piątek, 6 października 2017

Wpis w większej części nieaktualny

HEJCIA, SIEMANKOOOOO!!!!!!!!!!! 😆😆✌✌ Mam zaszczyt powitać Was tutaj po raz pierwszy od przeszło roku i dziewięciu miesięcy 😮😮😮 Prawdopodobnie, gdyby nie Najszanowniejsza Pani Mine Izuki, oraz silne zaintrygowanie i inspiracja Jej wpisem, wiało by tu pustką jeszcze przez kolejne 55 lat 😥😨😮😆 A tymczasem szkoda czasu na zbędne paplaniny, bowiem już wystarczająco nagadałam się w tekście poniżej 😜😆 Wobec tego pozdrawiam, i serdecznie zapraszam do tytułowych, 85 faktów z mojej egzystencji 😉😗✌


A oto mój najpiękniejszy i najcudowniejszy portret w historii moich portretów, wykonany przez wcześniej wspomnianą Panią Mine 😊💖💖


1. Jak masz na imię?
Jam jest jej królewska mość Sayuri, Ewelina, Karolina, Lilianna 👑😆✌

2. Ile masz lat?
Ażeby poznać odpowiedź na owe pytanie z podanych danych ułóż równanie: 😂😆
Mamy następujące dane: x= ?,  a= 499, b=4, ile wynosi x? Przy czym wiadomo że x=a*b
Wynik z powyższego działania to rok, w którym zaszczyciłam ten świat swymi czcigodnymi narodzinami* 😆😂

3. Twój ulubiony kolor?
Hmmm... 93% mojej garderoby stanowi kolor CZARNY. Jaki więc z tego wniosek? Moją ulubioną barwą jest kolor granatowy 😶😮🤔(????) Lecz tak generalnie to uwielbiam wszystkie odcienie tęczy 😊😍

4. Twoje ulubione jedzenie?
a) MIĘSO POD KAŻDĄ MOŻLIWĄ POSTACIĄ
b) Kaszki Bobovity dla niemowląt 😶 I ogólnie żarcie dla świeżo narodzonych dzieciaków 😂
c) Roladki z wędzonego łososia nadziewane szpinakiem 😂
PYSZNOTAAAA 😋


5. Ideał chłopaka/dziewczyny?
TEN OTO OSOBNIK:
AOMINEŚ 💖

Aczkolwiek bicie mojego szalonego serduszka także zwiększa swoje obroty na widok słodkich blondynów z niebieskimi oczętami, Azjatów, oraz dostojnych mężczyzn, którzy mają ładne perfumy 💖💘💖😆

6. Masz chłopaka/dziewczynę?
Ten zacny Pan tam powyżej jest moim mężem, a faceci służą mi wyłącznie do zabawy a nie do związków, STFUUU!!!!!! I tyle w temacie 😂😆 (FEMME FATALE MODE ON ✌👌✌)

7. Jaka/Jaki jesteś?
ZAJEBISTA, AROGANCKA i ZBOCZONA  😎👌

8. Co myślisz o życiu?
Życie, to największy dar jaki tylko człowiek może otrzymać. Życie to cud. Coś niesamowitego, coś tak pięknego, iż owej piękności tegoż fenomenu nie jestem w stanie wyrazić słowami i............ CO JA PIER**LE!!!!!!!!!!!!!! Nie ma się co oszukiwać, ŻYCIE JEST CIĘŻKIE JAK CHOLERA!!!!!!!!! Za to jak dało mi ono w ciry, oraz w dalszym ciągu daje,  to BYM MU TAK MORDĘ OBIŁA, AŻEBY SIĘ FINALNIE ZASTANOWIŁO NAD SWYM KARYGODNYM ZACHOWANIEM, TFUUU!!!!! 😂 Jednakże jedynye co jeszcze ledwo trzyma mnie przed spuszczeniem mu porządnego łomotu, to sporadycznie zdarzające się miłe chwile 😉

9. Tęsknisz za kimś?
Bardziej tęsknię "za czymś", gdyż za ludźmi nie warto.

10. Czy masz rodzeństwo?
Na całe szczęście nie posiadam i w żadnym wypadku posiadać nie chcę 😆

11. Ulubiona piosenka?
Łooooo jejciuu, ciężka sprawa 😮 Mam tak ogromniastą ilość piosenek które w wyjątkowy sposób pieszczą moje uszy, iż nie jestem w stanie jednogłośnie wybrać tej jedynej 😂 Chociaż na obencną chwilę ewentualnie możemy uznać to: https://www.youtube.com/watch?v=j9lx6J2dRHg, bowiem rzygam już tą piosenką ale za cholerę nie mogę przestać słuchać bo mi się tak super zajebiście podoba i tak już od 3 miesięcy 😂😂😍😍

12. Piosenka na dziś?
https://www.youtube.com/watch?v=M7D7ynntNbg!!!!!!!😎💘🔥🔥😈👌

13. Ulubiony gatunek muzyczny?
Mym najulubieńszym gatunkiem muzycznym, z resztą doskonale odzwierciadlającym mój wybuchowy charakterek, jest Heavy/Power metal 🤘😎 Oprócz tego słucham praktycznie każdego rodzaju muzyki i bez zarzutu dogadam się z fanem zarówno Japońskiego rocka, polskiego rapu czy też K-popu 😂

14. Wolisz jadać w domu czy w restauracji?
Wolę w ogóle nie jadać, a jeżeli już trzeba no to raczej preferuje konsumować w zaciszu domowym, gdzie żadne czuby siedzące stolik na przeciwko  nie będą bezczelnie gapić mi się w talerz 😶😂

15. Ulubiony napój?
Wino półsłodkie, Cydr jabłkowy i Piwo na miodzie gryczanym 💖😂🍻



16. Frugo czy tymbark?
WÓDKA

17. Ulubiony smak lodów?
LODÓW???? ( ͡° ͜ʖ ͡°) 😈😂

18. Kogo nienawidzisz?
Nienawidzę ludzi którzy zatrzymali się w ewolucji na etapie meduzy 😮😂 Oraz ludzi, którzy nie mają pomysłu na siebie i bezczelnie zrzynają go od innych 😒😒😤

19. Kogo kochasz?
SIEBIE ✌

20. Masz zwierzątko?
Owszem, mego kochanego psiaka Mikiego 😊 😇 Co prawda ze względu na to, iż nie mam możliwości się nim codziennie opiekować, Miki nie może mieszkać ze mną, lecz mimo wszystko staram się go regularnie odwiedzać 😊😉


21. Jakie zwierzę chciałabyś/chciałbyś mieć?
Kurę, która znosi złote jajka 😂😂😂 Złote jajka + Biznesik = DOOOLARYYYYY!!!!!!!!!!! $$$ 😎😎👏


22. Tęsknisz za szkołą?
Przeogromnie tęsknie jedynie za liceum i szkolnym klubem sportowym, gdzie należałam do licealnej drużyny koszykówki 😳😍💖  To były zdecydowanie najpiękniejsze lata w mej  dotychczasowej egzystencji 😂


Gramy w kosza z duchem 😮 Kuroko, czy to Ty??? 😮 😂

23.
Jaki masz dzisiaj humor?

JESTEM W SZALE I ZARAZ KOMUŚ ŁEB ROZWALĘ!!!!!!!!!!!!! 😮😮😠😠😠😶😶

24. Jaki masz dzisiaj na sobie kolor bluzki?
Na obecną chwilę to miałam, czarny. 😂

25. Co masz na sobie?
Aktualnie nic ( ͡° ͜ʖ ͡°) 😈😈

26. Co robisz gdy Ci się nudzi ?
Niestety mój zwariowany tryb życia, oraz przegiantyczny ogrom obowiązków nigdy nie pozwala mi się nudzić 😂 Chociaż jak czasem podczas dłuugaśnej jazdy autobusem dopadnie mnie znużenie, lubię porozwiązywać sobie quizy na temat jakim to rodzajem chleba jestem 😂😂, bądź  po prostu wyciągam z plecaka blok rysunkowy, ołówek i zaczynam bazgrolić 😝

27. Ulubiony serial?
H2o wystarczy kropla 😆💙 oraz Moda na Sukces 😂😂 Oglądałam ten jakże wspaniały serial od zawsze, aż do feralnego dnia, kiedy to bezdusznie ściągnęli go z anteny 😭 No i w końcu nie dowiedziałam się, czy mąż córki żony brata żony matki córki żony brata zostanie synem szwagra siostry męża brata dziadka 😮😮😂


28. Jak wyglądasz?
JAK CELEBRYTA 👌👌👑

29. Ulubiony film?
Właściwie to filmów w ogóle nie oglądam. Jednakże z tych niewielu  produkcji, z jakimi miałam okazje się zapoznać, szczególnie spodobał mi się "Harry Potter" i "Sala Samobójców". Natomiast najbardziej kocham filmowe produkcje japońskiej animacji takie jak np. "W krainie bogów" czy "Koe no katachi" 😁😊



30. Ulubiona książka?
Podręcznik do biologii, głównie rozdział o rozmnażaniu, fizjologii i rozwoju narządów kopulacyjnych człowieka 😂 A tak to w całym moim życiu nie przeczytałam ani jednej książki 😆

31. Rozmiar buta?
Najczęściej 39 😂, no chyba że buty są  jakieś upośledzone to niekiedy zdarza się 38, 40 a nawet 41😂

32. Z łatwością dogadujesz się z chłopakami/dziewczynami?
Praktycznie z każdym dogaduje się z łatwością 😂, jednak osobiście preferuje towarzystwo płci męskiej, bowiem ze sposobu myślenia i postrzegania świata sama w 95 procentach jestem facetem 😂😝

33. Wymarzony dom?
Wielka, aczkolwiek przytulna willa z krytym basenem, boiskiem do koszykówki w piwnicy i siłownią, stylizowana na japoński wystrój wnętrz 😍😎 Nie chcę mi się opisywać szczegółów 😂

34. Wymarzony prezent urodzinowy?
Cieszę się z każdego drobiazgu 😊😁 Ale z pewnością nie pogardziłabym gdyby ktoś przypadkiem fundnął mi wycieczkę do Japonii i Stanów Zjednoczonych 😝

35. Jakie jest twoje marzenie?
Zmienić ten zepsuty świat!!!!! 😁 Chociaż jak tak patrzę co się obecnie tutaj wyprawia to wydaję mi się, iż chyba owe marzenie jest nieco nierealne 😞

36. 3 rzeczy które zabrałabyś/zabrałbyś na bezludną wyspę?
Ekstra wielofunkcyjnego robota, który za jednym przyciśnięciem guzika zmienia się w samolot, łódź podwodną lub samochód, oprócz tego może jeszcze skrzynkę wódki i beczkę piwa 😂😂

37. Jak ma na imię Twój/Twoja przyjaciel/przyjaciółka?
Osobiście nie lubię słowa "przyjaciel", ale dobra niech Ci będzie Justyna, podnieć się trochę 😂😂

38. Ulubiona zabawka z dzieciństwa?
Nie pamiętam 😮

39. Śpisz z misiem? Ulubiona emotka?
Ależ oczywiście, z moim misiem Aomisiem 😆😍💖




40. Ulubiony piosenkarz/piosenkarka?
Jeżeli chodzi o piosenkarzy to Takahiro Moriuchi, Jan Borysewicz, Bruce Dickinson, oraz Jared Leto, Axl Rose i Chester Bennington[*], zaś z piosenkarek najbardziej wielbię Lzzy Hale, Demi Lovato, Darię Zawiałow, Avril Lavigne, Hayley Williams i Bebe Rexhę 😆 W sumie jest ich więcej ale myślę, iż tyle w zupełności wystarczy 😂

41. Ulubiony aktor/aktorka?
Ja, kiedy muszę grać dobrą minę do złej gry ✌

42. Twoje hobby?
a) Pomimo tego, iż już skończyłam edukację pod tym kątem, żywię dziwną fascynację do chemii, matematyki oraz fizyki 💖😮😂 Uwielbiam oglądać filmy dokumentalne na temat  wszelkich zjawisk związanych z tymi dziedzinami nauki i zgłębiać wiedzę o składzie chemicznym każdej rzeczy jaka mnie otacza 😎 Cóż, inni ludzie rozwiązują krzyżówki, a ja rozwiązuje zadania z matmy i chemii 😂😂
b) Rzecz jasna, baaardzo interesuje mnie Czcigodny Kraj Kwitnącej Wiśni i jego kultura 😂 W tym przypadku także oglądam mnóstwo filmików oraz przeglądam mnóstwo artykułów przedstawiających jak wygląda życie w tejże cudownej krainie 😊 Arcyniezmiernie podoba mi się ten kraj oraz wszystko co z nim związane i w przyszłości definitywnie pragnę go odwiedzić, jak nie wyjechać na dłużej 😉
c) Sprawa tak oczywista iż chyba nawet nie trzeba wspominać, Anime & Manga 😁
d) Psychologia 😶
e) I dzikie imprezowanie 😎👌

43.
Twoje motto?

"...A kto umarł, ten nie żyje" 😶😶😶

44. Piosenka przy której uwielbiasz tańczyć?
Jak tańczyć to tylko przy disco polo 😂😂

45. Co robisz gdy Ci smutno?
Z reguły staram się nie smutać, gdyż smutanie i tak nic nie zmieni, a już na pewno nic nie polepszy😉😀 Zamiast smutku odczuwam coś w rodzaju złości połączonej z bezradnością i zazwyczaj w takich chwilach lubię sobie zapalić papierosa, wziąć 3 głębokie wdechy i wierzyć w to, że będzie lepiej 😉 Bądź jeżeli jestem w domu, to wówczas uwielbiam śpiewać 😂 Śpiewanie automatycznie koi moje nerwy 😂

46. Często płaczesz?
Tak, ze śmiechu 😂 Na te negatywne łzy szkoda urody 😉

47. Prowadzisz jakiegoś bloga?
Mam chyba z 11 blogów, w tym 4 "aktywne" na które jeśli mam kaprys, okazjonalnie wrzucam jakieś wpisy 😂

48. Piszesz pamiętnik?
Nein 😶

49. Umiesz rysować?
Umiem doskonale i nie trzeba być ekspertem, ażeby to stwierdzić 😆👍👍



50. Co Ci przypomina dzieciństwo?
Samotne spacery po okolicy, konsole do gier typu Pegasus lub Playstation 1, W.I.T.C.H oraz niezmiennie Anime & Manga 😊




51. Jakieś uzależnienia?
Moje własne odbicie w lustrze 😂, Słuchanie muzyki, (nad)używanie emotikonów 😂,  Internet, Alkohol, Kofeina, Pornosy, Czarne ciuchy 💖, Seks 😂, Aomine Daiki 💖, Piosenki grupy "PRO8L3M" 💖, Zarabianie i wydawanie Hajsu 😂, Zakupy, Kolczykowanie uszu 😂😮


7 kolczyków w prawym uchu, 2 w lewym, co w sumie daje 9 😮😮

52. Kręcone czy proste włosy ?
Jak pokręce to kręcone, jak wyprostuje to proste, a jak wyjdę na zewnątrz podczas trwania pogodowego armagedonu to prosto-krzywo-kręcono-falowane 😂😂

