Jeżeli ktoś kiedyś powiedział że przeciwieństwa się przyciągają, to chyba zapomniał dodać do tejże niesłychanej mądrości skromne "lecz są wyjątki od tej reguły." Takowym wyjątkiem zaiste i oczywiste byliśmy my. Los lub inna siła wyższa dobrze wiedziała, kogo ze sobą związać. Ja i Aomine mamy całą rzeszę wspólnych cech charakteru, które bez wątpienia będą utrudniać nam życie. To tak, jakby złączyć dwie nieustępliwe i aroganckie tykające bomby, które w każdej chwili mogą wybuchnąć i rozsadzić siebie nawzajem na drobne kawałeczki.
-Nie podoba ci się mój masaż stopami?-Zapytał, w dalszym ciągu nie zmieniając pozycji swoich kończyn dolnych.
-No mózg sobie pomasuj, o ile w ogóle go posiadasz bo przypuszczam że masz w czaszce jedne wielkie jądra...
-Hah, nie moja wina że jestem taki długi i nie mam gdzie podziać nóg...
-To się kurwa skróć albo wybuduj większą wannę.
-Kutasa też mam skrócić?
-Nie, akurat jego możesz zostawić w spokoju, bo to chyba na razie jedyna rzecz która JESZCZE mnie u ciebie nie wkurwia, idioto.-Odpowiedziałam z uśmieszkiem na gębie po czym ochlapałam go sporą ilością wody z pianą, która przy okazji rozprzestrzeniła się po całej łazience.
-Oddałbym ci z wielką chęcią, ale wtedy mielibyśmy basen w całym domu... i tak będziesz to sprzątać.
-Phi! Chyba śnisz! Palcem nie kiwnę, bo przecież jestem gościem, a gościem trzeba się odpowiednio zająć, prawda Daiki?-Powtórzyłam słowa którymi sam mi kiedyś pocisnął.
-W ten sposób mnie bierzesz, taaa? Dobra, niech ci świeci, ale chociaż umyj mi plecy. -Oświadczył a następnie przekręcił się do mnie tyłem. -Tylko ostrożnie, bo tak mnie wczoraj podrapałaś tymi swoimi pazurami że pieką mnie jak skurwysyn. Ał, ał ał. -Tym zdaniem rozśmieszył mnie tak bardzo że nawet nie miałam jak zaprotestować.
-Hahahhaha! Daiki taki delikatny! Ciiii.... nie martw się, nikomu nie powiem, hahahaha!-Ryłam wniebogłosy kiedy jęczał jak pluskałam go wodą. -Proszę Państwa, przed Państwem Daiki twardziel! Hahahhaha!
-No żebym ja czasem nie powiedział, która twardzielka wczoraj ryczała jak bachor...
-Ale ty pierwszy zacząłeś ryczeć! A ja ryczałam ze śmiechu z ciebie, Hahahhahaha! -W dalszym ciągu nie przestawałam go wkurzać. On w odpowiedzi odwrócił głowę, przyciągnął mnie do siebie i uciszył pocałunkiem moje roześmiane usta.
-Ale te zadrapania na moich plecach to powód do dumy. -Rzekł, na co ja tylko spojrzałam na niego pytająco. -To znaczy że miałem zajebisty seks i mojej kobiecie było tak dobrze że aż zdarła mi skórę... -Przyznał triumfalnie.
-Nie, Twoja kobieta chciała ci dać do zrozumienia żebyś trochę zwolnił tempo bo myślała że ją zaraz rozsadzisz od środka, hahaha!
-Heh... A tak a propos mycia pleców... -Zaczął Daiki, nieco poważniejąc. -Ty mnie przecież zdradziłaś z Kise.-Wypalił, ni z tego ni z owego.
-A co to ma do cholery wspólnego z myciem pleców? Ale wtedy jeszcze nie byliśmy razem i mogłam robić co mi się tylko podobało, więc skończ ten debilny temat, bo szkoda czasu. A jak już wspomniałeś o Kise, to wpadłam na pewien pomysł. Może byśmy wyskoczyli gdzieś razem na wakacje?
-Co, Ty i Kise? To dalej z nim kręcisz? -Odezwał się z udawanym oburzeniem.
-Przekręcę to ci zaraz szyję i połamę kark, ćwoku... Razem czyli ty, ja Taiga, Ryouta i Yuuki?
-Haha, w sumie jestem za... -Pokiwał przytakująco łepetyną. -Porobiłbym sobie jaja z tej bandy kretynów...
-Do której sam należysz... -W należyty sposób podsumowałam jego wypowiedź.
Do dziś dnia, dziwię się samej sobie jak potrafiłam wytrzymać przeszło dwie godziny w wannie z tym pajacem. Odbiło się to rzecz jasna na naszej skórze, która była tak wiotka, pomarszczona i obwisła, jak pała Aomine pozbawiona erekcji. Po zabawie w kotka i myszkę która polegała na tym że Aho cały czas zabierał mi ubrania i biegał z nimi po calutkim mieszkaniu, a ja za nim by je odzyskać, finalnie usiedliśmy wygodnie na sofie i stwierdziliśmy uroczyście iż pora zabrać się za organizację naszych wakacji. Pierwszym krokiem było oczywiście nic innego jak zebranie uczestników rzekomego wyjazdu. W tym celu przedzwoniliśmy do całej trójki i zaprosiliśmy ich do nas. Nie trzeba było długo czekać na pojawienie się tych wariatów. Pierwszy wparował Kise, czego można było się spodziewać, a zaraz po nim pozostała dwójka. Poszłam otworzyć drzwi bo temu dupkowi jak zwykle nie chciało ruszyć się tyłka.
-SAYURICCHIIII!!!!!!!!!!-Wykrzyknął Blond-model rzucając mi się na szyję.
-Witaaammm! -Będąc miętoszona przez Kise, w międzyczasie przytakując i machając witałam przechodzących obok Yuuki wraz z Taigą.
-Neee Sayuricchi, a co ty dziś taka rozczochrana i nie ogarnięta ? Nie poznaje cię... -Oświadczył Ryouta, lustrując mnie od stóp do głów.
-No widzisz mój najdroższy Kisiaczku, już nigdy więcej nie wezmę kąpieli z tym debilem... Nie pozwolił mi nawet wysuszyć włosów... Aghhh...
-Oj ten Aominecchi! zaraz się z nim rozprawię! Przecież to istny skandal że nie pozwala swojej damie zadbać o siebie...
-Haha, spokojnie Kisiu, spokojnie, -Poklepałam Blondyna po głowie. -To ja tu jestem od ujarzmiania Aomine.
-A ty co znów mnie z nim zdradzasz? Przecież teraz już jesteśmy razem. -Donośnie odezwał się Daiki stojący dwa pokoje dalej.
-Głośniej wydrzeć się nie dało, co?!
-Czyli że jednak mam rację?
-Nie, czyli że ciężko mi jest przyznać iż ma godna osoba związała się z takim kretynem, idioto!-Po wypowiedzeniu tych słów w pomieszczeniu zapanowała cisza i wszyscy skierowali wzrok na mnie.
-Awwwwwwwww!!!!!!!!- Jak grom z jasnego nieba wybuchła Yuuki. -NO W KOŃCU DOCZEKAŁAM SIĘ TEGO DNIA!!!! JA OD POCZĄTKU WIEDZIAŁAM ŻE BĘDZIECIE RAZEM!!! JAK CUDOWNIE!!!-Po czym rzuciła się na mnie jak dziki zwierz na swoją ofiarę i mocno wyściskała.
-Ała , niech ktoś ją ode mnie weźmie...
-No, przyznaj się do czego to wczoraj między wami doszło...-Szepnęła mi niby do ucha, lecz było to słychać na cały dom.
-No doszło doszło, nawet oboje doszliśmy...-Wtrącił się Granatowowłosy.
-To nie było pytanie do ciebie, debilu...!-Odpyskowałam i wróciłam do rozmowy z Yuu-chan. -Tak, ma dużego, coś jeszcze? -Zapytałam złowrogim głosem na co moja przyjaciółka tylko zapiszczała a u reszty wywołało to atak śmiechu.
-Dobra dobra, koniec tego śmieszkowania, ustalmy w końcu jakieś szczegóły, bo już nie mogę się doczekać, nooo! -Odezwał się zniecierpliwiony Kise i takim sposobem rozpoczęła się huczna dyskusja na temat wspólnego wyjazdu, która jak łatwo było przewidzieć, szybko zmieniła się w kłótnie. Począwszy od zaproponowania miejscówki przez Yuuki, co do którego o dziwo nikt nie miał większych sprzeciwów, po przez sprzeczki Kise z Aomine, kto do owego miejsca nas zawiezie skończyło się na tym iż po doszczętnym zdarciu gardeł w końcu doszliśmy do wspólnego konsensusu. Oczywiście to ja musiałam doprowadzić wszystkich do porządku nie wspominając już o Ahomine który za żadne pały nie chciał zejść ze ścieżki wojennej z Blondynem. Ku okiełznaniu tejże do bólu gówniarskiej kłótni między tymi dwoma wspomnianymi wyżej, uzmysłowiłam Daikiemu iż egzamin na prawo jazdy ma za dwa tygodnie i mowy nie było o tym, żeby prowadził. Jedyne o czym marzyłam w tej chwili to szybki powrót do domu i psychiczno-fizyczny odpoczynek od ludzi, z którymi zapewne przyjdzie aktywnie użerać mi się w dniach najbliższych.
-Dobra, nie wiem jak wy, ale ja spadam. -Oznajmiłam, obracając się w stronę wyjścia.
-Ja też, muszę zdążyć jeszcze zrobić żarcie na wyjazd. -Dodał Taiga kierując się za mną.
-Ty jak zwykle byś tylko żarł.-Przerwał Granatowowłosy. -Taa, racja, idźcie już, przecież muszę się wyspać na jutro...-Oświadczył arogancko na co wszyscy popatrzyliśmy na niego z pogardą.
-A ty byś tylko spał pieprzony leniu! -Odburknęłam i już miałam zamiar przekroczyć próg drzwi kiedy Daiki złapał mnie za ramię i pociągnął do siebie.
-Ty Sayu możesz zostać...
-Puszczaj, wystarczająco dużo mojego cennego czasu poświęciłam ci od wczoraj.
-Ale noc już nie daleko, a na łóżku mam dużo miejsca... będę czuł się samotny. -Wypowiedział to zdanie z miną kotka proszącego się o mleko co po raz kolejny dzisiejszego dnia wywołało u mnie napad śmiechu.
-Jasne... dziś prześpisz się z własną ręką, uwierz mi, to najlepsza towarzyszka na świecie, hahaha!
-Taa, może i masz rację, w sumie to odkąd mam ciebie to ją zaniedbałem. -Wymamrotał, obejmując mnie w pasie.
-Powinieneś się cieszyć, bo odpocznie sobie za wszystkie czasy, haha! A teraz puść mnie, bo chcę już iść... -Sapnęłam, odwzajemniając uścisk. Znowu skłamałam. Przecież mogłabym z nim tak stać całą wieczność.
-Będę tęsknił...
-No ja myślę...
-A co będzie jak umrę z tęsknoty? -Spytał, cmokając mnie po policzku.
-Widzimy się jutro z samego rana, cwelu. -Powiedziałam, po czym złapałam go za facjatkę i obdarzyłam czułym pocałunkiem. Następnie bez słowa odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do reszty. Uszłam ledwo parę kroków jak poczułam wibrację na tyłku sygnalizujące iż na mój telefon właśnie przyszedł sms.
Od: Mój idiota Daiki <3
Do: Sayuri-chan
Treść: Zapomniałem powiedzieć że Cię kocham.
Zawróciłam i jak tylko spostrzegłam że jeszcze stoi w drzwiach, posłałam do niego szczery uśmiech oraz coś w rodzaju "puknij się w łeb ty ciołku". Ale z niego kretyn. Kretyn, którego pokochałam najbardziej we wszechświecie.

Hejcia, ejcia! (?)
OdpowiedzUsuńPisze szybko, bo resztkami sil ubłagałam mamę, żeby pozwoliła mi jeszcze 3 minuty miec włączony ruter...
Tak więc... KIISEEEEEEEEEEEEEE!!!
Taa... Takie zajebiste opowiadanie, a ja co? Kise. Ano tak to juz jest z miłością <3
Wakacjeee!!! Ale kisie, to ja wam kradnę xD
No ogółem podobało mi się... I zazdrosny Ao... Bezcenne xD
Bardzo miło mi się czytało:-)
Pozdrawiam o wybacz, że dzisiaj tak krótko, ale mama wrzeszcy >.<
Weny życzę!
Przemiła Minecchi, jest mi przearcyogromnie miło i zaszczytnie że specjalnie dla mej osóbki błagałaś mamę i naraziłaś się na wrzaski ze strony Twej szanownej mamy, lecz coś mnie kuje w mym nieposkromionym sumieniu że dostało Ci się przeze mnie :O :D Jednakże przywykłam już do fakta jakim jest to iż doszczętnie demoralizuje ludzi i inne stworzenia więc proszę wybaczyć :D Tym bardziej dziękuje przeuprzejmie ♥ ^_^
Usuń