poniedziałek, 7 września 2015

Chapter 6

"It don't matter what I'm doing, I can't think about you
I, no I don't wanna do it, I can't think about you
I, what the fuck am I supposed to do about you
I, what the fuck are we supposed to do about you
I, it don't matter what I'm doing, I can't think about you
I, no matter what I'm doing, I can't think about you
I, what the fuck am I supposed to do about you
I, what the fuck are we supposed to do about you..."*

Miałam już wszystkiego dość. Nie mogłam nic poukładać sobie w głowię, na niczym się skupić i choć na chwilę przestać myśleć o tym debilu. ~Zakochałam się? Ja?! Niemożliwe. Przecież to był tylko seks, nic więcej noo! A jak chodziło mu tylko o to by mnie wykorzystać?~ Cały czas zadręczałam się podobnymi spostrzeżeniami. Stwierdziłam iż muszę zrzucić to wszystko z siebie i pogadać o tym z jakąś rozgarniętą i zaufaną osobą która mnie wysłucha. Taką osobą był właśnie Taiga, którego to postanowiłam jak najszybciej odwiedzić. Następnego dnia, zaraz po lekcjach pognałam prosto do domu mojego wiernego kumpla. 
***
-Taiguś, jak dobrze cię znowu widzieć! Stęskniłam się za tobą, wiesz? -Przywitałam się z nim tradycyjnie przybijając mocną pionę. 
-Khe! Khe! S-siema, lepiej się do mnie nie zbliżaj bo jeszcze się zarazisz, młoda. 
-Luz, nic by się nie stało jak bym posiedziała trochę w domu. -Rzekłam siadając na sofie obok chłopaka. 
-To o czym chciałaś ze mną pogadać? 
-Taiga, no bo nie wiem jak to ująć cholera.... jesteś jedyną osobą z którą mogę o tym porozmawiać... ale, no nie wiem jak zareagujesz jak ci to powiem... 
-Wal śmiało, wysłucham wszystkiego co masz do powiedzenia. 
-Okej. Chodzi o tego kretyna Aomine. 
-Zrobił ci coś? 
-Że zrobił, to za mało powiedziane... -Oświadczyłam zwieszając głowę w dół.
-Co się stało?!-Oburzył się Kagami po czym gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej. 
-Spoko, na szczęście nic złego. -Uspokoiłam go odwracając głowę i uśmiechając się pogodnie. - No jak by to ująć... Łaził za mną, łaził aż w końcu się poddałam i mu uległam. 
-Co chcesz przez to powiedzieć, Sayu?
-Namieszał mi w głowie, niesamowicie... zaczęło się od obserwowania go na treningach, on to zauważył więc zaczęliśmy ze sobą gadać a potem całowaliśmy się... a raczej to ja jego bo się wkurwiłam ale to już inna historia...-Opowiedziałam, a Taiga tylko słuchał mnie z szokiem i niedowierzaniem na twarzy. 
-Nie no no wierzę, nie mówisz serio, nie? 
-Niestety mówię... ale jeszcze nie powiedziałam ci najlepszego...
-?
-Ehh no i w końcu doszło do tego że wylądowaliśmy ze sobą w łóżku i to zrobiliśmy...-Wydukałam, z policzkami czerwonymi jak dojrzałe buraki. 
-Co?!?!?!?!?!?!?!!??!-Zapytał Taiga wytrzeszczając oczy ze zdziwienia. 
-To co słyszysz... i teraz już sama nie wiem, bo chyba się w nim zakochałam... ale przecież nigdy nie miałam w nikim się zakochiwać a tu pojawił się on i rozpierdolił całe moje życie na drobne kawałki... 
-Dalej nie wierzę w to co mówisz ale skoro tak jest... ech patrz co się porobiło jak tylko mnie zabrakło... 
-Taigaaa, nie wiem co mam robić! 
-Zakochanie się w kimś to poważna sprawa, a co dopiero w takim typku jak on... Powiem ci tak, ziomuś. Kompletnie nie czaję, o co chodzi w tych całych sercowych sprawach ale do póki nie spróbujesz, to się nie dowiesz, taka filozofia. 
-Jak niby mam to sprawdzić co? 
-Kurde no nie wiem, może umów się z nim choćby na wspólny trening, hm? Przecież oboje gracie w kosza na wysokim poziomie.
-Wiesz, to nie jest głupi pomysł, chociaż sam mi to kiedyś proponował.... 
-Nie masz nic do stracenia, Sayu, a jakby coś było nie w porzo to wal do mnie a ja zawsze spróbuję coś zadziałać. 
-Dziękuje Taiguśśś!!! Jesteś najlepszy, kocham cię!-Powiedziałam po czym uścisnęłam go mocno, nie przejmując się jego obecnym stanem zdrowia. 
-Spoko, ale mówiłem żebyś się nie zbliżała ... Powodzenia. 
***
Od: Sayuri
Do: Aomine
Treść: Dostałeś mnie, zadowolony? 

Od: Pierdolony debil
Do: Sayuri
Treść: Taa, bardzo ale chcę czegoś więcej. Chcę mieć ciebie na własność. 

Od: Sayuri
Do: Aomine
Treść: A co ja kurwa jestem jakąś rzeczą? Jutro, 17, na boisku koło szkoły. Policzymy się, Aomine. 

Jutro, 17, na boisku koło szkoły

Przyszłam na miejsce spotkania całkowicie spokojna, opanowana i z dobrymi chęciami. Jednak cały czar prysnął jak tylko zobaczyłam tego natrętnego Ganguro. Nie zważając na moje wcześniejsze zamiary zgodnie z którymi  miałam spróbować z nim normalnie porozmawiać, zrobiłam coś kompletnie odwrotnego wygarniając mu moje żale prosto z mostu. Lecz wszystko zmieniło się w momencie kiedy zaczęliśmy grać one-on-one. W mig poprawił mi się humor na samą myśl iż dobrze mi idzie mimo tego że moim przeciwnikiem był przecież as męskiej drużyny koszykówki. Z czasem gra przerodziła się w komedię w której to niekiedy nawet ja robiłam za piłkę do kosza. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem tak dobrze się bawiłam. I nie sądziłam również że mamy z Aomine tyle wspólnych tematów do rozmowy. Chyba to był pierwszy raz, kiedy nasza rozmowa nie dotyczyła głównie tematu wyzywania i drażnienia siebie nawzajem oraz pierwszy raz kiedy za nim zatęskniłam zaraz po tym jak odprowadził mnie do domu. 



*Słowa z piosenki The Neighbourhood - U&I

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz