niedziela, 3 stycznia 2016

Chapter 19 cz. 1

Późne letnie popołudnie. Dzień nie był już tak gorący jak przeszło dwa tygodnie temu, kiedy to oddawałam się błogim, słonecznym kąpielą w malowniczej nadmorskiej miejscowości. Jednakże wakacje nadal trwały pełną parą, a słońce również nie szczędziło sobie promieni słonecznych, precyzyjnie ocieplających klimat. Ja, Taiga oraz Kise, praktycznie od samego poranka, z rozmachem przemierzaliśmy wystawy sklepowe w galerii handlowej, co jakiś czas robiąc przystanki na opróżnienie naszych portfeli. Co też robiliśmy w tak nie brzydki dzionek w otchłani sklepowej dżungli? Otóż, ku szybkiemu wyjaśnieniu, parę dni temu mój Granatowowłosy idiota, pomyślnie i bezproblemowo zdał egzamin na prawo jazdy, co rzecz oczywista, było powodem do arcymega świętowania. Co więcej, uczynił to za pierwszym podejściem, w wyniku czego postanowiłam wyprawić mu dziki melanż, ażeby należycie uczcić jego nie lada wyczyn. I tak właśnie w związku z zaistniałą sytuacją, zwerbowałam mych najdroższych kumpli co by pomogli mi w dźwiganiu wszystkich niezbędnych rzeczy, potrzebnych do zorganizowania tejże imprezy.  

-Ughhh...  Prawie cała moja wypłata poszła się jebać przez te buty!!! - Lamentowałam, porywiście wymachując reklamówką z moją nową parą Jordanów, a nieposkromiona rozpacz rozrywała moje serce na widok nikłej wówczas zawartości portfela. 
-Sayucchi, trochę nie rozumiem twojego toku myślenia. Przecież nikt nie kazał ci ich kupować... -Burknął Blondyn, patrząc na mnie posępnym wzrokiem. 
-Ujarzmij się Kise, czy ty siebie słyszysz?! Kurewsko mi się podobają!  A poza tym, nigdy nie przegram z tym kretynem w ilości butów!!! -Odrzekłam, z dumnym uśmiechem na ustach. 
-O tak, Sayu. Moja krew. Od razu widać, kto cię wychował. -Przyznał Kagami puszczając do mnie oczko. 
-Żółwik, "bracie"! -Zawołałam ochoczo i po chwili nasze pięści żwawo zderzyły się ze sobą. W tym samym czasie Ryota zniknął nam z pola widzenia, przystając przy gablotce nie taniej drogerii kosmetycznej, a jego oczy mieniły się niczym sześćdziesięcio sześcio karatowe diamenty. 
-Sayuricchi! Kagamicchi! Podejdźcie tu na moment! -Wydarł gębę Blond-model, a my z ciekawości, jakiż to byt przyciągnął jego uwagę, udaliśmy się w jego stronę. 
-Widzicie te perfumy? -Wskazał dłonią na półkę z owym kosmetykiem. -To jedne z najzajebistrzych, jakie kiedykolwiek wąchałem. -Oświadczył z zachwytem. 
-Chwilunia Kisiu, przecież Daiki takich używa! -Wypaliłam, natychmiastowo przypominając sobie zapach tego "legendarnego" pachnidła, które przecież było jedną z pierwszych rzeczy, jakie pokochałam u Aomine. 
-Ciężko by było tego nie wyczuć, droga Sayucchi. -Rzekł, posyłając do mnie promienisty uśmiech. -I właśnie wpadłem na pomysł żeby kupić mu je na prezent. 
-Niech cię nagły szlag trafi, za ten świetny pomysł, Ryocia! Teraz to mi już nawet pół złamanego gorsza nie zostanie w kieszeni! -Wymamrotałam, wzdychając głęboko. 
-Spokojnie, wspomożemy cię, prawda Kagamicchi? -Złotooki zwrócił się do Taigi, kładąc mu rękę na ramieniu. 
-Mnie w to nie mieszaj. -Sapnął beznamiętnie Czterobrwiowy, ruszając w stronę wejścia do sklepu, do którego uparcie ciągnął Blondyn. 
-Chłopaki, czekajcie. -Nagle, ni stąd ni zowąd,  poczułam jak zaczyna mi się kręcić w głowie, a moje ciało ogarnęła niewyjaśniona słabość. 
-Co jest Sayu? -Spytał Kagami, momentalnie odwracając się z Kise w moją stronę. 
-We łbie mi się zakręciło, idę sobie usiąść. -Oświadczyłam i łapiąc się za łepetynkę, niestabilnym krokiem podeszłam do ławki. 
-Sayuricchi, wybacz że to powiem, ale naprawdę marnie wyglądasz... -Przyznał Ryota po dokładnym zlustrowaniu mej osoby i usiadł obok mnie. 
-Serio jakoś zbladłaś. Może lepiej będzie jak odprowadzę cię do domu, bo jeszcze mi tu zejdziesz zaraz. -Zaproponował Kagami, a ja tylko kiwnęłam głową na ową propozycję. Nie cackając się ani minuty dłużej, zostawiliśmy Blondyna samemu sobie, po czym obydwoje stwierdziliśmy iż najlepszym możliwym wyjściem będzie w natychmiatwoym tempie podążyć do mieszkania Taigi, bowiem mieszkał on dosłownie parę minut od miejsca, w którym to aktualnie się znajdowaliśmy.  I tak oto ledwo powłócząc nogami, w ostateczności udało mi się dotrzeć do chałupy mojego przyjaciela i z impetem legnąć na jego łóżko.

-Ale dalej nie ogarniam, co cię tak nagle wzięło... znowu chlałaś do rana?-Zapytał Czterobrwiowy, kładąc mi zimny okład na czerepie. 
-Masz mnie za jakąś pierdoloną alkoholiczkę?! Jest mi w chuj niedobrze i nie wiem z jakiego powodu, a ty mi tu snujesz takie teorie?! -Warknęłam na chłopaka, będąc pogrążona w głębokiej irytacji spowodowanej moim obecnie nie najlepszym samopoczuciem. 
-Dobra, sorry, już nic nie mówię. -Rzucił z pokorą. -Chociaż jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy...
-No niby co znowu?
-Cholera, aż strach CIEBIE o to pytać... 
-Gadaj, najwyżej cię zabije. 
-Ta, najwyżej, dobry żart... -Mruknął pod nosem i przełknął ślinę. -Czy ty przypadkiem nie zaciążyłaś...? -Wydukał, a ja jak leżałam plackiem bez ruchu, tak na jego pytanie w trymiga wystrzeliłam do pionu. 
-TO JEST DOPIERO KURWA, DOBRY ŻART!!!!! W ŁEB SIĘ PUKNIJ, ALBO LEPIEJ W PAŁĘ, BO PIEPRZYSZ JAKIEŚ CHOLERNIE ABSURDALNE BZDURY!!! -Wydarłam się wniebogłosy, a nawet wyżej, na co Kagamiemu zabrakło odwagi by pisnąć słówkiem, gdyż zdawał sobie sprawę że w ten sposób tylko pogorszy swoją sytuację. Jednakowoż po chwili milczenia i dogłębnych przemyśleniach, zaczęłam z bólem serca i duszy uzmysławiać sobie iż niestety Taiga może mieć racje. 
-Leć mi po test ciążowy. -Wyszemrałam, a złość połączona z szaleńczą niepewnością kipiała ze mnie strumieniami. 
-A jednak... 
-NATYCHMIAST!!!!-Rozkazałam, ani trochę nie przejmując się tym, jaką traumą może być dla mego kumpla kupienie tegoż specyfiku. On chwilę pomarudził coś do siebie, lecz wiedząc że i tak za żadne skarby nie odpuszczę, momentalnie pognał do apteki. Minęło dziesięć minut, a może mniej jak wrócił z powrotem. Teraz nie zostało mi już nic innego, jak tylko rozwiać moje arcyniepokojące wątpliwości. 

Paręnaście minut później

-Ej, no i jak tam...? -Spytał nieśmiało Taiga, z niecierpliwością czekając na werdykt. Ja w odpowiedzi, z kolosalnym trzaskiem otworzyłam drzwi od łazienki, po czym wyszłam ze zwieszoną głową. 
-KURWA!!!!!!!-Uderzyłam pięścią o ścianę. -Leć mi po jeszcze jeden, bo kurwa NIE WIERZĘ!!!!!!!!!! 
-No to ładnie. 
-NO TO ŁADNIE?!!!! CHYBA SOBIE JAJA ROBISZ?!!! Kupiłeś jakieś zepsute ustrojstwo, które nie działa w należyty sposób, więc albo idź go reklamuj albo zapieprzaj po jeszcze jeden!!!! -Bezpodstawnie darłam gębę na Kagamiego, gdyż za nic we wszechświecie nie mogłam pogodzić się z wynikiem testu. 
-Ogarnij się Sayuri!!! To tylko pokazało prawdę, a ja nie mam z tym nic wspólnego! 
-Prawdę, to sobie możesz w chuja wsadzić! Nara!!! -Odpyskowałam chamsko a następnie skierowałam do wyjścia. W tym momencie rozdzierająca mnie od środka gigantyczna wściekłość oraz niepowstrzymane emocje szargające mną we wszystkie strony, przejęły całkowitą kontrolę nad moim do tej pory przyćmionym stanem fizycznym. Jedyne czego teraz pragnęłam, to porządnie, ostro i bez litości rozmówić się z Aomine. 


6 komentarzy:

  1. Konichiwa, sayuri-sama ! <33

    pierwsza !! ;D a jak nie to trudno ;pp

    "Ughhh... Prawie cała moja wypłata poszła się jebać przez te buty!!! [...] nikłej zawartości portfela." tak, dokładnie, skąd ja to znam !! ;DD najprawdziwsza prawda z życia sayuri-sama nr 534 ;ppp

    Ja na miejscu kagamiego to za nim bym zadała ci takie pytanie (choć wątpię żebym się w ogóle odważyła xDD, więc brawa dla niego ;p ) to najpierw uzbroiłabym się w piłę mechaniczną i tonę silnego gazu uspokajającego xDD

    REKLAMACJA TESTU CIĄŻOWEGO - leże na podłodze xDD
    *Dzień dobry, przyszedłem zareklamować test ciążowy, bo nie działa* buhahahahahaha !!! ;pp

    ojj przejebane, aomine, przejebane.... teraz to naprawdę mu współczuję bo widzę że w przyszłym rozdziale to się szykuje jedna wielka "POMAŃCZAROWA masakra wkurwioną sayuri" ;ppp O_O

    weź się opanuj sayu O_O, przecież wiesz że pomogę ci w wychowaniu twojego dzieciaka xDD ale tak to właśnie jest jak się seksujesz z aomine dzień i noc ;ppp

    ZAJEBISTY ARCIK *.* tobie nawet na rysunku muszą paznokcie błyszczeć xDD aaa i a propos paznokciów, to mam coś, i nie zawaham się wkrótce tego użyć ! ;ppp

    narka szparka ! xDD <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprawdziwsza prawda z życia szanownej Yuki Uchiha numer trzysta pięćdziesiąt dziewięć: Dosadnie dręczę Panią tymże tekstem za każdym razem, kiedy kupuje nową paruśkę czcigodnych bucików, innymi słowy, RAZ JORDANY, RAZ OBCASY, TAK CZY SIAK STAWIAM DO PIONU WSZYSTKIE KUTASY!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P Jedyne w czym Pani może mi pomóc to wyrzucić me NIEszanowne dziecko przez balkona lub przez inny otwór wylotowy w mym domu!!!!! :D A co do tego wielebnego czegoś, co Pani posiada i nie zawaha się użyć, to Pani chyba i nawet dobrze wie iż mam Pani zakutasiowione zamiary głęboko w pale, którą zaraz sobie zwale!!!!!!!!!! :D :P Nara, niech przejedzie Cię kopara!!!!!!!!! :D

      Usuń
  2. OOOO! WIedziałam! Po prostu wiedziałam, że to będzie TO!! :D Jestem z siebie dumna! XD
    Oj, Aoś, nieźle wpadłeś, skarbeczku... Żeby w takim wieku zostać ojcem.. I biedna matka, taki szok przeżyć..
    Najpierw Ao zdał na prawo, to teraz się dowie, że został ojcem XD Oj, chcę to już zobaczyć :D
    Podobało mi się i teraz to ja muszę niedługo przeczytać kolejną część!! :D muszę również zobaczyć oczami wyobraźni reakcję Daikiego XD
    Weny życzę na dalsze części i pozdrawiam gorrrąąącooo!! :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Me dzikie serducho niezmiernie rozpiera przeogromna radość na tego powyższego komentarza od wielebnej Pani :D Szok, to nawet za mało powiedziane, wręcz mogę uznać to za stan zawałowy :D :P Arigatou przeserdecznie i również pozdrawiam gorrrąąącccooo gdyż temperatura na zewnątrz nie należy do najwyższych :D ^_^

      Usuń
  3. HEJ, CZEŚĆ,CZOŁEM, CHWYCIĆ TWĄ PAŁĘ SOBIE POZWOLĘ!!!!

    *Oryginalne przywitanie Mine*

    A-o-mine... On zdał prawko?
    To tak jak ja!Też mam kartę rowerową xD

    Przyznam się szczerze,bez bicia, że jak widzę śliczne buty to serducho mnie ściska i zaraz idę je kupić :D

    J-ja nie chce się wychylać ale... WIEDZIAŁAM! JA TO WIEDZIAŁAM!!!!!!

    Tak już jest jak się pieprzysz z Aomine po wszystkich kątach ;P

    Aha no i... Reklamacja testu ciążowego. Wyobrażam to sobie...
    Kagami:
    *Zaczerwieniony*
    Dobry, chciałem zgłosić reklamację tego testu ciążowego. Niestety nie działa.
    *A pani sklepikarka się na niego patrzy jak na idiotę xDD*

    Biedny, zawstydzony Kagamiś... I... Biedny Daiki ;P

    Zaszczepiłaś we mnie żądze kolejnej części więc śpiesz się...

    Weny :D ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha!!!!!!!! :D Po prostu ma szanona osóbka po Twym przearcyzajebiście orgyinalnym przywitaniu padła na ziemię z nagłym i niepowstrzymanym atakiem śmiecha :D I nie tylko na to powitanie, bowiem nieprzerwanie śmieje gębuśkę wgłębiając się w Twój czcigodny komentarz :D To w takim razie zapraszam Cię gorrąąccoo, idziemy razem na zakupy droga Minecchi :D No cóż, piperze się z mym wielebnym Aominecchim po wszystkich zakątkach świata i nie mam najmniejszego zamiara przestawać tego robić :P :D Dziękuje prześliczniusio!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :3

      Usuń