sobota, 21 listopada 2015

Chapter 16

-Bierz te pierdolone giry z moich cycków! -Wydarłam się na Aomine, z którym bite pół godziny przepychałam się w wannie, by w końcu móc wygodnie się w niej rozłożyć i zrelaksować kąpielą. Ale dlaczemuż to, skończyłam tak marnie i haniebnie? Otóż obydwoje mieliśmy serdecznie dosyć wykłócania się o to, kto pierwszy z nas wskoczy pod prysznic. Po przearcy długiej, ostrej wymianie zdań, ostatecznie uznaliśmy iż idziemy na kompromis i tak jak sami widzicie, zakończyła się ta krótka historia, z której owego zakończenia, był zadowolony jedynie Daiki. 
Jeżeli ktoś kiedyś powiedział że przeciwieństwa się przyciągają, to chyba zapomniał dodać do tejże niesłychanej mądrości skromne "lecz są wyjątki od tej reguły." Takowym wyjątkiem zaiste i oczywiste byliśmy my. Los lub inna siła wyższa dobrze wiedziała, kogo ze sobą związać. Ja i Aomine mamy całą rzeszę wspólnych cech charakteru, które bez wątpienia będą utrudniać nam życie. To tak, jakby złączyć dwie nieustępliwe i aroganckie tykające bomby, które w każdej chwili mogą wybuchnąć i rozsadzić siebie nawzajem na drobne kawałeczki.  
-Nie podoba ci się mój masaż stopami?-Zapytał, w dalszym ciągu nie zmieniając pozycji swoich kończyn dolnych. 
-No mózg sobie pomasuj, o ile w ogóle go posiadasz bo przypuszczam że masz w czaszce jedne wielkie jądra...
-Hah, nie moja wina że jestem taki długi i nie mam gdzie podziać nóg...
-To się kurwa skróć albo wybuduj większą wannę.
-Kutasa też mam skrócić?
-Nie, akurat jego możesz zostawić w spokoju, bo to chyba na razie jedyna rzecz która JESZCZE mnie u ciebie nie wkurwia, idioto.-Odpowiedziałam z uśmieszkiem na gębie po czym ochlapałam go sporą ilością wody z pianą, która przy okazji rozprzestrzeniła się po całej łazience. 
-Oddałbym ci z wielką chęcią, ale wtedy mielibyśmy basen w całym domu... i tak będziesz to sprzątać. 
-Phi! Chyba śnisz! Palcem nie kiwnę, bo przecież jestem gościem, a gościem trzeba się odpowiednio zająć, prawda Daiki?-Powtórzyłam słowa którymi sam mi kiedyś pocisnął.
-W ten sposób mnie bierzesz, taaa? Dobra, niech ci świeci, ale chociaż umyj mi plecy. -Oświadczył a następnie przekręcił się do mnie tyłem. -Tylko ostrożnie, bo tak mnie wczoraj podrapałaś tymi swoimi pazurami że pieką mnie jak skurwysyn. Ał, ał ał. -Tym zdaniem rozśmieszył mnie tak bardzo że nawet nie miałam jak zaprotestować. 
-Hahahhaha! Daiki taki delikatny! Ciiii.... nie martw się, nikomu nie powiem, hahahaha!-Ryłam wniebogłosy kiedy jęczał jak pluskałam go wodą. -Proszę Państwa, przed Państwem Daiki twardziel! Hahahhaha! 
-No żebym ja czasem nie powiedział, która twardzielka wczoraj ryczała jak bachor... 
-Ale ty pierwszy zacząłeś ryczeć! A ja ryczałam ze śmiechu z ciebie, Hahahhahaha! -W dalszym ciągu nie przestawałam go wkurzać. On w odpowiedzi odwrócił głowę, przyciągnął mnie do siebie i uciszył pocałunkiem moje roześmiane usta. 
-Ale te zadrapania na moich plecach to powód do dumy. -Rzekł, na co ja tylko spojrzałam na niego pytająco. -To znaczy że miałem zajebisty seks i mojej kobiecie było tak dobrze że aż zdarła mi skórę... -Przyznał triumfalnie. 
-Nie, Twoja kobieta chciała ci dać do zrozumienia żebyś trochę zwolnił tempo bo myślała że ją zaraz rozsadzisz od środka, hahaha! 
-Heh... A tak a propos mycia pleców... -Zaczął Daiki, nieco poważniejąc. -Ty mnie przecież zdradziłaś z Kise.-Wypalił, ni z tego ni z owego. 
-A co to ma do cholery wspólnego z myciem pleców? Ale wtedy jeszcze nie byliśmy razem i mogłam robić co mi się tylko podobało, więc skończ ten debilny temat, bo szkoda czasu. A jak już wspomniałeś o Kise, to wpadłam na pewien pomysł. Może byśmy wyskoczyli gdzieś razem na wakacje? 
-Co, Ty i Kise? To dalej z nim kręcisz? -Odezwał się z udawanym oburzeniem. 
-Przekręcę to ci zaraz szyję i połamę kark, ćwoku... Razem czyli ty, ja Taiga, Ryouta i Yuuki? 
-Haha, w sumie jestem za... -Pokiwał przytakująco łepetyną. -Porobiłbym sobie jaja z tej bandy kretynów...
-Do której sam należysz... -W należyty sposób podsumowałam jego wypowiedź. 
Do dziś dnia, dziwię się samej sobie jak potrafiłam wytrzymać przeszło dwie godziny w wannie z tym pajacem. Odbiło się to rzecz jasna na naszej skórze, która była tak wiotka, pomarszczona i obwisła, jak pała Aomine pozbawiona erekcji. Po zabawie w kotka i myszkę która polegała na tym że Aho cały czas zabierał mi ubrania i biegał z nimi po calutkim mieszkaniu, a ja za nim by je odzyskać, finalnie usiedliśmy wygodnie na sofie i stwierdziliśmy uroczyście iż pora zabrać się za organizację naszych wakacji. Pierwszym krokiem było oczywiście nic innego jak zebranie uczestników rzekomego wyjazdu. W tym celu przedzwoniliśmy do całej trójki i zaprosiliśmy ich do nas. Nie trzeba było długo czekać na pojawienie się tych wariatów. Pierwszy wparował Kise, czego można było się  spodziewać, a zaraz po nim pozostała dwójka. Poszłam otworzyć drzwi bo temu dupkowi jak zwykle nie chciało ruszyć się tyłka. 
-SAYURICCHIIII!!!!!!!!!!-Wykrzyknął Blond-model rzucając mi się na szyję. 
-Witaaammm! -Będąc miętoszona przez Kise, w międzyczasie przytakując i machając witałam przechodzących obok Yuuki wraz z Taigą. 
-Neee Sayuricchi, a co ty dziś taka rozczochrana i nie ogarnięta ? Nie poznaje cię... -Oświadczył Ryouta, lustrując mnie od stóp do głów. 
-No widzisz mój najdroższy Kisiaczku, już nigdy więcej nie wezmę kąpieli z tym debilem... Nie pozwolił mi nawet wysuszyć włosów... Aghhh...
-Oj ten Aominecchi! zaraz się z nim rozprawię! Przecież to istny skandal że nie pozwala swojej damie zadbać o siebie...
-Haha, spokojnie Kisiu, spokojnie, -Poklepałam Blondyna po głowie. -To ja tu jestem od ujarzmiania Aomine. 
-A ty co znów mnie z nim zdradzasz? Przecież teraz już jesteśmy razem. -Donośnie odezwał się Daiki stojący dwa pokoje dalej.
-Głośniej wydrzeć się nie dało, co?!
-Czyli że jednak mam rację?
-Nie, czyli że ciężko mi jest  przyznać iż ma godna osoba związała się  z takim kretynem, idioto!-Po wypowiedzeniu tych słów w pomieszczeniu zapanowała cisza i wszyscy skierowali wzrok na mnie. 
-Awwwwwwwww!!!!!!!!- Jak grom z jasnego nieba wybuchła Yuuki. -NO W KOŃCU DOCZEKAŁAM SIĘ TEGO DNIA!!!! JA OD POCZĄTKU WIEDZIAŁAM ŻE BĘDZIECIE RAZEM!!! JAK CUDOWNIE!!!-Po czym rzuciła się na mnie jak dziki zwierz na swoją ofiarę i mocno wyściskała. 
-Ała , niech ktoś ją ode mnie weźmie...
-No, przyznaj się do czego to wczoraj między wami doszło...-Szepnęła mi niby do ucha, lecz było to słychać na cały dom. 
-No doszło doszło, nawet oboje doszliśmy...-Wtrącił się Granatowowłosy.
-To nie było pytanie do ciebie, debilu...!-Odpyskowałam i wróciłam do rozmowy z Yuu-chan. -Tak, ma dużego, coś jeszcze? -Zapytałam złowrogim głosem na co moja przyjaciółka tylko zapiszczała a u reszty wywołało to atak śmiechu. 
-Dobra dobra, koniec tego śmieszkowania, ustalmy w końcu jakieś szczegóły, bo już nie mogę się doczekać, nooo! -Odezwał się zniecierpliwiony Kise i takim sposobem rozpoczęła się huczna dyskusja na temat wspólnego wyjazdu, która jak łatwo było przewidzieć, szybko zmieniła się w kłótnie. Począwszy od zaproponowania miejscówki przez Yuuki, co do którego o dziwo nikt nie miał większych sprzeciwów, po przez sprzeczki Kise z Aomine, kto do owego miejsca nas zawiezie skończyło się na tym iż po doszczętnym zdarciu gardeł w końcu doszliśmy do wspólnego konsensusu. Oczywiście to ja musiałam doprowadzić wszystkich do porządku nie wspominając już o Ahomine który za żadne pały nie chciał zejść ze ścieżki wojennej z Blondynem. Ku okiełznaniu tejże do bólu gówniarskiej kłótni między tymi dwoma wspomnianymi wyżej, uzmysłowiłam Daikiemu iż egzamin na prawo jazdy ma za dwa tygodnie i mowy nie było o tym, żeby prowadził. Jedyne o czym marzyłam w tej chwili to szybki powrót do domu i psychiczno-fizyczny odpoczynek od ludzi, z którymi zapewne przyjdzie aktywnie użerać mi się w dniach najbliższych. 
-Dobra, nie wiem jak wy, ale ja spadam. -Oznajmiłam, obracając się w stronę wyjścia. 
-Ja też, muszę zdążyć jeszcze zrobić żarcie na wyjazd. -Dodał Taiga kierując się za mną. 
-Ty jak zwykle byś tylko żarł.-Przerwał Granatowowłosy. -Taa, racja, idźcie już, przecież muszę się wyspać na jutro...-Oświadczył arogancko na co wszyscy popatrzyliśmy na niego z pogardą. 
-A ty byś tylko spał pieprzony leniu! -Odburknęłam i już miałam zamiar przekroczyć próg drzwi kiedy Daiki złapał mnie za ramię i pociągnął do siebie. 
-Ty Sayu możesz zostać... 
-Puszczaj, wystarczająco dużo mojego cennego czasu poświęciłam ci od wczoraj. 
-Ale noc już nie daleko, a na łóżku mam dużo miejsca... będę czuł się samotny. -Wypowiedział to zdanie z miną kotka proszącego się o mleko co po raz kolejny dzisiejszego dnia wywołało u mnie napad śmiechu. 
-Jasne... dziś prześpisz się z własną ręką, uwierz mi, to najlepsza towarzyszka na świecie, hahaha! 
-Taa, może i masz rację, w sumie to odkąd mam ciebie to ją zaniedbałem. -Wymamrotał, obejmując mnie w pasie. 
-Powinieneś się cieszyć, bo odpocznie sobie za wszystkie czasy, haha! A teraz puść mnie, bo chcę już iść... -Sapnęłam, odwzajemniając uścisk. Znowu skłamałam. Przecież mogłabym z nim tak stać całą wieczność. 
-Będę tęsknił... 
-No ja myślę... 
-A co będzie jak umrę z tęsknoty? -Spytał, cmokając mnie po policzku. 
-Widzimy się jutro z samego rana, cwelu. -Powiedziałam, po czym złapałam go za facjatkę i obdarzyłam czułym pocałunkiem. Następnie bez słowa odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do reszty. Uszłam ledwo parę kroków jak poczułam wibrację na tyłku sygnalizujące iż na mój telefon właśnie przyszedł sms. 

