Witam serdecznie wszystkich człowieków, bądźcie weseli na wieki wieków!!!!!!!!!!!!!!!! :D Nawiązując do poprzedniego rozdzialika tegoż szalonego opowiadanka, moja szanowna zawartość mózgoczaszki pierwotnie umyślała sobie, iż skończy się ono na dwudziestu częściach. Jednakże ma osóbka 55 godzin na dobę coś tworzy, nieokiełznane wersety i myśli mnoży, więc w związku z powyższym oświadczeniem, powstała część kolejna i w dalszym ciągu nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest ona ostatnia czy też nie :D Załóżmy iż będzie to historia z bliżej nieokreślonym końcem, a póki co zostawiam najdroższych Państwa pała w pałę z owym wytworkiem i uroczyście pozdrawiam :D (>‿◠)✌
************************************************************************************
Dziesięć lat później
-Mamusiuuuu!!! -Nagle podbiegła do mnie mała pomarańczowowłosa istota, której twarz pokryta była wodospadem łez. -Mamuusiuu!!! Bo ten chłopak mi dokucza i zabiera piłkę!!!
-Oj no już, przestań się mazać i powiedz mu że jak dalej tak będzie robić, to tatuś go złapie i zamknie do więzienia! -Poradziłam mu z przymrużeniem oka, a następnie obdarowując brzdąca promiennym uśmiechem, poklepałam go po łepetynce.
-Odsuń się z Sayuri, w ogóle nie masz podejścia do dzieci... -Wymamrotał cierpiętniczo Aomine po czym uklęknął na przeciwko sześciolatka i subtelnie wytarł mu łzy dłonią. -Który to? - Spytał łagodnym tonem.
-T-ten z niebieskimi włosami... -Mały pisnął cichutko wskazując nieśmiało na swego oprawce, a w jego słodkim głosiku można było wyczuć nutkę przerażenia. Daiki złapał chłopczyka za rękę i bez chwili zawahania, podszedł wraz z nim do problemowego bachora.
-Hej mały, wiesz że nie powinno brać się czyiś rzeczy bez pytania? -Granatowowłosy zadał pytanie które jednocześnie było delikatnym upomnieniem. Człowieczek tylko rzucił mu złowrogie spojrzenie z ukosa i posłusznie lecz niechętnie oddał nie swoją własność.
-Przepraszam za niego, jak widać, czasem bywa niegrzeczny... -Wtem przed Aomine stanął wysoki mężczyzna, o takim samym zabarwieniu czupryny jak owe kłopotliwe dziecko. Ciemnoskóry momentalnie odwrócił głowę w jego stronę i począł dokładnie wpatrywać się w jego oblicze.
-T-tetsu...?! -Po chwili zastanowienia wykrzyknął Ao, z dosadnym niedowierzaniem lustrując osobę znajdującą się w jego polu widzenia.
-Aomine-kun...?
-Kopę lat, Tetsu! -Daiki przybliżył się do swego starego przyjaciela i z całej siły uścisnął mu dłoń. -Ale żeś urósł! W ogóle cię nie poznałem!
-Eh, a ty za to nic się nie zmieniłeś, Aomine-kun... -Sapnął ironicznie Kuroko, a następnie skierował wzrok na małe stworzenie, które kurczliwie trzymało się nogi Aomine. -A ten maluszek to kto? -Spytał zaintrygowany, uważnie przyglądając się chłopcu.
-To mój syn. -Wypalił przepełniony wielką dumą, na co twarz Tetsuyi przybrała wyraz zdziwienia połączonego z domieszką sceptycyzmu. -Ciebie mógłbym spytać o to samo, ale chyba się domyślam...
-Tak... z zewnątrz jesteśmy podobni jak dwie krople wody, ale jeśli chodzi o charakter, jest moim całkowitym przeciwieństwem... -Błękitnowłosy uśmiechnął się pogodnie i pogładził swojego potomka po głowie. -A wracając do ciebie, to myliłem się... Co jak co, ale nigdy bym nie przypuszczał, że ten Aomine-kun którego kiedyś znałem, założy rodzinę...
