niedziela, 10 stycznia 2016

Chapter 19 cz. 2

Że niby ja, Sayuri Kotobashi, nie posiadająca się ze szczerej nienawiści do małych, człowieczych istot pełzających po tej ziemi, mam mieć dziecko? Niezły żartowniś z tego pieprzonego losu. Przecież tylu ludzi na świecie, z trudem stara się o potomka, a MI przyszło to z taką łatwością? Lecz tak naprawdę, to nie ma co się zbytnio  dziwić, gdyż tak jak już kiedyś wspominałam, moją specjalnością, a zarazem hobby jest pakowanie się w poważne kłopoty. Siedziałam w autobusie, nerwowo przebierając nogami a w przez głowę przewijało mi się tryliardy siarczystych przekleństw, oraz najróżniejszej treści myśli. Moje neurony mózgowe prowadziły arcyaktywną i dogłębną analizę faktów, stricte dotyczących zagadnienia, kiedy i w jaki sposób, mogło dojść do tego koszmarnego zdarzenia. W chwili, kiedy sięgnęłam pamięcią do tegorocznych wakacji, uświadomiłam sobie jeszcze jedną, straszliwą rzecz na którą to wręcz przeszły mnie dreszcze. Wtedy bezzwłocznie wyciągnęłam telefon i porywiście wykręciłam numer do Kise.

-Halo? Sayuricchi? I jak się czujesz?

-Czy my się wtedy zabezpieczaliśmy?!!! -Wyjechałam prosto z mostu.

-Eee...? Nie do końca rozumiem, o co ci chodzi... -Odpowiedział Blondyn po chwili długiego milczenia. 

-To zrozum, do cholery! Wtedy na wakacjach, jak ja, Ty i Aomine...

-Co tak nagle sobie o tym przypomniałaś, Sayucchi? Nie wiem jak Aominecchi, ale ja zawsze się zabezpieczam...

-Jesteś pewien?!!!

-T-tak, ale co się stało? 

-Domyśl się! -Rzuciłam, po czym zakończyłam rozmowę. Przynajmniej obiekcja, co do ojca rzekomego dziecka, została rozwiana. 

Nareszcie dojeżdżałam do przystanku, na którym to miałam opuścić pojazd. Wstałam z siedzenia i kompletnie ignorując wszystkie złośliwe spojrzenia zgorszonych pasażerów będących świadkiem tejże rozmowy telefonicznej, ustawiłam się przy drzwiach. Wysiadłam i z prędkością szybszą niż światło, pogalopowałam do domu Daikiego.
-Ooo, siemasz kochanie... -Otworzył mi drzwi a następnie zniżył na wysokość mojej twarzy, ażeby pocałować mnie na przywitanie.
-PRZESUŃ SIĘ KRETYNIE!!! -Ja jednak, nie pozwoliłam mu na ten czyn i niczym pies z zaawansowaną wścieklizną wparowałam do środka, gwałtownie popychając Aomine. 
-A tobie co...? -Spytał, całkowicie zszokowany moim zachowaniem. 
-MI NIC, ALE TY BĘDZIESZ TATUSIEM, OGARNIASZ?!!!! -Wypaliłam bez ogródek.
-Ż-że co?! -Pisnął, a oczy zrobiły mu się tak duże, jak opony od jego nowo zakupionego samochodu. -To znaczy że ty jesteś w...?!!!
-NAWET NIE KOŃCZ! Nie chcę o tym słyszeć, kurwa!!!! 
-A-ale jak to się mogło stać... -Poszedł do salonu, usiadł na sofie po czym złapał się za głowę. 
-CO, MAM CI WYTŁUMACZYĆ JAK SIĘ BACHORY ROBI?!!! Przecież jak widać, to ty jesteś kurewskim ekspertem w tej dziedzinie!!!! 
-Przecież zawsze się zabezpieczamy...
-TO CO, MOŻE KONDOM PĘK?!! Ech... Co z tego że będziemy dochodzić jak to się stało, jak TO się stało i się kurwa nie odstanie!!! I wiedz, że już NIGDY nie pójdę z tobą do łóżka, NIGDY!!!! -Nie mogłam przestać wydzierać gęby na mojego faceta, a on będąc pogrążony w ogromnym osłupieniu, sięgnął na stolik po paczkę papierosów i odpalił jednego. 
-Uspokójmy się, Sayuri. -Mruknął, starając się powrócić do trzeźwego myślenia. Ja bezceremonialnie wyrwałam mu fajki i zupełnie lekceważąc mój obecny stan cielesny, sama zapaliłam. 
-Co ty wyprawiasz do cholery?! -Granatowowłosy wstał i z miejsca wyszarpał mi szluga z ręki. -Nie wiesz, że to szkodzi dziecku? 
-Tak?! To czemu sam palisz przy ciężarnej?! I co ci tak nagle zaczęło zależeć?!! 
-No dobra, masz racje... -Przytaknął, gasząc swojego. - Posłuchaj, Sayu. Damy radę. Oboje jesteśmy dorośli, ja mam bogatych rodziców, a studia i wychowanie dzieciaka też się da jakoś pogodzić... -Zapewnił, patrząc mi prosto w oczy. 
-OCZYWIŚCIE, ŻE DAMY RADĘ! Zastanów się, do kogo mówisz debilu! Ale to, że jesteśmy dorośli, wcale nie oznacza że to już pora na bachora, noo!!! A poza tym, dobrze wiesz że skurwysyńsko nienawidzę dzieci i za żadną cholerę nie wyobrażam sobie niańczyć swojego!!! 
-Sayuri, uspokój się... -Daiki podszedł do mnie i od tyłu otulił swoimi silnymi ramionami, kładąc mi ręce na brzuchu. Ja próbowałam się wyrywać, lecz moje trudy poszły na marne, gdyż z każdą sekundą pogłębiał uścisk. 
-Uspokój się... -Powtórzył, subtelnie muskając mnie ustami po policzku. -Wiem że to stało się tak nagle i pojebało nam całe plany życiowe ale.... z drugiej strony pomyśl, jaki zajebisty dzieciak wyjdzie z połączenia jego zajebistych rodziców... Wiesz, szczere to chciałbym mieć syna... uczyłbym go, nie, uczylibyśmy go razem grać w kosza od małego, a w przyszłości wyrósł by na takiego drugiego zajebistego tatusia, który poznałby taką drugą zajebistą mamusie i mielibyśmy zajebiste wnuki... -Mówił nieprzerwanie Aomine, a ja zgodnie z jego poniekąd sensownymi słowami, widziałam wszystkie te scenariusze oczami wyobraźni. -Kocham cię, a ten dzieciak jeszcze bardziej nas do siebie zbliży...-Orzekł ujmująco. Stałam nieporuszenie w objęciach Daikiego i po wysłuchaniu tego, co właśnie powiedział, przez moment poczułam ukojenie w sercu. Szczerze powiedziawszy, byłam z lekka zaskoczona jego dorosłą postawą, gdyż myślałam że na tą nowinę zareaguje zupełnie w inny sposób. Rozmarzyłam się, myśląc jak mogłaby wyglądać nasza wspólna przyszłość. Jednakże nie potrzeba było dużo czasu, abym z powrotem zeszła z obłoków na ziemię i wróciła do swej prawdziwej osobowości. 
-Przestań pieprzyć!!!! -Warknęłam i zamaszyście odtrąciłam chłopaka od siebie. -Jeśli myślisz, że nakręcisz mnie tymi pięknymi słówkami, to się kurwa grubo mylisz! 
-Sayu... ja rozumiem, że jest ci w chuj ciężko przyjąć to do wiadomości ale musimy się z tym jakoś pogodzić... 
-Z niczym nie będę się godzić, do póki nie potwierdzę tego u wiarygodnych źródeł!! -Burknęłam, kierując się w stronę drzwi wyjściowych i bez słowa opuściłam mieszkanie Aomine. Adekwatnie do tego, co oświadczyłam wcześniej, postanowiłam że najodpowiedniej będzie udać się teraz do lekarza,  bowiem gdzieś głęboko we mnie tliła się malutka refleksja iż ten nieszczęsny test ciążowy, mógł jednak nie mieć racji.

***
~Kurrrwa mać!!!! No ja pierdole!! Chyba zaraz mnie tu chuj nagły strzeli!!~ Od dobrych trzydziestu pięciu minut taka i podobne wiązanki przekleństw chodziły mi po głowie. Kolejka w przychodni posuwała się w tempie chodu trzystokilwego żółwia, a me rozwścieczenie  rosło odwrotnie proporcjonalnie w stosunku do szybkości postępu przesuwania owego łańcucha ludzi, czekających przed gabinetem. W ostatecznym razie, kiedy byłam już na granicy szewskiej pasji, przyszła kolej na mnie. ~Boże i Wszyscy Święci, błagam by to była nieprawda...~ Odprawiłam szybkie duchowe modły, westchnęłam głęboko i weszłam do siedziby doktora. Tłok ludzi walczących o konsultację lekarską był koszmarem, ale oczekiwanie na informacje potwierdzającą to, czy jestem w ciąży czy też nie,  to już istne piekło! Na całe szczęście, szybkość wizyty wynagrodziła mi cały mój czas spędzony w kolejce. Aczkolwiek warto było czekać, ponieważ chwalebny komunikat lekarza, w pełni potwierdził moje przypuszczenia. Jeszcze nigdy w życiu nie odetchnęłam z tak niesamowitą ulgą. 

***
Od: Sayuri
Do: Aomine
Treść: Masz jebane szczęście. To był fałszywy alarm. 


7 komentarzy:

  1. Ohayo czcigodna sayu !!! ^^

    warto było czekać ten cały pieprzony tydzień na ten rozdział, bo był g e n i a l n y ! ;DD

    RZEKI PRZEPŁYNĘŁAŚ, GÓRY POKONAŁAŚ, A KONDOM CI PĘK, JAK Z AO SIĘ RUCHAŁAŚ !! xD hahahaha ! ;p

    sayu, mistrzyni komplikowania sobie życia xD jeszcze by tego brakowało, żebyś miała dziecko z kise O_O" ufff....

    "Wstałam z siedzenia i kompletnie ignorując wszystkie złośliwe spojrzenia zgorszonych pasażerów będących świadkiem tejże rozmowy telefonicznej" - pff, z tobą to codzienność ;DD

    palić w "ciąży" ? oj, nie ładnie, bardzo nie ładnie -.- chwała ao, że cię poskromił ;D

    Sayuri fetyszystka wstrętna ;pp nie rozumiem co pociąga cię u aomine palącego papierosy ;DD ale ok, to twoje upodobanie, więc nie mam prawa się wtrącać ;D

    przemowa aomine <33 CUUUUDO ! <3 a ty wszystko zepsułaś ! >.< ps, aomine jak miałbyś pogodzić studia z wychowaniem dziecka, to by cię chyba szlag trafił ! ;DD (nawet za mało powiedziane ;p)

    "a me rozwścieczenie rosło odwrotnie proporcjonalnie w stosunku do szybkości postępu przesuwania owego łańcucha ludzi, czekających przed gabinetem" - czy tylko ja widzę tu twój sentyment do matematyki ? ;pp kochana, twoja edukacja w tym kierunku niestety się już zakończyła, pogódź się z tym :(

    no nie ! >.< już się napaliłam że będzie junior sayu, a tu taka niespodzianka ! >.< ale i tak ubóstwiam twoje zwroty akcji ;DD

    resztę dopowiem ci ustnie, bo tak mi się to podoba, że chyba zaraz po raz n-ty przeczytam to opowiadanie od początku <33

    sayonara !! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ależ Pani ryma zapodała, że mi aż stanęła pała!!!! :P :D Oczywistą rzeczą jest to, iż TYLKO I WYŁĄCZNIE przenajdroższy Aomineś jest w stanie poskromić mą personkę :D <3 Nawiązując do mego fetysza, powiem króciutko: MALBOROSY I PORNOSY IDĄ W PARZE, WIĘC O TAKIM AOMINE MARZE!!!!!! :P :D Wielebna Yuki, będę sobie sentymentować matematycznie i naprawdę mam głęboko w kutasie, czy to się Pani podoba, czy też nie :D :P Ustnie, to Ty wiesz co możesz zrobić, więc nawet nie będę poruszała tegoż temata, gdyż to jest jasne jak słońce gorrące :D :P

      Usuń
    2. hahahahaha ! xDD świetne wytłumaczenie fetyszu, nie ma co ;pp wiem co mogę zrobić ustnie, dlatego zaraz pędzę do męża xD ale najpierw do ciebie, porozmawiać oczywiście by nie było dwuznaczności xDD

      Usuń
  2. A ja już myślałam, że będzie małe Aomineciątko, a tu taki klops :C
    Zadziwił mnie szanowny Aoś swą dorosłą postawą O_O Nie spodziewałam się, że on zareaguje tak dojrzale. Myślałam raczej, że będzie panikował i to ty będziesz musiała go uspokajać, a tu proszę... Niespodzianka! :D
    Uff, już się bałam, że to może być dziecko Kise.. *ulga* Chociaż to też było by ciekawe połączenie :D Tylko wątpię, by wtedy ojciec przeżył wściekłą matkę... XD
    Podobało mi się też to, że Aoś zabronił ci palić i sam odłożył papierosa! :D
    Ta rozmowa przy wszystkich w autobusie XD A co się czepiają i gapią? No ok, może i gadaliście ciut za głośno, ale wpadka zdarzyć się może każdemu ;) XD
    Zastanawiam się, jak to dziecko by ewentualnie wyglądało... Miałoby granatowe włosy i twój kolor oczu, czy twój kolor włosów a oczy Daikiego?? A jego koor skóry? Ciemny czy jasny? Bo to, że było by zajebiste, to już wszyscy wiemy :P Szczególnie po przemowie przyszłego niedoszłego ojca :D
    A może jednak to lekarz się pomylił i dzieciątko będzie??? :D :D

    Czekam na ciąg dalszy! Weny życzę szanownej pani!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam najserdeczniej szanowną Panią w mych skromniusich progach!!!!!! :D Jak sama Pani widzi, lubię zaskakiwać, więc w tym przypadku (i z resztą nie tylko w tym :D) wielmożny Aoś jest jedyną osobą, która potrafi doprowadzić mą zwariowaną osóbkę do porządka :D Haha, obawiam się iż ojciec by nie przeżył :D Co do rozmowy w autobusie, zgadzam się z Tobą w 666% :D O, bardzo, ale bardzo dobre pytanie :D Szczerze rzecz biorąc, sama się nad tym kiedyś zastanawiałam jak by wyglądało dziecie z takowego połączenia :P :D Hmm... pomarańczowe włosy, granatowe oczy, jasna skóra i w przyszłości dwa metry wzrosta? :P :D Chyba taki wariant jest najodpowiedniejszy :P :D Jak by się okazało, że jeszcze lekarz się pomylił, to bym dostała jeszcze większego szała i przypuszczam iż zaczęłaby się apokalipsa xD :D Dziękuje arcyybardzo przemiłej Pani za komentarza i pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ^_^

      Usuń
  3. Witam cię szanowna krętaczko. Kagami mógł jednak iść zareklamować ten test ciążowy ;P

    Powiem ci, iż się bałam, że będe musiała zabić Kisie jako ojca twojego bachora. Ale ja wiem, ze Ryouta zawsze ten tamten xD

    CZY TO SERIO AOMINE?! On jednak potrafi sié jakoś zachować! O.O (zawsze w niego wierzyłam) A chwalebne i piękne w swej istocie zdanie " uczyłbym go, nie, uczylibyśmy go razem grać w kosza od małego, a w przyszłości wyrósł by na takiego drugiego zajebistego tatusia, który poznałby taką drugą zajebistą mamusie i mielibyśmy zajebiste wnuki... " utworzyło uśmiech na mej twarzyczce :D

    Dobra, a teraz szczerze, to ja przypuszczałam, że to będzie pomyłka. Chociaż do końca istniała lekka obawa, że jednak nie mam racji, więc wspaniale udało ci się mnie wkręcić.

    A co do rozmowy w autobusie *nagłe przypomnienie* Co sie ci ludzie tak gapią? Normalnej rozmowy nie słyszeli? xP

    Życzę ci weny dużo i mnie strasz więcej, że se zrobiłaś dziecko z moim mężem.
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no witam witam najdroższą Panią!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Proszę się nie martwić, gdyby to szanowny Kisiak był ojcem, to przypuszczam że zabiłabym go razem z Panią :D :P Ale i tak mogę odetchnąć z ulgą gdyż na Twym miejscu, to najpierw zabiłabym matkę bachora :P :D Arcybardzo się raduje iż uśmiech zagościł na Pani czcigodnej twarzyczce :D No cóż, proszę wybaczyć iż Cię w tak karygodnego i bezczelnego sposoba wkręciłam, ale Sayu już jest taką pieprzoną "krętaczką", jak to Pani bardzo trafnie nazwała :D A Twego wielmożnego małżonka Kisia, zostawiam tylko i wyłącznie Tobie :D :P Dziękuje przeuprzejmie i kłaniam się do jądra ziemi!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P

      Usuń