Od: Mój idiota Daiki <3
Do: Sayuri-chan
Treść: Zapomniałem powiedzieć że Cię kocham. 

Zawróciłam i jak tylko spostrzegłam że jeszcze stoi w drzwiach, posłałam do niego szczery uśmiech oraz coś w rodzaju "puknij się w łeb ty ciołku". Ale z niego kretyn. Kretyn, którego pokochałam najbardziej we wszechświecie. 



(Ps. Jak miło że Sayuri dopiero teraz zauważyła iż zapomniała narysować kranu :O W razie wątpliwości, nalewaliśmy wodę wiadrami :D ) 

2 komentarze:

  1. Hejcia, ejcia! (?)
    Pisze szybko, bo resztkami sil ubłagałam mamę, żeby pozwoliła mi jeszcze 3 minuty miec włączony ruter...
    Tak więc... KIISEEEEEEEEEEEEEE!!!
    Taa... Takie zajebiste opowiadanie, a ja co? Kise. Ano tak to juz jest z miłością <3

    Wakacjeee!!! Ale kisie, to ja wam kradnę xD

    No ogółem podobało mi się... I zazdrosny Ao... Bezcenne xD

    Bardzo miło mi się czytało:-)

    Pozdrawiam o wybacz, że dzisiaj tak krótko, ale mama wrzeszcy >.<
    Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemiła Minecchi, jest mi przearcyogromnie miło i zaszczytnie że specjalnie dla mej osóbki błagałaś mamę i naraziłaś się na wrzaski ze strony Twej szanownej mamy, lecz coś mnie kuje w mym nieposkromionym sumieniu że dostało Ci się przeze mnie :O :D Jednakże przywykłam już do fakta jakim jest to iż doszczętnie demoralizuje ludzi i inne stworzenia więc proszę wybaczyć :D Tym bardziej dziękuje przeuprzejmie ♥ ^_^

      Usuń