Siemanko, dawno mnie tu nie było (wena wyparowała w kosmos ;_;), ale dzisiaj wyjątkowo pojawiam się z tym czymś, czego nawet nie można nazwać opowiadaniem. 😐😶 Napisałam ten tekst zwyczajnie po to, by wyrzucić z siebie pewne negatywne emocje oraz przemyślenia, jakie nie dają mi spać po nocach i myśleć za dnia. 😥 Nie zastanawiałam się nad logicznością zdań, nad poprawnością gramatyczną ani niczym innym, poniższy one-shot jest napisany czysto spontanicznie i napisanie go przeze mnie miało na celu danie mi ulgi, bo wiecie, czasem jak przysłowiowo przeleje się myśli na papier, a z papieru na internety, to w serduszku od razu robi się lżej ^^😊👼 Więc proszę, nie zwracajcie uwagi na ewentualne błędy no bo wypaplałam tutaj bezmyślnie wszystko, co mi ślina na język przyniosła 😶😐😵😉
Uwaga, +18! Opowiadanie zawiera pełno żalów, wątpliwości, głębokich przemyśleń i scen seksu. 😶 Czytasz na własną odpowiedzialność 😶
***
Miałam życie ale nie mam, miałam w głowie spowiedź, także nie mam
Miałam żądze, parę spojrzeń, mord pchających mnie do dążeń, żadnej nie mam
Miałam rzeczy do zrobienia, parę spraw do zarzucenia sobie dalej miewam
Miałam Tobie coś powiedzieć, ale nie mam
Bo człowieka na którym polegać mogłam nagle nie znam...
Miałam skrawek sumienia, myślałam, że mam ich, a tylko znałam imienia
Miałam swój stres, swój gniew, chwałę, cierpienia
Wartości się jak olej w aucie wymienia [...]
Miałam sny i nie mam, miałam pasję, miałam, jednak nie mam
Miałam swe marzenia, miałam rany, miałam plany
Chore stany, dziś ich nie pamiętam niemal
Miałam człowieczeństwa przejaw, miałam dar
Miałam fart nic teraz niewart
Miałam siłę, miałam tajemnicę i zwątpienia
Dziś przed gadką z samą sobą stwierdzam - jebać...
Miałam myśli, czas by je pozbierać
Miałam pustkę, ją wypełniały wspomnienia
Widzę w lustrze refleks mojej twarzy, to nie ja
To co miałam właśnie się smaży w płomieniach [...]
Ale... wiem póki tu stoję, że nie, to jeszcze nie koniec.*
Był marcowy sobotni poranek. Głośny dźwięk budzika rozległ się po całym pokoju i odbijając się od pustych ścian mieszkania, finalnie dotarł do moich uszu. Mozolnie otwarłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, wypuszczając z ramion pluszowego jednorożca, jaki towarzyszył mi podczas snu. ~Ciekawe co znowu złego dzisiaj mi się przydarzy...~ Wstałam z łóżka, a przez głowę znów przeleciała mi myśl, z którą rutynowo budzę się każdego dnia. Podeszłam do okna, co by odsłonić zasłony zakrywające mi dostęp do światła dziennego, lecz tak szczerze nie miałam najmniejszej ochoty by oglądać ten zatruty świat. Szarpnęłam więc zamaszystym ruchem za tkaninę, jednak widok jaki przywitał mnie za oknem sprawił, że miałam chęć zasłonić je z powrotem. Śnieg, deszcz, wichura kołysząca drzewami na wszystkie strony świata i ciemne chmury przysłonięte przez gęstą mgłę, a raczej smog - Oto co ujrzałam. Gdyby samotność była pogodą, to wyglądałaby właśnie tak.
Już od najbardziej zaprzeszłych czasów prahistorycznych wiadomo, że ewolucja tak nas wykształciła, iż ażeby móc normalnie funkcjonować potrzebujemy mieć drugiego człowieka u naszego boku. To zwyczajna potrzeba fizjologiczna, taka jak jedzenie, picie czy seks. W końcu i w moim życiu przyszedł taki moment, gdzie nie dałam rady dłużej oszukiwać sił natury. Zrozumiałam, iż nadeszła najwyższa pora by zdjąć z siebie maskę pt. "Nikogo nie potrzebuje do szczęścia, najlepiej mi samej ze sobą" i w pełni zaakceptować to wrodzone pragnienie. Cóż moi drodzy, dość prawienia kazań, teraz przechodzimy do właściwej historii. A owa historia zaczęła się jakoś parę miesięcy temu, kiedy to poznałam pewnego faceta. ***** - Pozwólcie iż nie zdradzę Wam jego imienia. Może nie wyglądał jak model z pierwszych stron gazet, jednakże był na tyle męski i seksowny, że to wystarczyło by na jego widok przeszły mnie ciarki. Od samego początku naszej znajomości, mieliśmy między sobą bardzo chory układ. On zaciągnął mnie do łóżka, ja nie miałam nic przeciwko, wobec tego każdy był zadowolony i dostawał to co chciał, a jego umiejętności w seksualnym zadowalaniu kobiety były na takim poziomie, że nie pozwalały mi przechodzić obok niego obojętnie. W zasadzie do tej pory to jedyne wzajemne "stosunki" jakie nas łączą. Nasze charaktery i spojrzenie na świat różnią się do tego stopnia, że nawet nie mamy ze sobą o czym rozmawiać. Jednak moja obecna sytuacja życiowa sprawiła, iż postanowiłam dać szansę temu typkowi i w związku z tym umówiłam się z nim na randkę.
***
-W co by się tu ubrać? -Zapytałam siebie w myślach stojąc przed moją garderobą, jaka ilością ubrań przypominała raczej wielki sklep z drogą odzieżą, niż szafę. -Może coś pod kolor mojego humoru? -Stwierdziłam, kierując wzrok na wieszak z obcisłą, czarną sukienką. Wiedząc, iż owa "randka" na 99% skończy się w łóżku, pod sukienkę zarzuciłam na siebie seksowną bieliznę w tym samym kolorze, po czym poszłam do łazienki, co by zakryć makijażem smutek na mojej twarzy. Nie cieszyłam się na to spotkanie. Byłam, a raczej jestem tak skrajnie samotną osobą, że desperacja by spędzić czas z jakimkolwiek człowiekiem jest silniejsza ode mnie, a linia między przygnębieniem, a bardzo poważnym załamaniem nerwowym jest bardzo cienka.
Po ponad godzinnym podkreślaniu atutów swojej urody oraz doprowadzania włosów do stanu, w którym mogłam pokazać się społeczeństwu, włożyłam słuchawki do uszu i opuściłam mieszkanie, udając się na przystanek autobusowy. Bez słuchawek nie ma mowy o wyjściu z domu. Tylko w ten sposób jestem w stanie zdzierżyć tą szarą rzeczywistość. Odpaliłam smutne kawałki mojego ulubionego zespołu, a idealnym teledyskiem do nich, był otaczający mnie świat. Mój środek transportu szybko nadjechał i równie szybko znalazłam się w centrum miasta. Kocham moje miasto całym sercem, jednak chodzenie po ścieżkach mej małej ojczyzny, bardzo mnie krzywdziło. Krakowskie uliczki, bez względu na pogodę, na co dzień pełne są turystów, a jeszcze więcej znajduje się na nich młodych ludzi, spacerujących z bliskimi dla siebie osobami. Chcąc dotrzeć na umówione miejsce spotkania, byłam zmuszona przemierzyć cały Rynek Główny. Zawsze kiedy szłam przez śródmieście, mijałam po drodze tysiące ludzi, jacy otoczeni byli paczkami przyjaciół, bądź przechodziłam obok wędrujących bez większego celu par zakochanych. A ja? Ja zawsze sama. Tylko ja, sam na sam z bolesnymi wspomnieniami, odnośnie ludzi którzy kiedyś coś dla mnie znaczyli i sam na sam ze wspólnie przeżytymi pięknymi chwilami, jakie kiedyś rozegrały się na ulicach, po jakich teraz stąpam.
-Cześć. -Usłyszałam, kiedy w końcu dotarłam do punktu, gdzie byliśmy umówieni.
-Hej. -Odparłam. -Gdybym nie miała czerwonej szminki na ustach, to dałabym Ci buziaka w policzek, ale chyba jednak sobie odpuszczę.
-Heh, kobiety. -Rzucił kpiąco, wyciągając rękę w moją stronę. -Chyba na razie musi wystarczyć Ci uścisk dłoni. -Nic już nie mówiąc, odwzajemniłam powitanie.
Wawel, Kościół Mariacki i Sukiennice to nie jedyne atrakcje, z jakich słynie Kraków. Praktycznie przez cały obszar Rynku, w podziemiach miasta ulokowane są przeróżne kluby i lokale, które służą jako główne miejsce spotkań, przede wszystkim młodzieży, a kiedy nastaje noc i tłumy ludzi znikają z ulic, całe życie Krakowa przenosi się właśnie do nich. Jako że temperatura na zewnątrz w żadnym wypadku nie sprzyjała szlajaniu się po mieście, to i my udaliśmy się do jednej z takich miejscówek.
-Co chcesz do picia? -Zapytał zaraz po tym, jak już usadowiliśmy się w wygodnym miejscu.
-Wino, najlepiej czerwone, obojętnie jakie, byle to był alkohol, bo na trzeźwo z Tobą nie wytrzymam. -Odpowiedziałam ironicznie, wiele nie zastanawiając się nad wyborem.
-Dobrze żartownisiu, nawzajem. -Rzucił z udawanym fochem i poszedł zamówić dla nas trunki. Ja w międzyczasie, co by się dyskretnie zrelaksować, rozkoszowałam się mentolowym dymem z papierosa i z żalem w oczach przyglądałam się ludziom ze stolika na przeciwko, siedzącym w gronie swoich najlepszych przyjaciół. ~Ech... kiedyś to ja byłam po tej drugiej stronie...~ Moja pamięć już zaczęła przywoływać gorzkie wspomnienia, lecz na całe szczęście ***** wrócił w odpowiedniej chwili i skutecznie przegonił te myśli.
-To czemu tak nagle zachciało Ci się spotkania ze mną? -Zaczął, podwijając rękawy od koszuli.
-Ja na Twoim miejscu to bym się cieszyła, a nie pytała. -Odrzekłam, śliniąc się na widok jego wytatuowanych przedramion. On nic mi nie odpowiedział i zamoczył swoje usta w kuflu piwa. Do póki obydwoje nie wypiliśmy dawki alkoholu, jaka wystarczyła ażeby nieco się rozluźnić, to atmosfera była tak drętwa, jak drętwe jest to, co teraz piszę.
Oprócz paczek przyjaciół, w lokalu otaczały nas również pary zakochańców, co można było wywnioskować po ich zachowaniu. Nie zważali oni bowiem na obecność innych ludzi, tylko z lekka dali ponosić się chwili, obściskując się i pogrążając się w wirze ordynarnych wręcz pocałunków. (To normalka w krakowskich klubach)
-Widzisz tą parkę, tam w kącie?- Wskazałam dłonią na całujących się lovelasów. -Też tak chcę.
-Daj spokój, nagle Ci się migdalić zachciało.
-Nigdy nie miałeś dziewczyny?! -Spytałam z lekkim oburzeniem. -My, kobiety czasem potrzebujemy odrobiny czułości.
-Taa, wiem, no miałem. Ale nie w miejscu publicznym.
-Rozejrzyj się dookoła i zobacz, noo! 90 procent par przebywających tutaj to robi i jakoś nie ma z tym większego problemu.
-A my jesteśmy parą? -Zadał pytanie, jakie chcąc niechcąc zmusiło mnie do skończenia tematu.
-No... chyba nie jesteśmy. -Przyznałam z pokorą. Jednakże to dziwne. Przecież wiedziałam, że jak tylko wrócimy do domu, rzuci się na mnie niczym dzikie zwierzę na swoją ofiarę i będzie przypominać to sceny z programów o drapieżnikach emitowanych na National Geographic, no w tym przypadku National Pornographic ;), a teraz nie wykazuje w stosunku do mnie żadnych oznak czułości. Pragnęłam go pocałować, złapać za rękę, przytulić się do niego, a on z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, unikał tego jak ognia. Frustrowało mnie to, że innym ludziom niektóre rzeczy, między innymi powodzenie w relacjach damsko-męskich, przychodzą tak łatwo i nie muszą nic robić kompletnie nic, by je osiągnąć, a ja, mimo tego iż tak bardzo się staram, nie dostaje nic w zamian, a tyczy się to praktycznie każdego aspektu mojego życia. Zaakceptowałam już fakt, że na tym świecie nie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, jednak mimo wszystko bezradność z tego powodu przyczyniała się do mojej depresji. Nie rozumiem czemu tak jest, nie rozumiem także dlaczego ***** traktował mnie w taki sposób. Czy tak zachowuje się osoba, która jeszcze jakiś czas temu wyznała mi, co prawda przez esemesa, że "Zabujała się we mnie w chuj?"
Posiedzieliśmy jeszcze z dwie godziny po czym znudzeni już długim przebywaniem w jednym miejscu i nie ukrywając, napaleni na siebie do granic możliwości, stwierdziliśmy, że pora się zbierać. Tak więc pojechaliśmy do mojego domu.
***
-Trzymaj. -Rzekłam i rzuciłam mu w łeb paczką kondomów.
-Ał. -Syknął beznamiętnie, kątem oka obserwując jak w międzyczasie zdejmuję z siebie stanik. -Jeden by wystarczył.
-Aaa nie gadaj tylko ubieraj całe opakowanie, nie chcę przedłużać gatunku, a na już pewno nie z Tobą. -Zażartowałam, na co on uśmiechnął się pod nosem.
Usiadłam obok niego na łóżku i ukradkiem patrzyłam, jak ściąga z siebie ubrania i z sekundy na sekundę odsłania swoje dobrze zbudowane ciało. A że mówiąc nieskromnie, było na co patrzeć, po niedługiej chwili purpurowy kolor mych policzków zdradził moje zafascynowanie oraz onieśmielenie jednocześnie. Nie pierwszy raz widziałam go w takim wydaniu, jednak za każdym razem efekt owego widoku był praktycznie identyczny. Broniąc się rękami i nogami przed ryzykiem tego, iż zauważy moje podekscytowanie wypisane na twarzy, natychmiastowo wsunęłam się pod kołdrę, okrywając się nią od stóp do głów.
-To chcesz się rżnąc czy iść spać?- Spytał *****, zwracając uwagę na moje nieco dziwne zachowanie.
-Ech... jasne że chcę się rżnąć. -Westchnęłam cierpiętniczo i odwróciłam się na brzuch. -Schowałam się pod kołdrę dlatego że mi zimno, gdybyś był dla mnie bardziej czuły to było by mi cieplej. -Wymruczałam, chowając twarz w poduszkę.
-Dobra, nie pierdol. Zaraz cię tak rozgrzeje, że będziesz chciała tarzać się w śniegu. -Zapewnił z arogancją w głosie i odkrył ze mnie pierzynę.
-Obróć się tak, żebym widział twoje cycki.
-Obróć się tak, żebym mogła cię pocałować.
-Skończ już z tym całowaniem. -Odpowiedział chłodno, a następnie gwałtownie obrócił mnie na plecy.
-No bo... nie rozumiem tego. Tutaj chcesz uprawiać seks, a nie możesz po prostu mnie pocałować?
-Później ci to wytłumaczę. -Oświadczył, po czym pochylił się nade mną i mocno łapiąc mnie za nadgarstki, uniósł moje ręce ku górze. Ughhh! Jak jak tego nienawidzę! Praktycznie zawsze to robi i kiedy już uda się mu przejąć nade mną kontrolę, ścicka mnie z taką siłą, że potem tydzień chodzę z wyraźnymi siniakami przy dłoniach. Przecież mu nie ucieknę, nie teraz, kiedy już wylądowaliśmy razem w łóżku.
-Ech... *****, nie ścickaj tak mocno... -Pisnęłam. On zignorował mą prośbę i za pomocą ust zaczął pieścić moje piersi, a jedna z jego dłoni, którą miażdżył mi nadgarstki, powędrowała na moją kobiecość.
-Czemu nie jęczysz?, Źle ci? -Zapytał po chwili.
-Uh.. d-dobrze, tylko po prostu się zamyśliłam...
-O czym ty myślisz w takim momencie?
-Jeśli zacznę jęczeć to nie będę musiała odpowiadać na to pytanie?- Spytałam, a on znów puszczając mimo uszu to co miałam do powiedzenia, wsunął we mnie dwa palce, co sprawiło iż faktycznie nie mogłam powstrzymać się przed wydaniem z siebie cichego jęku rozkoszy. Lecz mnie, mającej cały ogrom chorych problemów na głowie, niezmiernie ciężko było się skupić na przyjemności, jaką mi sprawiał.
Jeszcze chwilę w ten sposób popieścił moje czułe miejsca, z resztą nie byłam mu dłużna, sama zabawiając się dłonią jego "sprzętem", aż w pewnym momencie oderwał się i podniósł, stając na kolanach naprzeciwko mnie, leżącej z rozłożonymi nogami.
-N-nie patrz tak na mnie... -Burknęłam zawstydzona, kiedy zauważyłam, że pożera wzrokiem moje nagie ciało.
-A co, nie wolno?- Rzucił chamsko. -Jak ci nie pasuje, to wstań i zakryj mi oczy. -Oznajmił, po czym złapał mnie za nogi i porywczo przyciągnął do siebie. Ja, wiedząc co wydarzy się za ułamek sekundy, skrzyżowałam ręce na wysokości mojej twarzy, w taki sposób, ażeby całkowicie ją zakryć. Nie wiedzieć czemu, taka pozycja zawsze mnie krępowała. Nie chciałam by obserwował mnie, kiedy będę wykrzywiała i przygryzała usta w chwili nadejścia spełnienia. Wiem, iż dla faceta, widok wijącej się z rozkoszy kobiety, jest satysfakcją w czystej postaci, jednakże nie, u mnie jeszcze nie zasłużył na taki zaszczyt.
-Ech, kto by pomyślał żeś ty taka wstydliwa. -Wymamrotał i bez zbędnych ceregieli we mnie wszedł, a ja, co by zablokować sobie możliwość jęczenia wniebogłosy, zatkałam swoje usta palcem. Darcie się podczas seksu jest nie na miejscu, no chyba że to gwałt.
I takim sposobem na parę chwil uzupełnił mnie sobą. Lecz nie uzupełnił pustki w moim sercu. A może... seks z miłości ją uzupełnia? Nie wiem. O seksie z miłości nie mam pojęcia.
***
-To ja będę się zbierał. -Poinformował, jak było już po wszystkim.
~Taaa, jasne, przerżnąłeś mnie jak jakąś pustą kłodę, a teraz sobie idziesz jak gdyby nigdy nic, phi!~ -Przeklęłam go w myślach. -Nie zostaniesz ze mną jeszcze chwilę?
-Eh, po co? Jutro idę do roboty, jestem zmęczony i chcę dzisiaj jeszcze odpocząć. -Odparł. Sama nie wiedziałam czemu zadałam takie pytanie. Przecież doskonale byłam świadoma tego, że gdyby posiedział ze mną dłużej to i tak nie mielibyśmy tematów do rozmowy. Jednakże mimo tego, chciałam żeby nie szedł. Mógłby zostać, nawet jak mielibyśmy się tylko cały czas pieprzyć, obym tylko znowu nie była sama, wraz ze swoim smutkiem, cierpieniem i chorymi myślami.
-Dobra, z resztą idź już. Mam ciekawsze rzeczy do roboty...
-Heh, okej. W takim razie idę, miło było, do następnego. -Pomachał do mnie, po czym obrócił się na pięcie i wyszedł.
Zamknęłam za nim drzwi i w tym momencie uświadomiłam sobie, że w dalej nie udzielił mi odpowiedzi na moje pytanie odnośnie pocałunków. I znów zostałam sama, w dalszym ciągu nie wiedząc, co jest u niego powodem takiego zachowania. Nie wiem również dlaczego, patrząc na moją szyję pokrytą malinkami, ma czelność mnie nimi oznaczać, tak jakbym co najmniej była jego własnością, a przecież nie mamy ze sobą praktycznie nic wspólnego. Nie wiem jeszcze, co przede mną ukrywa, ale wiem jedno: Błagam, niech ktoś walnie mnie porządnie w łeb, za nim zacznę zakochiwać się w tym nieczułym idiocie.
*PRO8L3M ♡ - Magnolie