53. Farbowałaś włosy?
Ja, farbować włosy???? 😮 Ależ skądże!!!! 😮 Obecnie codziennie wpierniczam 555 kg dorodnych marchewek, co w rezultacie przyczynia się do mojej ognisto marchewkowej barwy włosów 😂😂 Lecz tak serio, ile ja mam przygód z farbowaniem włosów, to się w pale nie mieści 😵😮😂

54. Kolor ścian w pokoju?
😮


55. Grasz na jakimś instrumencie ?
Kiedyś grywałam na flecie i keyboardzie, teraz to jedynie gram ludziom na nerwach 😂😂

56. Lubisz pływać?
Lubię surfować, po internecie 😂😂 No co, w pewnym sensie surfing to przecież też pewnien rodzaj pływania 🤔😂

57. Malujesz się?
Do pracy delikatnie, bowiem zwyczajnie nie chcę mi się z tym paprać, zaś w każde inne miejsce niż robota, mocny i wyrazisty makijaż to podstawa 😆 Aczkolwiek nie mam też absolutnie żadnych problemów z wyjściem z domu bez pomalowanej gęby 😂

58. Jak kolczyk to gdzie ?
Tylko i jedynie w uszach 😝

59. Jak tatuaż to gdzie ?
Na karku, przedramieniu, pod żebrami, na łopatce, po zewnętrznej stronie uda, na plecach i nad obojczykiem 😉 A jeżeli już jesteśmy w kwestii tatuaży, to sama mam parę na niektórych z wcześniej wymienionych miejsc i z miesiąca na miesiąc będzie przybywać ich więcej 😮😆 (Obawiam się o kolejne uzależnienie 😮) A oto me dwie dziarki, do jakich to mam największy sentyment: 😊💖💖
To pierwsze zdjęcie jest nieco zmutowane, gdyż przecież ciężko sobie samemu sfotografować kark 😂 Natomiast przy drugim, musicie obrócić głowę o 180 stopni 😂😂  Reszty nie pokażę, 😂 no chyba że zapytacie 😂


60. Co chciałabyś/chciałbyś w sobie zmienić ?
ABSOLUTNIE NIC, SAMA DLA SIEBIE JESTEM IDEAŁEM. 😂👌✌

61. Co tam ? ^^
A leci kabarecik 😂👍

62. Masz dziwne nawyki?
Hmmm... zawsze noszę ze sobą telefon, czy to idę do łazienki pod prysznic, czy też do kuchni, czy gdziekolwiek, zawsze ale to zawsze muszę go mieć przy sobie, nawet może bezczynnie leżeć, po prostu wystarczy sam fakt że go widzę 😮😶 Poza tym to już chyba żadnych, chociaż to co dla mnie wydaje się normalne, w ocenie innych niekoniecznie musi takie być 😶😮😂

63. Czy kolekcjonujesz coś?
Wspomnienia, chwile, mangi i BUTYYYY!!! 💖😂

64. Jaki masz telefon?
A obecnie to jakiś tam Chujłałej 😂😂

65. Rzecz, bez której nie możesz wyjść z domu?
Bez kluczy, to kwestia zasadnicza 😆 Jednakże nie ma mowy o wyjściu z domu bez słuchawek, telefonu oraz portfela 😶😮

66. Czego się boisz?
Siebie, jak się wkur*wie 😮😂😂 Poza tym to niczego 😎

67. Co zazwyczaj jesz na śniadanie?
Wspomniane gdzieś wcześniej kaszki Bobovity, płatki z mlekiem, kanapki z  dżemolem i jajecznicę 😆

68. Od kiedy nosisz okulary?
Nie noszę okularów 😮

69. Ulubiony YouTuber?
Krzysztof Gonciarz, Panowie z Abstachuje, Adbuster, DeeJayPallaside, Blowek oraz Niedygetyczne, jeżeli mówimy o polskim Juczubie 😁

70. Skąd pomysł na nick?
TO NIE NICK, TO IMIĘ 😣😂 A skąd pomysł??? Hmmm... nie do końca jestem w stanie sięgnąć pamięcią jak to dokładnie było, miałam wtedy 10 lat 😂 Być może iż po prostu usłyszałam to imię w jakieś z chińskich bajek, arcybardzo mi się ono spodobało i zwyczajnie postanowiłam się przechrzcić 😜 Aczkolwiek wiem tyle, iż jestem Sayuri odkąd pamiętam 😆

71. Lewy czy prawy Twix?
Żadnen, wolę parówki 😂😎✌

72. Co byś zrobiła gdyby przez okno do twojego pokoju wleciał mini batman z kartoflem na głowie i wyznał ci miłość?
Hymmmm... Zdjęłabym mu kartofla z głowy i powiedziała że skoro tak bardzo mnie kocha, to niech leci mi do sklepu po zgrzewkę piwa, zrobi pranie i posprząta w domu (Na co oczywiście ja będę się bacznie  przyglądać siedząc wygodnie na fotelu z piwkiem w ręku :D) a na koniec w nagrodę poczęstowałabym go frytkami które przyrządziłabym z kartofla, którego to miał na łbie 😎👌😂

73. Dlaczego kosmici nie noszą czapek z różowymi pomponami?
Ponieważ siła grawitacji panująca w kosmosie sprawiłaby, iż czapki nie były by usytuowane na łbach kosmitów, tylko lewitowałyby w przestrzeni kosmicznej 😮😂

74. Dlaczego nigdy nie odkryto portalu do innego bardziej fajnego świata?
Bowiem każdy z nas ma swój własny portal do takowego miejsca 😊 No i nie ma jeszcze twardych dowodów na prawdziwość teorii wieloświatów 😆

75. Lody czy shake?
KOKTAJL 😶 Najlepiej bananowy 😎🍌

76. Skoro są poziomki to dlaczego nie ma pionówek ?
Skoro okna da się zasłonić, to dlaczego słonia nie da się zaokiennić?? 😮(Choć gdyby się chciało to może i by się dało 😂)

77. Dlaczego, żeby skończyć prace w Windowsach, trzeba nacisnąć na "Start"?
Kto powiedział iż trzeba nacisnąć start? 😮 Przecież prace systemu operacyjnego można zakończyć wciskając przycisk zasilania, bądź też zwyczajnie pieprznąć komputerem o ścianę, wielkie mi halo 😮😂😂

78. Po co sterylizowana jest igła przy wykonaniu kary śmierci przez zastrzyk?
Na wypadek gdyby skazany jakimś cudem był odporny na podawaną substancje, karę śmierci jednak przeżył a potem uciekł  i w konsekwencji niewysterylizowanej igły mógłby potencjalnie zarazić się jakimś syfem a następnie on zarażał by ludzi, wybuchła by gigantyczna pandemia i....  APOKALIPSAAA!!!!! 😮😮😱

79. Skoro do teflonu się nic nie przykleja, to jak przyklejono teflon do patelni?
Namagnesowano patelnie oraz telefon przeciwnymi ładunkami i tak oto według III zasady dynamiki Newtona zadziałała siła wzajemnego oddziaływania jednego ciała na drugie, więc telefon i patelnia się przyciągnęły 😂👌😝

80. Dlaczego w lodówce jest światło, a w zamrażalniku nie?
Żeby łatwiej było ukryć ciało 😶😶😮

81. Dlaczego czas płynie?
Pfff, płynie, mi tam czas jedzie limuzyną 😎👌

82. Krowa stoi na granicy polsko-czeskiej czyje będzie mleko?
Przeciągnę krowę na granicę polską, po czym ją dosiądę i pojadę na niej do domu, następnie przyprowadzę byka który będzie ją zapładniał, dzięki czemu otworzę hodowle krów i będę zarabiać na masowej produkcji mleka i pływając w hajsie nie będzie mnie obchodziło czyje będzie mleko 😎😎😂

