-Wyluzuj, skąd ta nagła zmiana zdania? Jeszcze tak nie dawno mówiłaś zupełnie co innego.
-Ale zrozum do cholery że to było jakieś jebane zauroczenie, nie wiem kurwa, dobrze nam się gadało i nic poza tym!
-I dobrze się wam bzykało...
-Ja pierdole! Zabawiliśmy się może te parę razy ale co z tego?!
-I to z tego że zaraz po tym przylatywałaś do mnie cała w skowronkach i opowiadałaś jak to co raz bardziej zaczyna ci się podobać i jak to "się coraz lepiej dogadujecie".
-A co zazdrosny jesteś?!
-Nie, tylko jesteś moją kumpelą i zależy mi na tobie.
-Zależy ci na mnie? To czemu nie jesteś po mojej stronie?!
-Bo dobrze widzę że działasz wbrew sobie.
-Aaa wiesz co?! Wszyscy jesteście tacy sami, wszyscy faceci to jebani frajerzy! Nara! -Nie mając najmniejszego zamiaru dalej uczestniczyć w tej pozbawionej sensu dyskusji, z trzaskiem drzwi opuściłam dom Taigi. Szłam przed siebie sama do końca nie wiedząc co ze sobą zrobić.
a) Co to za dziwne uczucie. Pozbawiona jak dotychczas jakichkolwiek większych problemów Sayuri oraz w razie wyjątku- doskonale przeszkolona w ich rozwiązywaniu, nagle otrzymuje problem który zaprząta jej łepetynę dwadzieścia cztery godziny na dobę.~Nie myśl o nim, nie myśl, kurwa!~ ~Dlaczego wciąż o nim myślisz!~ ~ZAPOMNIJ DO CHOLERY!~ Minął praktycznie miesiąc od kiedy nie gadałam ani nie widziałam się bliżej z Aomine, no chyba że gdzieś tam w szkole, co oczywiście było nieuniknione. Mimo upływu czasu, mój mózg w dalszym ciągu i nieustannie przewijał mi wspomnienia na przemian z sylwetką tego opalonego idioty. Co gorsza, zaczęłam cierpieć na notoryczne palpitację serca które towarzyszyły mi przy każdej, choćby najmniejszej myśli dotyczącej tego kretyna. Jeszcze tak niedawno myślałam że jeśli będę unikać z nim kontaktów, problem zniknie lecz znowu weszłam do tej samej rzeki. Ał! A woda taka gorąca, że aż parzy... Eh, to taka dygresja, a dygresje niszczą wypowiedzi. Przechodząc z powrotem do konkretów, spokoju nie miałam nawet we własnych snach, przez co chodziłam jak naćpamy zombie bo bałam się zmrużyć oka. ~Halo, policja? Proszę przyjechać do mojego mózgowia i pojmać tego stalkera, złodzieja ludzkich serc i zboczeńca w jednym!~ Nie chwila moment. Znowu droga zamknięta! Przecież ten debil zamierza zostać policjantem! Chyba jednak pora zadzwonić po egzorcystę.
b) Rozmowa z Kagamim na nic się nie zdała a jedyne co zrobiliśmy to lekko się pożarliśmy. W związku z tym, w dalszych poszukiwaniach wsparcia i poparcia co było dla mnie istnym "Skandalem przez skurwyśyńsko wielkie S" gdyż kto jak to ale to Sayuri zwykle robi za poprawiacza nastrojów oraz lekarza na wszelkie życiowe niedogodności, udałam się do Kise z myślą iż może on powie mi w końcu to co chciałabym usłyszeć.
***
-Aominecchi Cię kocha. A jak tylko się spotkamy, to gada o Tobie w kółko. -Oświadczył Kise upijając łyk gorącej herbaty.
-Ale ja go nie kocham!
-Sama powiedziałaś, że nie możesz przestać o nim myśleć...
-To co innego! -W dalszym ciągu zaprzeczałam, z każdym słowem podnosząc ton głosu.
-Sayucchi... ja nie chcę się z Tobą kłócić ale chyba sama musisz zrozumieć jak jest naprawdę.
-Przepraszam Cię Kise, ale najzwyczajniej w świecie mam tego dość i do póki tego nie ujarzmię to będę trwała w tej nieogarniętej kurwicy. -Nie chcąc popadać w konflikt z kolejnym moim kumplem szybko doprowadziłam się do porządku.
-Haha, chyba wiem co może ci pomóc. -Ryouta wstał z sofy i udał się do kuchni. Po chwili wrócił z butelką drogiego czerwonego wina. -Proszę Cię bardzo Sayuricchi, wypij całe, na pewno ci pomoże. -Rzekł, puszczając do mnie oczko.
-A dziękuje, chociaż ty mój drogi Kisiaczku potrafisz poprawić mi humor. -Przyjęłam podarunek i wstałam powoli zbierając się do wyjścia.
-Nie ma sprawy najdroższa, i jeszcze za nim pójdziesz... Może sobie nie zdajesz z tego sprawy ale widać po Tobie jak bardzo kochasz Aominecchiego... Przemyśl to.
-Kise, przecież wiesz że nie chcę o tym słyszeć, nara.
***
Niestety na Kise również się zawiodłam. Mimo wszystko moi kumple jak najbardziej mówili to co chcę usłyszeć. Nie ja, ale moje obolałe w chuj serce. Obolałe rzecz jasna, od długiej, ciężkiej walki z dumą i rozumem.
c)Przez chwilę pomyślałam iż mogłabym wygadać się Yuuki lecz ten niezmiernie idiotyczny pomysł na całe szczęście szybko wyleciał mi z głowy. W ogóle nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Postanowiłam więc że najlepszym wyjściem będzie spędzenie reszty czasu z laptopem, w towarzystwie moich przyjaciół z anime i butelką wina prosto ze spiżarni Kise. Wróciłam do mieszkania, w mig wcisnęłam na same dno mojej najgłębszej szafy wciąż leżącą na fotelu bluzę Aomine i usiadałam przed komputerem oddychając z ulgą.
*
Życie toczyło się dalej, nie moim a niestety swoim rytmem. Codziennie odliczałam dni, godziny i sekundy do końca roku szkolnego aż w końcu się doliczyłam. Wparowałam odebrać świadectwo, po zakańczać wszystkie biznesy które to owocnie kręciłam z radą pedagogiczną i szkolnym klubem koszykarskim i tak samo migiem wyparowałam z powrotem. ~Uff... Nareszcie. Zakończyłam liceum co oznacza że już nigdy nie będę musiała widywać się z tym idiotą Aomine, który już tylko pozostanie głupim wspomnieniem i wybrykiem z okresu szkoły średniej. Teraz wakacje, odpocznę, zapomnę, wyjadę gdzieś z Yuuki, Taigą albo Kise. Albo sama, tak by było najlepiej.~ Kroczyłam dumnym krokiem przez ulicę, nieustannie gadając do siebie w myślach. A to wszystko tylko po to by zagłuszyć niezidentyfikowany głos który kiedy moje myśli ucichły ciągle powtarzał mi: "Skurwysyńsko brak ci Aominie."
~A zamknij się do cholery...!~

Tak. To ja.
OdpowiedzUsuńA co mi tam? Napisze komentarz, bo...
Bo... Bo to jest códne!
"Halo, policja? Proszę przyjechać do mojego mózgowia i pojmać tego stalkera, złodzieja ludzkich serc i zboczeńca w jednym!"
N.A.J.L.E.P.S.Z.E!
I co ty mi tu odwalasz?!
DO AOMINE I KAGAMIEGO SIE POGODZIĆ! Moje ulubione postacie (no... Oprócz Kisi) a ty je taktraktujesz?! FOCH. I tyle powiem.
(nie zwracaj uwagi, mózg mi wariuje od zajebistości tego opowiadania)
Noo... To ja czekam ;-)
Weeeny!
Bo Kise, rzecz jasna ukochany ;-)
UsuńAleż dziękuje Ci z całego serducha mego dzikiego, za tak piękny w swej czcigodnej istocie komentarz!! :) ❤ Nawet nie wiesz jak miło mi się na duszyczce mej nieco szalonej zrobiło oraz poprawiłaś mi i tak dobry już (jak zawsze) humorek na cały wieczór, noc i dzień następny :D Przepraszam najmocniej za moje naganne zachowanie w stosunku do naszych szanownych panów i z tego też powodu niebłahego jest mi bardzo wstyd i hańba, i obiecuje konstruktywną poprawę w najbliższym odcinku czasowym :D Więc nie gniewaj się na mnie, wszystko jest pod kontrolą :D Także arigato raz jeszcze i zabieram się do pisania jak tylko napadnie mnie choć cząsteczka nieposkromionej weny :P Sayonara (>‿♥)
Usuń