz od tego rozgoryczenia! -Zaproponował Ahomine na co ja tylko pokiwałam głową przytakująco.
-Kto pierwszy ten lepszy! -Wykrzyknęłam i niczym pocisk z pistoletu poleciałam w stronę morza. Aomine wybiegł sekundę po mnie i w połowie tego nie długiego dystansu, objął prowadzenie. Ja nie chcąc dopuścić go do wygranej, przyśpieszyłam jeszcze bardziej, co na boso po żarzącym się piasku nie było takim prostym zadaniem. Będąc już praktycznie przy samym brzegu, potknęłam się i w rezultacie ległam plackiem na plecach. Po momencie Granatowowłosy dotarł do mnie, szalenie zwijając się ze śmiechu.
-Hahaha, i kto tu się rozbił o wybrzeże? Hahaha!!! -Patrzył się na mnie z góry i coraz bardziej ze mnie rył.
-Kurwa idioto, pomógłbyś mi wstać zamiast pierdolić takie farmazony, hahaha!!! -Zwróciłam się do Daikiego z prośbą o pomoc lecz ten zamiast podać mi rękę, sam się zniżył po czym całą siłą położył się na mnie.
-Co ty odpierdalasz Daiki?!
-Chronię cię przed nadchodzącą falą, a ostrzegam, że woda zimna jak skurwysyn. -Oznajmił, obejmując mnie mocno.
-Myślisz że to coś pomoże?! Poza tym, piasek mi wchodzi do dupy i nie jest to kurna najprzyjemniejsze uczucie!
-E tam, przy okazji będziesz miała naturalny piaskowy peeling, hahaha!
-Peeling piaskowy to ci pały zrobię, jak nie przestaniesz mnie wkurwiać, hahaha! -Odpowiedziałam prześmiewczo i zaplotłam dłonie wokół szyi chłopaka. Niebawem do nadbrzeża nadpłynęła ogromna fala i cała, kurewsko zimna tafla morskiej wody przykryła nasze ciała od stóp do głów. Po chwili morze się uspokoiło, a my leżeliśmy nieruchomo i wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem.
-Masz wodorosta na twarzy. -Oznajmił z komiczną powagą w głosie Aomine.
-Jest mi w chuj zimno i jesteśmy cali przemoczeni a ty mi o wodorostach pierdolisz? Ogarnij się i wstawaj w końcu.
-Jest ci zimno? Myślałem że moje ciałko jest wystarczająco napalone, żeby cię ogrzać... -Powiedział Ao i delikatnie musnął moje usta swoimi i jeszcze mocniej mnie przytulił. Po niedługim czasie oboje zaczęliśmy przywykać do temperatury wody, a kąpiel w falach w połączeniu z prażącym słońcem zaczęła robić się całkiem przyjemna. W pewnym momencie popadliśmy w mętlik gorących pocałunków i żadne z nas nie miało najmniejszego zamiaru tego przerywać.
-Hej lovelasy, starczy tego dobrego. -Ni z tego i ni z owego usłyszeliśmy głos Taigi. -Długo będziecie się jeszcze tak miazgolić?-Zapytał, stając nad nami i kładąc ręce na biodrach.
-Czego chcesz ty czterobrwiowy pacanie? Nie widzisz że jesteśmy zajęci? -Burknął poirytowany Daiki.
-To lepiej zajmijcie się powrotem na chatę, bo nie zostawimy wam nawet okrucha z dzisiejszego obiadu.
-Pff, mamusia się znalazła! -Prychnął wyśmiewczo Aho. -Łaski bez, wszamiemy coś na mieście.
-Daiki do cholery, uspokój się! Wczoraj Taiga cały wieczór pichcił dla nas obiadek jak ty sobie smacznie spałeś, albo robiłeś inne ciekawe rzeczy... -Odrzekłam z żmijowatym uśmieszkiem na twarzyczce a Aomine spalił lekkiego buraka.
-Dobra, chodźmy, z drugiej strony jak już pofatygował się specjalnie DLA MNIE, to czemu mam nie skorzystać...
-Nie jesteś tu sam idioto! -Ja i Kagamiś odpowiedzieliśmy chórem, tym samym poskramiając głupie odzywki Ciemnoskórego.
W sumie to byliśmy trochę wkurwieni iż Taiga przerwał nam w takim cudnym momencie, jednakże gdyby się nie pojawił, kto wie, czy nie posunęlibyśmy się nieco dalej, a przypominam że przecież byliśmy na plaży, wśród masy ludzi. Ktoś przecież musi pilnować świeżo upieczonej, nieokiełznanej pary zakochańców. Po arcypysznym obiadku, wróciliśmy na plaże, jednak tym razem już całą naszą szaloną grupką.
***
Chyba każdy z nas wie, jak na organizm ludzki wpływa trzydziesto sześcio stopniowy upał. Jednakże wśród zwykłych ludzi zawsze znajdą się mutanci, których nawet nie powali temperatura z piekła rodem. Był wieczór. Yuuki wraz z Taigą padli na swoje łóżka i mowy nie było żeby któreś z nich ruszyło palcem. Ja, Aominecchi i Kise pomimo całodziennego grzania łba na słońcu, tryskaliśmy jakąś nieujarzmioną energią i postanowiliśmy iść na dzikie bailando ażeby rozładować ją w odpowiedni sposób. Wybyliśmy więc z chałupy zostawiając tamtą wykończoną dwójkę samym sobie, i powędrowaliśmy do najlepszego klubu w mieście. Kolorowe drinki, mnóstwo roztańczonych ludzi i głośna muzyka błyskawicznie wprawiły nas w imprezowy nastrój i po niedługiej chwili sami wkroczyliśmy na parkiet, pogrążając się w wariackich pląsach.
Lecz spośród tych wszystkich imprezujących osób, moją uwagę przykuł jeden fagas, który luzacko podpierał ścianę i perfidnie gapił się na przedstawicielki płci pięknej. Aczkolwiek to nie było powodem mojego zainteresowania. Aomine kiedyś wspominał mi o pewnym szmaciarzu, z którym w niedalekiej przeszłości on i Ryouta mieli poważne porachunki. I ten typek porażająco pasował do opisu osoby, o której niegdyś mi opowiadał.
Mimo tego iż Daiki doskonale się bawił i nie zwracał uwagi na otoczenie, ja nie mogłam się na niczym skupić gdyż nieustannie czułam jak oczy tego podejrzanego kolesia wędrują po mojej dupie, albo innych częściach ciała. W pewnej chwili Aomine wraz z Kise postanowili że skoczą na zewnątrz na papieroska, a mi zlecili bym za ten czas zamówiła dla nas drinki, bo kolejka przy barze powiększała z minuty na minutę. No zajebiście. Nie mogliście chyba wybrać lepszego momentu. Ten frajer tylko na to czekał. Kiedy tylko chłopaki opuścili klub, on z miejsca do mnie podbił i zaczepiał jakimiś żenującymi i tandetnymi tekstami. Na początku go zbywałam, jednak później ten skurwiel naprzykrzał mi się do takiego stopnia że momentami miałam ochotę zwyczajnie mu przyjebać. Dobrze wiedziałam że długo tak nie wytrzymam i koniec końców i tak wybuchnę, więc w związku z tym postanowiłam iż najlepszym wyjściem będzie jak opuszczę lokal. Wyszłam i rozejrzałam się dookoła z myślą że być może gdzieś niedaleko stoją Blond-model i Ao, ale ku mojemu rozczarowaniu żadnego z nich nie było w pobliżu. Nie trzeba było długo czekać aby ten przykry, siwowłosy, zakolczykowany typek podążył za mną.
-Hej laseczko, już wracasz do domku? -Zatrzymał mnie, szarpiąc za ramię.
-Nie, idę odpocząć od oglądania twojej pierdolonej, bezczelnej mordy. -Burknęłam i odtrąciłam jego rękę.
-Ohoho, no proszę jaka ostra w gębie! -Odrzekł kpiąco. -W łóżku też jesteś taka ostra? -Zapytał ze sprośnym spojrzeniem po czym popchnął mnie na ścianę i złapał mocno za nadgarstki.
-Pff, no oczywiście! -Odpyskowałam, próbując się wyrwać. -A już w szczególności do takich typków jak ty, którym trzeba porządnie naostrzyć chuja żeby zmądrzeli.
-Podobasz mi się. -Haizaki przybliżył się do mojej szyi i musnął ją językiem. -Lubię takie żylety....
-W dupie mam twoje zajebane gusta! -Warknęłam donośnie i siłą całego ciała odepchnęłam go od siebie.
-Hah... to szkoda bo twoja twarz wygląda tak, jak byś miała ochotę się dziko zabawić.
-Taa, a twoja twarz wygląda jak nie obciągnięty kutas.
-Haha, to go obciągnij. -Wydukał i znowu zaczął się do mnie przystawiać.
-Masz kurewską rację, zwale go, od razu z tobą!- Wykrzyknęłam a następnie wyszarpując się z jego uścisku, zadałam mu porządny cios w głowę, w wyniku którego upadł z hukiem na ziemię.
-Osz ty szmato, bolało! -Syknął Shougo, masując sobie łeb. W tym samym momencie, niespodziewanie na miejsce zdarzenia przybył rozwścieczony Daiki.
-Ej Haizaki, ty zasrany chuju, odpierdol się od mojej kobiety!
-To twoja laska? Niezła z niej suka... przyjebała mi mocniej niż kiedyś ty, pierdolony słabeuszu! -Srebrnowłosy podniósł się z ziemi i pocisnął Aomine. -Trzym się malutka, spotkajmy się jeszcze kiedyś! Może w końcu pokażesz mi jaka napalona z ciebie sztuka! -Posłał mi ordynarnego buziaka, oblizał się wyuzdanie i odszedł.
-Ten skurwysyn...! -Przeklął Granatowowłosy i już miał ruszać na niego z pięściami lecz w porę go powstrzymałam.
-Odpuść... ten skurwiel nie jest tego wart, a poza tym już oberwał ode mnie za nas obydwu. -Oświadczyłam nonszalancko.
-Ej, ej, ale to ja przecież jestem facetem w tym związku... - Zaznaczył z zazdrością.
-Haha, tak, ale z taką różnicą że ty masz pałe, a ja mam jaja! - Rozluźniłam nieco atmosferę, złapałam Aosia za rękę i ruszyłam w stronę pięknie rozświetlonego miasta, które tętniło nocnym życiem.

Emm... Witam, jestem, przybyłam!
OdpowiedzUsuńWaakacje!!! Ja też je chce, a nie siedze w przekurewsko (twój słownik xD) zimnej polsce i marze o lecie...
No... Tyle o mnie, wracam do tekstu.
Oczywiście, że nasz Daikiś musiał się spóźnić! Bo jak by tego nie zrobił... Snuję teorię, że kosmici mu mózg wyprali... Ale sie spóźnił, więc nie ma obawy :D
"apartament Kise" - mój przyszły domek!
Eee... Tja...
I plaża... I wy... I no... Podobało się xD
I Kagami psujący wszystko... Ale i tak go kocham.
*A ja to co?*
Ciebie kocham 10000 razy mocniej, Ryouta.
IMPREZA! Bo czemu nie? Najlepsze miejsce na wakacjach oprócz plaży? Knajpa!
I Haizaki... Osobiście (historia sympatii Mine do Shogo) kiedy oglądałam KnB nie lubiłam Haizakiego... Ale tak jakoś miesiąc temu go polubiłam xD nie wiadomo czemu, nie wiazomo za co... To Mine, mnie nie ogarniesz... Więc pomimo tego, że jakimś cudem lubię Haizakisia,a ty go w tak niekorzystnym (acz kolwiek prawdopodobnie prawdziwym) dla niego świetle przedstawiasz... I tak mi się podobało!
A z Haizakim to ja se pogadam.
Weeeny duuużo! (i sorry, że tak późno, ale też wczoraj do siódmej balowałam ;D)
Hahaha :D Faktycznie, przyznaję rację co do marznięcia w naszym kraju :D No to chodź najdroższa Minecchi, pakujemy walichy i jedziemy w nieznane :D Raz się żyje :P Pojedziemy w grudniu, wrócimy w maju jak się akurat zima skończy :D Co do Haizakiego, jest on dla mej osóbki postacią obiektywną gdyż nigdy go jakoś specjalnie nie lubiłam ani nie żywiłam do niego nienawiści :D Choć miałam ochotę przywalić w ekran, jak ubliżał naszemu kochanemu Kisiakowi :O Dziękuje bardzo za przezacny komentarz i cieszę się że Ci się podobało :D <3
UsuńKOCHAM CIE SAYURI ! *.*
OdpowiedzUsuń"a twoja twarz wygląda jak nie obciągnięty kutas. " wygrałaś życie tym tekstem i wygrywasz je za każdym razem jak słyszę tego teksta z twoich ust >_< ;p
ps.
HAHAHAHAHAHA ! ruda cipka leczy kaca jakieś jajjiiica normalnie ;p o 6 rano co? ;;p gdyby nas nie wywalili z klubu to siedzielibyśmy tam do 3 po południu a wtedy obiecuje ci że spilibyśmy cie tak żebyś nie wróciła na mieszkanie o własnych nogach tylko pierdzielnęła gdzieś pod ławeczką w centrum miasta buhhahahaha ! Będę ci niszczyć reputację i możesz mnie pocałować w te twoją słynną pałę! "Adios seniorita" hahahahaha ;p >.< ;p
Też SIĘ kocham ;D
UsuńPo pierwsze, jak miło że Pani przyznała się do tego jak wygląda Pani gęba, gdyż iż określenie to ma szanowna głowa wytworzyła ze specjalną dedykacją dla Pani :D Po drugie, proszę się w tej chwili ujarzmić, konika szybko sobie zwalić i głupocie dać popalić, bo jak nie to pogadamy sobie pała w pałę i obiecuje iż Pani z tego cało nie wyjdzie :D A po trzecie, mej czcigodnej reputacji nic nie grozi bowiem żadna osoba egzystująca na tym świecie nie zwróci uwagi na komentarza napisanego przez tak niepoczytalną, pozbawioną rozumu i przytrzymaną jak 666 chujów osobę :D Adios, wypałuj się!!!!!! :D