Arcyuroczyście przywituje Najwielmożniejszych Państwa w tą że gorrrrąąącccąąąą poświętną noc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Z informacji którą to nieco krzykliwie zamieściłam parę wersów wyżej, wynika nic innego jak niepobłażliwy fakt iż ma zdziczona i narwana mózgowniczka znowuż spreparowała mi jakiegoś kurewskiego pomysła, który to znikomo ma się do wątka szaleńczej historii jaką zamieszczam na tutejszej stronce!!!! :O Nie mam pałowego pojęcia, czy to święta wywarły na mej szanowniutkiej personie takowe oddziaływanie, czy to też me wielebne, zeszłotygodniowe życzenia urodzinowe wpłynęły na mojego cennego czerepa, lecz nie mam NI KRZTY weny na właściwą treść, co oczywiście jest skandalem przez skurwysyńsko wielkie SSS!!!!!!!!!!! :O :D Uprzejmie proszę wybaczyć mi za tą że niewybaczalną niedogodność oraz uzbroić się w duże nakłady cierpliwości gdyż nie jestem w stanie przewidzieć kiedy jakieś nieujarzmione natchnienie spłynie na mą popędliwą osobę!!!!! :D Dodam jeszcze iż główna historia nieubłaganie zmierza ku końcowi i tym bardziej serce mnie boli że tak jak STANĘŁA w miejscu, tak STOI i za żadną pałe dalej ruszyć się nie chce :D Zostawiam więc czcigodnych Państwa oko w oko z owym wytworem i przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia!!! :D
****************************************************************************************
Śnieg, przepięknie przybrane, mieniące się na kolorowo ulice oraz rozbawione dzieci rzucające się śnieżkami - to jedne z wielu rzeczy jakie dane mi było widzieć przez okno, w które cały czas zerkałam, czekając na Aomine, wysłanego przeze mnie na małe, przedświąteczne zakupy. Aby podział obowiązków był sprawiedliwy, a przyznam bez ogródek - u nas o to ciężko, zadeklarowałam iż w tym czasie zajmę się ubiorem choinki. Kiedy już byłam o krok do nadziania na czubek złotej gwiazdy, podkreślającej urok całego świątecznego drzewka, usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbytnio nie miałam innego wyjścia jak tylko pójść, otworzyć je i wpuścić mojego idiotę do domu.
-O matko jedyna! Coś ty do cholery nakupił? -Zdziwiłam się na widok Daikiego, który w rękach trzymał chyba z piętnaście reklamówek.
-Wszystko, co spisałaś mi na kartce. -Burknął i wszedł do środka, a ja wzięłam od niego parę toreb, co by go nieco odciążyć. Zanieśliśmy pakunki do kuchni a ja będąc ciekawa, czy zrealizował każdy punkt mojej zakupowej listy, wzięłam się za ich rozpakowywanie.
-Hmmm.... Kondomy, kondomy, kondomy, kondomy.... O! Majonez! -Wykrzyknęłam triumfalnie znajdując pierwszy produkt z "wykazu", a Aominecchi stojący w kącie zaczął zrywać ze mnie boki. -O nie, chyba sobie jaja robisz? Nutella?! Mówiłam ci że nie jem słodyczy!
-To zaczniesz i pocałuj mnie w pałę, hahaha!
-Taa, nie ma sprawy, już wole pocałować cię w chuja niż spróbować tego mega kalorycznego ustrojstwa. -Wybełkotałam i wcisnęłam mu do ręki opakowanie z łakociem. Aomine podśmiechując się pod nosem, otworzył słoik, zgarnął palcem trochę czekoladowego smarowidła i napchał go sobie do gęby.
-Mmmm... zajebiście pyszne, może jednak przekonam cię byś spróbowała? -Spytał po czym bezczelnie wepchał mi swój język do ust.
-Taaa może i pyszne ale na pewno nie smakuje lepiej od ciebie... -Rzekłam i w tym momencie nad głową zapaliła mi się granatowa lampka, zwiastując zapoczątkowanie w niej pewnej lubieżnej fantazji, którą natychmiast miałam ochotę zrealizować.
-W sumie to mnie przekonałeś. Zrobię dla ciebie wyjątek i zjem cały słój.
-Hah widzisz, każdy ulegnie mojemu niebiańskiemu darowi przekonywania. -Odpowiedział, a ja w tym czasie podeszłam do dużego stołu znajdującego się w jadalni i jednym porządnym machem wszystko z niego zrzuciłam, zostawiając jedynie obrus.
-Kładź się! -Rozkazałam i kiedy zobaczyłam że Daiki zbytnio nie kwapi się do działania, agresywnie wyszarpałam go za ubranie a następnie całą siłą zepchnęłam na blat.
-Co ty odjebiasz Sayuri?
-Będę konsumować nutellę...- Odrzekłam, wzięłam nóż z kuchni po czym wróciłam z powrotem do Aomine, wlazłam na stół i usiadłam mu na brzuchu.
