Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romantyczny Daiki :D. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romantyczny Daiki :D. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2015

♛★ Dodaje wpisa nie z błahej przyczyny, gdyż dziś Sayuri-chan obchodzi swe urodziny!!! ★♛ :D

Witam wszystkich arcyserdecznie!!!!!!!! :D Tak, właśnie dziś dnia, dawno dawno temu w odległej galaktyce, czcigodna i nieokiełznana jak stado dzikich kun Sayuri, zaszczyciła cały wszechświat swymi dzikimi narodzinami :D :P Nie sądzę iż ta wyniosła data jest zwykłym przypadkiem gdyż urodziny szanownego Akashiego Seijuro, kapitana Tęczowej Generacji, przypadają na ten sam dzień i wszystko jest jasne jak włosy Kise na... GŁOWIE :D W związku z tąże uroczystością chwalebną :D napisałam sobie malutkiego prezenta, którym zapragnęłam podzielić się również z wielebnym Państwem, więc już kończę to przemówienie i jeśli tylko macie ochotę to zapraszam do czytania, a ja póki co, wracam do kurewskiego świętowania!!!!!!!! :D 

Ps. Sto absolutnych latek i wszystkiego nożyczkowego, najdroższy Panie Seijuro!!! :D 

***************************************************************************************

Był ciepły letni wieczór. Na trawie cykady odgrywały swe pieśni godowe, przyjemny wiatr pieścił podrygujące w jego rytm liście na drzewach, a ja wraz z Aomine siedzieliśmy na samotnej polance, okryci płaszczem rozgwieżdżonego nieba. 

-Piękne... -Mruknął Daiki, który od dłuższej chwili podziwiał uroki bezchmurnej nocy.  
-Pff... nie ma się czym zachwycać, to w końcu tylko jakieś zwykłe, białe punkciki na niebie... -Rzuciłam, całkowicie bagatelizując zachwyt Granatowowłosego. 
-Weź przestań, zaraz wyjdzie na to, że jestem większym romantykiem od Ciebie, a chyba powinno być na odwrót... 
-No i o to chodzi, czasami naprawdę wolę jak jesteś romantyczny i nie uskuteczniasz tych swoich nieujarzmionych zboczeństw.
-Odezwała się ta najmniej zboczona, która całymi dniami gada o stojących pałach. -Syknął do siebie.
-Hahaha, nie mam zamiaru się teraz z Tobą kłócić, który z nas jest większym zbokiem, więc pozwolę sobie zmienić temat. Słyszałeś o "legendzie", która mówi że każdy człowiek ma swoją gwiazdę? 
-Phi, oczywiście że tak. -Odparł beznamiętnie. -Cały czas szukam naszych. 
-To szukaj, ale ja nie wierzę w takie bajeczki. -Burknęłam, przewracając oczami. 
-O, ta chyba jest Twoja! -Aomine spojrzał w niebo i wskazał dłonią na jaśniejący blaskiem obiekt. 
-Ta? Niby czemu akurat ona? 
-Bo pierwsza rzuciła mi się w oczy i jest taka wyjątkowo oryginalna na tle wszystkich...
-Poważnie? Dla mnie to one wszystkie są takie same.
-Daj spokój, zobacz tylko jaką roześmianą ma mordę, z pewnością należy do Ciebie. 
-Hahaha, Jak gwiazda może mieć roześmianą mordę? Hahaha! -Wybuchnęłam śmiechem w skutek jego kreatywnej odpowiedzi i szybko zaraziłam nim też Daikiego. 
-No może mieć, na przykład jedna siedzi obok mnie. -Dodał po chwili Ao, objął mnie ramieniem i obdarował czułym pocałunkiem. 
-Tylko uważaj, żebyś przypadkiem nie przedawkował mojego gwiezdnego pyłu, kochanie... -Ostrzegłam i siadając na Granatowowłosym, przyssałam się do jego ust. Z każdą chwilą zatapialiśmy się coraz głębiej w morzu płomienistych pocałunków, a moja dłoń instynktownie poczęła wodzić po jego umięśnionym torsie.
-Uh, Daiki przestań... -Syknęłam w momencie, w którym włożył mi ręce pod bluzę z zamiarem jej ściągnięcia. 
-Przecież nikogo tu nie ma, spokojnie możemy to zrobić... 
-Nie o to chodzi. Ja... ja chcę po prostu, żeby mój pierwszy raz odbył się w bardziej dogodnych warunkach, a nie na jakieś zapchlonej, ciemnej polance... -Przyznałam, na co chłopak spojrzał na mnie z wielkim zaskoczeniem. 
-Rozumiem, to tak sprawa wygląda... I chcesz żebym to ja Cię...? -Nie dokończył, bowiem przerwałam mu w połowie pytania. 
-A czy wyglądam jak bym nie chciała, kretynie?
-W takim razie chodźmy do mnie.

***
Stałam w bezczynności i uważnie przyglądałam się, jak Aomine z wyczuciem zsuwa ze mnie ubrania, rzucając je niedbale na podłogę, tuż obok swoich. Nie odczuwałam żadnego wstydu i zażenowania, gdyż nie mogłam doczekać się chwili, w której zaprezentuję mu siebie w całej okazałości.
-Masz piękne ciało...- Obwieścił Daiki, pieszcząc mój dekolt drobnymi pocałunkami. Ja nic nie odpowiadając, założyłam mu ręce na kark i ciągnąc go za sobą, ległam na łóżku. 
-Postaram się być... -Zaczął, szepcząc mi do ucha.
-Delikatny? -Skończyłam za niego. -Nawet o tym nie myśl, nie jestem z porcelany. -Zapewniłam, cmokając go w czoło. 
-Heh, tego  można było się spodziewać, po kobiecie moich marzeń... -Rzekł, łagodnie masując mój biust i z taką samą delikatnością jego usta gładziły mi szyję. 

Moje ciało było dla niego jak mapa, na której krocząc malutkimi krokami, odkrywał każde miejsce i zatrzymywał się na moment, co by dokładnie zwiedzić każdy jego zakamarek. Powoli, ale śmiało kroczył po tej ścieżce, a ja nie stawiałam oporów, z dumą patrząc na jego poczynania. Zakończywszy poznawanie smaku moich piersi, schodził coraz niżej, muskając językiem brzuch, a ręką subtelnie głaszcząc moje uda. Oddech przyśpieszał mi z każdym dotknięciem jego dłoni , a buzująca ekscytacja na myśl tego, co miało niebawem nastąpić, narastała z każdą sekundą. Przymknęłam powieki, próbując stłumić tą ogromną gorączkę pulsującego podniecenia. 
-D-daiki...! -Jęknęłam i podniosłam lekko głowę, kiedy poczułam palce Aomine na mojej kobiecości. 
-Sayuri... spytam jeszcze raz... na pewno chcesz, abym to ja był Twoim pierwszym? -Spytał nagle, wsuwając we mnie powoli najpierw jeden, a potem dwa palce. 
-A-ahhh... Daiki, ch-cholera, p-przestań pieprzyć... tak kurewsko Cię kocham że nie mam co do tego żadnych wątpliwości...! -Wrzasnęłam, dając mu do zrozumienia że jestem już bardziej niż gotowa na przejście do rzeczy. 
-Też Cię kocham i zrobię wszystko żeby było Ci przy mnie dobrze, jak nigdy dotąd... -Odpowiedział głosem przepełnionym szczerą radością, po czym położył się na mnie, umiejscowił swoją dłoń na moim policzku i obdarzył finezyjnym pocałunkiem. Ja objęłam go nogami w pasie, sygnalizując że może przystąpić właściwego do działania. Granatowowłosy mocno złapał mnie za rękę i pomału zaczął we mnie wchodzić. Wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się pod nosem, zaciskając zęby. Po momencie wkroczyłam do świata zniewalających uniesień i szału pragnień, a moim przewodnikiem był Daiki. 

Nie spinałam ani trochę, wręcz przeciwnie, byłam tak rozanielona że od razu pozwoliłam Aomine iść na całość. Moje ciało samoistnie zaczęło drżeć, a biodra poruszały się w górę i w dół. Wplotłam dłonie w jego włosy, a swój język zmysłowo wsunęłam mu do ust. Połączeni w nierozerwalnym, miłosnym uścisku, poprzez wyżyny euforycznych uniesień i rozbrajającej przyjemności,  brnęliśmy na same szczyty błogości i ukontentowania. W tej chwili moje uczucia do Aomine podsyciły się jeszcze bardziej gdyż rozpoczął on wspaniały rozdział w moim życiu, pokazując mi jego nowy aspekt, który nigdy wcześniej nie był mi znany. Wewnętrznie czułam, że już nie wiele dzieli nas od wejścia na najwyższy stopień zadowolenia, a nasze coraz to głośniejsze, wzajemne jęki dodatkowo umocniły moje przekonanie. W pewnym momencie obydwoje zesztywnieliśmy obezwładnieni wszechogarniającą rozkoszą, a nasze żyły wypełniło błogie spełnienie. 