83. Jaś kupił dwa kartoniki soku po 2.50 oraz paczke ciastek po x złotych.Ile waży piasek na pustyni nocą gdy chodzą po nim zielone wielbłądy trzygarbne?
Na początek, na podstawie wzorów na objętość walca oraz kuli musimy wyznaczyć wzór na objętość przeciętnego garba wielbłąda, po otrzymaniu tegoż wzoru i policzeniu ile cieczy w przybliżeniu zmieści się w 1 metrze sześciennym garba wielbłąda, otrzymaną wartość należy przemnożyć przez 2,50, a następnie ze wzoru na delte obliczyć X złotych. Wyliczoną w ten sposób liczbę trzeba będzie podzielić na czas trwania nocy (tj. od zachodu  do wschodu słońca) a potem dodać do niego całościową objętość wszystkich  garbów wielbłądów oraz wagę Jasia i finalnie po zsumowaniu powyższych wartości wyliczymy, że odległość ziemi od słońca wynosi około 150 000 000 km!!!!!!!!! 😶😶

84. Czemu masz bloga?
Albowiem miałam zachciankę na napisanie własnych opowiadań i wówczas pomyślałam, iż skoro już coś tam piszę, to czemu by też nie wystawić tych mych wytworków wyobraźni na internetny, a nóż komuś się spodoba 😂 Czyli najogólniej mówiąc, dla własnej przyjemności 😝

85. Czemu boisz się ufo?
Sayu nie boi się UFO, to UFO boi się Sayu 😎

I to już wszystko, kłaniam się nisko 😆✌ Jeżeli dotarliście to końca, to gratuluję 😂😝👍
Za karę, do odpowiedzi na powyższe pytanka nominuję Panią Yuki Uchihę, powodzenia 😂😂😂

*Gdyby matematyka nie była czyjąś mocną stroną lub ktoś był blondynką 😂,  wynik działania z pytania drugiego to 1996 😂😂

piątek, 29 stycznia 2016

Chapter 21

Witam serdecznie wszystkich człowieków, bądźcie weseli na wieki wieków!!!!!!!!!!!!!!!! :D Nawiązując do poprzedniego rozdzialika tegoż szalonego opowiadanka, moja szanowna zawartość mózgoczaszki pierwotnie umyślała sobie, iż skończy się ono na dwudziestu częściach. Jednakże ma osóbka 55 godzin na dobę coś tworzy, nieokiełznane wersety i myśli mnoży, więc w związku z powyższym oświadczeniem, powstała część kolejna i w dalszym ciągu nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest ona ostatnia czy też nie :D Załóżmy iż będzie to historia z bliżej nieokreślonym końcem, a póki co zostawiam najdroższych Państwa pała w pałę z owym wytworkiem i uroczyście pozdrawiam :D (>‿◠)✌

************************************************************************************

Dziesięć lat później

-Mamusiuuuu!!! -Nagle podbiegła do mnie mała pomarańczowowłosa istota, której twarz pokryta była wodospadem łez. -Mamuusiuu!!! Bo ten chłopak mi dokucza i zabiera piłkę!!! 
-Oj no już, przestań się mazać i powiedz mu że jak dalej  tak będzie robić, to tatuś go złapie i zamknie do więzienia! -Poradziłam mu z przymrużeniem oka, a następnie obdarowując brzdąca promiennym uśmiechem, poklepałam go po łepetynce. 
-Odsuń się z Sayuri, w ogóle nie masz podejścia do dzieci... -Wymamrotał cierpiętniczo Aomine po czym uklęknął na przeciwko sześciolatka i subtelnie wytarł mu łzy dłonią. -Który to? - Spytał łagodnym tonem.
-T-ten z niebieskimi włosami... -Mały pisnął cichutko wskazując nieśmiało na swego oprawce, a w jego słodkim głosiku można było wyczuć nutkę przerażenia. Daiki złapał chłopczyka za rękę i bez chwili zawahania, podszedł wraz z nim do problemowego bachora. 
-Hej mały, wiesz że nie powinno brać się czyiś rzeczy bez pytania? -Granatowowłosy zadał pytanie które jednocześnie było delikatnym upomnieniem. Człowieczek tylko rzucił mu złowrogie spojrzenie z ukosa i posłusznie lecz niechętnie oddał nie swoją własność.
-Przepraszam za niego, jak widać, czasem bywa niegrzeczny... -Wtem przed Aomine stanął wysoki mężczyzna, o takim samym zabarwieniu czupryny jak owe kłopotliwe dziecko. Ciemnoskóry momentalnie odwrócił głowę w jego stronę i począł dokładnie wpatrywać się w jego oblicze. 
-T-tetsu...?! -Po chwili zastanowienia wykrzyknął Ao, z dosadnym niedowierzaniem lustrując osobę znajdującą się w jego polu widzenia.
 -Aomine-kun...? 
-Kopę lat, Tetsu! -Daiki przybliżył się do swego starego przyjaciela i z całej siły uścisnął mu dłoń. -Ale żeś urósł! W ogóle cię nie poznałem! 
-Eh, a ty za to nic się nie zmieniłeś, Aomine-kun... -Sapnął ironicznie Kuroko, a następnie skierował wzrok na małe stworzenie, które kurczliwie trzymało się nogi Aomine. -A ten maluszek to kto? -Spytał zaintrygowany, uważnie przyglądając się chłopcu. 
-To mój syn. -Wypalił przepełniony wielką dumą, na co twarz Tetsuyi przybrała wyraz zdziwienia połączonego z domieszką sceptycyzmu. -Ciebie mógłbym spytać o to samo, ale chyba się domyślam...
-Tak... z zewnątrz jesteśmy podobni jak dwie krople wody, ale jeśli chodzi o charakter, jest moim całkowitym przeciwieństwem... -Błękitnowłosy uśmiechnął się pogodnie i pogładził swojego potomka po głowie. -A wracając do ciebie, to myliłem się... Co jak co, ale nigdy bym nie przypuszczał, że ten Aomine-kun którego kiedyś znałem, założy rodzinę... 
-Haha, ja to nic, Tetsu! Ta kwestia zdecydowanie bardziej pasuje do Sayuri, jego matki...-Odpowiedział Daiki, podśmiechując się pod nosem.
-Słyszę, że mnie obgadujecie. -Po chwili dłuższej obserwacji tej zaciekłej pogawędki Aomine z nieznanym mi wówczas facetem, zdecydowałam się podejść i wtargnąć w dyskusje w nieco mało kulturalny sposób. 
-No i to jest właśnie moja Sayu... -Przedstawił mnie Granatowowłosy, oblepiając mą personę pogardliwym spojrzeniem. 
-Jestem Tetsuya, przyjaciel Aomine-kuna z gimnazjum. -Przywitał się przyjaźnie Kuroko, wyciągając do mnie dłoń.
-Noo, witam Pana serdecznie, Panie Tetsu! -Krzyknęłam radośnie, mocno i z rozmachem ściskając rękę Niebieskowłosego. -Daiki dużo mi o tobie opowiadał. 
-Mnie również bardzo miło poznać osobę, która tak pozytywnie wpłynęła na Aomine...
-Polemizowałbym, kto na kogo wpłynął...-Zamruczał na boku Ao. 
-I jak Aomine-kun funkcjonuje jako ojciec? Bo jakoś nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić... 
-Lepiej niż może ci się wydawać! -Odpowiedziałam przekonywująco. -Nawet nie wiesz, z jakim przejęciem się nim zajmuje, a co więcej, jak Akihiko był jeszcze niemowlakiem, to Dai-chan śpiewał mu kołysanki! Haha! 
-Heh, naprawdę nie wierzę, że stoi przede mną człowiek, który za czasów szkoły, ciągle wagarował, notorycznie opuszczał treningi i nie miał za grosz obowiązkowości. -Rzekł Tetsuya, spoglądając na Ciemnoskórego ze zdumieniem.
-Nie do pomyślenia, prawda?-Oświadczyłam entuzjastycznie.
-Mów za siebie, Sayuri. -Burknął Daiki.
-Ale czekaj, powiem ci więcej, Tetsuś! -Orzekłam z szyderczym uśmiechem, po czym przysunęłam się bliżej do Kuroko. -Jak ty byś wiedział, jakie on cyrki na porodówce uskuteczniał, haha! A po porodzie ryczał gorzej od małego! -Wypaliłam mu półgłosem na ucho.
-Możesz sobie darować takie szczegóły?! -Oburzył się mój Granatowowłosy idiota. -Wcale tak nie było... -Mruknął, drapiąc się nerwowo w tył głowy, a jego facjatka przeszła przez całą gamę odcieni barwy purpurowej. 
I takim oto sposobem od tego momentu, między mną a mym z lekka wstydliwym, jak  z resztą widać na załączonym obrazku współmałżonkiem, rozpoczęła się prężna debata o faktyczne wydarzenia, jakie to tamtego czasu miały miejsce. Nasza wspomnieniowa konwersacja w jakże przemiłym maglu towarzyskim, z każdą minutą brnęła w coraz to bardziej odległe wspominki, a my pochłonięci tą aktywną wymianą zdań, kompletnie zapomnieliśmy o naszych latoroślach. W pewnej chwili zwróciłam swoje oczy na Akihiko i ku mej uldze, oprócz tego że między nim a synem Kuroko trwała spojrzeniowa trzecia wojna światowa,  na całe szczęście siedzieli spokojnie. 
-Wspaniale nam się rozmawia, ale niestety my z Daikim będziemy pomału się zbierać. -Zaznaczyłam, widząc jak mały zaczyna śmiertelnie schodzić z nudów. 
-Nie szkodzi, ja też muszę już wracać... Świetnie było Cię znowu spotkać, Aomine-kun, a Ciebie poznać, Sayuri-san. 
-To dla mnie sam zaszczyt! Spotkajmy się jeszcze kiedyś! - Finalnie po szybkich pożegnalnych uprzejmościach, wszyscy rozstaliśmy się w pokoju i zadowoleniu. Daiki złapał mnie i Aki-chana za ręce po czym w dość dziwnym i raczej nie podobnym do naszej trójki milczeniu, udaliśmy się w drogę do domu. 
-Tatooo, mogę o coś zapytać? -Nagle odezwał się Pomarańczowowłosy. 
-No oczywiście, synek! Pytaj o co tylko chcesz! -Odpowiedział ochoczo Aomine. 
-Jak poznałeś mamusie? -Zadał pytanie chłopczyk, z wielką ciekawością wytrzeszczając na nas swe piękne granatowe oczęta. My spojrzeliśmy po sobie nawzajem i jak gdyby nigdy nic, wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. 
-Haha, to było dawno, jak byliśmy jeszcze w szkole... -Przyznał Ciemnoskóry, a na jego przystojnej gębuśce zawitał błogi uśmiech. -Oj, ile ja się musiałem za twoją mamusią nalatać, żeby mnie polubiła... 
-Czemu mamusia cię nie lubiła? 
-Heh, uwierz mi, to długa historia, może kiedyś ci ją opowiemy w całości... -Rzekł Daiki, biorąc Akihiko na barana.

***
Jaką wartością dla człowieka jest posiadanie własnej rodziny? Patrząc na to pytanie z perspektywy przeszłości, definitywnie mogę przyznać iż nie udzieliłabym na nie odpowiedzi, a nawet w przypadku kiedy zabrałabym głos w tej kwestii, to moje tłumaczenie zapewne byłoby pozbawione głębszego sensu. Przez długie lata uporczywie zmagałam się z tym zagadnieniem, próbując gorliwie pojąć ten ważny aspekt życia. Obecnie wszystko stało się dla mnie zrozumiałe. Aczkolwiek do rozwiązania nie doszłam sama. Od pamiętnego dnia, w którym nasze drogi zeszły się ze sobą, aż do teraz, to Daiki prowadził mnie po zawiłej ścieżce, jaka to kierowała ku rozwianiu owej wątpliwości. Gdyby ktoś dekadę temu, przedstawił mi moją egzystencję z teraźniejszości, najprawdopodobniej wyśmiałabym go i potraktowała paroma solidnymi wyzwiskami, na temat jego stanu psychicznego. W sumie przez ten czas niewiele się zmieniło. Sayuri dalej jest starą, roześmianą i twardo stąpającą po ziemi Sayuri, a Aomine wciąż jest aroganckim, zboczonym i przystojnym do szaleństwa mężczyzną, który czasem lubi ponarzekać na ogrom obowiązków. Lecz w naszym wspólnym życiu pojawił się ktoś jeszcze, kto wprowadził w nim najwięcej zmian. Codziennie z uśmiechem na ustach, obydwoje stawiamy czoła nowym wyzwaniom i zmagamy się z trudami jakie przysparza nam rola bycia odpowiedzialnym rodzicem. Z łezką szczęścia w oku, obserwuję jak idealnym ojcem jest Daiki, a ja sama staram się być idealną matką. 

Dziękuje Ci Daiki. Dziękuje, że pomogłeś mi dostrzec tą arcyważną wartość, na jaką bez Ciebie nawet nie rzuciłabym okiem. Jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu, którą zawsze będę szaleńczo i bezgranicznie kochać. 







poniedziałek, 18 stycznia 2016

Chapter 20.

Nienawidzę kiedy widzisz jak płaczę
Twoja koszulka przesiąkła od moich łez
Kiedy nie jestem taka twarda jak powinnam być
I widzisz najcichszą część mnie
Nienawidzę kiedy widzisz jak płaczę
Tak, nienawidzę kiedy widzisz jak płaczę

Nienawidzę kiedy cię zawodzę
Kiedy twój uśmiech się odwraca
I wiem, że powinnam być tą która mówi "kochanie możesz na mnie liczyć"
[...] Jestem tu, żeby ocalić świat, ale kto ocali super-dziewczynę?
Co jeśli jestem słaba i potrzebuję cię wieczorem?
Nienawidzę kiedy widzisz jak płaczę

Nienawidzę, że cię teraz potrzebuję
Żebyś trzymał moje włosy, wysłuchał mnie
Jeśli obudzę się na podłodze w łazience
Będziesz mnie nadal chciał nad ranem?
Oh kochanie, potrzebuję cię teraz!
Nienawidzę kiedy widzisz jak płaczę...*

Minęło parę długich dni i bezsennych nocy, które to spędziłam w dzikiej samotności,  bez Aomine u mego boku. Najnormalniej w świecie, po zdarzeniu jakie to o mało co doszczętnie nie wyżarło mych komórek nerwowych, a moja złość praktycznie przekroczyła swoje maksymalne stężenie, nie miałam nawet krzty ochoty żeby zobaczyć się z Daikim. Zaplanowane uprzednio huczne świętowanie na cześć otrzymania przez mojego Granatowowłosego kretyna uprawnień do kierowania czterokołowym pojazdem, również się nie odbyło. 

