******************************************************************************************
-Halo, czy rozmawiam z sierżantem Aomine?
-Tak, melduję się. Co tym razem się dzieje? Znowu ktoś ukradł pani klucze do domu, chuj panią zastrzelił , czy może napadło na panią nagłe podniecenie seksualne?
-Całe szczęście że to pan, panie sierżancie. Tym razem potrzebuje pana na gwałt.
-Na gwałt bardzo chętnie, ale zależy w jakim sensie bo takie interwencje jednak nie należą do moich ulubionych.
-W tym podstawowym znaczeniu proszę pana.
-W takim razie jestem u pani za minutkę.
Jak powiedział, tak zrobił. Nawet nie chcę myśleć ile istnień by uratował gdyby nie moje ciągłe wezwania. Dziwie się że jeszcze nie wsadził mnie do pierdla za fałszywe alarmy. Ale powiedzmy szczerze, nikt nie oprze się takiej kryminalistce jak ja, a już w szczególności on.
W pewnej chwili donośny dźwięk pukania, a raczej walenia w drzwi oderwał mnie od moich zajęć. Zerwałam się na równe nogi i pognałam w ich kierunku.
-Witam, czy to pani wzywała do gwałtu?. -Przywitał się Aomine, ściągnął czapkę z głowy i zaczął nią kręcić się wokół palca.
-Rzecz jasna, panie sierżancie.-Wciągnęłam go do środka za koszulę po czym powitałam gorącym pocałunkiem.
-To kogo gwałcimy?-Zapytał Daiki, wkładając mi ręce pod bluzkę.
-Co to za pytanie? Chyba oczywiste że siebie nawzajem.-Odparłam i zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-O nie nie nie, za wykroczenie musisz ponieść odpowiednią karę. -Oświadczył po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Rzucił mną na łóżko niczym kamieniem o ziemię a następnie przygniótł całym swoim 85-cio kilowym cielskiem.
-Bolało.-Sapnęłam naburmuszona i zaplotłam dłonie wokół szyi Aomine.
-Do kryminalistów Twojej rangi potrzeba radykalnych metod.-Rzekł, po czym nie cackając się ani trochę ściągnął ze mnie koszulkę i począł miętosić moje piersi.
-Ał, ał! Trochę za mocno.
-To ma być gwałt czy nie, hmm?
-No gwałt.-Odpowiedziałam w pokorze, ulegając całkowicie Granatowowłosemu. Jednak kiedy on zabawiał się na dobre z moim biustem i językiem, ja też nie pozostawałam dłużna zabawiając się z wewnętrzną zawartością jego spodni. W pewnym momencie Daiki oderwał się od mojego ciała, zrzucił z siebie dolne części garderoby i stanął przede mną na baczność. W sumie to oboje stanęli. Wyciągnął z kieszeni od spodni kajdanki i właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę że mam przejebane. Ao pochylił się nade mną i unosząc moje ręce do góry, zakuł mnie na trzy spusty. Uśmiechnął się szyderczo i uklęknął na ziemi układając swoją głowę na moim brzuchu.
-Czy te kajdanki na pewno są konieczne?
-Jak najbardziej konieczne, czasem bywasz nieobliczalna, więc chyba nie chcesz mnie zmusić bym użył gazu łzawiącego?-Spytał i ściągnął ze mnie jeansy.
-Taa, jasne, zastrzel mnie od razu...
-A żebyś wiedziała że sobie postrzelam.-Odpowiedział, wywołując uśmiech na mojej twarzy, a następnie począł muskać ustami mój brzuch. Po chwili jego ręka powędrowała w miejsce, gdzie dotyk sprawia największą przyjemność.
Nienawidzę być zdominowana. Nienawidzę kiedy ktoś przejmuje nade mną kontrolę. Nienawidzę być bezbronna i zależna. Jestem regułą, a regułę zawsze potwierdza wyjątek. Tym wyjątkiem był właśnie Aomine. Kocham kiedy przejmuje dominację nad moim ciałem, kiedy robi ze mną co chce, kiedy jestem zależna i podporządkowana tylko jemu.
-A-aomine...-Jęknęłam kiedy poczułam że zaraz dojdę.
-Coś mówiłaś mała?- Spytał po dłuższej chwili.
-Teraz już nic.-Odburknęłam.
Ale kocham również przejmować kontrolę nad nim. I w sumie to wkurwiało mnie trochę że nie jestem w stanie nic zrobić, że nie mogę teraz rzucić się na niego z pazurami i pożreć w całości.
-Zdejmuj mi te kajdany w tej chwili!-Rozkazałam, kiedy już miał zamiar we mnie wejść.
-Chyba ci się coś pojebało w główce, to ja tu wydaje wszelkie polecenia i rozkazy.-Oświadczył, podniósł się na wysokość mojej twarzy i zamknął mi usta pocałunkiem.
-Chcę Cię dotknąć...-Wyszeptałam.
-Przecież cały czas dotykasz.
-Aomine, dobrze wiesz że nie o to chodzi.
-Radzę ci siedzieć cicho bo zastosuję ostrzejszy wymiar kary.-Ostrzegł Ciemnoskóry po czym gwałtownie obrócił mnie na plecy i postawił na kolana, a sam uklęknął za mną.
-Wcale się ciebie nie boję.
-Nie? Przecież cały czas widzę jak drżysz.-Odpowiedział Daiki i zasłonił mi usta dłonią.
~To z podniecenia, debilu.~ Zdołałam jedynie pomyśleć gdyż nie miałam możliwości powiedzenia tego na głos. Wziął mnie od tyłu tak zachłannie, że gdybym tylko miała wolne ręce i gdyby tylko nie zatykał mi gęby swoją pieprzonym przeszczepem zwanym dłonią, to wylądował by z hukiem na podłodze w towarzystwie głośnej awantury. Lecz po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do tych nieco ostrych doznań i jak gdyby nigdy nic odleciałam. Jednak wkurzało mnie niemiłosiernie to że nie mogę widzieć jego oblicza. Na całym świecie nie ma chyba lepszego widoku, jak wyraz twarzy Aomine kiedy dochodzi. Niestety z wielkim bólem serca tym razem musiałam obejść się smakiem.
***
-Zamknę cię za to w pierdlu. -Mruknęłam naburmuszona, leżąc z założonymi rękami tuż obok Granatowowłosego.
-Przecież jestem policjantem.
-To pozbawię cię służby i zamknę.
-Hahaha! -Zaśmiał się donośnie po czym poklepał mnie po głowie. -Mylisz się, to ja powinienem cię wsadzić do paki i wymierzyć karę dożywocia.
-Taa... niby ciekawe za co...
-Jesteś cholerną złodziejką.
-Jak to? Przecież nigdy w życiu nic nie ukradłam!
-Nie? Przecież z premedytacją ukradłaś moje serce.

Komentarz szybki piszę, bo policja już po mnie jedzie...
OdpowiedzUsuńTy, nawet koguta słychać. Tak na serio.
No dobra... Tekst.
Dziekie szekszy (?) zawsze spoko! Szczegulnie w wydaniu najlepszej pomarańczowowłosej autorki!
Ogółem tekst zaje...fajny i koňcówka najlepsza *.*
Weeny <3
Rozumiem Twego bóla, gdyż sama przechodziłam wiele niedogodności w życiu związanymi z kogutami a w szczególności z ich pianiem :D :P Bardzo dziękuje za arcymiłe komplementy i życzonka <3 :D
Usuń