Ufff, nareszcie sobota, w końcu odpocznę sobie od tego debila. No, przynajmniej mam taką nadzieję.
Wielokrotnie powtarzam każdemu że nadzieja to suka i matka idiotów. I tym razem życie utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Egzystowałam sobie spokojnie, zajmując się tym czym zwykle zajmuję się w dni wolne czyli inaczej rzecz ujmując, oglądaniem anime, czytaniem mang i leniuchowaniem. A tu w pewnej chwili mój telefon zaczął tak wibrować że o mało co nie przewiercił mi dziury w biurku. Patrzę na ekran- trzy połączenia nieodebrane + jeden esemes.
Od: Pierdolony debil
Do: Sayuri
Treść: Spójrz przez okno.
Przeczytałam, po czym uniosłam brew z zaskoczenia. Ruszyłam więc tyłek z krzesła co by zaspokoić swoją ciekawość. Nie musiałam nawet fatygować się zbytnio gdyż mieszkam na parterze i wystarczy jedynie wstać by zobaczyć dokładnie całe podwórko. Gdy zobaczyłam kto stał pod moim domem chuj mnie strzelił i szlag trafił. Wraz ze całą swoją kurwicą, w mig znalazłam się na zewnątrz.
-Po to tu przylazłeś,tak?!!!-Zapytałam po czym pocisnęłam w Aomine jego bluzą.
-Przyszedłem żeby się z tobą zobaczyć.-Odparł spokojnie, łapiąc ubranie. -Weź sobie ją, już nie jest mi potrzebna, a poza tym pasuje ci. -Stwierdził po czym odrzucił ją z powrotem do mnie. Najchętniej podarłabym tą bluzę na drobne kawałki ale powstrzymywał mnie przed tym jedynie fakt, iż pewnie kosztowała majątek.
-Taa, dzięki. -Prychnęłam olewająco. -Chciałeś się ze mną zobaczyć? To proszę widzisz mnie, to wszystko? W takim razie spadam, nara. -Dodałam po czym ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Daleko nie zaszłam gdyż ten idiota złapał mnie za przedramię i przyciągnął do siebie.
-Jeszcze się nie napatrzyłem.
-Puszczaj mnie debilu!
-Nigdy w życiu.-Rzekł po czym schylił się i złapał mnie dłonią za podbródek. Wtedy znowu poczułam zniewalający zapach jego perfum.
-Doskonale wiem że kurewsko szalejesz na moim punkcie. -Oświadczył po chwili.
-Chyba śnisz!-Wykrzyknęłam i odtrąciłam go od siebie. Mimo wszystko to co powiedział nie było w żadnym wypadku kłamstwem, była to najprawdziwsza prawda. Nie mam pojęcia, co odwaliło mi wtenczas do głowy. Szarpnęłam Aomine za rękę i zaciągam za blok, co by zniknąć z pola widzenia moich wścibskich sąsiadów a przede wszystkim z oczu mojej matki która gdy tylko zobaczy mnie z obojętnie jakim przedstawicielem płci przeciwnej goni mnie z miotłą, a w najgorszym wypadku z siekierą. O tak, była przewrażliwiona na tym punkcie, z resztą nie bardziej niż ja.
Oparłam się o ścianę i stanęłam na przeciwko Daikiego. Zaplotłam swoje ręce wokół jego szyi po czym wpoiłam się w jego usta. To była jedynie kwestia sekundy jak zaczęliśmy się lizać. Lizać, jak jakieś obleśne świnie. Po chwili oderwałam się od niego i obdarzyłam spojrzeniem pełnym złości.
-Oto ci chodziło?! Jeśli założyłeś się z kimś że przeliżesz się ze mną to wygrałeś, a teraz daj mi spokój!!!
-Haha, z nikim się nie zakładałem, a jak już coś to na pewno nie o ciebie.-Odparł jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się idiotycznie.
-To czego ty kurwa chcesz, co?!
-Chcę Ciebie. -Wyznał na co ja tylko wytrzeszczyłam oczy, odepchnęłam Ao od siebie i cyknęłam do domu.
Masz ci los.
W drzwiach powitała mnie moja rodzicielka z toporem w ręku. Nie no żartuję, na całe szczęście tylko z miotłą.
-Kto to był? -Spytała patrząc na mnie ze wzrokiem żądnym zabicia.
-Mój najgorszy koszmar.- Odparłam ścigając buty.
-Khe khe, czuć od ciebie mocny zapach perfum... męskich. -Stwierdziła obwąchując mnie jak pies.
-Zajebiste, nie? Właśnie planuje sobie takie kupić.-Burknęłam po czym weszłam do mojego pokoju i zatrzasnęłam drzwi.
*
Do: Aomine
Od: Sayu
Treść: Chcesz mnie? To sobie weź. Zakuj, porwij albo zamknij w klatce. Proszę bardzo. Nie boję się ciebie.
Od: Pierdolony debil
Do: Sayuri-chan
Treść: Haha jasne, uwierz mi kochanie, jeszcze sama do mnie przylecisz.




