sobota, 12 września 2015

Chapter 7

Ughhh!!! Co to za uczucie w brzuchu?! Cholera, przecież nie jestem głodna 24h na dobę! Przez to powoli przestaje trzeźwo myśleć, a myśleć zaczynam jedynie o tym Granatowowłosym kretynie. Nawet nie chciałam poruszać tematu nazwy tego uczucia bo była by to totalna klęska dla mojego postanowienia i poglądów, które to i tak przez ostatnie tygodnie doszczętnie zbezcześciłam. Lecz w dalszym ciągu zastanawiało mnie to, czego tak naprawdę chcę ode mnie Aomine. Więc postanowiłam że rozpocznę małe śledztwo, co by się o tym przekonać w 100%. Działać zaczęłam z miejsca, a moim pierwszym krokiem było zdobycie informacji o jego najlepszych kumplach, którzy wiedzą o nim wszystko. Nie opisując już całego przebiegu tej mało skomplikowanej operacji, zakończyła się pomyślnie bowiem zdobyłam numer do Ryouty Kise - Sławnego modela którego zresztą znałam z okładek gazet oraz jak się dowiedziałam, najlepszego kumpla Ao od czasów gimnazjum. Teraz tylko zostało tylko wyciągnąć od niego parę rzeczy. 
***
-Halo? 
-Witam. Czy gadam z Kise?
-Tak przy telefonie, a z kim mam przyjemność?
-Jestem Sayuri i mam do ciebie bardzoo ważną sprawę.
-Czyli że jesteś moją fanką i chcesz się umówić...? 
-Znam się blisko z Aomine i wiem że jesteście najlepszymi kumplami.
-O nie nie nie, kochana, na ten sposób mnie nie nabierzesz.
-Eh ale żeś upierdliwy Kise... Jestem Sayuri Kotobashi.
-Kotobashi? Wybacz, mów śmiało o co chodzi.
-Czemu tak nagle zmieniłeś zdanie, co?
-Aominechhi dużo o tobie mówi...
-Serio? Możemy się spotkać i pogadać? 
-Oczywiście Kotobashicchi, z przyjemnością. Co powiesz na jutro o 18 w Starbuksie przy centrum? 
-Stoi. 
-Świetnie, nie mogę się doczekać, papapa!

Odłożyłam słuchawkę i zaczęłam zastanawiać się skąd u Kise tyle entuzjazmu kiedy poznał moją tożsamość. Wkrótce moje wątpliwości zostaną rozwiane. 
Następnego dnia przyszłam na miejsce spotkania, uprzednio spędzając praktycznie pół dnia na cackaniu się ze sobą, gdyż w końcu dane mi było poznać "gwiazdę" oko w oko, co nie wypada wyjść z domu, tak jakby dopiero co wstało się z łóżka. Weszłam do lokalu i rozglądnęłam się dookoła siebie. W pewnej chwili, na końcu kawiarni zauważyłam przystojnego blondyna siedzącego przy stoliku i bawiącego się komórką. 
-Siema, to ty jesteś Kise...?-Podeszłam i zapytałam żeby jeszcze się upewnić. 
-T-tak, a to ty jesteś Kotobashicchi...?-Odwrócił głowę i wytrzeszczył oczy co najmniej jakby zobaczył naćpanego granatowego kota. 
-Miło mi, ale co masz taką dziwną minę, co?
-No bo teraz już wiem dlaczego Aominecchi tak za tobą szaleje... 
-Eh dobra, już mi tak nie schlebiaj, sama dobrze wiem czego jestem warta. -Pocisnęłam ironicznie po czym usiadłam na przeciwko niego. 
-A do tego jeszcze masz ognisty temperament...
-A to żeby pasował do włosów. -Zażartowałam, na co Ryouta zaśmiał się cicho.-Dobra, do rzeczy. Znasz dobrze Aomine, mam rację? Jaki on jest?-Szybko zmieniłam temat. 
-Zależy w jakim sensie... ale chyba nie muszę zgadywać że chodzi o relację z dziewczynami.
-Zgadłeś, głównie na tym mi zależy. 
-Wiem że może na pierwszy rzut oka wygląda na takiego co poużywa i zostawi, ale do końca tak nie jest. Ma podział na "te do ruchania", jak sam to określił, których niestety jest więcej i na wyjątki, a w zasadzie jak do tej pory jeden, zresztą niewypał. 
-Co mam przez to rozumieć?
-Kiedyś, jak jeszcze byliśmy w gimbazie, zakochał się w takiej jednej lasce. Łaził za nią dzień w dzień, zaczepiał, dogadywał, popisywał się. Na moje oko serio się starał. Ale ona jednak olewała go latając za mną  w sumie jak  większość dziewczyn ze szkoły, przez co pożarliśmy się, ale teraz już jest ok. A jeżeli chodzi o ciebie to powiem szczerze, on serio zwariował... -Po wypowiedzi chłopaka popatrzyłam na niego z wielkim zaskoczeniem na twarzy. 
-Cały czas o tobie gada i pewnie nie uwierzysz ale wypytuje się mnie o rady...
-A co dokładnie o mnie mówi?
-Wszystko, Kotobashicchi...
-Poważnie...?-Oburzyłam się lekko.- A to że my.... noomm, też? 
-Tak... wybacz, faceci mówią sobie wszystko. 
-Niech go chuj zastrzeli. 
-Spokojnie, szczegółów mi nie opowiadał. 
-Eh dobra nie ważne... czyli mówisz że traktuje mnie na poważnie? 
-Poważnie? Hahah, on mówi że by mógł się z tobą ożenić jak by tylko mógł. 
-Hahaha, co za Debil!-Odparłam, śmiejąc się donośnie. 
-Mówię Ci, zależy mu na Tobie i to nie na żarty.
-Heh, dzięki za info, a teraz pozwolisz że się odwdzięczę i zamówię nam kawę, jeśli oczywiście sobie życzysz. -Oświadczyłam po czym podniosłam się lekko z krzesła. 
-O nie, to ja stawiam Sayucchi.-Blondyn jednak mnie uprzedził.-Samym zaszczytem jest zamówić kawę takiej dziewczynie.-Rzucił z uśmiechem i poszedł złożyć zamówienie. 
Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się że spotkanie z Kise zabierze mi cały dzień. Moim pierwotnym zamierzeniem było wyciągnąć od niego najbardziej interesujące mnie fakty i odejść. Lecz bawiliśmy się doskonale i żadnemu z nas ani trochę nie śpieszyło się do domu. W końcu jednak spojrzałam na zegarek i stwierdziłam że mam jeszcze masę rzeczy do zrobienia w związku z czym byłam zmuszona zwijać się w szybkim tempie. 
-Dziękuje ci za spotkanie Kotobashicchi, jesteś super! 
-Haha, no ba, ale to ja dziękuje bo dowiedziałam się bardzo ciekawych rzeczy i do tego zajebiście się bawiłam. -Rzekłam obdarzając chłopaka serdecznym uśmiechem i wstałam.
-Wiesz co ci powiem? Od dawna tak dobrze nie gadało mi się z dziewczyną. -Oświadczył Blondyn, zasuwając za mną krzesło.
-Serio? Cała przyjemność po mojej stronie.-Odparłam, po czym oboje wyszliśmy z kawiarni. 
-Sayucchi, uważaj żebym się w tobie przypadkiem nie zakochał. -Powiedział Ryouta z nutką ironii w głosie,  lecz rzucił mi całkiem poważne spojrzenie. 
-Wybacz ale to już nie moja wina że tak działam na płeć przeciwną. -Burknęłam nonszalancko. -Więc to lepiej ty uważaj na mnie, Kise. 
-Hahaha, no tak, co ja gadam, przecież masz Aominecchiego! 
-Eee? Nic poważnego mnie z nim nie łączy...
-Jak to nic? -Zapytał Blond-model na co ja tylko przeleciałam go zdziwionym wzrokiem. -Łączy was choćby to, że cholernie do siebie pasujecie. 
-No nie powiedziałabym, bo z mojej perspektywy wygląda to całkowicie inaczej. W każdym razie jeszcze raz dzięki, muszę już spadać, może jeszcze kiedyś się spotkamy, co? 
-Bardzo chętnie, już nie mogę się doczekać! -Pożegnałam się z Kise całusem w policzek i odeszłam w swoją stronę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz