-Hej, patrz, idzie ta pinda co chodzi z Aomine z trzeciej D.-Obiło mi się o uszy kiedy przechodziłam korytarzem. Idąc do sali gdzie aktualnie odbyć się miały moje lekcje, usłyszałam jeszcze całe mnóstwo podobnych komentarzy i stwierdzeń.
-Taiga słyszałeś to?-Zapytałam, siadając w ławce obok chłopaka. -Czemu do cholery jasnej te zasrane cipki gadają o mnie takie pierdoły?
-Zauważyłem... Wszyscy o tobie plotkują....
-Ale kurwa noo, jakim cudem to rozniosło się po szkole i w ogóle to nie chodzę z...
-GRATULUJĘ KOCHANA!!!-Przerwała mi Yuuki wieszając mi się na szyi i krzycząc do ucha. -Kiedy ślub? A planujecie potomstwo? Ohh, wiedziałam że w końcu się zmienisz!
-O CZYM TY MÓWISZ IDIOTKO? POJEBAŁO CIĘ? -Spytałam z oburzeniem.
-No już mi nie zaprzeczysz kochana, cała szkoła już o tym gada, a laski chcą zabić cię z zazdrości!
-Ale przecież mnie nic z tym kretynem nie łączy!
-NIC? A jak wczoraj na ławeczce przy boisku siedziałaś mu na kolanach i nie mogliście oderwać się od siebie przez dwie godziny?
-CO?! O co ci biega frajerko?! Ja nigdy bym...
-TAK? A co powiesz na to, hmm? Fotomontaż? -Wtedy moja złośliwa przyjaciółka pokazała mi swój telefon na którego wyświetlaczu widniało moje zdjęcie z Aomine kiedy zapomnieliśmy się nieco, o robimy. -Wszyscy to widzieli, jesteście tematem numer jeden.
-Haha, ciekawe ile komuś zapłacili za wykonanie tak chujowej przeróbki w potoszopie! -Wyśmiałam dziewczynę żeby bezpiecznie wybrnąć z sytuacji.
-Ale z ciebie uparciuch Sayurcia! Poczekaj tylko do następnej przerwy, a wszystko mi wyśpiewasz.
Wtedy pierwszy raz w życiu ucieszyłam się że zadzwonił dzwonek sygnalizujący rozpoczęcie lekcji. Chociaż na 45 minut mogłam odetchnąć. Nie obchodziło mnie zbytnio kto zrobił to zdjęcie i je rozpowszechnił, bo wiem że niektóre lafiryndy tak szalały na punkcie tego Granatowowłosego debila że śledziły go 24 h na dobę oraz skakały z radości z każdej uchwyconej w obiektywie części jego ciała, choćby nawet z ręki. Godzina lekcyjna zleciała tak szybko że kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę o mało co nie spadłam z krzesła. Wyszłam z klasy jako pierwsza i moim jedynym celem było odnalezienie Aomine.
***
-No chodź idioto, nie będę tu z tobą rozmawiać!-Podniosłam głos na Daikiego którego wówczas ciągnęłam za rękaw co by przyspieszyć jego oporne ruchy. Po stosunkowo niedługiej chwili znaleźliśmy się za szkołą stając dodatkowo za krzakami żeby było bezpieczniej.
-Posłuchaj kretynie, kiedy jesteśmy w szkole pod żadnym pozorem nie pozwalam ci się zbliżyć do mnie choćby na pół milimetra, zrozumiałeś?
-Co jak co, ale ciebie bym w życiu nie podejrzewał że tak przejmujesz się co ludzie pierdolą na twój temat.
-W dupie to mam co mówią! Chodzi o to że wczoraj lekko się zapomnieliśmy i nie możemy być tak blisko siebie kiedy przebywamy tutaj, do cholery!
-Jak blisko, hm?
-Tak...-Mruknęłam cichutko po czym dosłownie rzuciłam się mu na szyję i obdarzyłam namiętnym pocałunkiem.
-Tak blisko...
-Skoro mi nie wolno się do ciebie zbliżać to czemu ty do mnie możesz?
-Ugh idioto! Nikt tędy nie chodzi, no może ewentualnie pań woźny walić konia... -Odburkłam po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Taaa? A skąd to wiesz? Pewnie mu pomagasz...
-No chyba ty, hahhaha!
-No też tu przychodzę walić.
-ŚWINIA! -Odepchnęłam Ao lekko od siebie w dalszym ciągu zrywając boki z komizmu sytuacji.
-Skoro woźny sobie tu trzepie to chyba my też możemy zrobić mały skok w krzaczki... -Rzekł po czym jak gdyby nigdy nic zaczął porywczo mnie całować. Z początku nie protestowałam i znowu na moment zapomniałam się nieco. Lecz kiedy włożył mi swoje dłonie pod bluzkę, musiałam zareagować.
-Daiki przestań, przerwa się już skończyła...
-Chyba nic się nie stanie jak odpuścimy sobie jedną godzinkę, poza tym i tak jest już koniec roku... -Odpowiedział, a jego usta spoczęły na mojej szyi. Ciężko było mi zostać przy zdrowych zmysłach kiedy z minuty na minutę jego niewielkie na pozór pieszczoty robiły się coraz to bardziej przyjemniejsze.
-Nie! Nie tutaj, zostaw mnie! -W ostateczności przeciwstawiłam się.
-Co jest? Nie masz na tyle odwagi, kochanie?
-Ochujałeś do końca debilu? Stoimy parę metrów pod salą gdzie właśnie moja klasa ma teraz matematykę...
-Wiem że się boisz.
-Myślisz że dam im pooglądać sobie darmowe porno? Niech się skupią na lekcji bałwany.
-Hahaha, przekonałaś mnie. To chodźmy gdzie indziej.
Na moment zamilknęłam po raz n-ty tocząc wewnętrzną kłótnie między dumą a potrzebą matki natury.
-Dobra...
-Chodź mała, zmywamy się stąd.
Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy. Zostawiając całą placówkę edukacyjną w głębokim poważaniu, przetransportowaliśmy się do mojego domu do którego mieliśmy wówczas najbliżej. Do mieszkania wpadliśmy z hukiem i tak samo głośno władowaliśmy się na łóżko. Ściągnęłam bieliznę spod spódnicy a następnie usiadłam okrakiem na Daikim. Wzajemnie dotykaliśmy się będąc pogrążeni w ognistych pocałunkach. Po chwili Aomine zrzucił z siebie koszulkę a ja poczęłam rozpinać mu rozporek. Pragnęłam jak najszybciej przejść do rzeczy kompletnie nie zwracając uwagi na nic innego. I wcale nie byłam dumna z tego co robię. Oboje zapadliśmy w całkowity trans. Obchodziły nas tylko nasze ciała. Z tego całego amoku, nie usłyszeliśmy dźwięku przekręcania zamka w drzwiach. Kiedy się zorientowaliśmy, było już za późno gdyż moja rodzicielka stała w wejściu do pokoju ze wzrokiem żądnym morderstwa.
-CO TUTAJ SIĘ DO CHOLERY DZIEJE?!?!?!?!!?!!-Wywrzeszczała tak, żeby usłyszeli ją nawet na Jowiszu.
-NIC.-Odpowiedziałam, udając opanowaną.
-Nie widzi Pani? Przecież tylko siedzimy. -Wtrącił się Aomine wcale nie polepszając mojej i tak już beznadziejnej sytuacji.
-Tak, chyba JESZCZE SIEDZICIE... A te majtki na podłodze to same z szafy wylazły??!?!!?!?!?!?!?!?!?!
-Ubierz się i spierdalamy stąd, tylko ruchy! -Szepnęłam Granatowowłosemu do ucha.
I tak oto po niedługim czasie udało nam się wydostać z mojego mieszkania, rzecz oczywista w towarzystwie kłótni i głośnych wrzasków.
-Ja pierdole, mam przez ciebie same kłopoty zasrany idioto!
-Sama zaproponowałaś żebyśmy poszli do ciebie.
-A skąd mogłam wiedzieć że moja matka wróci wcześniej z pracy?! Prawie nigdy jej się to nie zdarza!!!
-To nie miej do mnie pretensji.
-Gdybym cię nie poznała nie miałabym takich jebanych problemów!!!
-Ale przecież my nic nie robiliśmy.
-Może i nie ale to nie wyglądało jakbyśmy tylko ze sobą rozmawiali, kurwa!
-A nawet jakby, to co? To jest w końcu normalne, nie?
-Wytłumacz to mojej matce...
-Weź to po prostu popierdol i będzie po sprawie.
-Łatwo ci powiedzieć jak ty nie będziesz musiał przez najbliższy miesiąc wysłuchiwać awantur i wyzwisk całymi dniami...
-To przeprowadzisz się do mnie.
-Taa jasne i czego jeszcze?! Może od razu za ciebie wyjdę?!
-Było by zajebiście.
-Nie, dobra, wiesz co? Koniec, koniec z tym wszystkim. Nie odzywaj się do mnie, nie przychodź, nie zaczepiaj, nie pisz, nie dzwoń, zapomnij. Daj mi spokój raz na zawsze i odpierdol się w końcu ode mnie. I nawet sobie nie rób skurwysyńskiej nadziei że zmienię zdanie. Najlepiej by było żebyś w ogóle nie istniał, ale jak już musisz to trzymaj się ode mnie z daleka! -Powiedziałam co miałam powiedzieć i odeszłam. Jeden kłopot z głowy, ale najgorsze jeszcze przede mną...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz