sobota, 14 listopada 2015

Uzupełnienie do chapteru numer 14 :D

UWAGA: Poniżej ukazany twór zawiera niebezpieczne dla zdrowia, życia i współżycia stężenie seksów. Czytają Państwo na własną odpowiedzialność. :D Z poważaniem i serdecznymi pozdrowieniami, arcyzacne, tytułowe pomarańczowe włosy czcigodnej autorki :D ≧◠◡◠≦✌




Będąc przyklejeni  do siebie przez całą drogę finalnie przywlekliśmy się pod próg mojego domu. Otwierałam drzwi jednocześnie będąc obsypywana chaotycznymi pocałunkami przez Daikiego i ledwo co zdołałam przekręcić klucze w zamku . Wepchał mnie do środka i opierając o framugę począł ściągać ze mnie bluzkę. Kiedy już mnie jej pozbawił, zabrał się kolejno za moje spodnie i bieliznę, nie przerywając gorących pocałunków którymi obdarowywał moją szyję na przemian z ustami i dekoltem. Kiedy stałam już kompletnie naga, schylił się lekko łapiąc mnie dłońmi w pasie a jego usta powędrowały na biust. 
-Umm Daiki.... chyba nie będziemy tego robić w drzwiach wejściowych... -Pisnęłam po chwili. 
-Taa... racja, łóżko zdecydowanie wygodniejsze... - Przyznał chłopak biorąc mnie na ręce i sprawnie transportując do sypialni. Uklęknęłam na łóżku i rzuciłam Aomine lubieżne spojrzenie. Jak ja nie miałam na sobie już kompletnie nic, tak on naubierany był od stóp do głów. 
-To co kochanie, striptiz specjalnie dla mnie? -Rzuciłam propozycję nie spuszczając wzroku z Granatowowłosego. 
-A pomożesz mi? -Spytał, zrzucając z siebie kurtkę. 
-Z przyjemnością. -Przytaknęłam a następnie wstałam i poczęłam rozpinać mu koszulę. Po niedługiej chwili moim oczom ukazał się jego pięknie umięśniony tors na którym jadąc począwszy od góry a kończąc przy zapięciu jego spodni zostawiałam ponętne, mokre pocałunki. W końcu bez zbędnych ceregieli pozbyłam się kolejno jego dolnych części garderoby.  Wówczas odsunęłam się w tył i spaliłam buraka mierząc wzrokiem męskość Aomine. ~SERIO MA TAKIEGO DUŻEGO?~ Zapytałam samej siebie w myślach. ~Jakoś wcześniej tego nie zauważyłam...~ Przyłożyłam palec wskazujący do ust i poczułam że od samego patrzenia robi mi się mokro. Wtedy jakaś siła targnęła mną żeby zrobić mu przyjemność ustami. Polizałam czubek jego członka a potem próbowałam wziąć go całego lecz miałam z tym lekki problem gdyż przyrodzenie Daikiego zdecydowanie nie należy do najmniejszych a już w szczególności do najkrótszych. Co chwile z dołu spoglądałam na jego twarz na której malował się obraz rozkoszy. Jeszcze bardziej mnie to nakręciło i w związku z tym, przyśpieszyłam nieco tempo moich pieszczot. Jednakże w pewnej chwili Granatowowłosy odepchnął mnie od siebie przewracając na plecy po czym bez uprzedzenia gwałtownie we mnie wszedł. Wydałam z siebie cichy jęk, a on żeby go zagłuszyć, wpił się zachłannie w moje usta. 
-S-sayuri... czemu tak długo mnie okłamywałaś...? -Zapytał Daiki, posuwając mnie coraz szybciej i wchodząc jeszcze głębiej przez co w pewnym momencie poczułam lekki ból. 
-A-ah... Cz-czy to teraz ważne? kocham Cię i koniec...! -Odpowiedziałam i w odwdzięce   wbiłam mocno paznokcie w jego plecy. 
-Uhh... fakt... chuj z tym, też Cię kocham. -Wyznał i podniósł się, stając przy mnie na kolanach. -Ale ałł..! Nie musisz tak drapać...-Syknął, jedną ręką przytrzymał moją nogę  a następnie uniósł ją ku górze. 
-Wybacz...-Burknęłam, przyglądając się swoim palcom na których widniały ślady krwi. 
-Hah... wierzę że to z miłości... -Rzekł ironicznie, wędrując dłonią na moje piersi, które zaczął zmysłowo i frenetycznie masować. Jego niepohamowane ruchy z każdą chwilą robiły się jeszcze bardziej porywcze i zachłanne że wprowadzał mnie w stan istnego szaleństwa i obłędu. Momentami sama nie wiedziałam, czy się unoszę czy spadam, tonąc gdzieś głęboko w tym nieskończonym oceanie przyjemności.  Nie jestem w stanie wyrazić słowami tego uczucia. Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak dobrze jak wtedy. Nawet wzięcie na raz wszystkich narkotyków i innych środków odurzających jakie istnieją na całym świecie, nie doprowadziłyby mnie do takiego stanu do jakiego doprowadzał mnie Aomine. 
Przekręciłam głowę w bok, zacisnęłam powieki, przygryzałam wargi co by przypadkiem nie zacząć wrzeszczeć. Mój oddech przyśpieszał a palce wbijałam w kołdrę, cudem nie rozrywając jej na strzępy. Wsłuchiwałam się we wzdechy Aomine, które sprawiały że sama z czasem zaczęłam przenikliwie i donośnie jęczeć. Robił to dzisiaj wyjątkowo mocno i boleśnie, tak jakby chciał wyrazić jak silne są jego uczucia względem mnie. Ja doskonale to wiedziałam i postanowiłam pomóc mu "zejść na ziemię." Złapałam jego rękę którą cały czas tłamsił mój obolały biust i powoli podniosłam się do góry. 
-Daiki, puść...- Sapnęłam, wskazując na to by przestał trzymać moją nogę. 
-Co się dzieje Sayuri?- Zapytał lekko zaskoczony i posłusznie wykonał moje polecenie. Ja przysunęłam się w głąb łóżka, z rozłożonymi nogami oparłam o ścianę i wyciągnęłam dłoń do Granatowowłosego. 
-Chodź... -Wymruczałam. Ten bez słowa zaczął przybliżać się do mnie a ja by usprawnić jego ruchy pociągnęłam go za nadgarstek.  Kiedy już znajdował się na przeciwko mnie położyłam dłonie na jego policzkach i spojrzałam mu  prosto w  oczy. 
-Daiki wybaczysz mi...?
-O czym ty mówisz? Już wszystko mi wynagrodziłaś aż za nadto... 
- Kocham Cię...-Wyszeptałam, po czym usiadłam na Aomine, objęłam go nogami wokół pasa i mocno się w niego wtuliłam. 
- Też Cię kocham i będę Ci to powtarzał w nieskończoność... -Odpowiedział, otoczył mnie ramionami i ponownie zanurzył we mnie swoją męskość. Pod wpływem coraz to gwałtowniejszych ruchów zamaszyście wygięłam  się do tyłu zaplatając mocno dłonie na karku Daikiego. On korzystając z ułatwionego dostępu do moich piersi, rozpoczął od muskania ustami obojczyka a skończył na pieszczotach językiem który ponętnie owijał wokół moich nabrzmiałych sutków. 
-Kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię...!-Powtarzałam w kółko aż w końcu ten wyrazowy ciąg zmienił się w cichy jęk rozkoszy. Daiki w odpowiedzi zaszemrał coś do mnie ale puściłam to mimo uszu gdyż skoncentrowana byłam jedynie na tych paraliżujących doznaniach o które mnie przyprawiał. Teraz już tylko pragnęliśmy jednego. W pewnym momencie Aomine zaprzestał pieszczot, jego ruchy  zwolniły a głowę lekko odgiął ku tyłowi. Wyprostowałam się wówczas ażeby móc spojrzeć na jego oblicze. Był to chyba najbardziej charyzmatyczny, zmysłowy i rozpalający widok jaki widziałam w moim dotychczasowym życiu. Jego twarz była pokryta lekkim rumieńcem, usta miały charakterystyczny grymas nadchodzącego spełnienia, a na skórze lśniły kropelki potu. Grzbietem dłoni delikatnie musnęłam jego rozpalony policzek. Po raz kolejny dzisiejszego dnia popadłam w jakiś przekurewski trans. Wcześniej zawsze, od początku do końca miałam zamknięte oczy jak to robiliśmy. Nigdy nie widziałam, jak wygląda Daiki, kiedy dochodzi. Teraz uświadomiłam sobie, że robiłam to celowo, gdyż widok ten jeszcze bardziej spotęgował moje uczucie w stosunku do niego. Nagle poczułam, jak od środka wypełnia mnie niewyobrażalne ciepło, a Aomine westchnął głęboko, wyrażając swoje zaspokojenie. Ja niestety jeszcze nie doszłam więc żeby nie męczyć już Granatowowłosego, postanowiłam pomóc sobie samodzielnie. Kiedy tylko on się otrząsnął i zauważył to, w oka mgnieniu odłączył się od mojego ciała a następnie popchnął mnie tak, bym oparła plecy o ścianę i zjechał w dół. Ułożył swoją głowę pomiędzy moimi nogami po czym wyręczył moją rękę swoim językiem. Chyba nie mógł zakończyć tego w lepszy sposób.
Wykończona, spełniona i szczęśliwa do granic możliwości padłam na łóżko, kładąc się na brzuchu, a na mnie padł Aomine. Leżałam nieruchomo, sparaliżowana mieszanką wszystkich odczuć i silnych emocji jakich dzisiaj doświadczyłam. Dodatkowo moje ciało w dalszym ciągu topiło się od dotyku ręki Daikiego, która nieprzerwanie muskała mnie po ramieniu i szyi. 
-Sayuri, wiesz co ci powiem?-Zaczął nagle, pochylając się nad moim uchem.- Pierwszy raz jestem tak zabujany.... nawet taki skurwiel jak ja nie miał by odwagi zrobić tego co ty dzisiaj na dworcu...  jak byś tylko widziała wtedy miny ludzi... ale wiem że i tak pewnie miałaś to w dupie... hah... szczerze to... myślałem ze poryczę się ze szczęścia jak szedłem wtedy do ciebie...-Wyznał.
-C-cicho, Daiki... nic już nie mów, ok...?-Przerwałam mu gdyż poczułam jak w moich oczach gromadzą się łzy. ~Nie, nie będziesz się mazać Sayuri!~  Zmrużyłam powieki, zatrzepotałam rzęsami i jakoś pozbyłam się tego słonego płynu, lecz niestety jedna malutka kropelka zdążyła wydostać się na zewnątrz i spłynąć mi po policzku.
-Spokojnie, Sayu... przede mną nie musisz tego ukrywać...-Daiki pobłądził dłonią po mojej twarzy, ocierając tą niefortunną łezkę ogromnego szczęścia. 
-To tylko pot, idioto! Gorąco mi przez ciebie...-W dalszym ciągu się broniłam.
-Poważnie...? Haha, jeśli tak, to mi też teraz cholernie pocą się oczy...-Powiedział złamanym głosem Aomine i wtulił się w moje plecy na których po chwili poczułam lekką wilgoć. 

-Haha, no to w takim razie po poćmy się razem...



6 komentarzy:

  1. ALe masz fajne włosy!!! :D :D :D Od dawna podoba mi się taki kolor, ale mi w nim nie będzie dobrze.. Za to twoje włosy wyglądają genialnie!

    Co do rozdziału... Nie ma to jak pocenie się z oczu XD Oboje niby twardzi, a tu proszę... prawdziwe, szczere łzy! :D I Aomine też płacze ^^ Aww... No tylko pozazdrościć bohaterce, że przy niej płakał ;)

    Ten rozdział taki pełen emocji i w ogóle... I to wyznanie Aomine na koniec, gdy mówił, że miał ochotę się poryczeć... Słodko.. <3<3<3 Lubię, jak Daiki jest czasem romantyczny <3 *_* Jednym słowem: zajebiste.

    Jestem ciekawa dalszych losów bohaterów, więc życzę Ci, by do twej zacnej i genialnej mózgownicy przypłynęła jak największa ilość weny! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj, ależ mi miło niesamowicie, niezmiernie i uroczyście :D Dziękuje arcybardzo za przemilutkie w swej skromnej istocie komplementy :3 :D A co do naszych nieujarzmionych płaczów, nawet Twa szanowna personka nie zdaję sobie sprawy ile mnie to zgrzytania zębami kosztowało, by się przemóc i napisać że tak po prostu zachciało mi się beczeć :D Ale pewnie zgodzisz się ze mną w tej kwestii iż przecież dla Aomine wszystko! :D <3

      Usuń
    2. No dla takiego ciacha warto coś czasem poświęcić i się przemóc :D Ale tym większe brawa dla Ciebie, że się przemogłaś! :D

      Usuń
    3. W rzeczy samej :D Dziękuje :D

      Usuń
  2. Ooo... Jak słodko...
    Niby seksy, a takie...hmm... Wzruszające?
    Kocham was. Macie być razem i się kochać do koooońca waszego zajebistego życia xD

    Baardzo podoba mi się kiedy Aomine jest taki... Romantyczny. Większość osób pokazuje go tylko z jego "zboczonej" strony, natomiast tu jest taki... Kochany i szczery.
    <3


    Pocenie oczu. Nierozłomny pot każdej pary, szczególnie takiej kochanej.

    Pod koniec wspomne, iż rozdział miał w sobie tyle emocji... Że nie wiem co napisać xD

    Poprostu było mega i straasznie mi się podobał.

    Niepozostaje mi już nic innego, jak życzyć tyle weny, ile Aomone ma w sobie spermy...
    #zboczonaMine
    więc pozdrawiam cieplutko i więcej takich arcydzieł życzę.


    Ps. Zajebiste włosy! Też chce takie!


    Pps. Przez ciebie mam ochotę napisać jakieś seksy z przekazem...
    *nagły atak weny*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najdroższa Mine, Twój komentarz rozwalił mą osóbkę na milion czcigodnych cząstek elementarnych :D ♥ Mogę Ci obiecać tu teraz i natychmiast iż będziemy się przearcycholernie kochać i być ze sobą do końca naszego zajebistego żywota oraz do końca świata i nieskończoność dni dłużej :D Co do tego ile Aoś ma w sobie spermy i ile jest w stanie jej wyprodukować to póki co wole nie sprawdzać, iż gdyż jeszcze pozbawiłabym biedaka sił witalnych do życia, "padł" by mi i tyle by "z niego" było :P Jednakże za wenę bardzo dziękuję <3 Cóż, przemiło wiedzieć iż motywuję wielebnych ludziów do pisania oraz wskrzeszam w was jakieś dziwne ataki nieposkromionej weny :D Arigato i również pozdrawiam ^_^

      Usuń