***

-Sayuri, wszystko w porządku...? -Zapytał nieśmiało Granatowowłosy, widząc że od dłuższej chwili leże nieruchoma i nie potrafię wykrztusić z siebie słowa. 
-P-pytasz, czy jest w porządku? Jest tak dobrze, że kurwa nie wiem, co powiedzieć... -Ostatecznie otrząsnęłam się i odpowiedziałam niemrawo. 
-Ty nie wiesz co powiedzieć? To naprawdę poważna sprawa, a nawet śmiem podejrzewać, że mamy jakieś święto. -Oznajmił Daiki, wtulając się we mnie od tyłu. 
-Oczywiście że jest święto, idioto! -Oświadczyłam, momentalnie odwracając się do niego przodem. -To jest najlepszy dzień w moim życiu!!! -Wykrzyknęłam i całą siłą przytuliłam Aomine, wkładając w to całe przearcyogromne szczęście, jakie mnie wówczas ogarniało. On odwzajemnił uścisk, lecz po momencie oderwał się ode mnie i otaksował rozpromienionym wzrokiem. Spojrzałam mu w oczy i w tej prześlicznej szafirowej głębi, dostrzegłam wyraźnie tlące się iskierki radości. 
-Wiesz... myliłem się. Nie jesteś moją gwiazdą. -Powiedział z dziwną powagą w głosie. - Jesteś moim słońcem, które jedyne jest w centrum i oświetla miliony gwiazd znajdujących się na niebie. -Zadeklarował z pewnością swoich słów, a ja znowu zaniemówiłam.
-Haha, Ty to jednak czasem potrafisz powiedzieć coś głębokiego... -Zaśmiałam się, jednak mimo wszystko piękna wypowiedź Daikiego chwyciła za moje nieposkromione serce, które w całości mu oddałam.


niedziela, 29 listopada 2015

Chapter 17

Witam drodzy przyjaciele,  zawsze śmiechu i radości miejcie wiele!!!! :D Lecz dla Sayuri-chan na momenta teraźniejszego wielkim wysiłkiem jest nawet utrzymanie w stałej pozycji uśmiechu na ustach, gdyż Sayuri-chan wczoraj tak zabalowała że teraz leczy skutki wracania do domu o szóstej rano i mieszania wódki :O Jednakże mimo tychże niedogodności wkroczyłam w tą dziką otchłań przestrzeni wirtualnej i w związku z tym, będąc jedną nogą na internetach a drugą poskramiając kaca giganta, podzielę się z szanownym Państwem kolejną częścią tejże zwariowanej i szaleńczej historii :D Niech Państwo potraktują powyższą informację jako przestroga na całe wasze czcigodne życie i pod żadnym pozorem nie biorą przykładu z mojej nieokiełznanej osóbki bowiem kac morderca nie ma pały i serca!!!!! :O A teraz już nie przeciągając, serdecznie zapraszam na rozdział numer 17. :D 

************************************************************************

Kierunek: Morze, Transport: Auto Kise, Nastawienie: Kurewsko pozytywne. Nie u każdego. 

Było gdzieś koło dziewiątej rano, jak wszyscy zwarci, gotowi i zadowoleni zebraliśmy się pod "apartamentem Kise". Wszyscy, chyba nie trudno zgadnąć oprócz kogo. Jak już każdy dobrze wie, świętą tradycją naszego drogiego Ahomine, było, jest i będzie notoryczne spóźnianie się. Mówiąc w skrócie i nie wspominając już nawet o tym iż za nim wyruszyliśmy, zdążyliśmy pokłócić się chyba ze pięćdziesiąt pięć razy, w ostateczności przed jedenastą udało nam się ruszyć z miejsca. Niezaprzeczalnie będą to najzabawniejsze i wymagające przeogromnych ilości zimnej krwi wakacje. 
***
Gdybym chciała wam opowiedzieć z szczegółami wszystko, co działo się na tym zwariowanym wyjeździe, to prawdopodobnie zajęło by mi to tyle stron ile ma Trylogia Władcy Pierścieni oraz tyle czasu co obejrzenie wszystkich części Gwiezdnych Wojen. Jednakże wydarzyły się tam pewne rzeczy, o których raczej nie będę w stanie szybko zapomnieć. Najlepiej będzie, jak zacznę od początku. 

Po nie krótkiej, męczącej podróży, w końcu nastał czas na upragniony odpoczynek. Nasza kwatera, którą był niewielki domek rodziców Yuuki, mieściła się nie daleko centrum miasta, więc nie mieliśmy jakiś specjalnych problemów z dotarciem na miejsce. Pierwsze co zrobiliśmy z Aominecchim po przyjeździe, było pieprznięcie wszystkich walizek, toreb i innych pakunków w kąt i żelazne postanowienie iż tu i teraz idziemy zasmakować uroku nadmorskiej okolicy. Zostawiliśmy więc ogarnięcie domu wkurzonym na nas kumplom a sami zaś nie przejmując się niczym pognaliśmy w stronę plaży. Po stosunkowo nie długiej chwili szybkiego marszu przez deptaki miasta, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama, a na skórze poczuliśmy świeży powiew morskiej bryzy. Trwaj chwilo póki jesteś piękna. 
-Taaa... najbardziej podobają mi się fale... wiesz czemu? -Rzekł Daiki a ja pomyślałam że zaraz wyklepie jakiś romantyczny tekst ku umileniu nastroju. -Bo wznoszą się i upadają tak, jak tobie cycki kiedy się ruchamy. -Jednak się myliłam, sygnalizując to wyraźnym facepalmem. -A jak rozbijają się o brzeg to jest całkiem jak...- Mimo mojej reakcji, Aho dalej kontynuował.
-To jest całkiem tak, że jak się zaraz nie zamkniesz to sam rozbijesz się o wybrzeże, idioto!-Warknęłam, dźgając go łokciem w brzuch. 
-Haha, lepiej chodźmy do wody bo zaraz się spalisz od tego rozgoryczenia! -Zaproponował Ahomine na co ja tylko pokiwałam głową przytakująco. 
-Kto pierwszy ten lepszy! -Wykrzyknęłam i niczym pocisk z pistoletu poleciałam w stronę morza. Aomine wybiegł sekundę po mnie i w połowie tego nie długiego dystansu, objął prowadzenie. Ja nie chcąc dopuścić go do wygranej, przyśpieszyłam jeszcze bardziej, co na boso po żarzącym się piasku nie było takim prostym zadaniem. Będąc już praktycznie przy samym brzegu, potknęłam się i w rezultacie ległam plackiem na plecach. Po momencie Granatowowłosy dotarł do mnie,  szalenie zwijając się ze śmiechu. 
-Hahaha, i kto tu się rozbił o wybrzeże? Hahaha!!! -Patrzył się na mnie z góry i coraz bardziej ze mnie rył. 
-Kurwa idioto, pomógłbyś mi wstać zamiast pierdolić takie farmazony, hahaha!!! -Zwróciłam się do Daikiego z prośbą o pomoc lecz ten zamiast podać mi rękę, sam się zniżył po czym całą siłą położył się na mnie. 
-Co ty odpierdalasz Daiki?!
-Chronię cię przed nadchodzącą falą, a ostrzegam, że woda zimna jak skurwysyn. -Oznajmił, obejmując mnie mocno. 
-Myślisz że to coś pomoże?! Poza tym, piasek mi wchodzi do dupy i nie jest to kurna  najprzyjemniejsze uczucie! 
-E tam, przy okazji będziesz miała naturalny piaskowy peeling, hahaha! 
-Peeling piaskowy to ci  pały zrobię, jak nie przestaniesz mnie wkurwiać, hahaha! -Odpowiedziałam prześmiewczo i zaplotłam dłonie wokół szyi chłopaka. Niebawem do nadbrzeża nadpłynęła ogromna fala i cała, kurewsko zimna tafla morskiej wody przykryła nasze ciała od stóp do głów. Po chwili morze się uspokoiło, a my leżeliśmy nieruchomo i wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem. 
-Masz wodorosta na twarzy. -Oznajmił z komiczną powagą w głosie Aomine. 
-Jest mi w chuj zimno i jesteśmy cali przemoczeni a ty mi o wodorostach pierdolisz? Ogarnij się i wstawaj w końcu. 
-Jest ci zimno? Myślałem że moje ciałko jest wystarczająco napalone, żeby cię ogrzać... -Powiedział Ao i delikatnie musnął moje usta swoimi i jeszcze mocniej mnie przytulił. Po niedługim czasie oboje zaczęliśmy przywykać do temperatury wody, a kąpiel w falach w połączeniu z prażącym słońcem zaczęła robić się całkiem przyjemna. W pewnym momencie popadliśmy w mętlik gorących pocałunków i żadne z nas nie miało najmniejszego zamiaru tego przerywać. 
-Hej lovelasy, starczy tego dobrego. -Ni z tego i ni z owego usłyszeliśmy głos Taigi. -Długo będziecie się jeszcze tak miazgolić?-Zapytał, stając nad nami i kładąc ręce na biodrach. 
-Czego chcesz ty czterobrwiowy pacanie? Nie widzisz że jesteśmy zajęci? -Burknął poirytowany Daiki. 
-To lepiej zajmijcie się powrotem na chatę, bo nie zostawimy wam nawet okrucha z dzisiejszego obiadu. 
-Pff, mamusia się znalazła! -Prychnął wyśmiewczo Aho. -Łaski bez, wszamiemy coś na mieście. 
-Daiki do cholery, uspokój się! Wczoraj Taiga cały wieczór pichcił dla nas obiadek jak ty sobie smacznie spałeś, albo robiłeś inne ciekawe rzeczy... -Odrzekłam z żmijowatym uśmieszkiem na twarzyczce a Aomine spalił lekkiego buraka. 
-Dobra, chodźmy, z drugiej strony jak już pofatygował się specjalnie DLA MNIE, to czemu mam nie skorzystać... 
-Nie jesteś tu sam idioto! -Ja i Kagamiś odpowiedzieliśmy chórem, tym samym poskramiając głupie odzywki Ciemnoskórego.
W sumie to byliśmy trochę wkurwieni iż Taiga przerwał nam w takim cudnym momencie, jednakże gdyby się nie pojawił, kto wie, czy nie posunęlibyśmy się nieco dalej, a przypominam że przecież byliśmy na plaży, wśród masy ludzi. Ktoś przecież musi pilnować świeżo upieczonej, nieokiełznanej pary zakochańców. Po arcypysznym obiadku, wróciliśmy na plaże, jednak tym razem już całą naszą szaloną grupką. 
***
Chyba każdy z nas wie, jak na organizm ludzki wpływa trzydziesto sześcio stopniowy upał. Jednakże wśród zwykłych ludzi zawsze znajdą się  mutanci, których nawet nie powali temperatura z piekła rodem. Był wieczór. Yuuki wraz z Taigą padli na swoje łóżka i mowy nie było żeby któreś z nich ruszyło palcem.  Ja, Aominecchi i Kise pomimo całodziennego grzania łba na słońcu, tryskaliśmy jakąś nieujarzmioną energią i postanowiliśmy iść na dzikie bailando ażeby rozładować ją w odpowiedni sposób. Wybyliśmy więc z chałupy zostawiając tamtą wykończoną dwójkę samym sobie, i powędrowaliśmy do najlepszego klubu w mieście. Kolorowe drinki, mnóstwo roztańczonych ludzi  i głośna muzyka błyskawicznie wprawiły nas w imprezowy nastrój i po niedługiej chwili sami wkroczyliśmy na parkiet, pogrążając się w wariackich pląsach. 
Lecz spośród tych wszystkich imprezujących osób, moją uwagę przykuł jeden fagas, który luzacko podpierał  ścianę i perfidnie gapił się na przedstawicielki płci pięknej. Aczkolwiek to nie było powodem mojego zainteresowania.  Aomine kiedyś wspominał mi o pewnym szmaciarzu, z którym w niedalekiej przeszłości on i Ryouta mieli poważne porachunki. I ten typek porażająco pasował do opisu osoby, o której niegdyś mi opowiadał. 
Mimo tego iż Daiki doskonale się bawił i nie zwracał uwagi na otoczenie,  ja nie mogłam się na niczym skupić gdyż nieustannie czułam jak oczy tego podejrzanego kolesia wędrują po mojej dupie, albo innych częściach ciała. W pewnej chwili Aomine wraz z Kise postanowili że skoczą na zewnątrz na papieroska, a mi zlecili bym za ten czas zamówiła dla nas drinki, bo kolejka przy barze powiększała z minuty na minutę. No zajebiście. Nie mogliście chyba wybrać lepszego momentu. Ten frajer tylko na to czekał.  Kiedy tylko chłopaki opuścili klub, on z miejsca do mnie podbił i zaczepiał jakimiś żenującymi i tandetnymi tekstami. Na początku go zbywałam, jednak później ten skurwiel naprzykrzał mi się  do takiego stopnia że momentami miałam ochotę zwyczajnie mu przyjebać. Dobrze wiedziałam że długo tak nie wytrzymam i koniec końców i tak wybuchnę, więc w związku z tym postanowiłam iż najlepszym wyjściem będzie jak opuszczę lokal. Wyszłam i rozejrzałam się dookoła z myślą że być może gdzieś niedaleko stoją Blond-model i Ao, ale ku mojemu rozczarowaniu żadnego z nich nie było w pobliżu. Nie trzeba było długo czekać aby ten przykry, siwowłosy, zakolczykowany typek podążył za mną. 
-Hej laseczko, już wracasz do domku? -Zatrzymał mnie, szarpiąc za ramię. 
-Nie, idę odpocząć od oglądania twojej pierdolonej, bezczelnej mordy. -Burknęłam i odtrąciłam jego rękę.
-Ohoho, no proszę jaka ostra w gębie! -Odrzekł kpiąco. -W łóżku też jesteś taka ostra? -Zapytał ze sprośnym spojrzeniem po czym popchnął mnie na ścianę i złapał mocno za nadgarstki. 
-Pff, no oczywiście! -Odpyskowałam, próbując się wyrwać. -A już w szczególności do takich typków jak ty, którym trzeba porządnie naostrzyć chuja żeby zmądrzeli. 
-Podobasz mi się. -Haizaki przybliżył się do mojej szyi i musnął ją językiem. -Lubię takie żylety....
-W dupie mam twoje zajebane gusta! -Warknęłam donośnie i siłą całego ciała odepchnęłam go od siebie. 
-Hah... to szkoda bo twoja twarz wygląda tak, jak byś miała ochotę się dziko zabawić. 
-Taa, a twoja twarz wygląda jak nie obciągnięty kutas. 
-Haha, to go obciągnij. -Wydukał  i znowu zaczął się do mnie przystawiać. 
-Masz kurewską rację, zwale go, od razu z tobą!- Wykrzyknęłam a następnie wyszarpując się z jego uścisku, zadałam mu porządny cios w głowę, w wyniku którego upadł z hukiem na ziemię. 
-Osz ty szmato, bolało! -Syknął Shougo, masując sobie łeb. W tym samym momencie, niespodziewanie na miejsce zdarzenia przybył rozwścieczony Daiki. 
-Ej Haizaki, ty zasrany chuju, odpierdol się od mojej kobiety! 
-To twoja laska? Niezła z niej suka... przyjebała mi mocniej niż kiedyś ty, pierdolony słabeuszu! -Srebrnowłosy podniósł się z ziemi i pocisnął Aomine. -Trzym się malutka, spotkajmy się jeszcze kiedyś! Może w końcu pokażesz mi jaka napalona z ciebie sztuka! -Posłał mi ordynarnego buziaka, oblizał się wyuzdanie i odszedł. 
-Ten skurwysyn...! -Przeklął Granatowowłosy i już miał ruszać na niego z pięściami lecz w porę go powstrzymałam. 
-Odpuść... ten skurwiel nie jest tego wart, a poza tym już oberwał ode mnie za nas obydwu. -Oświadczyłam nonszalancko. 
-Ej, ej, ale to ja przecież  jestem facetem w tym związku... - Zaznaczył z zazdrością. 
-Haha, tak, ale z taką różnicą że ty masz pałe, a ja mam jaja! - Rozluźniłam nieco atmosferę, złapałam Aosia za rękę i ruszyłam w stronę pięknie rozświetlonego miasta, które tętniło nocnym życiem.