~Kocham Cię; Cholernie za Tobą tęsknię; Błagam, spotkajmy się w końcu, bo nie mogę już bez Ciebie wytrzymać...~ Każdego dnia, systematycznie na moją skrzynkę odbiorczą przychodził cały ogrom esemesów o podobnej treści, przez które momentami miałam niepowstrzymaną chęć całą siłą rzucić się Ao na szyję i wycałować go za wszystkie czasy. Pomimo tego, że pomału zaczynałam schodzić śmiertelnie z tęsknoty i braku jego obecności, pod żadnym pozorem nie mogłam ochłonąć i wrócić do swej duchowej równowagi po powyżej wspomnianej "wpadce". Lecz to nie koniec udręk. Dowiedziawszy się od Kise, iż od niedawna Aomine zafascynowany posiadaniem władzy za kierownicą, wykorzystuje swoją bestialską szybkość nie tylko na boisku, ale i na drogach, w mej świadomości narodziły się pewne dokuczliwe obawy o jego bezpieczeństwo, które namnażały się z każdą dobą. 

***
Koszykówka, od najmłodszych lat życia była moją najlepszą przyjaciółką, do której to mogłam o każdej porze dnia i nocy zwrócić się z prośbą o bez szkodliwe rozładowanie negatywnych emocji, bądź spędzenie wolnego czasu w miłym towarzystwie. Siedziałam wraz z Taigą pod koszem, opierając łepetynę o metalowego słupa i gapiąc się bezcelowo w zachmurzone wówczas niebo. Aczkolwiek, nie tylko błękit nieba okrył się dziś płaszczem ciemnych obłoków. Moja jak zawsze i wszędzie roześmiana gębuśka, od samego rana wyrażała klarowne skwaszenie, co przeniknęło również na mego kumpla, któremu mój obecny stan w zupełności się nie podobał. 
-To przez tego dupka, nie? -Spytał spontanicznie Kagami, co by w końcu przerwać głuchą ciszę, panującą od dłuższego czasu. 
-Taaa... przez tego dupka. -Sapnęłam ozięble. -Ale on nie jest dupkiem... -Dodałam, wlepiając wzrok w swoje buty. 
-Sorry, dla mnie jest. Nie obraź się, ale dobrze wiesz, że od początku nie byłem za tym całym waszym związkiem... -Przyznał sztywno chłopak, odwracając głowę. 
-Bo co? Bo jesteś zazdrosny że gra w kosza lepiej od ciebie?! Nie zgrywaj pieprzonego dzieciaka, bo bachorów nienawidzę. 
-W dupie to mam, czy jest lepszy czy gorszy... A w ogóle to jesteśmy praktycznie na tym samym poziomie. Chodzi mi o to, że od kiedy z nim jesteś, ciągle masz jakieś kłopoty. I  to mnie wkurwia. 
-Bez ryzyka nie ma zabawy. -Odburknęłam, posyłając Taidze mrożące krew w żyłach spojrzenie, po czym zgarnęłam piłkę z ziemi i podniosłam się.
-Ta, szczególnie takiej zabawy jak ostatnio... 
-Zamknij się do cholery! Jak możesz wypowiadać się na temat związków, jak nigdy z nikim nie byłeś... nikogo nie tak kurewsko nie kochałeś, jak ja kocham Daikiego... -Wyznałam, wykonując rzut do kosza. Piłka przez parę sekund chwiejnie pokrążyła po obręczy, aż finalnie wpadła, następnie uderzając mocno o beton. Moje serce biło w rytm jej odbić, a te osobliwe przeczucia w duszy były coraz silniejsze. 
-No dobra, masz rację, sorry... -Przeprosił Czterobrwiowy, zdając sobie sprawę z tego iż to co powiedziałam, było najprawdziwszą prawdą. 
-Taiga, na dzisiaj wystarczy, wracam do domu. -Oznajmiłam beznamiętnie.
-Okej, ale na pewno wszystko w porządku, Sayuri?  
-Nie wiem. Na razie. -Obróciłam się na pięcie i odeszłam w swoją stronę, nie zwracając uwagi na próbującego zatrzymać mnie Kagamiego. Sama nie wiedziałam, w czym tak właściwie miał pomóc mi powrót do zacisza domowego. Po drodze, moją głowę zalewał potężny wodospad przeróżnych wizji oraz myśli, natomiast wcale nie były one optymistyczne. Co chwile przystopowywałam, by wziąć głęboki wdech i uspokoić się nieco, ale to nie przynosiło żadnych korzyści. Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, iż nie miałam kompletnego pojęcia, skąd nagle w moim mózgu wzięły się tak impulsywne i przygnębiające refleksje.

***
-Sayuri, co z tobą? Zawsze jesteś w dobrym humorze, a dzisiaj cię nie poznaję. Nie pamiętam żeby kiedykolwiek uśmiech zniknął z twojej twarzy, a teraz? -Odkąd tylko przekroczyłam próg mieszkania, moja rodzicielka zasypywała mnie dziesiątkami pytań, które zamiast mi pomagać, dodatkowo mnie pogrążały. Ale owszem, miała rację. Sama nie pamiętam, jak to jest odczuwać smutek i zobojętnienie.
-Daj mi spokój, nie widzisz że jestem zajęta?-Odchrząknęłam opryskliwym tonem, nie odrywając wzroku od laptopa, którym nieskutecznie próbowałam odciąć się od produkowania myśli. 
-Dobrze, jak chcesz. Nie będę wtrącać się w nie swoje sprawy, ale jestem pewna że to ma związek z Daikim. -Kiedy tylko wypowiedziała jego imię, miałam wrażenie że na ułamek sekundy stanęło mi serce, a nerwy pochłaniały mój umysł w coraz to większym stopniu. Pragnęłam jej siarczyście zaprzeczyć lecz nie zdążyłam, gdyż wyszła z mojego pokoju i zamknęła drzwi. Zaraz po tym, wzięłam komórkę do ręki i w oka mgnieniu wykręciłam numer do Aomine. Dzwonię raz, drugi, trzeci... nie wiem ile razy jeszcze. Nie odbierał. W bieżącej chwili, zaczęłam niepokoić się jeszcze bardziej, choć  w nie znałam prawdziwego powodu mojego zmartwienia. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie potrójną kawę a potem jeszcze moment powpatrywałam się nonsensownie w monitor. 

"Uwaga, wiadomość z ostatniej chwili. Przy ulicy głównej w centrum miasta miał miejsce poważny wypadek samochodowy, w którym uczestniczyło trzech młodych mężczyzn. Z tego co na razie wiadomo, dwie osoby zostały ranne a jedna w bardzo ciężkim stanie trafiła do szpitala."  

W pewnej chwili obił mi się o uszy komunikat docierający z idącego w tle telewizora. Mimowolnie obróciłam głowę, po to by rzucić okiem na zdjęcia z reportażu. To co zobaczyłam na ekranie, przyprawiło mnie o niewyobrażalne przerażenie, rwące dreszcze i palpitację serca. ~Nie... przecież to samochód Daikiego!~  Zdając sobie sprawę z tego makabrycznego faktu, zerwałam się i z prędkością błyskawicy wybiegłam z domu. Jechałam do szpitala z nadzieją, że to jednak jest jakiś skurwysyński zbieg okoliczności. Jednakże  "nadzieja" to najbardziej znienawidzone  prze mnie słowo. Kiedy zmierzałam do budynku,  z trudem powstrzymywałam się od płaczu i wpadałam na ludzi. 
-Przepraszam, czy może leży tu Daiki Aomine?!!!-Wpadłam z hukiem do placówki i spanikowana zwróciłam się do recepcjonistki. Ta otaksowała mnie surowym wzrokiem a następnie zaczęła wystukiwać coś na klawiaturze komputera. Pomimo iż minęły zaledwie dwie sekundy, dla mnie dłużyło się to w nieskończoność. 
-Tak... jest w sali 206, przykro.... -Usłyszawszy tylko początek jej druzgocącej wypowiedzi, ruszyłam w kierunku pomieszczenia gdzie znajdował się Granatowowłosy. Nagle wszystkie wspomnienia stanęły mi przed oczyma. Widziałam jego przearcypiękny uśmiech, czułam jego bliskość, słyszałam jego głos, kiedy wypowiadał szczere "Kocham Cię, Sayuri". Wszystko prysnęło w momencie naciśnięcia prze zemnie klamki od drzwi. Wówczas zobaczyłam go nieprzytomnego,  po podłączanego do wszelkiej maści aparatury medycznej, całego poobijanego i owiniętego w bandaże. 
-D-d-daiki...? -Pisnęłam cicho pod nosem i podeszłam do łóżka na którym leżał. -Daiki, słyszysz mnie?!!!-Wydarłam się, lekko nim szturchając. -No odezwij się do cholery...!!!-Mimo moich starań dalej nie reagował. -Daiki proszę... p-proszę... -Syknęłam przenikliwym tonem, a moja twarz zalała się łzami. Nigdy w życiu nie byłam w takim stanie, nigdy nie czułam większej beznadziejności i bezradności jak w tamtej chwili. -J-ja wiem, wiem że ostatnio wybuchłam i napierdoliłam masę przykrych bzdur! Wiem, że niezliczoną ilość razy bardzo Cię zraniłam, wiem że mam taki skurwysyński charakter, który czasem jest nie do zniesienia, no!!!-Krzyczałam, mocno ściskając dłoń Aomine. -Już nie pamiętasz, co mi kiedyś obiecałeś idioto?!!! Miałeś mnie nigdy nie zostawiać, czyż nie?!!! I-i co teraz... I tak po prostu nagle znikniesz?!!! Nie rób sobie ze mnie jaj i wstawaj, kurwa!!! Nie znam silniejszej osoby od Ciebie D-daiki...-Przerwałam, gdyż zwyczajnie zabrakło mi tchu. -Daiki, kocham Cię!!! Kocham Cię najbardziej na tym całym, zakurwiałym świecie, rozumiesz...?!!! Ech, I-i... i nawet zgodzę się na to, by kiedyś mieć z tobą dziecko!!! -Z zagryzionymi zębami i ściśniętym gardłem wypowiedziałam to zdanie. Wtedy odniosłam wrażenie, że jego ciało lekko drgnęło. -Chcę, aby jakaś cząstka Ciebie była zawsze przy mnie... Ż-żywa, wesoła, tak przystojna jak tatuś i tak wygadana jak mamusia... -Powiedziałam roztrzęsionym głosem przez łzy. -Kocham Cię...!!! -Wykrzyczałam i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Po momencie poczułam, jak jego serce zaczęło uderzać z  porażającą prędkością, a oddech przyśpieszać. 
-S-sayuri...-Wtem usłyszałam cichy szept Aomine. -P-podnieś się, bo nie mogę złapać oddechu... -W wielkim szoku uniosłam się w górę i zarówno z ulgą jak i niedowierzaniem popatrzyłam na chłopaka. Ten z przymrużonymi oczyma odwzajemnił spojrzenie, a jego kąciki ust delikatnie podniosły się. 
-DEBILU MÓWIŁAM CI ŻEBYŚ UWAŻAŁ JAK BĘDZIESZ JEŹDZIŁ TYM PIERDOLONYM AUTEM, TYLE RAZY CI TO POWTARZAŁAM, A TY DALEJ SWOJE! NIENAWIDZĘ CIĘ ZA TO! NIENAWIDZĘ, JAK NIE SŁUCHASZ TEGO, CO MAM CI DO POWIEDZENIA!!! SKORO BYŁEŚ PRZYTOMNY TO CZEMU SIĘ NIE ODZYWAŁEŚ?!!! A JA PRODUKOWAŁAM SIĘ JAK GŁUPIA... 
-Uspokój się Sayuri... przepraszam... to nie był wypadek z mojej winy... 
-A JAK BYŚ UMARŁ TO WAŻNE BY BYŁO Z CZYJEJ WINY BYŁ, KURWA?!!!
-Ale jestem... tu, przy tobie. Żywy i przytomny. Więc już się uspokój... -Rzekł, po czym zauważyłam że próbował wstać. 
-Nie Daiki, nie ruszaj się w takim stanie... -Odwiodłam go od tego pomysłu, widząc jak wiele sprawia mu to trudności.
-J-ja słyszałem... słyszałem wszystko co mówiłaś... od początku do końca... I... c-cholera... -Nie dokończył, a po chwili z jego oczu zaczęły wypływać łzy. -T-to wszystko co mi powiedziałaś, a w szczególności to ostatnie zdanie... J-ja nie wiem c-co mam powiedzieć... -Mówił drżącym głosem przez płacz, co w rezultacie wywołało u mnie identyczny efekt. -Jestem taki szczęśliwy... Kocham Cię Sayuri!!!
-J-ja Ciebie też i NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻYCIA BEZ CIEBIE!!!-Wyznałam i układając głowę z powrotem na  Aomine, wtuliłam się w niego najmocniej jak potrafiłam.  Potem nie mówiliśmy już nic. Na całej sali słychać było tylko głośne szlochy. Przyznaje z pokorą... straszliwe z nas beksy. 

Koniec.



*Słowa z piosenki Halestorm - I hate when you see me cry



niedziela, 10 stycznia 2016

Chapter 19 cz. 2

Że niby ja, Sayuri Kotobashi, nie posiadająca się ze szczerej nienawiści do małych, człowieczych istot pełzających po tej ziemi, mam mieć dziecko? Niezły żartowniś z tego pieprzonego losu. Przecież tylu ludzi na świecie, z trudem stara się o potomka, a MI przyszło to z taką łatwością? Lecz tak naprawdę, to nie ma co się zbytnio  dziwić, gdyż tak jak już kiedyś wspominałam, moją specjalnością, a zarazem hobby jest pakowanie się w poważne kłopoty. Siedziałam w autobusie, nerwowo przebierając nogami a w przez głowę przewijało mi się tryliardy siarczystych przekleństw, oraz najróżniejszej treści myśli. Moje neurony mózgowe prowadziły arcyaktywną i dogłębną analizę faktów, stricte dotyczących zagadnienia, kiedy i w jaki sposób, mogło dojść do tego koszmarnego zdarzenia. W chwili, kiedy sięgnęłam pamięcią do tegorocznych wakacji, uświadomiłam sobie jeszcze jedną, straszliwą rzecz na którą to wręcz przeszły mnie dreszcze. Wtedy bezzwłocznie wyciągnęłam telefon i porywiście wykręciłam numer do Kise.

-Halo? Sayuricchi? I jak się czujesz?

-Czy my się wtedy zabezpieczaliśmy?!!! -Wyjechałam prosto z mostu.

-Eee...? Nie do końca rozumiem, o co ci chodzi... -Odpowiedział Blondyn po chwili długiego milczenia. 

-To zrozum, do cholery! Wtedy na wakacjach, jak ja, Ty i Aomine...

-Co tak nagle sobie o tym przypomniałaś, Sayucchi? Nie wiem jak Aominecchi, ale ja zawsze się zabezpieczam...

-Jesteś pewien?!!!

-T-tak, ale co się stało? 

-Domyśl się! -Rzuciłam, po czym zakończyłam rozmowę. Przynajmniej obiekcja, co do ojca rzekomego dziecka, została rozwiana. 

Nareszcie dojeżdżałam do przystanku, na którym to miałam opuścić pojazd. Wstałam z siedzenia i kompletnie ignorując wszystkie złośliwe spojrzenia zgorszonych pasażerów będących świadkiem tejże rozmowy telefonicznej, ustawiłam się przy drzwiach. Wysiadłam i z prędkością szybszą niż światło, pogalopowałam do domu Daikiego.
-Ooo, siemasz kochanie... -Otworzył mi drzwi a następnie zniżył na wysokość mojej twarzy, ażeby pocałować mnie na przywitanie.
-PRZESUŃ SIĘ KRETYNIE!!! -Ja jednak, nie pozwoliłam mu na ten czyn i niczym pies z zaawansowaną wścieklizną wparowałam do środka, gwałtownie popychając Aomine. 
-A tobie co...? -Spytał, całkowicie zszokowany moim zachowaniem. 
-MI NIC, ALE TY BĘDZIESZ TATUSIEM, OGARNIASZ?!!!! -Wypaliłam bez ogródek.
-Ż-że co?! -Pisnął, a oczy zrobiły mu się tak duże, jak opony od jego nowo zakupionego samochodu. -To znaczy że ty jesteś w...?!!!
-NAWET NIE KOŃCZ! Nie chcę o tym słyszeć, kurwa!!!! 
-A-ale jak to się mogło stać... -Poszedł do salonu, usiadł na sofie po czym złapał się za głowę. 
-CO, MAM CI WYTŁUMACZYĆ JAK SIĘ BACHORY ROBI?!!! Przecież jak widać, to ty jesteś kurewskim ekspertem w tej dziedzinie!!!! 
-Przecież zawsze się zabezpieczamy...
-TO CO, MOŻE KONDOM PĘK?!! Ech... Co z tego że będziemy dochodzić jak to się stało, jak TO się stało i się kurwa nie odstanie!!! I wiedz, że już NIGDY nie pójdę z tobą do łóżka, NIGDY!!!! -Nie mogłam przestać wydzierać gęby na mojego faceta, a on będąc pogrążony w ogromnym osłupieniu, sięgnął na stolik po paczkę papierosów i odpalił jednego. 
-Uspokójmy się, Sayuri. -Mruknął, starając się powrócić do trzeźwego myślenia. Ja bezceremonialnie wyrwałam mu fajki i zupełnie lekceważąc mój obecny stan cielesny, sama zapaliłam. 
-Co ty wyprawiasz do cholery?! -Granatowowłosy wstał i z miejsca wyszarpał mi szluga z ręki. -Nie wiesz, że to szkodzi dziecku? 
-Tak?! To czemu sam palisz przy ciężarnej?! I co ci tak nagle zaczęło zależeć?!! 
-No dobra, masz racje... -Przytaknął, gasząc swojego. - Posłuchaj, Sayu. Damy radę. Oboje jesteśmy dorośli, ja mam bogatych rodziców, a studia i wychowanie dzieciaka też się da jakoś pogodzić... -Zapewnił, patrząc mi prosto w oczy. 
-OCZYWIŚCIE, ŻE DAMY RADĘ! Zastanów się, do kogo mówisz debilu! Ale to, że jesteśmy dorośli, wcale nie oznacza że to już pora na bachora, noo!!! A poza tym, dobrze wiesz że skurwysyńsko nienawidzę dzieci i za żadną cholerę nie wyobrażam sobie niańczyć swojego!!! 
-Sayuri, uspokój się... -Daiki podszedł do mnie i od tyłu otulił swoimi silnymi ramionami, kładąc mi ręce na brzuchu. Ja próbowałam się wyrywać, lecz moje trudy poszły na marne, gdyż z każdą sekundą pogłębiał uścisk. 
-Uspokój się... -Powtórzył, subtelnie muskając mnie ustami po policzku. -Wiem że to stało się tak nagle i pojebało nam całe plany życiowe ale.... z drugiej strony pomyśl, jaki zajebisty dzieciak wyjdzie z połączenia jego zajebistych rodziców... Wiesz, szczere to chciałbym mieć syna... uczyłbym go, nie, uczylibyśmy go razem grać w kosza od małego, a w przyszłości wyrósł by na takiego drugiego zajebistego tatusia, który poznałby taką drugą zajebistą mamusie i mielibyśmy zajebiste wnuki... -Mówił nieprzerwanie Aomine, a ja zgodnie z jego poniekąd sensownymi słowami, widziałam wszystkie te scenariusze oczami wyobraźni. -Kocham cię, a ten dzieciak jeszcze bardziej nas do siebie zbliży...-Orzekł ujmująco. Stałam nieporuszenie w objęciach Daikiego i po wysłuchaniu tego, co właśnie powiedział, przez moment poczułam ukojenie w sercu. Szczerze powiedziawszy, byłam z lekka zaskoczona jego dorosłą postawą, gdyż myślałam że na tą nowinę zareaguje zupełnie w inny sposób. Rozmarzyłam się, myśląc jak mogłaby wyglądać nasza wspólna przyszłość. Jednakże nie potrzeba było dużo czasu, abym z powrotem zeszła z obłoków na ziemię i wróciła do swej prawdziwej osobowości. 
-Przestań pieprzyć!!!! -Warknęłam i zamaszyście odtrąciłam chłopaka od siebie. -Jeśli myślisz, że nakręcisz mnie tymi pięknymi słówkami, to się kurwa grubo mylisz! 
-Sayu... ja rozumiem, że jest ci w chuj ciężko przyjąć to do wiadomości ale musimy się z tym jakoś pogodzić... 
-Z niczym nie będę się godzić, do póki nie potwierdzę tego u wiarygodnych źródeł!! -Burknęłam, kierując się w stronę drzwi wyjściowych i bez słowa opuściłam mieszkanie Aomine. Adekwatnie do tego, co oświadczyłam wcześniej, postanowiłam że najodpowiedniej będzie udać się teraz do lekarza,  bowiem gdzieś głęboko we mnie tliła się malutka refleksja iż ten nieszczęsny test ciążowy, mógł jednak nie mieć racji.

***
~Kurrrwa mać!!!! No ja pierdole!! Chyba zaraz mnie tu chuj nagły strzeli!!~ Od dobrych trzydziestu pięciu minut taka i podobne wiązanki przekleństw chodziły mi po głowie. Kolejka w przychodni posuwała się w tempie chodu trzystokilwego żółwia, a me rozwścieczenie  rosło odwrotnie proporcjonalnie w stosunku do szybkości postępu przesuwania owego łańcucha ludzi, czekających przed gabinetem. W ostatecznym razie, kiedy byłam już na granicy szewskiej pasji, przyszła kolej na mnie. ~Boże i Wszyscy Święci, błagam by to była nieprawda...~ Odprawiłam szybkie duchowe modły, westchnęłam głęboko i weszłam do siedziby doktora. Tłok ludzi walczących o konsultację lekarską był koszmarem, ale oczekiwanie na informacje potwierdzającą to, czy jestem w ciąży czy też nie,  to już istne piekło! Na całe szczęście, szybkość wizyty wynagrodziła mi cały mój czas spędzony w kolejce. Aczkolwiek warto było czekać, ponieważ chwalebny komunikat lekarza, w pełni potwierdził moje przypuszczenia. Jeszcze nigdy w życiu nie odetchnęłam z tak niesamowitą ulgą. 

***
Od: Sayuri
Do: Aomine
Treść: Masz jebane szczęście. To był fałszywy alarm.