-Ja rozumiem że jestem najlepszą i najwykwintniejszą czekoladką we wszechświecie, ale nie chyba nie zamierzasz ciąć mnie na kawałki...? -Zapytał, lekko zdezorientowany moim zachowaniem.
-Uwierz mi, gdyby nie fakt że za żadną cholerę nie wyobrażam sobie życia bez ciebie to już dawno bym cię zeżarła... -Pochyliłam się nad nim i zaczęłam chytrze ściągać z niego bluzę, ale koszulkę którą miał pod spodem rozerwałam na drobne strzępy bo nie miałam najmniejszej cierpliwości się z nią pierdolić. Chwile potem, sama w podobny sposób zrzuciłam z siebie wszystkie części garderoby które w owym czasie okrywały moje ciało. Otworzyłam słoik z czekoladą i nabierając jej niewielką ilość nożem, posmarowałam nią usta Aomine.
-To tak na przystawkę... -Mruknęłam po czym łapczywie go pocałowałam.
-I jak, smakuje ci?
-Ahhh, przezajebiście smakuje! -Krzyknęłam, oblizując się ponętnie. -Aż nabrałam ochoty na więcej!- Zgodnie z tym stwierdzeniem, znów nałożyłam na sztuciec tej megasłodkiej substancji, lecz tym razem znacznie większą ilość niż poprzednio i począwszy od szyi przez obojczyki, poczęłam rozprowadzać ją po torsie Daikiego.
-Smacznego... -Sapnął do mnie Granatowowłosy układając ręce za głową.
-Nie ma do czego, bo nic nie jest smaczniejsze od ciebie! -Ryknęłam po czym niepowściągliwie dossałam się do jego skóry. Po niedługiej chwili ślady po czekoladowym kremie zmieniały się na czerwone mazie od szminki na moich ustach.
-Ała! Co ty kurwa robisz? -Wydarł się Ao kiedy porywiście ugryzłam go w ramię.
-Wybacz kochanie, ale do jedzenia chyba używa się zębów? -Syknęłam po czym wróciłam do muskania językiem jego klejącej się od mojej śliny skóry.
-Taa... ale to niesprawiedliwe że tylko ty sobie jesz, ja też jestem głodny!- Wydarł gębę Daiki, po chamsku wyszarpał mi nutellę z ręki i chwytając mnie za przedramienia przyciągnął do siebie. Zamoczył swój palec w kremie a następnie starannie wypaćkał nim moje piersi.
-No no! Nawet szef pięciogwiazdkowej restauracji nie pogardził by takim daniem! -Wypalił Aoś i z prędkością błyskawicy zaczął zlizywać wszystko z mojego biustu.
-Ohhh, D-daiki!!! -Wyjęczałam w chwili w której pociągnął mnie za sutki zębami.
-No popatrz jaki zajebisty ze mnie kucharz, że klienci aż jęczą przy jedzeniu!
-Co ty wiesz o gotowaniu, idioto! Poczekaj, a zaprezentuje ci takie danie że na kolanach będziesz błagał o więcej! -Oznajmiłam zarozumiale, odepchnęłam go od siebie i ocierając się o niego kroczem, przesunęłam swój tyłek na koniec stołu. Nie wiem czy minęła sekunda czy może mniej, jak pozbawiłam go spodni i bokserek. Zniżyłam głowę na wysokość jego nabrzmiałego z podniecenia członka, wzięłam go do ręki i bez ceregieli władowałam do słoika z nutellą. Po dokładnym "wymoczeniu" jego penisa w smarowidle, nie pozostało mi już nic innego jak tylko zakosztować tejże arcymajestatycznej potrawy. W związku z tym, na początku pochłonęłam całą masę która pokrywała przyrodzenie Aomine a następnie niepohamowanie wsunęłam go sobie do buzi.
"Ahhhh, S-sayu..., mmmm..." O tak. Nie ma nic lepszego i bardziej podniecającego niż spazmy Daikiego zwiastujące nadchodzące spełnienie. Uwielbiam dawać mu takie pieszczoty. Wtedy całkowicie przejmuję nad nim kontrolę, a on leży zastygły w bezruchu i drze się o więcej. Mając przed sobą taki widok i odczuwając tak silne bodźce smakowo-słuchowe, stwierdziłam iż dłużej nie wytrzymam z moją nieopanowaną żądzą dosiąścia Aomine. Wobec tego podniosłam się do góry, usiadłam na nim okrakiem i wskoczyłam na niego niczym dziki jeździec na swego rumaka.
-N-nie chciałaś poczekać na deser? -Zapytał Granatowowłosy i podpierając się na łokciach, zaczął uważnie obserwować moje podskakujące w górę i w dół cycki.
-Ah, nie, wole poczuć w sobie nadzienie z twojej czekoladki! -Odrzekłam i coraz to z większym zapałem poruszałam biodrami i wiłam się na Daikim. Ciężar naszych ciał oraz "dość gwałtowne" ruchy sprawiały że stół kołysał się na wschód, zachód i południe, lecz my puściliśmy to mimo oczu i jechaliśmy dalej, jeszcze bardziej podkręcając tempo.
-Szybciej, jeszcze szybciej! -Wywrzeszczałam, czując zbliżający się orgazm.
-J-j a pieprze, szybciej już nie dam rady w takiej pozycji!
-Chuj mnie to obchodzi! Jak teraz przestaniesz, to cię zabije!- Zagroziłam z ironią w głosie po czym położyłam swoją głowę na klatce piersiowej Aomine, a palce wplotłam w jego dłonie. Po nie długiej chwili Daiki doszedł, wypełniając spermą całe moje wnętrze, a ja sama, również będąca już w punkcie kulminacyjnym, zaczęłam skakać po nim jeszcze impulsywniej, co by przyśpieszyć i umocnić doznania. W pewnym momencie, jak z bata strzelił, obydwoje wylądowaliśmy z donośnym łomotem na podłodze, a stół roztrzaskał się pod nami na drobne kawałeczki.
-AŁA! Mój szanowny tyłeczek!!! -Wykrzyknął z lamentem Granatowowłosy, a ja nie mogłam nawet pisnąć słówkiem, gdyż uniemożliwiał mi to mój rozdzierający do rozpuku śmiech.
-Hahahaha!!! Ciesz się, że przynajmniej skończyliśmy, hahaha!
-Taaa... faktycznie jest się z czego cieszyć, jak nie będziemy mieli na czym urządzić sobie wigilii...- Wymamrotał Aoś, rozczulająco masując sobie tylną część ciała.
-No jak to nie będziemy mieli na czym? Ty będziesz moim stołem. -Odpowiedziałam z szyderczością w głosie i cmoknęłam mojego głuptaska w policzek.
To bez dwóch zdań będą najlepsze święta w całym naszym zwariowanym życiu.
Witam wszystkich arcyserdecznie!!!!!!!! :D Tak, właśnie dziś dnia, dawno dawno temu w odległej galaktyce, czcigodna i nieokiełznana jak stado dzikich kun Sayuri, zaszczyciła cały wszechświat swymi dzikimi narodzinami :D :P Nie sądzę iż ta wyniosła data jest zwykłym przypadkiem gdyż urodziny szanownego Akashiego Seijuro, kapitana Tęczowej Generacji, przypadają na ten sam dzień i wszystko jest jasne jak włosy Kise na... GŁOWIE :D W związku z tąże uroczystością chwalebną :D napisałam sobie malutkiego prezenta, którym zapragnęłam podzielić się również z wielebnym Państwem, więc już kończę to przemówienie i jeśli tylko macie ochotę to zapraszam do czytania, a ja póki co, wracam do kurewskiego świętowania!!!!!!!! :D
Ps. Sto absolutnych latek i wszystkiego nożyczkowego, najdroższy Panie Seijuro!!! :D ✄
***************************************************************************************
Był ciepły letni wieczór. Na trawie cykady odgrywały swe pieśni godowe, przyjemny wiatr pieścił podrygujące w jego rytm liście na drzewach, a ja wraz z Aomine siedzieliśmy na samotnej polance, okryci płaszczem rozgwieżdżonego nieba.
-Piękne... -Mruknął Daiki, który od dłuższej chwili podziwiał uroki bezchmurnej nocy.
-Pff... nie ma się czym zachwycać, to w końcu tylko jakieś zwykłe, białe punkciki na niebie... -Rzuciłam, całkowicie bagatelizując zachwyt Granatowowłosego.
-Weź przestań, zaraz wyjdzie na to, że jestem większym romantykiem od Ciebie, a chyba powinno być na odwrót...
-No i o to chodzi, czasami naprawdę wolę jak jesteś romantyczny i nie uskuteczniasz tych swoich nieujarzmionych zboczeństw.
-Odezwała się ta najmniej zboczona, która całymi dniami gada o stojących pałach. -Syknął do siebie.
-Hahaha, nie mam zamiaru się teraz z Tobą kłócić, który z nas jest większym zbokiem, więc pozwolę sobie zmienić temat. Słyszałeś o "legendzie", która mówi że każdy człowiek ma swoją gwiazdę?
-Phi, oczywiście że tak. -Odparł beznamiętnie. -Cały czas szukam naszych.
-To szukaj, ale ja nie wierzę w takie bajeczki. -Burknęłam, przewracając oczami.
-O, ta chyba jest Twoja! -Aomine spojrzał w niebo i wskazał dłonią na jaśniejący blaskiem obiekt.
-Ta? Niby czemu akurat ona?
-Bo pierwsza rzuciła mi się w oczy i jest taka wyjątkowo oryginalna na tle wszystkich...
-Poważnie? Dla mnie to one wszystkie są takie same.
-Daj spokój, zobacz tylko jaką roześmianą ma mordę, z pewnością należy do Ciebie.
-Hahaha, Jak gwiazda może mieć roześmianą mordę? Hahaha! -Wybuchnęłam śmiechem w skutek jego kreatywnej odpowiedzi i szybko zaraziłam nim też Daikiego.
-No może mieć, na przykład jedna siedzi obok mnie. -Dodał po chwili Ao, objął mnie ramieniem i obdarował czułym pocałunkiem.
-Tylko uważaj, żebyś przypadkiem nie przedawkował mojego gwiezdnego pyłu, kochanie... -Ostrzegłam i siadając na Granatowowłosym, przyssałam się do jego ust. Z każdą chwilą zatapialiśmy się coraz głębiej w morzu płomienistych pocałunków, a moja dłoń instynktownie poczęła wodzić po jego umięśnionym torsie.
-Uh, Daiki przestań... -Syknęłam w momencie, w którym włożył mi ręce pod bluzę z zamiarem jej ściągnięcia.
-Przecież nikogo tu nie ma, spokojnie możemy to zrobić...
-Nie o to chodzi. Ja... ja chcę po prostu, żeby mój pierwszy raz odbył się w bardziej dogodnych warunkach, a nie na jakieś zapchlonej, ciemnej polance... -Przyznałam, na co chłopak spojrzał na mnie z wielkim zaskoczeniem.
-Rozumiem, to tak sprawa wygląda... I chcesz żebym to ja Cię...? -Nie dokończył, bowiem przerwałam mu w połowie pytania.
-A czy wyglądam jak bym nie chciała, kretynie?
-W takim razie chodźmy do mnie.
***
Stałam w bezczynności i uważnie przyglądałam się, jak Aomine z wyczuciem zsuwa ze mnie ubrania, rzucając je niedbale na podłogę, tuż obok swoich. Nie odczuwałam żadnego wstydu i zażenowania, gdyż nie mogłam doczekać się chwili, w której zaprezentuję mu siebie w całej okazałości.
-Masz piękne ciało...- Obwieścił Daiki, pieszcząc mój dekolt drobnymi pocałunkami. Ja nic nie odpowiadając, założyłam mu ręce na kark i ciągnąc go za sobą, ległam na łóżku.
-Postaram się być... -Zaczął, szepcząc mi do ucha.
-Delikatny? -Skończyłam za niego. -Nawet o tym nie myśl, nie jestem z porcelany. -Zapewniłam, cmokając go w czoło.
-Heh, tego można było się spodziewać, po kobiecie moich marzeń... -Rzekł, łagodnie masując mój biust i z taką samą delikatnością jego usta gładziły mi szyję.
Moje ciało było dla niego jak mapa, na której krocząc malutkimi krokami, odkrywał każde miejsce i zatrzymywał się na moment, co by dokładnie zwiedzić każdy jego zakamarek. Powoli, ale śmiało kroczył po tej ścieżce, a ja nie stawiałam oporów, z dumą patrząc na jego poczynania. Zakończywszy poznawanie smaku moich piersi, schodził coraz niżej, muskając językiem brzuch, a ręką subtelnie głaszcząc moje uda. Oddech przyśpieszał mi z każdym dotknięciem jego dłoni , a buzująca ekscytacja na myśl tego, co miało niebawem nastąpić, narastała z każdą sekundą. Przymknęłam powieki, próbując stłumić tą ogromną gorączkę pulsującego podniecenia.
-D-daiki...! -Jęknęłam i podniosłam lekko głowę, kiedy poczułam palce Aomine na mojej kobiecości.
-Sayuri... spytam jeszcze raz... na pewno chcesz, abym to ja był Twoim pierwszym? -Spytał nagle, wsuwając we mnie powoli najpierw jeden, a potem dwa palce.
-A-ahhh... Daiki, ch-cholera, p-przestań pieprzyć... tak kurewsko Cię kocham że nie mam co do tego żadnych wątpliwości...! -Wrzasnęłam, dając mu do zrozumienia że jestem już bardziej niż gotowa na przejście do rzeczy.
-Też Cię kocham i zrobię wszystko żeby było Ci przy mnie dobrze, jak nigdy dotąd... -Odpowiedział głosem przepełnionym szczerą radością, po czym położył się na mnie, umiejscowił swoją dłoń na moim policzku i obdarzył finezyjnym pocałunkiem. Ja objęłam go nogami w pasie, sygnalizując że może przystąpić właściwego do działania. Granatowowłosy mocno złapał mnie za rękę i pomału zaczął we mnie wchodzić. Wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się pod nosem, zaciskając zęby. Po momencie wkroczyłam do świata zniewalających uniesień i szału pragnień, a moim przewodnikiem był Daiki.
Nie spinałam ani trochę, wręcz przeciwnie, byłam tak rozanielona że od razu pozwoliłam Aomine iść na całość. Moje ciało samoistnie zaczęło drżeć, a biodra poruszały się w górę i w dół. Wplotłam dłonie w jego włosy, a swój język zmysłowo wsunęłam mu do ust. Połączeni w nierozerwalnym, miłosnym uścisku, poprzez wyżyny euforycznych uniesień i rozbrajającej przyjemności, brnęliśmy na same szczyty błogości i ukontentowania. W tej chwili moje uczucia do Aomine podsyciły się jeszcze bardziej gdyż rozpoczął on wspaniały rozdział w moim życiu, pokazując mi jego nowy aspekt, który nigdy wcześniej nie był mi znany. Wewnętrznie czułam, że już nie wiele dzieli nas od wejścia na najwyższy stopień zadowolenia, a nasze coraz to głośniejsze, wzajemne jęki dodatkowo umocniły moje przekonanie. W pewnym momencie obydwoje zesztywnieliśmy obezwładnieni wszechogarniającą rozkoszą, a nasze żyły wypełniło błogie spełnienie.
***
-Sayuri, wszystko w porządku...? -Zapytał nieśmiało Granatowowłosy, widząc że od dłuższej chwili leże nieruchoma i nie potrafię wykrztusić z siebie słowa.
-P-pytasz, czy jest w porządku? Jest tak dobrze, że kurwa nie wiem, co powiedzieć... -Ostatecznie otrząsnęłam się i odpowiedziałam niemrawo.
-Ty nie wiesz co powiedzieć? To naprawdę poważna sprawa, a nawet śmiem podejrzewać, że mamy jakieś święto. -Oznajmił Daiki, wtulając się we mnie od tyłu.
-Oczywiście że jest święto, idioto! -Oświadczyłam, momentalnie odwracając się do niego przodem. -To jest najlepszy dzień w moim życiu!!! -Wykrzyknęłam i całą siłą przytuliłam Aomine, wkładając w to całe przearcyogromne szczęście, jakie mnie wówczas ogarniało. On odwzajemnił uścisk, lecz po momencie oderwał się ode mnie i otaksował rozpromienionym wzrokiem. Spojrzałam mu w oczy i w tej prześlicznej szafirowej głębi, dostrzegłam wyraźnie tlące się iskierki radości.
-Wiesz... myliłem się. Nie jesteś moją gwiazdą. -Powiedział z dziwną powagą w głosie. - Jesteś moim słońcem, które jedyne jest w centrum i oświetla miliony gwiazd znajdujących się na niebie. -Zadeklarował z pewnością swoich słów, a ja znowu zaniemówiłam.
-Haha, Ty to jednak czasem potrafisz powiedzieć coś głębokiego... -Zaśmiałam się, jednak mimo wszystko piękna wypowiedź Daikiego chwyciła za moje nieposkromione serce, które w całości mu oddałam.
Dobry wieczór (a raczej noc :D ), witam uroczyście w nocy po północy i wystrzelam rozdziała szybko jak z procy!!! :D A tenże nieposkromiony pośpiech spowodowało nic innego, jak fakt iż dokładnie za pięć godzin mam wstawać na równe nóżki :D Uściślając pałę, Sayuri-chan rano wyjeżdża daleko w nieznane, ażeby zakręcić przearcymega zajebistego biznesa, który zwie się potocznie skurwysyńsko huczna impreza :D Nie mam granatowego pojęcia, kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę, bo przyznam bez bicia iż u arcynieokiełznanej Sayuri różnie z tym bywa :D i z tej nie znikomej przyczyny, postanowiłam podzielić się kolejnym rozdzialikiem z wielebnym Państwem, nim opuszczę me skromne progi :D Ku podsumowanku, życzę miłego czytania oraz tak zajebiście udanego weekenda, jaki zapowiada się u mojej czcigodniutkiej persony :D Gudbajooo Hawajoo!!!! :D (≧∇≦)/
***********************************************************************************
"Wszystko co dobre, się szybko kończy" Jest to tak prawdziwa i szczera do bólu prawda życiowa iż chciało by się usiąść i z owego bólu wyć. Jednakże pomimo tego nie wesołego faktu, którym było to że wakacje zmierzały prosto do końca, nasza wariacka załoga nie miała najmniejszego zamiaru ulegać jakimkolwiek smutkom i rześko szalała do ostatniego dnia wyjazdu. Aczkolwiek, w noc przed opuszczeniem tejże cudnej okolicy, w jakiej wybawiliśmy się za wszystkie czasy, miało miejsce pewne zdarzenie, które nie wyleci nam szybko z pamięci.
***
Alkohol w połączeniu z grą w butelkę to bez wątpienia dwa najwięksi wrogowie wakacyjnego zdrowego rozsądku. Od ekscesu z Kise, przysięgłam sobie że nigdy więcej nie spiję się do stanu, kiedy moje poczucie rzeczywistości będzie tylko wspomnieniem. Ale przecież porzekadło "łatwiej powiedzieć niż zrobić" nie istnieje bez powodu.
-Prędzej chuj przyjdzie i postrzeli mnie w łeb niż ty przeliżesz się z Kise, hahaha!!! -Niemalże tarzałam się ze śmiechu, kiedy polecenie "pocałuj z języczkiem osobę siedzącą obok ciebie" padło na Aomine. A że akurat usiedli z Ryotą koło siebie, nie miał możliwości zaliczenia tego zadania na nikim innym.
-Wszystko wszystkim, ale w życiu nie dotknę ust Aominecchiego! Są takie szorstkie i spierzchnięte! -Przyznał Blondyn z obrzydzeniem patrząc na Daikiego.
-Hah, tak, a Twoje są za to pokryte toną jakiś kurewskich mazideł...-Sapnął Aho kręcąc głową.
-Jakoś szminka u Sayuricchi ci nie przeszkadza!
-Zamknij się debilu, ona jest laską w przeciwieństwie do ciebie...
-Wiecie co? Ja mam dość tego cyrku. Nara. -Nagle oświadczył Taiga po czym wstał i opuścił pokój.
-Czekaj Kagami, idę z tobą... -Za Czerwonowłosym wyszła Yuuki i w taki oto szybki sposób zostałam sam na sam z moją osobistą, czekoladową pigułką gwałtu i gorrrącym modelem z pierwszych stron gazet.
-Nooo dobra moi cudowni chłopcy, zostaliśmy sami, chyba wy nie wymiękniecie jak tamte cieniasy? -Rzekłam, rzucając im kokieteryjne spojrzenie.
-Nigdy w życiu Sayucchi!
-Hahaha, Kise ale to ty głównie stawiasz opory! -Wyśmiał go Granatowowłosy wypijając kieliszek wódki.
-Cicho bądź Daikicchi, zaraz dam ci lekcję perfekcyjnego lizania! -Odpyskował Blond-model. -Sayuucchii, kochanie, polejże jeszcze po kieliszku! -Poprosił, na co ja z szerokim uśmiechem spełniłam jego życzenie. Zaczynało robić się coraz ciekawiej.
-Ojj Kiseee, jesteś taką ciotą że musisz dodawać sobie odwagi wódą? Hahaha! -Ahomine w dalszym ciągu nie przestawał robić durnia z Kise.
-Pragnę uroczyście ci przypomnieć iż to twoje zadanie, kretynie! -Zwróciłam uwagę Daikiemu.
-Doskonale o tym pamiętam Sayu, więc teraz patrz i podziwiaj. -Aomine przeleciał Blondyna wyniosłym wzrokiem a następnie usiadł bliżej niego i bez najmniejszych zahamowań wpił się w jego usta. Siedziałam na przeciwko nich z żuchwą rozdziabioną na dwa metry i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Z jednej strony zazdrość o Daikiego rozsadzała mnie od wewnątrz lecz z drugiej, widok dwóch liżących się, megaprzystojnych facetów sprawiał, że nie mogłam oderwać od nich oczu. Po chwili Kise ujął facjatkę Ao w dłonie i zaczął jeszcze bardziej pogłębiać pocałunek. Długo toczyli ze sobą walkę o przodownictwo aż ostatecznie oderwali się od siebie.
-O żesz ja pierdole... DAWAJCIE DALEJ! TO BYŁO BOSKIE!-Wypiszczałam tak głośno że pewnie Taiguś i Yuu-chan będący gdzieś na mieście mnie usłyszeli.
-Ja już wykonałem swoje zadanie i nie mam zamiaru się dalej pedalić. -Zaprzeczył Ciemnoskóry.
-No błaagam, zrób to dla mnie! -Prosiłam z wywieszonym jęzorem, niemalże klęcząc na kolanach.
-Dobra, w sumie masz rację. Ja też cię zdradzę z Kise. -Aomine wstał z kanapy , pociągnął sobie alkoholu z gwinta po czym usadowił się obok Ryouty i ponownie zatopił w jego ustach. Po krótkim czasie ich dotychczasowe, niewinne pocałunki zmieniły się w pikantną szarpaninę, w której oboje nawzajem zrzucali z siebie ubrania.
-Ah, Aominecchi, nie uważasz że to lekko zaczęło wymykać się nam spod kontroli? -Zapytał onieśmielony Kise, w chwili kiedy Aomine składał pocałunki na jego szyi.
-WSZYSTKO JEST W JAK NAJLEPSZEJ KONTROLI, KURWA! Nie pierdolcie tylko kontynuujcie! - Wydarłam gębę, szalejąc z dzikiej ekscytacji.
-Ty nie pierdol, tylko sama do nas dołącz. -Rzekł Granatowowłosy, spoglądając na mnie z ukosa. Miał racje. Nagromadzone podniecenie paliło mi wnętrzności i prędzej czy później sama bym się do nich dosiadła. Podeszłam więc do chłopaków robiąc mały striptiz po drodze i usadowiłam dupę między nimi. Bez większego namysłu, moje ręce powędrowały do spodni każdego z nich i poczęły pieścić ich przyrodzenia.
-A-ahh... kto by pomyślał że kiedyś wyląduje z tą Blond-ciotą w trójkącie... -Mruknął Daiki całując mnie po obojczyku.
-Coś ci nie pasi? To wypierdalaj. Poza tym sam zacząłeś...
-Mmmm... Sayucchi... nie zwracaj uwagi na tego idiotę... ja tam nie narzekam. -Wybełkotał Ryota zmysłowo podgryzając moje ucho.
Kiedy poczułam że ich penisy są twarde jak kamienie, stwierdziłam iż pora nieco urozmaicić nasze zabawy. Wypięłam się więc do Aomine a członek Kise szybko wylądował w mojej gębie. Daiki rzecz jasna, w mgnieniu oka skorzystał z doskonałego dostępu do mego tyłka i bez zbędnych ceregieli wsunął we mnie swoją męskość. I tym sposobem między chłopakami rozpoczęła się bestialska rywalizacja o moje ciało. Raz był we mnie Ryota, zaraz potem porwał mnie Ao i tak w kółko, aż w końcu po długiej, ostrej orgii, padliśmy na łóżko w błogostanie i spełnieniu. Nie pamiętam co było dalej, bo nie da się ukryć iż procenty też wykonały swoją misję. Za to następnego dnia cała nasza trójca obudziła się z skurwysyńskim bólem głowy, który rozsadzał nasze szanowne czerepy na kawałki.
Ps. Chcielibyście zobaczyć miny Kise i Ahomine kiedy rano zdali sobie sprawę z tego że spali ze sobą w jednym łóżku. I to tuż obok siebie.
***
Walizki spakowane, ciała błyszczące opalenizną i kac gigant (zarówno moralny jak i ten w podstawowym znaczeniu) u co poniektórych.
Finalnie nadeszła ta smutna chwila powrotu do rzeczywistości. Może to i nie pora na podsumowania i morały wynikające z minionego już wyjazdu, jednakże każdy z nas, podczas pobytu tutaj, nabył całego szeregu nowych, arcyprzydatnych umiejętności życiowych. Ja osobiście, perfekcyjnie wyszkoliłam techniki skutecznego przepłaszania wszystkich, natrętnych cipek, które próbowały bezczelnie zarywać do Aomine, kiedy nie patrzyłam. Daiki z kolei, nauczył się iż spoglądanie na panienki w bikini kończy się pięścią Sayuri na jego gębie, a Kise bezbłędnie opanował sztukę spławiania wścibskich fanek. Ponadto, nie dało się też nie zauważyć wewnętrznej rewolucji u Yuuki i Kagamiego, albowiem przez te wakacje ta dwójka znacznie zbliżyła się do siebie. Nie sądzę jednak by coś z tego wyszło, ponieważ Taiguś w dalszym ciągu nie pozbył się swoich uprzedzeń w stosunku do płci pięknej. Pomimo tego, że czasem naprawdę ciężko było znaleźć naszej grupce wspólny język i nawet bywały momenty iż mieliśmy ochotę wracać do domu, każda godzina spędzona razem, zapełni układankę naszych wspaniałych, wakacyjnych wspomnień, do których z przyjemnością będziemy wracać.

Hola Amigo, Amigo hola, niech nas ogarnie dzika swawola!!!!!!!! :D Tak więc nawiązując do początku, owa dzikość ogarnęła Sayuri-chan i jej kurwikowata wena podążyła dziś dnia w nie tę stronę co trzeba, i znów wytworzyła seksówki, kompletnie nie mające związku z treścią historii, którą ma szanowna osóbka prezentuje na tejże witrynie :D Wobec tego wydarzenia nie błahego, kolejnego rozdziała treści właściwej zamieścić planuję na tydzień przyszły, a tymczasem jeżeli tylko moi najdrożsi Państwo mają ochotę, to zaszczytnie zapraszam do zapoznania się z tekstem poniżej umiejscowionym :D Dziękuje bardzo za atencję i pozdrawiam :D
******************************************************************************************
-Halo, czy rozmawiam z sierżantem Aomine?
-Tak, melduję się. Co tym razem się dzieje? Znowu ktoś ukradł pani klucze do domu, chuj panią zastrzelił , czy może napadło na panią nagłe podniecenie seksualne?
-Całe szczęście że to pan, panie sierżancie. Tym razem potrzebuje pana na gwałt.
-Na gwałt bardzo chętnie, ale zależy w jakim sensie bo takie interwencje jednak nie należą do moich ulubionych.
-W tym podstawowym znaczeniu proszę pana.
-W takim razie jestem u pani za minutkę.
Jak powiedział, tak zrobił. Nawet nie chcę myśleć ile istnień by uratował gdyby nie moje ciągłe wezwania. Dziwie się że jeszcze nie wsadził mnie do pierdla za fałszywe alarmy. Ale powiedzmy szczerze, nikt nie oprze się takiej kryminalistce jak ja, a już w szczególności on.
W pewnej chwili donośny dźwięk pukania, a raczej walenia w drzwi oderwał mnie od moich zajęć. Zerwałam się na równe nogi i pognałam w ich kierunku.
-Witam, czy to pani wzywała do gwałtu?. -Przywitał się Aomine, ściągnął czapkę z głowy i zaczął nią kręcić się wokół palca.
-Rzecz jasna, panie sierżancie.-Wciągnęłam go do środka za koszulę po czym powitałam gorącym pocałunkiem.
-To kogo gwałcimy?-Zapytał Daiki, wkładając mi ręce pod bluzkę.
-Co to za pytanie? Chyba oczywiste że siebie nawzajem.-Odparłam i zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-O nie nie nie, za wykroczenie musisz ponieść odpowiednią karę. -Oświadczył po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Rzucił mną na łóżko niczym kamieniem o ziemię a następnie przygniótł całym swoim 85-cio kilowym cielskiem.
-Bolało.-Sapnęłam naburmuszona i zaplotłam dłonie wokół szyi Aomine.
-Do kryminalistów Twojej rangi potrzeba radykalnych metod.-Rzekł, po czym nie cackając się ani trochę ściągnął ze mnie koszulkę i począł miętosić moje piersi.
-Ał, ał! Trochę za mocno.
-To ma być gwałt czy nie, hmm?
-No gwałt.-Odpowiedziałam w pokorze, ulegając całkowicie Granatowowłosemu. Jednak kiedy on zabawiał się na dobre z moim biustem i językiem, ja też nie pozostawałam dłużna zabawiając się z wewnętrzną zawartością jego spodni. W pewnym momencie Daiki oderwał się od mojego ciała, zrzucił z siebie dolne części garderoby i stanął przede mną na baczność. W sumie to oboje stanęli. Wyciągnął z kieszeni od spodni kajdanki i właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę że mam przejebane. Ao pochylił się nade mną i unosząc moje ręce do góry, zakuł mnie na trzy spusty. Uśmiechnął się szyderczo i uklęknął na ziemi układając swoją głowę na moim brzuchu.
-Czy te kajdanki na pewno są konieczne?
-Jak najbardziej konieczne, czasem bywasz nieobliczalna, więc chyba nie chcesz mnie zmusić bym użył gazu łzawiącego?-Spytał i ściągnął ze mnie jeansy.
-Taa, jasne, zastrzel mnie od razu...
-A żebyś wiedziała że sobie postrzelam.-Odpowiedział, wywołując uśmiech na mojej twarzy, a następnie począł muskać ustami mój brzuch. Po chwili jego ręka powędrowała w miejsce, gdzie dotyk sprawia największą przyjemność.
Nienawidzę być zdominowana. Nienawidzę kiedy ktoś przejmuje nade mną kontrolę. Nienawidzę być bezbronna i zależna. Jestem regułą, a regułę zawsze potwierdza wyjątek. Tym wyjątkiem był właśnie Aomine. Kocham kiedy przejmuje dominację nad moim ciałem, kiedy robi ze mną co chce, kiedy jestem zależna i podporządkowana tylko jemu.
-A-aomine...-Jęknęłam kiedy poczułam że zaraz dojdę.
-Coś mówiłaś mała?- Spytał po dłuższej chwili.
-Teraz już nic.-Odburknęłam.
Ale kocham również przejmować kontrolę nad nim. I w sumie to wkurwiało mnie trochę że nie jestem w stanie nic zrobić, że nie mogę teraz rzucić się na niego z pazurami i pożreć w całości.
-Zdejmuj mi te kajdany w tej chwili!-Rozkazałam, kiedy już miał zamiar we mnie wejść.
-Chyba ci się coś pojebało w główce, to ja tu wydaje wszelkie polecenia i rozkazy.-Oświadczył, podniósł się na wysokość mojej twarzy i zamknął mi usta pocałunkiem.
-Chcę Cię dotknąć...-Wyszeptałam.
-Przecież cały czas dotykasz.
-Aomine, dobrze wiesz że nie o to chodzi.
-Radzę ci siedzieć cicho bo zastosuję ostrzejszy wymiar kary.-Ostrzegł Ciemnoskóry po czym gwałtownie obrócił mnie na plecy i postawił na kolana, a sam uklęknął za mną.
-Wcale się ciebie nie boję.
-Nie? Przecież cały czas widzę jak drżysz.-Odpowiedział Daiki i zasłonił mi usta dłonią.
~To z podniecenia, debilu.~ Zdołałam jedynie pomyśleć gdyż nie miałam możliwości powiedzenia tego na głos. Wziął mnie od tyłu tak zachłannie, że gdybym tylko miała wolne ręce i gdyby tylko nie zatykał mi gęby swoją pieprzonym przeszczepem zwanym dłonią, to wylądował by z hukiem na podłodze w towarzystwie głośnej awantury. Lecz po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do tych nieco ostrych doznań i jak gdyby nigdy nic odleciałam. Jednak wkurzało mnie niemiłosiernie to że nie mogę widzieć jego oblicza. Na całym świecie nie ma chyba lepszego widoku, jak wyraz twarzy Aomine kiedy dochodzi. Niestety z wielkim bólem serca tym razem musiałam obejść się smakiem.
***
-Zamknę cię za to w pierdlu. -Mruknęłam naburmuszona, leżąc z założonymi rękami tuż obok Granatowowłosego.
-Przecież jestem policjantem.
-To pozbawię cię służby i zamknę.
-Hahaha! -Zaśmiał się donośnie po czym poklepał mnie po głowie. -Mylisz się, to ja powinienem cię wsadzić do paki i wymierzyć karę dożywocia.
-Taa... niby ciekawe za co...
-Jesteś cholerną złodziejką.
-Jak to? Przecież nigdy w życiu nic nie ukradłam!
-Nie? Przecież z premedytacją ukradłaś moje serce.