-Haha, ja to nic, Tetsu! Ta kwestia zdecydowanie bardziej pasuje do Sayuri, jego matki...-Odpowiedział Daiki, podśmiechując się pod nosem.
-Słyszę, że mnie obgadujecie. -Po chwili dłuższej obserwacji tej zaciekłej pogawędki Aomine z nieznanym mi wówczas facetem, zdecydowałam się podejść i wtargnąć w dyskusje w nieco mało kulturalny sposób.
-No i to jest właśnie moja Sayu... -Przedstawił mnie Granatowowłosy, oblepiając mą personę pogardliwym spojrzeniem.
-Jestem Tetsuya, przyjaciel Aomine-kuna z gimnazjum. -Przywitał się przyjaźnie Kuroko, wyciągając do mnie dłoń.
-Noo, witam Pana serdecznie, Panie Tetsu! -Krzyknęłam radośnie, mocno i z rozmachem ściskając rękę Niebieskowłosego. -Daiki dużo mi o tobie opowiadał.
-Mnie również bardzo miło poznać osobę, która tak pozytywnie wpłynęła na Aomine...
-Polemizowałbym, kto na kogo wpłynął...-Zamruczał na boku Ao.
-I jak Aomine-kun funkcjonuje jako ojciec? Bo jakoś nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić...
-Lepiej niż może ci się wydawać! -Odpowiedziałam przekonywująco. -Nawet nie wiesz, z jakim przejęciem się nim zajmuje, a co więcej, jak Akihiko był jeszcze niemowlakiem, to Dai-chan śpiewał mu kołysanki! Haha!
-Heh, naprawdę nie wierzę, że stoi przede mną człowiek, który za czasów szkoły, ciągle wagarował, notorycznie opuszczał treningi i nie miał za grosz obowiązkowości. -Rzekł Tetsuya, spoglądając na Ciemnoskórego ze zdumieniem.
-Nie do pomyślenia, prawda?-Oświadczyłam entuzjastycznie.
-Mów za siebie, Sayuri. -Burknął Daiki.
-Ale czekaj, powiem ci więcej, Tetsuś! -Orzekłam z szyderczym uśmiechem, po czym przysunęłam się bliżej do Kuroko. -Jak ty byś wiedział, jakie on cyrki na porodówce uskuteczniał, haha! A po porodzie ryczał gorzej od małego! -Wypaliłam mu półgłosem na ucho.
-Możesz sobie darować takie szczegóły?! -Oburzył się mój Granatowowłosy idiota. -Wcale tak nie było... -Mruknął, drapiąc się nerwowo w tył głowy, a jego facjatka przeszła przez całą gamę odcieni barwy purpurowej.
I takim oto sposobem od tego momentu, między mną a mym z lekka wstydliwym, jak z resztą widać na załączonym obrazku współmałżonkiem, rozpoczęła się prężna debata o faktyczne wydarzenia, jakie to tamtego czasu miały miejsce. Nasza wspomnieniowa konwersacja w jakże przemiłym maglu towarzyskim, z każdą minutą brnęła w coraz to bardziej odległe wspominki, a my pochłonięci tą aktywną wymianą zdań, kompletnie zapomnieliśmy o naszych latoroślach. W pewnej chwili zwróciłam swoje oczy na Akihiko i ku mej uldze, oprócz tego że między nim a synem Kuroko trwała spojrzeniowa trzecia wojna światowa, na całe szczęście siedzieli spokojnie.
-Wspaniale nam się rozmawia, ale niestety my z Daikim będziemy pomału się zbierać. -Zaznaczyłam, widząc jak mały zaczyna śmiertelnie schodzić z nudów.
-Nie szkodzi, ja też muszę już wracać... Świetnie było Cię znowu spotkać, Aomine-kun, a Ciebie poznać, Sayuri-san.
-To dla mnie sam zaszczyt! Spotkajmy się jeszcze kiedyś! - Finalnie po szybkich pożegnalnych uprzejmościach, wszyscy rozstaliśmy się w pokoju i zadowoleniu. Daiki złapał mnie i Aki-chana za ręce po czym w dość dziwnym i raczej nie podobnym do naszej trójki milczeniu, udaliśmy się w drogę do domu.
-Tatooo, mogę o coś zapytać? -Nagle odezwał się Pomarańczowowłosy.
-No oczywiście, synek! Pytaj o co tylko chcesz! -Odpowiedział ochoczo Aomine.
-Jak poznałeś mamusie? -Zadał pytanie chłopczyk, z wielką ciekawością wytrzeszczając na nas swe piękne granatowe oczęta. My spojrzeliśmy po sobie nawzajem i jak gdyby nigdy nic, wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
-Haha, to było dawno, jak byliśmy jeszcze w szkole... -Przyznał Ciemnoskóry, a na jego przystojnej gębuśce zawitał błogi uśmiech. -Oj, ile ja się musiałem za twoją mamusią nalatać, żeby mnie polubiła...
-Czemu mamusia cię nie lubiła?
-Heh, uwierz mi, to długa historia, może kiedyś ci ją opowiemy w całości... -Rzekł Daiki, biorąc Akihiko na barana.
***
Jaką wartością dla człowieka jest posiadanie własnej rodziny? Patrząc na to pytanie z perspektywy przeszłości, definitywnie mogę przyznać iż nie udzieliłabym na nie odpowiedzi, a nawet w przypadku kiedy zabrałabym głos w tej kwestii, to moje tłumaczenie zapewne byłoby pozbawione głębszego sensu. Przez długie lata uporczywie zmagałam się z tym zagadnieniem, próbując gorliwie pojąć ten ważny aspekt życia. Obecnie wszystko stało się dla mnie zrozumiałe. Aczkolwiek do rozwiązania nie doszłam sama. Od pamiętnego dnia, w którym nasze drogi zeszły się ze sobą, aż do teraz, to Daiki prowadził mnie po zawiłej ścieżce, jaka to kierowała ku rozwianiu owej wątpliwości. Gdyby ktoś dekadę temu, przedstawił mi moją egzystencję z teraźniejszości, najprawdopodobniej wyśmiałabym go i potraktowała paroma solidnymi wyzwiskami, na temat jego stanu psychicznego. W sumie przez ten czas niewiele się zmieniło. Sayuri dalej jest starą, roześmianą i twardo stąpającą po ziemi Sayuri, a Aomine wciąż jest aroganckim, zboczonym i przystojnym do szaleństwa mężczyzną, który czasem lubi ponarzekać na ogrom obowiązków. Lecz w naszym wspólnym życiu pojawił się ktoś jeszcze, kto wprowadził w nim najwięcej zmian. Codziennie z uśmiechem na ustach, obydwoje stawiamy czoła nowym wyzwaniom i zmagamy się z trudami jakie przysparza nam rola bycia odpowiedzialnym rodzicem. Z łezką szczęścia w oku, obserwuję jak idealnym ojcem jest Daiki, a ja sama staram się być idealną matką.
Dziękuje Ci Daiki. Dziękuje, że pomogłeś mi dostrzec tą arcyważną wartość, na jaką bez Ciebie nawet nie rzuciłabym okiem. Jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu, którą zawsze będę szaleńczo i bezgranicznie kochać.

Buenas tadres seniorita sayuri !!
OdpowiedzUsuńWracam sobie z uczelni zwątpiona w życie, a tu taka niespodzianka ! O_O i nagle moje wątpliwości znikają jak ręką odjął !! ;p
Czy ja przeczytałam o tobie ?? bo nie wierzę. A nie, chwileczkę, jest aomine więc wszystko jest w najnormalniejszym porządku ;p Sayu jako matka ! <3
0. Pała w pałę xD
1. No co ty aomine? Ona ma podejście do dzieci, ale lepiej niech się od nich trzyma z daleka bo potem się ludzie dziwią, co ta młodzież taka zdemoralizowana ;p
2. Sayuri i jej naturalne pomarańczowe włosy xD
3. Aomine taki wzorowy tatuś ^^ zazdroszczę ! ;p
4. Bardzo podoba mi się imię waszego dzieciaczka ^^ ale swoją drogą ciekawi mnie, dlaczego takie wybrałaś ?? ;)
5. Spotkanie tatusiów na boisku <3 wysoki kuroko-kun ! ^^ i to pytanie akihiko <3 JAK UROCZO ! <3
6. "Krzyknęłam radośnie, mocno i z rozmachem ściskając rękę Niebieskowłosego." muszę się do tego odnieść, bo nie wytrzymam xD przypomniałaś mi właśnie o tym, kiedy się poznałyśmy i jak wtedy ścisnęłaś mi dłoń, to normalnie gwiazdy nad głową zobaczyłam xD boli do teraz -.- biedny kuroko :(
7. Piękne podsumowanie ! Cóż to za patos cię ogarnął, sayu ?
8. O jeju ! jaki słodki arcik ! ^^ ale akihiko to cały tatuś ;p
9. Ogólnie, BOSKO i GENIALNIE ! , więcej mówić ci nie muszę, bo to już tradycja ;)
życzę ci miłego dnia i do zobaczenia wkrótce, kochana ! adios <3
;p
Bienvenida apreciado Yuki!!!!!! :D JAK JA PANI ZWĄTPIE W ŻYCIE, TO OBERWIE PANI NALEŻYCIE!!!!!!! :D Więc niech lepiej Pani przy mnie takich absurdalnych rzeczy nie mówi :D Szanowna Yuki, ja nie demoralizuje tych małych istot, ja tylko radzę im, jak mają sobie radzić w życiu w przypadku kiedy ktoś im podskoczy :D :P Noo proszę Pani, oczywiście iż zabarwienie mych włosów jest w pełni naturalne xD :P Dlaczemuż to wybierając imię padło właśnie na Akihiko? :D Otóż, owe imię w przekładzie na język polski może oznaczać "jasny, świetlisty" co rzecz jasna intempretuję iż nasz najdroższy synek będzie świecił zajebistością tak jasno, jak jego czcigodni rodzice :D :P I bardzo dobrze, ma boleć :D Droga Pani, nie PATOS, a POTAS!!!! :P Proszę o tym nie zapomniać :D Hasta mañana :D
UsuńNie bij, sayu ! >.< przepraszam, nie powinnam tak mówić. ;)
Usuńtak, jasne w ogóle nie demoralizujesz xD pozwól, że oszczędzę sobie przykładów, bo sama dobrze wiesz, co mam na myśli ;p
aa, to już wszystko rozumiem z tym imieniem ;D
faktycznie, poprawka, potas xD "jaki chemik, taki potas" tak ? ;p dalej nie pojmuje tej sentencji, ale ok ;p
Czuję się wzruszona.
OdpowiedzUsuńPo godzinnym lamentowaniu Sayo doszłam do wniosku, że czas się ogarnąć i pogodzić z tym, że to koniec.
A tu BOOOM!
Rozdział!
I-i to jeszcze taki... Inny.
Może cię nie znam, ale z tego o tu umieszczasz i uskuteczniasz zdążyłam zrozumieć, że dzieci to ty nie lubisz, a tu prosze!!! :D
Aomine... Ten to czyni cuda xD
Co do właśnie tego szanownego murzyna ... To zawsze sobie go tak wyobrażałam w roli ojca. Będziesz ojcem chrzestnym.
AOMINE. JESTEŚ MOIM IDEAŁEM *Co wiadomo od dawna* ALE JESTEŚ ZAJĘTY PRZEZ TAKĄ POPULACJE, ŻE ZABRAŁAM KISE.
Mam nadzieje,że mi pomożesz przy blondasie i jego kutasie.(W sensie z pałą dziecka... Ale nie żeby coś... Nie zamierzam go gwałcić O.O Broń Boże...
-Mine, pogrążasz się.
Dobra, cicho, wiem! Chodziło mi o pielęgnacje, bo wiadomo, że to Daiki jest najlepszy w takich sprawach. Wię się Kise nie wkórzaj, bo ty to tylko do twarzy się przydasz, a nasz syn musi mieć gibką, wielką i nieokiełznaną pałę. Koniec.*
T-ta... No ogółem ZAJEFAJNIE I NIECH PANI TWORZY WIĘCEJ :D
Weny i pały, by naszym dzieciom jak ich tatusiom na baczność stały.
Najszanowniejsza Pani Minecchi, ale mej osóbeczce się arcymilutko zrobiło, po przeczytaniu Pani zacnego komentarza!!!!!!!! :D To prawda, iż nie darzę dzieciaków zbytnią sympatią, lecz przecież swojego (uwzględniając jeszcze fakta, iż najdroższy Aomineś był by jego tatusiem ^_^) czciłabym ponad wszystko!!!! :D :P Haha!! W takim razie stanowczo werbuję najukochańszego Aominecchiego do pomocy przy pale Twego szanownego dzieciaczka i Również sama się zgłaszam :P :D "Wię się Kise nie wkórzaj, bo ty to tylko do twarzy się przydasz, a nasz syn musi mieć gibką, wielką i nieokiełznaną pałę. Koniec.*" Haha!!! :D Tym czcigodnym zdankiem rozpałowała mnie Pani na miliony dużych pał :D :P Dziękuje piękniutko i śliczniutko!!!!!!!!!!!!!! :D ^_^
UsuńBoże, jednak jest kolejna część!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :D :D :D Moja radość sięga zenitu! A jaki ten chapter słodki!!! *_* *_* *_*
OdpowiedzUsuńDZIECKO!!! JA WIEDZIAŁAM, ŻE ONI BĘDĄ MIELI DZIECKO!!!! <3 <3
,,-Lepiej niż może ci się wydawać! -Odpowiedziałam przekonywująco. -Nawet nie wiesz, z jakim przejęciem się nim zajmuje, a co więcej, jak Akihiko był jeszcze niemowlakiem, to Dai-chan śpiewał mu kołysanki!" ~~Też chcę tego posłuchać! Skoro dziecko nie ogłuchło, o znaczy, że jest dobrze! :D :D :D
,,-Ale czekaj, powiem ci więcej, Tetsuś! -Orzekłam z szyderczym uśmiechem, po czym przysunęłam się bliżej do Kuroko. -Jak ty byś wiedział, jakie on cyrki na porodówce uskuteczniał, haha! A po porodzie ryczał gorzej od małego! -Wypaliłam mu półgłosem na ucho." Najpierw przeczytałam ,,cycki", więc... ekhem... Twoje komentarze do moich rozdziałów chyba na mnie w jakiś zboczony sposób wpływają XD A dalej... Bosz, to musiało wyglądać komicznie i żałuję wielce, że mnie przy tym nie było XDDDD
I Tetsu!! *_* Tak się zastanawiam, czy matką tego małego złodzieja nie jest przypadkiem Momoi..? :D :D
Genialny rozdział i mam nadzieję, że wena ci dopisze na kolejne twory, nieważne czy na kolejne części tego czy zupełnie co innego, ale przesyłam jej cały wór!
Ps. Bardzo dobry pomysł z tą częścią, świetnie wyszła, pokazuje losy szczęśliwego małżeństwa.. Z DZIEĆMI :D I końcówka genialna *_*
Ps2. Chętnie bym posłuchała opowieści Aomine, jak to poznał swoją żonę... :D :D
A ma nieposkromiona radość na Pani komentarza to sięga i zenitu i sufitu i wyższych wzgórków i pagórków!!!!!!!!! :D Najdroższy Aominecchi ma przecie pięknego głosa więc wszystko w najlepszym porządku :D Zleciłam mu, by Pani również zaśpiewał jedną z owych kołysanek :D :P Cycki na porodówce rozczłonowały mą szanowną osóbkę tak jak wielebny Aomine rozczłonkowywuje swych przeciwników podczas gry w czcigodną koszykówkę!!!!!!!!!!!!! :D :P (Innymi słowy, jestem przeogromnie dumna z Pani szanownego zboczenia :D ) Tak, prawidłowo Pani oceniła sytuację, matką drogiego synka Tetsusia jest Momoi :D Dziękuje najdroższej Pani Akinie śliczniusio i kłaniam się nisko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ^_^
UsuńPs. Jeżeli tylko by szanowna Pani chciała i ochotę miała zaspokoić swą ciekawość jak to wielmożny Aosiek poznał nieokiełznaną Sayuri, to owa historia w całości od A do Z znajduję się na tymże blogu i rozpoczyna od Chaptera numer 1 :D